elojka
09.09.02, 12:34
Co wspólnego mają George Bush, totalitaryzm i ksiądz Tadeusz Rydzyk? Na
pierwszy rzut oka nic. Pierwszego już zaraz nie będzie, drugi już był a
trzeci nie spadnie ze stołka choćby grzmiało i błyskało.
Za wielką wodą rodzą się plany inwazji na Irak. Jeszcze Afganistan nie
dogasł, a już amerykańscy skauci planują rozpalić nowe ognisko. To
zrozumiałe, jako że prezydent Bush musi już powoli zacząć myśleć o drugiej
kadencji. Jak najprościej zbić kapitał polityczny? Naród się jednoczy, kiedy
ma wspólnego wroga, a z tym najlepiej walczyć mając silnego wodza.
Silny i charyzmatyczny wódz to nieodłączny element świata totalitarnego.
Przypomnijmy jakie zasady rządzą takim światem. Na pierwszym miejscu stoi
wróg. Wewnętrzny bądź nie. Byle był on wszędzie, czaił się za każdym rogiem a
otwarcie lodówki odbywało się w atmosferze strachu. Włączamy telewizor -
wróg, otwieramy gazetę - wróg, idziemy do sklepu - wróg. Oprócz atmosfery
zagrożenia, potrzebna osoba - która niczym rycerz w lśniącej zbroi, na rumaku
z rozwianym włosem, stanie na czele ludu i poprowadzi go do zwycięstwa. W
systemach totalitarnych atmosferze psychozy ulegała także władza.
Charakterystyczne były podsłuchy, wszędobylskie mikrofony, pluskwy, a że mamy
XXI wiek, to najwyższy czas skorzystać z kamer, fotokomórek i
wyspecjalizowanych agentów, którzy wiedzą jak rozpoznać wroga.
Maszt radiowy w Toruniu wznosi się wyżej niż miejskie bloki. Przy ładnej
automatycznej bramie znajduje się wideofon. Wewnątrz budynku każdy korytarz
wypełniają elektroniczne szklane drzwi, otwierane z portierni, w której
siedzi człowiek i obserwuje. Poprzez przyciski na pulpicie, nowoczesny system
kamer i pełną automatykę jest panem i władcą toruńskiej rozgłośni Radia
Maryja. Większą władzę ma tylko drugi po Bogu - ojciec dyrektor Tadeusz
Rydzyk.
90 stacji nadawczych w kraju, ale Rodzina Radia Maryja to nie tylko Polska.
To także polonia. Satelity obejmują obie Ameryki, Bahamy i Bermudy oraz
Antyle. Audycje nadawane są również ze statków. Głos ojca prowadzącego
usłyszeć można podczas rejsu Pacyfikiem lub na Atlantyku. Po co? Nie mam
zielonego pojęcia ale poważnie martwię się o losy wielorybów. Zresztą próżno
liczyć sympatyków radia. Kto wie co kryją morskie głębiny...
Jednak uszy księdza Tadeusza R. zrobiły się ostatnio czerwone. Ta część ciała
jest szczególnie narażona na zmianę koloru wskutek targania. Targającym za
ucho został kardynał Józef Glemp, który w pierwsza niedzielę września wydał
list pasterski, odczytany we wszystkich warszawskich kościołach. Nagle
okazało się, że Radio Maryja nie przedstawia stanowiska episkopatu - a tą
właściwą rozgłośnią jest Radio Józef. Wszyscy święci się za głowę łapią, bo
oto św. Józef walczy z Maryją. Być może jesteśmy świadkami historycznego
początku końca rozgłośni, kierowanej przez człowieka, który niejednokrotnie
wchodził w konflikt z prawem, omijał opłaty celne (1996 r.), dwa luksusowe
mercedesy nazywał „przedmiotami kultu” (1996 r.), wykorzystywał kontakty w
kościele i w Sejmie i uciekał od dmuchania w balonik (1992 r.) oraz -
cokolwiek by to nie znaczyło - „lżał organy państwa” (1996 r.).
Z Radiem Maryja będzie teraz jak z nowotworem. Należało go pilnować, kiedy
był jeszcze niewielki i nie zagrażał życiu pacjenta. Teraz jest już za późno
i kościół nie uniknie przerzutów. Miejmy nadzieję, że operacja się uda, a
pacjent nie umrze. Trzeba jednak targać mocniej i nie czekać na cud.