12.11.05, 15:42
Ojczyzna (Prolog)

O miasta w dole tam, gdzie pułap dymu leży,
o rzeki w dole tam, o wsi jak białe stogi,
gdzie maszyn ruch i gdzie ociera złote rogi
w odbiciu szybkich rzek zielony jeleń chmur.
Obłoki górą płyną, obłoki są jednakie
jak ścigający korab albo odbicie fal,
które mijają sen i są jak ludziom ptaki
nad ogień i nad stal.
I w moim kraju one jak indziej niosą szept,
i w moim kraju one jakby przez obcą dłoń
niesione - tworzą obraz, który samotny rzeźbiarz
układa mimo huku albo pogłosu trąb.
A w dole jest ojczyzna - to, co się nie nazywa,
to, co jest przypomnieniem najdalszych cichych lat,
t to, co w oku łza, przez którą widać świat,
i to, co w sercu sen i nawałnice rąk.
O, dajcie, dajcie ręce, niech w drżeniu poznam sen,
co wzrasta i aniołem pozostał pod powieką.
Ojczyzna moja tam, tam jest i tak daleka,
jak jest podana dłoń człowieka dla człowieka.
Ojczyzna moja tam, gdzie zboża niosą wiatr
i gdzie zielony krąg zamyka pierścień Tatr,
i gdzie jak posąg złoty morze wygina łuk,
i człowiek, gdy z człowieka przemawia żywy Bóg.
Ojczyzna moja tam, jak łańcuch martwych ciał
i leży na niej głaz, spod niego zieleń tryska.
O ziemio, tyś jest obraz ciosany z krwawych skał,
ty jesteś duchom grób i duchom jak kołyska.
Kto ciałem, temu kat obcina głowy taran,
kto duchem, temu kat nie zetnie głów płomienia,
bo gdzie się kończy zbrodnia, tam się zaczyna kara,
i tam zaczyna niebo, gdzie się kończy ziemia.
5 IV 42 r.


Ojczyzna II

Ziemio krwią i ogniem płynąca,
na rozdrożach twoich stoję - tułacz jesieni
i
zanim cię ramionami ogarnę,
słyszę takt twego serca, takt moich kroków.
Serca nieodmienne przez gorzki potop,
serca spalone czarne
zawiesić na sosnach twoich - wotum.
Ziemio nie skojarzona niebu,
osobna,
wypalona wiekami, piętnem.
Milionem grobów
słyszę rytm twój niedoczekany:
góry ławą bijące do morza jak tętno.
Szeroko drży
oskarżone niebo wbite na zgliszcza - na pal
i jak period po nocach uderza o burzę żal:
śmierć mnie ucałuje, śmierć mnie ucałuje,
ale nie ty.
Ziemio, szept twój serce rozerwał jak szrapnel,
gdzie jest twój krzyk?
Litanie, dzwony sucho do nieba jak śrut
nieba nie podpalają, nie podpalą.
Ręce-kamienie na dnie oceanu.
Ziemio twarda jak żołnierski suchar,
ziemio gorzka od krwi i żalu,
ziemio głucha.
2 II 40 r.

K.K. Baczyński


Obserwuj wątek
    • pielgrzym_we_mgle Odpowiedź 12.11.05, 16:03
      To będzie noc w głębokim śniegu
      który ma moc głuszenia kroków
      w głębokim cieniu co przemienia
      ciała na dwie kałuże mroku
      leżymy powstrzymując oddech
      i nawet szept najlżejszy myśli

      jeśli nas nie wyśledzą wilki
      i człowiek w szubie dokołysze
      na piersi szybkostrzelną śmierć
      poderwać trzeba się i biec
      w oklasku suchych krótkich salw
      na tamten upragniony brzeg

      wszędzie ta sama ziemia jest
      nauczą mądrość wszędzie człowiek
      białymi łzami płacze
      matki kołyszą dzieci
      księżyc wschodzi
      i biały dom buduje nam
      to będzie noc po trudnej jawie
      ta konspiracja wyobraźni
      ma chleba smak i lekkość wódki
      lecz wybór by pozostać tu
      potwierdza każdy sen o palmach

      przerwie sen nagłe wejście trzech
      wysokich z gumy i żelaza
      sprawdzą nazwisko sprawdzą strach
      i zejść rozkażą w dół po schodach
      nic z sobą zabrać nie pozwolą
      prócz współczującej twarzy stróża

      helleńska rzymska średniowieczna
      indyjska elżbietańska włoska
      francuska nade wszystko chyba
      trochę weimarska i wersalska
      tyle dźwigamy naszych ojczyzn
      na jednym grzbiecie jednej ziemi

      lecz ta jedyna której strzeże
      liczba najbardziej pojedyncza
      jest tutaj gdzie cię wdepczą w grunt
      lub szpadlem który hardo dzwoni
      tęsknocie zrobią spory dół

      Zbigniew Herbert
      • januszx Re: Odpowiedź 12.11.05, 16:10
        piękne !
        Herbert to mój ulubiony poeta!
    • aurora.we.mgle Replika? 12.11.05, 16:26
      Kiedy nocą śpi scena, śnią maszyny huczne
      I umilkły pioruny, burze, deszcze sztuczne,
      Kiedy teatr bez widzów, jak kościół bez wiernych,
      Jest tylko świętym domem tajemnic niezmiernych
      Ci, co słońcem zrobili blask ramp migotliwy
      I świat stworzyli bardziej niż życie prawdziwy,
      Których wiecznie trwać będą miłość i cierpienie,
      Schodzą się jako duchy i stają na scenie.
      Was wzywam! Nasze bowiem słowa są ułomne
      I nie dosyć są wielkie, i za mało skromne,
      Nie dość żeśmy cierpieli, za mało walczyli,
      Byśmy mogli cośkolwiek powiedzieć w tej chwili.
      Ale ty, któryś poszedł za granicę świata
      Wezwać pomsty na przemoc, co naród przygniata,
      I słowa znalazł takie, żeś temi samemi
      Od nas mówił do nieba, od nieba do ziemi,
      I ty coś nie znał ziemskich pożądań marności,
      Tylko cuda początku i słońce przyszłości,
      Coś nad w grobie leżącą stał jak anioł złoty
      I krew i łzy jej wszystkie przemieniał w klejnoty -
      Wy mówcie! Ty, o którym nie wierzymy sami,
      Jak to? On żył naprawdę i był między nami,
      Ty, który w czas bez wiary i na wszystko głuchy
      Przyszedłeś dać świadectwo, że są jeszcze duchy,
      Patrz! Mroki się rozpierzchły i w otchłani giną,
      Jakaś ręka spuszczoną targnęła kurtyną,
      Konrada jakaś postać prowadzi bezglosa.
      Kto to? Może robotnik albo dziewka bosa.
      We wszystkich domach światła rozbłysły wśród nocy.
      Uradujcie się w grobach, wolności prorocy!
      Gdzie kat zaciskał stryczek wkoło dumnej głowy,
      gdzie stała szubienica, jest krzyż Chrystusowy!
      Płyniesz teraz przeszłości niewstrzymana falo!
      Oto się nad Krakowem złote blaski palą,
      Król Zygmunt milcząc patrzy, jak Wisła się wije,
      I wtedy dzwon uderzył! Ten sam, co dziś bije!
      Bij! I porwij nas w swoje chyboty ogromne,
      Wołaj: "Bądźcie jak tamci, to was nie zapomnę,
      A. wtedy ci, co przyjdą, gdy się wiek wasz prześni,
      O was także pomyślą, słuchając mej pieśni,
      A Ty, który jedyny możesz stać w tym dźwięku
      I w Tobie jednym serce nie zadrży od lęku,
      Bo kiedyś Ty go słuchał - to nienadaremno
      I sam jeden powstałeś w niewoli noc ciemną,
      Budź ospałych: niech głosem Twoim mówi cały
      Tysiąc lat krwi i potu, i tej ziemi chwały,
      I marzenia poetów, mogiły żołnierzy!".
      Niech więc głowę pochyli, kto w cuda nie wierzy,
      Ten, który umiał cierpieć, a radość go trwoży,
      Kto nie stargał na szyi niewoli obroży,
      I kto chce przyszłość wstrzymać, i kto przeszłość plami,
      Niechaj wyjdą tą nocą. Bo dziś pod gwiazdami
      Jakieś cienie po polach, po mieście się snują
      I wśród płaczu padają. I ziemię całują.

      Jan Lechoń

    • pielgrzym_we_mgle Potęga smaku 12.11.05, 16:47
      To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
      nasza odmowa niezgoda i upór
      mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
      lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
      Tak smaku
      w którym są włókna duszy i cząstki sumienia
      Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
      słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
      lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
      lecz piekło w tym czasie było jakie
      mokrt dół zaułek morderców barak
      nazwany pałacem sprawiedliwości
      samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
      posyłał w teren wnuczęta Aurory
      chłopców o twarzach ziemniaczanych
      bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach
      Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
      (Marek Tulliusz obracał się w grobie)
      łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
      dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
      składnia pozbawiona urody koniunktiwu
      Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
      nie należy zaniedbywać nauki o pięknie
      Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
      kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
      kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów
      Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
      książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie
      To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
      mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
      lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
      Tak smaku
      który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
      choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
      głowa!

      Zbigniew Herbert
      • jaa_ga Re: Potęga smaku - Pielgrzymie... 12.11.05, 16:53
        ...chappeaux bas
        Czapką do ziemi. Po polsku :)
        • nurni Re: Potęga smaku - Pielgrzymie... 13.11.05, 01:54
          Tak :)

          Do samej ziemi.
    • aurora.we.mgle Dylematy smaku 12.11.05, 18:38

      Nieodgadnione są smaku tajniki
      czy bardziej drażni
      wzdęty głodem brzuch dziecka
      drżenie z zimna
      wygasły wzrok na sinej twarzy
      czy to
      że białe kołnierzyki
      i białe ręce robber baronów
      czysto uprane z lewymi pieniędzmi
      zmuszone do pracy
      doznają szoku złamanego paznokcia
      a ich bezgłowe kadłuby
      staną przed sądem nieostatecznym
      de gustibus non disputandum
      Parus major nie jest jednak dylematem smaku
      to problem życia lub śmierci
      uniwersalnie bezsmakowy.


      • pielgrzym_we_mgle Damastes z przydomkiem Prokrustes mówi 12.11.05, 19:07
        Moje ruchome imperium między Atenami i Megarą
        władałem puszczą wąwozem przepaścią sam
        bez rady starców głupich insygniów z prostą maczugą w dłoni
        odziany tylko w cień wilka i grozę budzący dźwięk słowa Damastes
        brak mi było poddanych to znaczy miałem ich na krótko
        nie dożywali świtu jest jednak oszczerstwem nazwanie mnie zbójcą
        jak głoszą fałszerze historii
        w istocie byłem uczonym reformatorem społecznym
        moją prawdziwą pasją była antropometria
        wymyśliłem łoże na miarę doskonałego człowieka
        przyrównywałem złapanych podróżnych do owego łoża
        trudno było uniknąć - przyznaję - rozciągania członków obcinania kończyn
        pacjenci umierali ale im więcej ginęło
        tym bardziej byłem pewny że badania moje są słuszne
        cel był wzniosły postęp wymaga ofiar
        pragnąłem znieść różnicę między tym co wysokie a niskie
        ludzkości obrzydliwie różnorodnej pragnąłem dać jeden kształt
        nie ustawałem w wysiłkach aby zrównać ludzi
        pozbawił mnie życia Tezeusz morderca niewinnego Minotaura
        ten który zgłębiał labirynt z babskim kłębkiem włóczki
        pełen forteli oszust bez zasad i wizji przyszłości
        mam niepłonną nadzieję że inni podejmą mój trud
        i dzieło tak szczytnie zaczęte doprowadzą do końca

        Zbigniew Herbert
        • aurora.we.mgle Hypatia z przydomkiem aurora mowi:) 12.11.05, 20:19
          Czymże różnią się wodze
          co wszystkich do jednego łoża przymierzają
          w procesie łamiąc ich i skracając
          od tych
          co głodem i nędzą jednych skarlają, zabijają
          innych kradzionym złotem wywyższają?
          • pielgrzym_we_mgle Moja piosnka 12.11.05, 20:45
            Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
            Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
            Dla darów Nieba....
            Tęskno mi, Panie...

            Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
            Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
            Bo wszystkim służą...
            Tęskno mi, Panie...

            Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
            Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,
            "Bądź pochwalony!"
            Tęskno mi, Panie...

            Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
            Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
            Równie niewinnej...
            Tęskno mi, Panie...

            Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
            Do tych, co mają tak za tak - nie za nie,
            Bez światło-cienia...
            Tęskno mi, Panie...

            Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
            I tak być musi, choć się tak nie stanie
            Przyjaźni mojej...
            Tęskno mi, Panie...

            Cyprian K. Norwid

    • b.autor Re: Ojczyzna 12.11.05, 19:44
      jeno wyjmij mi z mych oczu
      szkło boleści, obraz tych
      co w krawatach dumnie kroczą
      a na mordach żądza krwi…

      jeno odmień czas kaleki
      skryj koryto płaszczem rzeki
      zetrzyj z ziemi byt łajdaczy
      tych lat kaczych czarny pył…
      • palnick Re: Ojczyzna - o jakości elit politycznych... 12.11.05, 20:58
        Jacek Kaczmarski

        Lećmy Grzesiukiem

        Łotr chlapie na łotra
        Kropidłem Świętoszka,
        Jak trwała - tak potrwa
        Farsa łotrzykowska.

        Tak potrwa - jak trwała
        Łotrzykowska farsa,
        Aż ferajna cała
        Żółci nie wyparska.

        Ten tego opuszcza.
        Ów breszy trzy po trzy,
        Szczuje i poduszcza
        Na łotrzyka łotrzyk.

        Poduszcza i szczuje
        Łotrzyk na łotrzyka,
        Tłuszcza się raduje,
        Trzeszczy republika.

        Fart się z ikrą wita -
        Jak to z łotrzykami:
        Chojrak rżnie dżygita
        Blady za uszami.

        Rżnie dżygita chojrak
        Za uszami blady -
        Łotrowska dintojra
        Niewarta ballady.

        Ballady niewarta
        Dintojra łotrowska;
        Do cnaś już wytarta
        Komedio Nieboska!

        Nieboska Komedio,
        Wytartaś już do cna.
        Bredź, brednio za brednią,
        Niemocy wszechmocna!

        Wszechmocna niemocy,
        Ojczyzno kochana,
        Łotr niech łotra stoczy -
        Będzie miejsce dla nas!
        • aurora.we.mgle Kaczmarski strzal w dzisiatke! 12.11.05, 21:54
          I smutek Norwida podzielam.
    • palnick Re: Ojczyzna 12.11.05, 19:50
      ******* S i e n k i e w i c z w P o t o p i e : *******

      – Tedy wypowiem wszystko, co mam na myśli. Jako wielu
      szlachty, młodszych synów, tak i ja musiałem fortuny poza
      granicami kraju szukać, przybyłem więc tutaj, gdzie i
      naród jest mojemu pokrewny, i cudzoziemców chętnie do
      służby zażywają.
      – Zle waszą mość przyjęto?
      – Dano mi żupy solne w zawiadywanie. Znalazłem przystąp
      do chleba, do ludzi i do samego króla. Obecnie służę
      Szwedom, a jednak, gdyby mnie kto za niewdzięcznika
      chciał poczytać, wręcz bym mu musiał zanegować.
      – A to z jakich racyj?
      – A z jakich racyj można więcej ode mnie wymagać niż od
      Polakow samych? Gdzie są dziś Polacy? Gdzie senatorowie
      tego królestwa, ksiązęta, magnaci, szlachta, rycerstwo,
      jesli nie w obozie szwedzkim? A przecie to oni pierwsi
      powinni wiedziec, co im czynić należy, gdzie zbawienie, a
      gdzie zguba dla ich ojczyzny. Ja idę za nimi, więc który
      z nich ma mnie prawo nazwać niewdzięcznikiem? Czemu to
      ja, cudzoziemiec, mam byc wierniejszym królowi polskiemu
      i Rzeczypospolitej niż oni sami? Czemu miałbym pogardzać
      tą służbą, o którą oni sami się proszą?
      Lisola nie odrzekl nic. Wsparł głowę na ręku i zamyślił
      sie. Zdawałoby się, ze słucha poświstu wiatru i szurnu
      jesiennego dżdżu, który począł zacinać w okna karczmy.
      – Mów waszmość dalej – rzekł wreszcie – zaprawdę
      szczególne rzeczy mi mówisz.
      – Ja szukam fortuny tam, gdzie ją znaleźć mogę – rzekł
      Wrzeszczowicz – ale ten naród ginie, nie potrzebuję się o
      to więcej troszczyć od niego samego. Zresztą choćbym się
      troszczył, nic by to nie pomogło, bo oni zginąć muszą!
      – A to dlaczego?
      – Naprzód dlatego, że sami tego chcą; po wtóre, że na to
      zasługują. Ekscelencjo! jestli na świecie drugi kraj,
      gdzie by tyle nieładu i swawoli dopatrzyć można?... Co tu
      za rząd? – Król nie rządzi, bo mu nie dają... Sejmy nie
      rządzą, bo je rwą... Nie masz wojska, bo podatków płaćic
      nie chcą; nie masz posłuchu, bo posłuch wolności się
      przeciwi; nie masz sprawiedliwości, bo wyroków nie ma
      komu egzekwowac i każdy mocniejszy je depce; nie masz w
      tym narodzie wierności, bo oto wszyscy pana swego
      opuścili; nie masz miłosci do ojczyzny, bo ją Szwedowi
      oddali za obietnicę, że im po staremu w dawnej swawoli
      życ nie przeszkodzi... Gdzie by indziej mogło się coś
      podobnego przytrafić? Który by w świecie naród
      nieprzyjacielowi do zawojowania własnej ziemi pomógł?
      Który by tak króla opuścił, nie za tyraństwo, nie za złe
      uczynki, ale dlatego, że przyszedł drugi, mocniejszy?
      Gdzie jest taki, co by prywatę więcej ukochał, a sprawę
      publiczną więcej podeptał? Co oni mają ekscelencjo?...
      Niechże mi kto choć jedną cnotę wymieni: czy stateczność,
      czy rozum, czy przebiegłość, czy wytrwałość, czy
      wstrzemiężliwość? Co oni mają? Jazdę dobrą? tak! i nic
      więcej... To i Numidowie ze swej jazdy słynęli, i
      Galowie, jak to w rzymskich historykach czytac można,
      sławnego mieli komunika, a gdzież są? Zginęli, jak i ci
      zginąc muszą. Kto ich chce ratować, ten jeno czas próżno
      traci, bo oni sami nie chcą się ratować!... Jeno szaleni,
      swawolni, źli i przedajni tą ziemię zamieszkują! […]

      ********************************************************

      Czy musi być zawsze tak samo ??!!
      • aurora.we.mgle wlasnie dlatego Sienkiewicz dostal Nobla 12.11.05, 20:26
        choc nie za Potop. Nie Moge zrozumiec, Palnicku, jaka felerna natura czy
        kultura uczynila z Polakow takich samobojcow. Te cechy pojawily sie w Polakach
        dopiero po wymarciu Piastow. Mysle, ze zaszkodzila nam unia ze wschodem a potem
        chciwosc i milosc do ognia i miecza. Przewiduje, ze to samo stanie sie niedlugo
        z innym wspolczesnym mocarstwem, ktore kocha ogien i miecz, czyli napalm i
        bomby - zwane nowoczesnie niesieniem demokracji.
        • x2468 Re: wlasnie dlatego Sienkiewicz dostal Nobla 15.11.05, 00:35
          Rzady jezuitow.Wraz z oddaniem Polski pod opieke Maryji,rozpocza sie upadek
          Rzeczpospolitej.Bardzo latwo sprawdzic to w podrecznikach Histori.
          Koniec tolerancji-koniec Rzeczpospolitej
    • palnick Re: Ojczyzna 12.11.05, 19:59
      Bajka o Polsce

      Popatrz na Polskę zatopioną we śnie
      Od gwiazd chronioną przez chmurne odmęty
      Wygasłe domy suną bezszelestnie
      Jak dnem do góry płynące okręty

      Trudno uwierzyć wśród czarnych pejzaży
      Że wewnątrz w ostatnim powietrza pęcherzu
      Leżą gorące ciała marynarzy
      Co jeszcze w przystań ostatnią nie wierzą

      Jacek Kaczmarski
      • b.krakus też Kaczmarski 12.11.05, 20:07
        kupili sobie świnie
        wytresowali psy
        i w pustych słów świątyni....

        a "murach" (znasz?) już nie wspominając...
    • palnick Re: Ojczyzna 12.11.05, 22:06
      Miniatura teatralna na Wielką Scenę Narodową.

      Osoby Dramatu:
      Krasnal-obywatel niskiego wzrostu.
      Lustereczko
      Królewna Snieżka
      Chór brodatych wujów
      Tłum gipsowych krasnali
      DUCH W NARODZIE.

      SCENA I
      Orkiestra symfoniczna gra monumentalną uwerturę.Krasnal w takt muzyki wchodzi
      do łazienki.Wchodzi na łazienkową wagę i zamglonym wzrokiem patrzy na
      podziałkę.Tyję!!!
      Wzdycha i cierpi w milczeniu przez 28 sekund.Wychodzi z łazienki ubiera ciepły
      kaftan z przedpokoju bierze kilof i wychodzi.Z oddali słychać śpiew:
      Hej ho ! hej ho !

      SCENA II
      Krolewna Snieżka (mizdrzy się do lusterka)
      Lustereczko powiedz przecie,
      kto jest najszczuplejszy w świecie
      Lustereczko (odpowiada z niechęcią)
      Chyba nie sądzisz,tłusta babo że ty!
      Wszyscy wiedzą że Krasnal.
      Ma tylko mały problem
      z utrzymaniem odpowiedniej wagi.
      Chór brodatych wujów (śpiewa chórem)
      A taki był szczuplutki
      Nie pijał nic z wyjątkiem małej wódki
      Nie jadał nic z wyjątkiem ważek i motyli
      I nagle utył przeokropnie w jednej chwili.

      SCENA III
      Restauracja "Zacisze".Krasnal siedzi przy zastawionym stole.Na stole śledż w
      oleju,pół litra,ogórki kiszone,schabowy,ziemniaki i kapusta zasmażana.Obok
      miska żuru.Krasnal je i pije.Czka i łka.
      Krasnal (wygłasza monolog z chochlą)
      Niech ryczy z głodu inny ktoś
      taki tej bajki morał
      Bo gdyby domy stawiał chłop
      to kto by ziemię orał?

      Krasnal-by roli swojej sprostać
      okrągłym musi być jak balon:
      do mleka szcz.. i myszy chłostać
      by upust dać swym żalom.

      Krasnal wszak wtedy dumnie brzmi,
      gdy krasnal jest brzuchaczem
      lecz jak nieznośnie brzmi
      gdy ważek przeżuwaczem.

      SCENA IV.
      Tłum gipsowych krasnali:
      Zastyga ze wstydu nieruchomo na granicy polsko-niemieckiej.
      DUCH W NARODZIE:
      Ginie tragicznie.

      K O N I E C.
      • trond Re: Ojczyzna 12.11.05, 22:39
        Ojczyzna pachnie
        językiem mojej matki
        mojej sąsiadki
        a nawet mojego psa
        bo on aportuje
        tylko
        po naszemu

        Ojczyzna obiecuje
        każdemu własny hamak
        i wolność dla żyraf
        sto rodzajów chleba
        a każdy smakuje
        tylko
        po naszemu

        Ojczyzna wraca
        zawsze z wakacji
        po tych samych schodach
        na te same przystanki
        a każdy wraca
        tylko po naszemu
        • palnick Re: Ojczyzna 12.11.05, 22:43
          Czy to Twoje? Bardzo ...nasze i sympatyczne :)
          • trond Re: Ojczyzna 13.11.05, 17:16
            Odpowiadasz na :

            palnick napisał:

            > Czy to Twoje? Bardzo ...nasze i sympatyczne :)

            tak.to moje czyli nasze.tak się wzruszyłem treścią wątku,mało z hamaka nie
            spadłem.musiałem się,teqila mojej żyrafy przytrzymać i tak od ręki z klawiatury
            wyznałem.dziś po namyśle potwierdzam.w dodatku doliczyłem się,że wszystko wyszło
            na siedem linijek.szczęśliwa liczba.w ramach akcji z reakcją dodam,że mi się
            Twój nick podoba.
    • palnick Re: Ojczyzna 12.11.05, 23:07
      Moja litania - Leszek Wójtowicz

      Jaki jeszcze numer mi wytniesz
      W którą ślepą skierujesz ulicę
      Ile razy palce sobie przytnę
      Nim się wreszcie klamki uchwycę
      By otworzyć drzwi do twego serca
      Które przeszło już tyle zawałów
      Czy nikogo więcej nie obudzą
      W twym imieniu oddane wystrzały

      Nie pragnę wcale byś była wielka
      Zbrojna po zęby od morza do morza
      I nie chcę także by cię uważano
      Za perłę świata i wybrankę Boga
      Chcę tylko domu w twoich granicach
      Bez lokatorów stukających w ściany
      Gdy ktoś chce trochę głośniej zaśpiewać
      O sprawach które wszyscy znamy

      Jakim ludziom jeszcze pozwolisz
      By twym mózgiem byli i sumieniem
      Kto z przyjaciół pokaże mi blachy
      Kładąc rękę na moim ramieniu
      Czy twój język nadal pozostanie
      Arcyszyfrem nie do rozwiązania
      Czy naprawdę zaczęłaś odpowiadać
      Na najprostsze zadane pytania

      Nie pragnę wcale byś była wielka
      Zbrojna po zęby od morza do morza
      I nie chcę także by cię uważano
      Za perłę świata i wybrankę Boga
      Chcę tylko domu w twoich granicach
      Bez lokatorów stukających w ściany
      Gdy ktoś chce trochę głośniej zaśpiewać
      O sprawach które wszyscy znamy

      Ile razy swoją twarz ukryjesz
      Za zasłoną flag i transparentów
      Ile lat będziesz mi przypominać
      Rozpędzony burzą wrak okrętu
      Tą litanią się do ciebie modlę
      Bardzo bliska jesteś i daleka
      Ale jest coś takiego w tobie
      Że pomimo wszystko wierzę czekam

      Nie pragnę wcale byś była wielka
      Zbrojna po zęby od morza do morza
      I nie chcę także by cię uważano
      Za perłę świata i wybrankę Boga
      Chcę tylko domu w twoich granicach
      Bez lokatorów stukających w ściany
      Gdy ktoś chce trochę głośniej zaśpiewać
      O sprawach które wszyscy znamy

      Jaki jeszcze numer mi wytniesz
      W którą ślepą skierujesz ulicę
      Ile razy palce sobie przytnę
      Nim się wreszcie klamki uchwycę
      Jaki jeszcze numer mi wytniesz...
    • buraque Re: Ojczyzna 12.11.05, 23:13
      Nie pytaj o Polskę

      To nie karnawał
      ale tańczyć chcę
      i będę tańczył z nią po dzień

      to nie zabawa
      ale bawię się
      bezsenne noce senne dnie

      to nie kochanka
      ale sypiam z nią
      choć śmieją ze mnie się i drwią

      taka zmęczona
      i pijana wciąż
      dlatego nie

      NIE PYTAJ WIĘCEJ MNIE

      nie pytaj mnie
      dlaczego jestem z nią
      nie pytaj mnie
      dlaczego z inną nie
      nie pytaj mnie
      dlaczego myślę że...
      że nie ma dla mnie innych miejsc

      nie pytaj mnie
      co ciągle widzę w niej
      nie pytaj mnie dlaczego w innej nie
      nie pytaj mnie
      dlaczego ciągle chce
      zasypiać w niej i budzić się

      te brudne dworce
      gdzie spotykam ja
      te tłumy które cicho klną

      ten pijak który mruczy coś przez sen
      że PÓKI MY ŻYJEMY ona żyje też

      NIE PYTAJ MNIE
      NIE PYTAJ MNIE
      C0 WIDZĘ W NIEJ

      nie pytaj mnie
      co ciągle widzę w niej
      nie pytaj mnie dlaczego w innej nie
      nie pytaj mnie
      dlaczego ciągle chcę
      zasypiać w niej i budzić się

      nie pytaj mnie
      dlaczego jestem z nią
      nie pytaj mnie
      dlaczego z inną nie
      nie pytaj mnie
      dlaczego myślę że...
      że nie ma dla mnie innych miejsc

      Grzegorz Ciechowski
      • palnick Re: Ojczyzna 13.11.05, 00:18
        Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,
        Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić.
        Godzi się kraść ojczyznę łatwą i powolną,
        A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno?
        Niech się miota złość na cię i chytrość bezczelna -
        Ty mów prawdę, mów śmiało, satyro rzetelna.
        Gdzieżeś cnoto? gdzieś prawdo? gdzieście się podziały?
        Tuście niegdyś najmilsze przytulenie miały.
        Czciły was dobre nasze ojcy i pradziady,
        A synowie, co w bite stąpać mieli ślady,
        Szydząc z świętej podściwych swych przodków prostoty,
        Za blask czczego pozoru zamienili cnoty.
        Słów aż nadto, a same matactwa i łgarstwa;
        Wstręt ustał, a jawnego sprośność niedowiarstwa
        Śmie się targać na święte wiary tajemnice;
        Jad się szerzy, a źródło biorąc od stolice
        Grozi dalszą zarazą. Pełno ksiąg bezbożnych,
        Pełno mistrzów zuchwałych, pełno uczniów zdrożnych;
        A jeśli gdzie się cnota i pobożność mieści,
        Wyśmiewa ją zuchwałość nawet w płci niewieściej.
        Wszędzie nierząd, rozpusta, występki szkaradne.
        Gdzieżeście, o matrony, święte i przykładne?
        Gdzieżeście, ludzie prawi, przystojna młodzieży?
        Oślep tłuszcza bezbożna w otchłań zbytków bieży.
        Co zysk podły skojarzył, to płochość rozprzęże;
        Wzgardziły jarzmem cnoty i żony, i męże.
        Zapamiętałe dzieci rodziców się wstydzą,
        Wadzą się przyjaciele, bracia nienawidzą,
        Rwą krewni łup sierocy, łzy wdów piją zdrajce,
        Oczyszcza wzgląd nieprawy jawne winowajce.
        Zdobycz wieków, zysk cnoty posiadają zdzierce,
        Zwierzchność bez poważenia, prawo w poniewierce.
        Zysk serca opanował, a co niegdyś tajna,
        Teraz złość na widoku, a cnota przedajna.
        Duchy przodków, nadgrody cnót co używacie,
        Na wasze gniazdo okiem jeżeli rzucacie.
        Jeśli odgłos dzieł naszych was kiedy doleci,
        Czyż możecie z nas poznać, żeśmy wasze dzieci?
        Jesteśmy, ale z gruntu skażeni, wyrodni,
        Jesteśmy, ależ tego nazwiska niegodni.
        To, co oni honorem, podściwością zwali,
        My prostotą ochrzcili; więc co szacowali,
        My tym gardziem, a grzeczność przenosząc nad cnotę,
        Dzieci złe, psujem ojców podściwych robotę.
        Dobra była uprawa, lecz złe ziarno padło,
        Stąd ci teraz Feniksem prawie zgodne stadło.
        Zysk małżeństwa kojarzy, żartem jest przysięga,
        Lubieżność wspaja węzły, niestatek rozprzęga.
        Młodzież próżna nauki, a rozpusty chciwa,
        Skora do rozwiązłości, do cnoty leniwa.
        Zapamiętałe starcy, zhańbione przymioty.
        Śmieje się zbrodnia syta z pognębionej cnoty.
        Wstyd ustał, wstyd ostatnia niecnoty zapora;
        Złość, zaraźna w swym źródle, a w skutkach zbyt spora
        Przeistoczyła dawny grunt ustaw podściwych;
        Chlubi się jawna kradzież z korzyści zelżywych.
        Nie masz jarzma, a jeśli jest taki, co dźwiga,
        Nie włożyła go cnota - fałsz, podłość, intryga.
        Płodzie, szacownych ojców noszący nazwiska!
        Zewsząd cię zasłużona dolegliwość ściska:
        Sameś sprawcą twych losów. Zdrożne obyczaje,
        Krnąbrność, nierząd, rozpusta, zbytki gubią kraje.
        Próżno się stan mniemaną potęgą nasrożył,
        Który na gruncie cnoty rządów nie założył.
        Próżno sobie podchlebia. Ten, co niegdyś słynął,
        Rzym cnotliwy zwyciężał, Rzym występny zginął.
        Nie Goty i Alany do szczętu go zniosły:
        Zbrodnie, klęsk poprzedniki i upadków posły,
        Te go w jarzmo wprawiły. Skoro w cnocie stygnął,
        Upadł - i już się więcej odtąd nie podźwignął.
        Był czas, kiedy błąd ślepy nierządem się chlubił:
        Ten nas nierząd, o bracia, pokonał i zgubił,
        Ten nas cudzym w łup oddał, z nas się złe zaczęło:
        Dzień jeden nieszczęśliwy zniszczył wieków dzieło.
        Padnie słaby i lęże - wzmoże się wspaniały.
        Rozpacz - podział nikczemnych! Wzmagają się wały,
        Grozi burza, grzmi niebo; okręt nie zatonie,
        Majtki, zgodne z żeglarzem, gdy staną w obronie;
        A choć bezpieczniej okręt opuścić i płynąć,
        Podściwiej być w okręcie, ocalić lub zginąć.
        (Ignacy Krasicki)
    • palnick Re: Ojczyzna 13.11.05, 00:09
      Dawno ale ciągle prawda:

      "Chlop[…] nie rozwinal w sobie obywatelskosci i patriotyzmu, nie bral chetnie
      udzialu w ruchach, zmierzajacych do odzyskania niepodleglosci politycznej, a
      nawet sie im sprzeciwstawial. W tym odosobnieniu i walce znieprawil swoj
      charakter. Poza nielicznymi stosunkowo wyjatkami wszedl w typowej postaci do
      Polski niepodleglej nieoswiecony, nieuspoleczniony i niemoralny.
      Zdobywszy duza ilosc mandatow poselskich, wyzyskal je glownie na zagrabienie
      bez skrupulow i nasycenie korzysci osobistych i stanowych. Na potrzeby narodu
      pozostal skapym lub zupelnie obojetnym. Ciemnota umyslowa i polityczna nie
      pozwolila mu rozwinac w sobie zdolnosci panstwowotworczej. Bardziej jeszcze
      niz rozumowo jest nierozwiniety uczuciowo.
      Nie wzrusza sie pod wplywem najsilniejszych podniet, nie oburza sie i nie
      zachwyca, nie ma wstydu i ambicji, nie uzywa nawet odpowiednich tym nastrojom
      wyrazow. Najwieksza zbrodnia nie wywoluje w nim grozy, najwspanialszy czyn –
      uwielbienia, najpiekniejszy widok – podziwu. Bez zadnego zaklopotania
      chodzi ”na co dzien” w lachmanach i rzadko zmywanym brudzie. […] Uczucia
      przyjacielskie i rodzinne sa w nim bardzo slabe i nietrwale. Gdy mu rodzice
      oddadza gospodarstwo i zastrzega sobie dozywocie, traktuje ich okrutnie jako
      nienawistny ciezar, ktorego pragnie sie pozbyc skapstwem, dokuczaniem a
      niekiedy mordem. Jezeli zdobedzie sie na hojnosc, to tylko najprostsza; da
      jalomuzne zebrakowi, ale nie da ofiary spoleczenstwu. Przede wszystkim zas
      stara sie je ograbic. Wlasnosci publicznej nie rozumie i nie uznaje, a
      prywatnej cudzej nie szanuje. Chlopi nasi w ogromnej wiekszosci kradna, nie
      tylko jako zlodzieje z zawodu, co jest zlem mniejszym, ale z przypadku i
      sposobnosci, co jest zlem wielkim. Takich zlodziejow okolicznosciowych sa
      miljony a spoleczenstwo tak sie oswoilo z ta hanba i plaga, ze uwaza ja za
      normalny warunek zycia, ze wystepki, ktore w krajach o wysokiej kulturze
      moralnej – Szwajcarii, Szwecji, Danii, Finlandii – wywolalyby powszechne
      oburzenie i uruchomily ogol do scigania winowajcow, u nas przechodza bez
      wrazenia, bez sledztwa, bez kary, pozostawiajac po sobie jedynie slad w
      protokolach policyjnych.
      Wszystkie te cechy znamionuja glownie chlopow z zaboru rosyjskiego, w
      znacznej czesci austriackiego, a w najmniejszej mierze pruskiego. Ci ostatni
      wyrozniaja sie dodatnio.
      […] Niepobudzani do ciaglej walki a przy tym oswieceni i przyzwyczajeni do
      poszanowania prawa, ustalili swoj pokojowo sasiedzki stosunek do obszarnikow,
      ktorych uwazaja tylko za rolnikow bogatszych, ale nie za wrogow. Ustrzegli sie
      w tym stosunku od wszystkich zlych wplywow nienawisci, nie zatruli nia swych
      charakterow, weszli do wskrzeszonej Polski spolecznie i ekonomicznie dojrzalsi,
      umyslowo rozumniejsi, moralnie czystsi.
      Chlopow zaboru austriackiego znieprawila bieda, oszukanczy rzad, sobkostwo
      obszarnikow i nieuczciwa demagogia przywodcow. Ci weszli do Polski niepodleglej
      jako wyglodzeni i chciwi zdobyczy nedzarze, jako nienasyceni drapiezcy, gotowi
      do takiego pogromu panow ziemskich za pomoca prawa, jakiego dokonali przed 80.
      laty za pomoca bezprawia. Ten odlam ludu polskiego bedzie moze najoporniejszy
      do wtloczenia swego zycia w formy kultury.”
    • aurora.we.mgle Dziecie Europy 13.11.05, 00:46
      My, którym słodycz dnia przenika do płuc
      I widzimy gałęzie rozkwitające w maju
      Jesteśmy lepsi od tych co zginęli.

      My, którzy smakujemy długo żując jadło
      I oceniamy w pełni igraszki miłości
      Jesteśmy lepsi od nich, pogrzebanych.

      Z pieców ognistych, zza drutów w których świszcze wiatr

      / nieskończonych jesieni,

      Z bitw kiedy w spazmie ryczy zranione powietrze
      Uratowaliśmy się przebiegłością i wiedzą.

      Wysyłając innych na miejsca bardziej zagrożone,
      Podniecając ich krzykami do boju,
      Wycofując się w przewidywaniu straconej sprawy.

      Do wyboru mając śmierć własną i śmierć przyjaciela
      Wybieraliśmy jego śmierć, myśląc zimno: byle się spełniło.

      Uszczelnialiśmy drzwi gazowych komór, kradliśmy chleb,
      Wiedząc że dzień następny cięższy będzie od poprzedniego.

      Jak należy się ludziom poznaliśmy dobro i zło.
      Nasza złośliwa mądrość nie ma sobie równej na ziemi.

      Należy uznać za dowiedzione, że jesteśmy lepsi od tamtych,
      Łatwowiernych, zapalnych a słabych, mało sobie ceniących

      Czeslaw Miłosz
    • leszek.sopot a wiosną - niechaj wiosnę 13.11.05, 00:47
      Jan Lechoń
      "Herostrates"

      Czyli to będzie w Sofii, czy też w Waszyngtonie.
      Od egipskich piramid do śniegów Tobolska
      Na tysiączne się wiorsty rozsiadła nam Polska,
      Papuga wszystkich ludów - w cierniowej koronie.

      Kaleka, jak beznodzy żołnierze szpitalni,
      Co będą ze łzą wieczną chodzili po świecie,
      Taka wyszła nam Polska z urzędu w powiecie
      I taka się powlokła do robót - w kopalni.

      Dziewczyna, na matczyne niepomna przestrogi,
      Nieprawny dóbr sukcesor, oranych przez dzieci,
      Robaczek świętojański, co w nocy zaświeci,
      Wspomnieniem dawnych bogactw żyjący ubogi.

      A dzisiaj mi się w zimnym powiewie jesieni,
      W szeleście rdzawych liści, lecących ż kasztanów,
      Wydała kościotrupem spod wszystkich kurhanów,
      Co czeka trwożny chwili, gdy dało odmieni.

      O! zwalcież mi Łazienki królewskie w Warszawie,
      Bezduszne, zimnym rylcem drapane marmury,
      Pokruszcie na kawałki gipsowe figury
      A Ceres kłosonośną utopcie mi w stawie.

      Czy widzisz te kolumny na wyspie w teatrze,
      Co widok mi zamknęły daleki na ścieżaj?
      Ja tobie rozkazuję! W te słupy uderzaj
      I bij w nie, aż rozkruszysz, aż ślad się ich zatrze.

      Jeżeli gdzieś na Starym pokaże się Mieście
      I utkwi w was Kiliński swe oczy zielone,
      Zabijcie go! - A trupa zawleczcie na stronę
      I tylko wieść mi o tym radosną przynieście.

      Ja nie chcę nic innego, niech jeno mi płacze
      Jesiennych wiatrów gędźba w półnagich badylach;
      A latem niech się słońce przegląda w motylach,
      A wiosną - niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę.

      Bo w nocy spać nie mogę i we dnie się trudzę
      Myślami, co mi w serce wrastają zwątpieniem,
      I chciałbym raz zobaczyć, gdy przeszłość wyżeniem,
      Czy wszystko w pył rozkruszę, czy... Polskę obudzę.

      (1918 r.)
    • aurora.we.mgle Gawęda o miłości ziemi ojczystej 13.11.05, 01:07
      Wisława Szymborska

      Bez tej miłości można żyć,
      mieć serce suche jak orzeszek,
      malutki los naparstkiem pić
      z dala od zgryzot i pocieszeń,
      na własną miarę znać nadzieję,
      w mroku kryjówkę sobie uwić,
      o blasku próchna mówić "dnieje",
      o blasku słońca nic nie mówić.

      Jakiej miłości brakło im,
      że są jak okno wypalone,
      rozbite szkło, rozwiany dym,
      jak drzewo z nagła powalone,
      które za płytko wrosło w ziemię,
      któremu wyrwał wiatr korzenie
      i jeszcze żyję czastką czasu,
      ale już traci swe zielenie
      i już nie szumi w chórze lasu?

      Ziemio ojczysta, ziemio jasna,
      nie będę powalonym drzewem.
      Codziennie mocniej w ciebie wrastam
      radością, smutkiem, dumą, gniewem.
      Nie będę jak zerwana nić.
      Odrzucam pusto brzmiące słowa.
      Można nie kochać cię - i żyć,
      ale nie można owocować.


    • aurora.we.mgle Jeszcze raz ku przestrodze narodu ... 13.11.05, 01:18
      K. K. Baczynski

      Oddzielili cie, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
      haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
      malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
      wyszywali wisielcami drzew płynące morze.
      Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
      gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
      Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
      przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
      I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
      i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut - zło.
      Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
      Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?
      20. III. 1944 r.

    • aniger161 Re: Ojczyzna 13.11.05, 01:41
      A to Polska właśnie.
      Piękne wiersze.
      Miło było spędzić czas . Dziękuję.
      • ligorta Re: Ojczyzna 15.11.05, 21:20
        dołączę się do tych słó NIEZŁE!pozdr,
    • leszek.sopot to nie kochanka, ale sypiam z nią 13.11.05, 01:59
      Republika
      "Nie pytaj o Polskę"

      To nie karnawał
      ale tańczyć chcę
      i będę tańczył z nią po dzień

      to nie zabawa
      ale bawię się
      bezsenne noce senne dnie

      to nie kochanka
      ale sypiam z nią
      choć śmieją ze mnie się i drwią

      taka zmęczona
      i pijana wciąż
      dlatego nie

      NIE PYTAJ WIĘCEJ MNIE

      nie pytaj mnie
      dlaczego jestem z nią
      nie pytaj mnie
      dlaczego z inną nie
      nie pytaj mnie
      dlaczego myślę że...
      że nie ma dla mnie innych miejsc

      nie pytaj mnie
      co ciągle widzę w niej
      nie pytaj mnie dlaczego w innej nie
      nie pytaj mnie
      dlaczego ciągle chce
      zasypiać w niej i budzić się

      te brudne dworce
      gdzie spotykam ja
      te tłumy które cicho klną

      ten pijak który mruczy coś przez sen
      że PÓKI MY ŻYJEMY ona żyje też

      NIE PYTAJ MNIE
      NIE PYTAJ MNIE
      C0 WIDZĘ W NIEJ

      nie pytaj mnie
      co ciągle widzę w niej
      nie pytaj mnie dlaczego w innej nie
      nie pytaj mnie
      dlaczego ciągle chcę
      zasypiać w niej i budzić się

      nie pytaj mnie
      dlaczego jestem z nią
      nie pytaj mnie
      dlaczego z inną nie
      nie pytaj mnie
      dlaczego myślę że...
      że nie ma dla mnie innych miejsc
      • nurni Re: to nie kochanka, ale sypiam z nią 13.11.05, 02:01
        Trudno uwierzyc ale to tez piosenka 11 listopadowa :)
        Za te jedna polubilem bardzo Ciechowskiego.
        Szkoda ze juz go nie ma.
        • leszek.sopot Re: to nie kochanka, ale sypiam z nią 13.11.05, 02:24
          a za "Białą flagę", "Nieustanne tango", "Telefony" itd.?
          Natomiast Kazika z "Polskę" to chyba znielubiłeś?
          • nurni Re: to nie kochanka, ale sypiam z nią 13.11.05, 23:57
            leszek.sopot napisał:


            > Natomiast Kazika z "Polskę" to chyba znielubiłeś?

            Za "Polske" i za.... "Wodke".

            Ale nie znielubilem tylko polubilem :)
            Wiem ze dziwne.
    • kaczkadziwaczka7 Moze troche bardziej normalna Ojczyzna potrzebna 13.11.05, 02:04
      nie okolozawalowa, jak tutaj od zawsze?
      • palnick Re: Moze troche bardziej normalna Ojczyzna potrz 15.11.05, 14:53
        kaczkadziwaczka7 napisała:

        > nie okolozawalowa, jak tutaj od zawsze?
        ------
        Było, jest i będzie :(
    • aurora.we.mgle Polska Slonimskiego 13.11.05, 02:42
      Antoni Słonimski

      I cóż powiedzą tomy słowników,
      Lekcje historii i geografii,
      Gdy tylko o niej mówić potrafi
      Krzak bzu kwitnący i śpiew słowików.

      Choć jej granice znajdziesz na mapach,
      Ale o treści, co je wypełnia,
      Powie ci tylko księżyca pełnia
      I mgła nad łąką, i liści zapach.

      Pytasz się, synu, gdzie jest i jaka?
      W niewymierzonej krainie leży.
      Jest w każdym wiernym sercu Polaka,
      Co o nią walczył, cierpiał i wierzył.

      W szumie gołębi na starym rynku,
      W książce poety i na budowie,
      W codziennej pracy, w życzliwym słowie,
      Znajdziesz ją w każdym dobrym uczynku.



      • leszek.sopot Chory na Polskę 13.11.05, 02:51
        Dzis o Polsce też się pisze wiersze i teksty piosenek. Nie są może zbyt znane,
        bo chyba śpiewanie o naszej krainie nie przydaje mediom słuchaczy, a te bez
        nich nie będą miały reklam. Może więc jest tak, że Polska, myślenie o niej i
        pisanie wymaga reklamy? Zbyt wiele obrzędowości, blichtru i sztuczności, zbyt
        mało uczuć i prostoty.


        FarbenLehre
        "Choroba polska"

        Kiedy myślę o Polsce - patrzę jej prosto w oczy
        Nieprzyjemny jest dzień po źle przespanej nocy
        Tak niewiele się dzieje, coraz więcej mnie złości
        Nie wystarczy mi życia, na odrobinę wolności

        JESTEM CHORY NA POLSKĘ
        CHORY NA POLSKĘ
        JESTEM CHORY NA POLSKĘ
        CHORY NA POLSKĘ
        JESTEM CHORY NA POLSKĘ
        CHORY NA POLSKĘ
        JESTEM CHORY NA POLSKĘ
        CHORY NA POLSKĘ ...

        Kiedy myślę o Polsce - jestem szczery do głębi
        Szaroszare ulice pełne ciemnych tajemnic
        Tak niewiele się dzieje, prawie nic się nie zmienia
        Nie wystarczy mi życia, żeby spełnić marzenia

        JESTEM CHORY NA POLSKĘ...

        Kiedy myślę o Polsce - nie mam już wątpliwości
        Generacja bez szans, pozbawiona młodości
        Tak niewiele się dzieje, czas obietnic beztroskich
        Nie wystarczy mi życia, by wyleczyć się z Polski

        JESTEM CHORY NA POLSKĘ...
        • palnick Ojczyzna. 13.11.05, 07:40
          Do polityków

          www.offmusic.pl/farben/judasz.swf
    • polak.jeden MODLITWA ZA OJCZYZNĘ 13.11.05, 03:41
      MODLITWA ZA OJCZYZNĘ

      „W imię Ojca, — w imię Syna,
      I świętego Ducha",
      Polska modli się dziecina,
      A Pan Bóg ją słucha.

      W oczach dziecka dwie łzy duże,
      Wiara w każdem słowie:
      „Ojcze ! — błaga — coś jest w górze,
      „Daj Ojczyźnie zdrowie!

      „Pobłogosław dłońmi Swemi,
      „Mą ojczystą strzechę;
      „A mnie dozwól bym mej ziemi,
      „Urósł na pociechę!"

      Tak schylone nad posłaniem,
      Dziecię z Bogiem gwarzy;
      A Bóg słucha z pobłażaniem,
      Na ojcowskiej twarzy.

      Słucha... zważa każde słowo...
      Zadumał się... myśli:
      I nad dziecka jasną głową,
      Znak zbawienia kréśli.

      Władysław Bełza
      • polak.jeden KATECHIZM POLSKIEGO DZIECKA 13.11.05, 03:52
        KATECHIZM POLSKIEGO DZIECKA

        - Kto ty jesteś?
        - Polak mały.
        - Jaki znak twój?
        - Orzeł biały.
        - Gdzie ty mieszkasz?
        - Między swemi.
        - W jakim kraju?
        - W polskiej ziemi.
        - Czem ta ziemia?
        - Mą ojczyzną .
        - Czem zdobyta?
        - Krwią i blizną.
        - Czy ją kochasz?
        - Kocham szczerze.
        - A w co wierzysz?
        - W Polskę wierzę.
        - Coś ty dla niej?
        - Wdzięczne dziecię.
        - Coś jej winien?
        - Oddać życie.

        Zmiana pierwszej strofki dla dziewczątek
        - Kto ty jesteś?
        - Polka mała.
        - Jaki znak twój?
        - Lilia biała.

        Władysław Bełza
      • polak.jeden OJCZYZNA 13.11.05, 04:31
        OJCZYZNA

        Ojczyzną dziecię, to bracia twoi,
        Twoi ojcowie i twoje matki;
        Dawni rycerze w skrzydlatej zbroi,
        Dumne pałace i kmiece chatki.
        Ojczyzną dziecię, to łany twoje,
        To groby przodków skryte żałobą;
        Rodzinne gaje, łąki i zdroje,
        I te niebiosa co lśnią nad tobą.
        Ojczyzną twoją, chłopię sarmackie,
        To pieśń wolności i łzy tułackie !

        Władysław Bełza

    • polak.jeden MOJA OJCZYZNA 13.11.05, 04:11
      MOJA OJCZYZNA

      Kto mi powiada, że moja ojczyzna:
      Pola, zieloność, okopy,
      Chaty i kwiaty, i sioła — niech wyzna,
      Że — to jej stopy.
      Dziecka — nikt z ramion matki nie odbiera;
      Pacholę — do kolan jej sięga;
      Syn — piersi dorósł i ramię podpiera:
      To — praw mych księga.
      Ojczyzna moja nie stąd wstawa czołem;
      Ja ciałem zza Eufratu,
      A duchem sponad Chaosu się wziąłem:
      Czynsz płacę światu.
      Naród mię żaden nie zbawił ni stworzył;
      Wieczność pamiętam przed wiekiem;
      Klucz Dawidowy usta mi otworzył,
      Rzym nazwał człekiem.
      Ojczyzny mojej stopy okrwawione
      Włosami otrzeć na piasku
      Padam: lecz znam jej i twarz, i koronę,
      Słońca słońc blasku.
      Dziadowie moi nie znali też innej;
      Ja nóg jej ręką tykałem;
      Sandału rzemień nieraz na nich gminny
      Ucałowałem.
      Niechże nie uczą mię, gdzie ma ojczyzna,
      Bo pola, sioła, okopy
      I krew, i ciało, i ta jago blizna
      To ślad — lub — stopy.

      Paryż, styczeń 1861

      Cyprian Kamil Norwid
    • polak.jeden HYMN DO MIŁOŚCI OJCZYZNY 13.11.05, 04:16
      HYMN DO MIŁOŚCI OJCZYZNY

      Święta miłości kochanej ojczyzny,
      Czują cię tylko umysły poczciwe!
      Dla ciebie zjadłe smakują trucizny,
      Dla ciebie więzy, pęta nie zelżywe;
      Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny,
      Gnieździsz w umyśle rozkoszy prawdziwe.
      Byle cię można wspomóc, byle wspierać,
      Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.

      Ignacy Krasicki
    • polak.jeden Ojczyzna 13.11.05, 04:29
      OJCZYZNA

      Znasz-li ten kraj, gdzie kwitną
      Nad grobami piołuny,
      Gdzie niebo twarz błękitną
      W szare kryje całuny?

      Gdzie pola kośćmi siane -
      Las szumi pieśń cmentarną,
      Rzeki, łzami wezbrane,
      Przez ziemię płyną czarną?

      Kraj ten smutny, ubogi,
      Ciągnie serca tułacze...
      On nad wszystko nam drogi -
      My z nim - on z nami płacze!

      Józef Ignacy Kraszewski

    • palnick Re: Ojczyzna - a miało być tak pięknie ! 13.11.05, 07:43
      Przemówienie Lecha Wałęsy w Kongresie Stanów Zjednoczonych – listopad 1989

      "My naród! Oto słowa, od których chcę zacząć moje przemówienie. Nikomu na tej
      Sali nie muszę przypominać, skąd one pochodzą, nie muszę też przypominać, że
      ja elektryk z Gdańska też mam prawo się nimi posługiwać.
      My naród! Stoję przed Wami jako trzeci w historii cudzoziemiec, nie
      piastujący żadnych wielkich funkcji państwowych, którego zaproszono, aby
      przemówił przed połączonymi Izbami Kongresu Stanów Zjednoczonych. Tego
      Kongresu, który dla wielu uciśnionych i pozbawionych swoich praw ludzi na
      świecie wydaje się być światłem wolności i ostoją praw człowieka.... Stoję
      przed Wami, by w imieniu swojego narodu mówić do Ameryki, do obywateli
      państwa i kontynentu, u którego wrót stoi słynna Statua Wolności. ... Pojęcie
      Stanów Zjednoczonych kojarzy się ludziom w Polsce z wolnością i demokracją,
      ze wspaniałomyślnością i ofiarnością, z ludzką przyjaźnią i przyjaznym
      człowieczeństwem. ...Świat pamiętał o wspaniałej zasadzie amerykańskiej
      demokracji, o rządach ludu, przez lud i dla ludów. Pamiętam też o niej ja,
      robotnik z gdańskiej stoczni, który całe swe życie wraz z innymi członkami
      Ruchu ,,Solidarności”, poświęcił dla tej właśnie zasady rządów ludu, przez
      lud i dla ludów..... Przeciw przywilejom i monopolowi, przeciw łamaniu prawa,
      przeciw deptaniu ludzkiej godności, przeciw pogardzie i niesprawiedliwości.
      Wiem, że Amerykanie są ludźmi zarazem idealistycznymi, ale i praktycznymi,
      ludźmi zdrowego rozsądku i logicznego działania. Łączą te cechy z wiarą w
      ostateczne zwycięstwo dobra, ale wolą skuteczną pracę od wygłaszania
      przemówień. Bardzo dobrze ich rozumiem. Ja też nie kocham się w
      przemówieniach, wolę fakty i pracę, cenię skuteczność."

      Co zostało zrealizowane z tego wszystkiego?
      • palnick Re: Ojczyzna - a miało być tak pięknie ! 13.11.05, 21:43
        Stan polskiej legislacji wymaga reform. Jak stwierdziła prof. Sławomira
        Wronkowska-Jaśkiewicz: “system prawa powinien być spójny i stabilny, znajdować
        uzasadnienie w zespole powszechnie uznanych wartości, być funkcjonalny i
        przejrzyście skonstruowany. Polski system prawa nie spełnia żadnego z
        wymienionych warunków w stopniu, który moglibyśmy uznać za zadowalający.
        Przeciwnie, nadmiar regulacji prawnych i ich niezharmonizowanie, nietrafność
        rozwiązań prawnych, ich skomplikowanie, nieczytelność osiągnęły taki stopień,
        że nawet sądy przestały sobie z prawem radzić i otwarcie o tym mówią”.
        • aurora.we.mgle to my ja musimy uczynic piekna 13.11.05, 23:52
          :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka