gorby
01.11.05, 16:13
Po drugiej wojnie światowej, gdy faszyzm wszelkiej maści miał okazję okazać
swe szpetne oblicze, odwoływanie się do idei tego ruchu stało się nie tylko
naganne, ale i nielegalne. Wprawdzie zdławienie różnorodnych przejawów
rasizmu i ksenofobii w Europie zabrało dużo czasu, ale ostatecznie ruchy
neofaszystowskie zepchnięte zostały na margines życia społecznego, i to
pomimo tego, że miały wielu sympatyków pełniących często ważne funkcje
państwowe.
(..)
W Polsce natomiast tradycyjnie pomniejsza się znaczenie różnorodnych grup
rasistowskich. Tymczasem stanowią one najpoważniejsze zagrożenie dla
bezpieczeństwa państwa i porządku publicznego.
(..)
Bezwład osób, które neofaszystów powinny ścigać z całą mocą prawa, może się
wydawać celowym sprzyjaniem temu ruchowi. W istocie jednak stanowi on przejaw
typowej polskiej ospałości intelektualnej i niechęci do działania. Ta
charakterystyczna przypadłość większości urzędników, którzy bezradności uczą
się od pierwszych godzin pracy, objawia się zwłaszcza wówczas, gdy problem
wydaje się "nazbyt abstrakcyjny" - a za taki uchodzi sprawa neofaszystów w
Polsce.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4437
Tropiąc przejawy faszyzmu w działalności różnej maści polityków czy w stylu
debaty publicznej nie można zapominać o jego "twardym rdzeniu". Osoby
propagujące neofaszyzm to u nas nieraz "święte krowy", bezwstydnie
wykorzystujące gwarancje wolności słowa do szerzenia mowy nienawiści.
Doskonałym przykładem są niektóry wydawnictwa osławionej Księgarni
Patriotycznej "Antyk".