Dodaj do ulubionych

Zagadki: 1. Kto tak opluł Olechowskiego

18.10.05, 14:48
Rzepa z dn. 2-10-200 r.
"Głosując na Andrzeja Olechowskiego, kwestionowałbym wysiłek tysięcy ludzi,
także swój własny: włożyłbym w ironiczny cudzysłów dwadzieścia
najważniejszych lat mojego życia. Nie odpowiada mi żadna wersja polityki,
której istotnym elementem jest unieważnienie przeszłości. (...) Jeśli coś
mnie niepokoi w tym, co prezentują tacy kandydaci jak Kwaśniewski czy
Olechowski, to próba deformacji przeszłości. (...) Życiowe wybory takich
ludzi jak Olechowski, którzy decydowali się na współpracę z wywiadem,
pozwalały im uzyskać paszport, awans, mieć dostatnie życie, robić karierę etc"
Dla ułatwienia dodam, że ten sam czlowie na poczatku 2001 r. wraz agentem
Olechowskim ....
Obserwuj wątek
    • po_godzinach lama? 18.10.05, 14:48
      • nielubiegazety2 Re: lama? Pudło. Dalaj Lama też nie. 18.10.05, 14:59

        • po_godzinach mucha plujka? 18.10.05, 14:59
          • nielubiegazety2 Re: mucha plujka? Exactly. Ale po nazwisku to kto? 18.10.05, 15:01

            • po_godzinach jest taka "aktorka" Mucha, to 18.10.05, 15:03
              chyba ona
    • nielubiegazety2 Zagadki: 2. O kim Z. Kuratowska i Piotr Nowina- 18.10.05, 14:53
      Konopka stwierdzili: "pan przynajmniej dwa razy dziennie zmienia opinię."
      Za TySolem 23-XI-1991 r.

      Dla ułatwienia dodam, że UD jako UW przygarnęła zmieniacza.
      • po_godzinach cesarz? 18.10.05, 14:54
        to było o cesarzu coś - który nieustannie zmieniał koszule, bo sie pocił
        • nielubiegazety2 Re: cesarz? Cieplej, cieplej. 18.10.05, 14:59

          • po_godzinach hmmm, to pewnie cesarzowa 18.10.05, 15:00
      • leszek.sopot "łaczyć a nie dzielić..." i podzielił 18.10.05, 15:14
        nielubiegazety2 napisał:

        > Konopka stwierdzili: "pan przynajmniej dwa razy dziennie zmienia opinię."
        > Za TySolem 23-XI-1991 r.
        >
        > Dla ułatwienia dodam, że UD jako UW przygarnęła zmieniacza.

        W tym wypadku to może było z miesiąca na miesiąc:
        "Skowroński: Ale jak się obserwuje z zewnątrz to, co się dzieje w Unii Wolności, to wygląda to tak: z jednej strony są ci, którzy kiedyś byli w Unii Demokratycznej, z drugiej strony są ci, którzy byli w KLD. Donald Tusk, przewodniczący Kongresu Liberalno-Demokratycznego, i profesor Geremek, założyciel Unii Demokratycznej, stoją naprzeciwko siebie.
        Tusk: Unia Wolności jest syntezą wielu środowisk, tak jak Unia Demokratyczna i w mniejszym stopniu KLD też były syntezą dochodzących do siebie środowisk. Ja zawsze będę podkreślał, że myśmy dali bardzo dobry i ciągle dość wyjątkowy przykład w Polsce, że warto łączyć to, co jest do siebie zbliżone, a nie dzielić się w nieskończoność na rozmaite podmioty polityczne. Mogę powiedzieć i podkreślić z całą mocą jedno: proces łączenia umiarkowanej polskiej centroprawicy ? cokolwiek byśmy mówili na temat tego terminu ? rozpoczęły Unia Demokratyczna i KLD, łącząc się w Unię Wolności. I ten proces warto kontynuować, a nie go gwałtownie stopować, wracając do sentymentów z historii. Mówiąc krótko, czuję się kandydatem na przewodniczącego Unii Wolności, a nie człowiekiem, który z sentymentem patrzy w przeszłość.
        Skowroński: A kto patrzy z sentymentem w przeszłość?
        Tusk: Ci, którzy chcieliby widzieć w naszych kandydaturach odgrzebywanie tego, co miało miejsce siedem, osiem lat temu, a więc czasów, kiedy istniała Unia Demokratyczna i KLD. Ja jestem liberałem z przekonań, ale czuję się w Unii Wolności jak w swojej partii. Naprawdę mówię to na serio, nie mam żadnego powodu i żadnego interesu czuć się liderem jakiegoś wewnętrznego środowiska".

        (30-11-2000 radio Zet)
    • nielubiegazety2 Zagadki: 3. Lech Mażewski w "Ładzie" z 17 kwietnia 18.10.05, 14:57
      1994 r., pod koniec 1992 r. czołowi przywódcy (--
      • po_godzinach seksuolog? 18.10.05, 14:59
        • nielubiegazety2 Re: seksuolog? Gorąco !!!! 18.10.05, 14:59

          • po_godzinach to gadaj, ile wygrałam ) 18.10.05, 15:00
            • nielubiegazety2 Re: to gadaj, ile wygrałam. Talon na balon oraz 18.10.05, 15:02
              asygnatę na szkocką kratę.
              Pasi ???
              • po_godzinach Re: to gadaj, ile wygrałam. Talon na balon oraz 18.10.05, 15:04
                balon - bardzo dobrze, własnie zaczynam pędzic wino

                a szkocka krata tez OK, klasyka )
    • jakeww Re: Zagadki: 1. Kto tak opluł Olechowskiego 18.10.05, 15:04
      Może coś o zasadach by się znalazło?
      • po_godzinach a to w podręczniku chemii znajdziesz 18.10.05, 15:04
    • leszek.sopot Zagadka 4. Kto opluł liberałów? 18.10.05, 15:19
      "[...] Lewandowski występuje w imieniu wszystkich polskich liberałów; dla podkreślenia tego faktu stale posługuje się zaimkiem „my”. Tylko on zdaje się być uprawniony do interpretacji doktryny. A doktryna jest prosta: najpierw gospodarka, potem się zobaczy. Byle był wolny rynek i nieskrępowana przez państwo aktywność gospodarcza obywateli. Na wszelkie inne ograniczenia liberalnych pryncypiów - z neutralnością światopoglądową państwa na czele - można spojrzeć z wyrozumiałością: „My to rozumiemy, to nie katastrofa”.
      W ten sposób liberalizm Lewandowskiego staje się jakby... odwróconym marksizmem! Tego typu liberałowie - tak samo jak marksiści - uważają, że ludzie są tylko czy przede wszystkim producentami lub konsumentami, przeto tempo zmian gospodarczych określa nasz byt i nasze myślenie, w tym także stosunki polityczne. Wszystkie sfery życia i aktywności są tylko pochodną naszego miejsca w podziale pracy, kształtowanym, rzecz jasna, przez niewidzialną rękę rynku.
      Lecz czy to jeszcze jest liberalizm? Tego rodzaju doktryny nazywa się raczej ekonomizmem. Lewandowski z pozazdroszczenia godną nonszalancją dzieli liberalizm na „prawdziwy”, czyli brytyjski (europejski), oraz „nieprawdziwy”, bo zgoła socjaldemokratyczny, czyli amerykański. Jednakże można bez trudności wykazać, że myślenie autora jest „socjalizmem a rebours”. Wychodząc z tego samego założenia, że wszystko jest pochodną gospodarki, lewica chce silnego udziału państwa w sferze produkcji, a liberalizm w wersji Lewandowskiego stawia całkowicie na indywidualną przedsiębiorczość. Pierwsza ideologia bywa dogmatyzmem równości, druga jest dogmatyzmem wolności gospodarczej. Pierwsza jest kolektywistyczna, druga - skrajnie indywidualistyczna.
      Jednak i lewica marksistowska, i liberalizm ekonomiczny są tak samo nietolerancyjne wobec innych idei - i tak samo dbają o czystość doktryny. Nic więc dziwnego, że Lewandowski tak łatwo i często mówi: „my”. Tacy jak on najbardziej nie lubią ludzi „podszywających” się pod ich idee i zaśmiecających je niewłaściwymi miazmatami.
      Liberałowie a la Lewandowski, podobnie jak marksiści, nie cenią zbytnio demokracji, zwłaszcza gdy oznacza ona publiczną dyskusję i poszukiwanie najlepszych rozwiązań. Zawsze bowiem mają jeden, ten jedyny właściwy model gospodarczy, uzasadniony niepodważalnymi racjami. Gdy więc trzeba wybierać między własnymi racjami, opartymi na jedynie słusznym modelu, a opinią większości - zawsze wybiorą swoją rację, uważając, że lud jest lub bywa ciemny, irracjonalny, żywi się stereotypami. Podobnie jak polityczni przeciwnicy, którzy są niedouczonymi warchołami... „Liberałowie” potrzebują więc władzy politycznej, by swój najsłuszniejszy program wprowadzić w życie.
      Taki liberalizm ekonomiczny zdaje się być nie tylko dosyć ubogi, ale i słaby, pozbawiony wyobraźni społecznej i wrażliwości etycznej. Obce jest mu przekonanie, że istotą wolnego ładu jest pluralizm wartości i racji. A także przekonanie, że nader często wolność, równość, sprawiedliwość społeczna, tradycja, potrzeba bezpieczeństwa i sensu konkurują ze sobą czy nawet wchodzą w konflikt. Nie sposób powiedzieć, która z tych wartości jest lepsza, bardziej właściwa. Czasami trzeba powiedzieć „nie wiem”, a prawie zawsze - przekonywać do swojego projektu. Największą ze sztuk w życiu politycznym jest szukanie porozumienia i kompromisu, oparte na szacunku dla poglądów obywateli. To jednak wyklucza monopol na „jedynie słuszną rację”.
      Liberalizmowi Lewandowskiego obcy jest jednak nie tylko autosceptycyzm i autoironia. Brak mu poważniejszej świadomości historycznej i społecznej. Nic więc dziwnego, że w tej perspektywie „liberalizm” staje się ekonomią polityczną wolnego rynku, jednolitą doktryną i uniwersalnym rozwiązaniem dla świata.
      Tymczasem nie ma przecież jednego liberalizmu, nie ma jednego kanonicznego kapitalizmu! Nie zawsze wolność producentów jest tożsama z interesami konsumentów. Ba! Współczesna siła kapitalizmu, ale też idei liberalnych płynie stąd, że okazały się twórcze i elastyczne, pozwalając na stworzenie wielorakich i różnorodnych, pożądanych społecznie, odmian „kanonu”. Dlatego też nie zawsze - jak twierdzi Lewandowski - niechęć do polskiego kapitalizmu wynika z tęsknoty do socjalizmu i naiwnej wiary w harmonię społeczną. Nasza nieufność do polskiego kapitalizmu wynika, rzecz ujmując najkrócej, przede wszystkim z tego, że jest to kapitalizm wysoce upolityczniony, by nie powiedzieć - upartyjniony. Taki kapitalizm wzmacnia - a nie osłabia, jak być powinno - dominację polityki nad gospodarką.
      Nasza niechęć do liberalizmu w stylu Lewandowskiego bierze się stąd, że jest wybitnie jednostronny i doskonale abstrakcyjny. Gdy na gdańskiej konferencji w dziesięciolecie powstania Kongresu Liberalno-Demokratycznego wystąpiliśmy w obronie związków zawodowych, postąpiliśmy tak, bo uważamy, że zasada równowagi władz domaga się, by kontrolować wszelką władzę - również ekonomiczną. A to przecież jedna z naczelnych zasad liberalnych - i w Anglii, i w Ameryce.
      Gdy Lewandowski i zwolennicy ekonomicznego liberalizmu domagają się nieograniczonej swobody działań gospodarczych, zapominają o kolejnej fundamentalnie liberalnej zasadzie, równie ważnej dla Margaret Thatcher jak Ronalda Reagana - równości szans dla ogółu obywateli. I właśnie praktycznego zastosowania zasady równości szans domagaliśmy się, twierdząc, że państwo oraz władze lokalne powinny zrobić nieporównanie więcej dla oświaty publicznej, rozwoju nauki i ochrony sfery kultury.
      Państwo jest potrzebne nie tylko po to, by sprywatyzować państwową, postsocjalistyczną gospodarkę. Nie wszystko „załatwi” rynek z jego niewidzialną ręką. Od dawna tą widzialną ręką jest nowoczesne państwo - owszem, liberalne, ale trudno je sobie obecnie wyobrazić bez programów socjalnych. Zasada sprawiedliwości społecznej nie jest bowiem jakimś przesądem komunistycznym, ale jedną ze społecznie uznanych wartości. [...]"

      ("Gazeta Wyborcza", luty 2000)
      • nielubiegazety2 Przecież to być nie może ???? Oni i ten i ten. 18.10.05, 15:41
        Kto by się spodziewał.
        Jak się o tym dowie prezydium Klubu to da temu jednemu. Ten drugi ze wstydu zje
        własny krawat na uczelni. Za karę będzie musiał w mendiach przez rok,
        uzasadniać kto jest zbawieniem dla Polski i dlaczego Olejniczak.
        • leszek.sopot Re: Przecież to być nie może ???? Oni i ten i ten 18.10.05, 15:53
          Prawda, że zaskakujące? Dziś platformiści mogliby twierdzić, że to tekst z "Naszego Dziennika".
      • kataryna.kataryna Re: Zagadka 4. Kto opluł liberałów? 18.10.05, 15:56
        Kto?
        • nielubiegazety2 Socpece: Krzemiński i Śpiewak <LOL> 18.10.05, 15:58

        • baldrik Tusk 18.10.05, 16:01
          No wiadomo, że on topowiedział, i co z tego,kłótnie w rodzinie z wywiadem w tle
        • leszek.sopot Re: Zagadka 4. Kto opluł liberałów? 18.10.05, 16:04
          Na końcy autorzy napisali jeszcze:
          "Trudno akceptować polityków, którzy odmawiają rozmowy i dyskusji, grzęznąc w doktrynalnym samozadufaniu. Warto i trzeba rozmawiać o wartościach, o procesach społecznych, o rozwiązaniach, które zyskają społeczną aprobatę. Być może ogół obywateli wcale nie jest taki głupi."

          PROF. IRENEUSZ KRZEMIŃSKI - Socjolog, wykłada na Uniwersytecie Warszawskim
          DR PAWEŁ ŚPIEWAK - Socjolog i historyk idei, wykłada na Uniwersytecie Warszawskim
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka