joannabarska
15.11.05, 14:08
Nie tylko Polska, ale cały świat został wmieszany w polityczne posunięcia
Platformy Obywatelskiej, która na wszelkie sposoby pomawia i oskarża Prawo i
Sprawiedliwość o odmowę wejścia do koalicji w sprawowaniu władzy. Postronni
obserwatorzy nie mogą pojąć logiki tych pomówień i oskarżeń, a nawet
domagania się przeprosin - chyba za to, że PiS, a nie Platforma Obywatelska
wygrało wybory parlamentarne i prezydenckie.
Jaka bowiem jest logika PO w oskarżaniu PiS za poszukiwanie poparcia w
głosowaniu parlamentarnym u Samoobrony, jeśli sama zdecydowanie odrzuciła
wejście do koalicji i pozostaje w towarzystwie SLD? To prawda, że Samoobrona
ma na swym koncie zachowania naganne, ale nie obciąża jej przecież to
zbrodnicze dziedzictwo, od którego nie jest zupełnie wolny SLD. Kłamstwem
jest wmawianie Narodowi, że PO to koalicjant odrzucony, gdyż prawda jest
zupełnie inna. To PO odrzuciła wejście do koalicji z PiS, mimo zaoferowania
jej 9 z 17 ministerstw. Jeśli część młodzieży akademickiej czuje się
zawiedziona, że nie doszło do koalicji PiS i PO, to zamiast organizować
pogotowie strajkowe z oskarżaniem PiS, winna przekonać PO do wejścia w
koalicję. Przecież od zakończenia wyborów ze strony PiS słyszeliśmy pod
adresem PO słowa pełne kultury i przyjaźni, natomiast ze strony PO pod
adresem PiS - tylko pomówienia i oskarżenia, a nawet kreowanie sytuacji
zagrożenia dla Polski, wręcz zapowiedź jakiegoś kataklizmu. A przecież PiS
nie powinno czuć się bardziej odpowiedzialne niż PO za unicestwienie nadziei
zrodzonych przez "Solidarność". Pamiętam, że zabiegająca o poparcie w
pierwszych wyborach "Solidarność" w wielu miejscach słyszała
odpowiedź: "poprzemy 'Solidarność', bo 'Solidarność' jest z Bogiem". Nie
wiem, czy dziś pod adresem PO padłaby taka odpowiedź; wiem natomiast, iż
ludzie głosujący za PiS dawali taką odpowiedź: że właśnie ludzie PiS
przywrócą normalność obecności katolickiej tożsamości naszego Narodu w życiu
publicznym, skazanej na banicję przez system ateistycznego komunizmu i
ośmieszanej przez libertyńskie kręgi środowisk obcych tej tożsamości.
Niektórzy zauważają, że na tę okoliczność można przytaczać historię z Księgi
Proroka Daniela o nieprawych starcach i Zuzannie, która miała poczucie
godności plemienia Judy, by powiedzieć "nie". Wyrok na nieprawych starcach ma
swą wymowę także dziś: "Potomku kananejski a nie judzki, piękność sprowadziła
cię na bezdroża, a żądza uczyniła twe serce przewrotnym. Tak postępowaliście
z córkami izraelskimi, one zaś, bojąc się, obcowały z wami. Córka judzka
jednak nie zgodziła się na waszą nieprawość" (Dn 13, 6-57).
Dziś też słyszymy, że to "elity" poparły PO, a PiS - "pospólstwo". Może
właśnie to "pospólstwo", jak córka judzka, upomniało się wreszcie o godność
Narodu Polskiego; może dzięki temu "pospólstwu" i wybranym przez nie władzom
przestanie się opluwać dzieje nasze i wmawiać nam, że Polacy mogą być tylko
sługami i niewolnikami, których jedynym prawem będzie "korzystanie z
przywileju milczenia".
W tym kontekście ze zdumieniem przyjąć trzeba słowa przegranego
prezydenta: "Jeszcze Polska nie zginęła!", i słowa o obronie wolności
Polaków. Czyżby to znaczyło, że władza PiS ma prowadzić do unicestwienia
Polski? Czyżby to znaczyło, że ta władza ma ugodzić w naszą wolność? Jakiej
wolności ma bronić PO? Czy wolności zabijania Narodu jeszcze w łonach matek?
Wolności korupcji, która już stała się symptomem rozkładu i upadku państwa
polskiego? Wolności niesłychanych zbrodni, a potem bezsilnych niemych
marszów? Wolności szkalowania własnego Narodu i braku reakcji na takie
szkalowanie ze strony obcych? Wolności ośmieszania wszelkich świętości? Czy
to właśnie z takiej Polski mielibyśmy być dumni? Może dramat Francji nauczy
naszych "nadludzi", że nie można bezkarnie odejść od niezbywalnych wartości
boskich i ludzkich, także narodowych. Zbyt łatwo wmawiano nam m.in.
ksenofobię (nawet dokonano w swoim czasie zwolnienia członka władzy za
ostrzeżenie, że konsekwencją będzie wymieranie Narodu, przypisując mu
ksenofobię), a okazało się, że dziś nasi oskarżyciele nie umieją poradzić
sobie ze skutkami popełnionych błędów. "Łatwo jest niszczyć - trudniej
odbudować" - wołał do nas Jan Paweł II.
Kandydat PO na prezydenta głosił, że kandydat PiS będzie człowiekiem
podziałów, a on pojednania. Tymczasem po przegranej jako warunek negocjacji z
PiS postawił wykluczenie z rozmów Samoobrony. Przedstawiciele tej formacji
pomawiają PiS o żądzę władzy i walkę o stołki. Tymczasem w odbiorze Polaków o
te stołki walczy PO i z braku satysfakcji z zaoferowanych stołków odmówiła
wejścia do koalicji.
Liderzy PO, oprzytomnijcie! Wiadomo, że trudno jest uporać się z przegraną,
gdy w zadufaniu i pewności swej wygranej żyło się od długiego czasu. Trzeba
jednak sięgnąć po cnotę pokory, która w swej istocie jest byciem w prawdzie.
Pycha naprawdę jest najgorszym z doradców. Ona jest byciem w zakłamaniu. Ja
nie jestem prorokiem, ale słowo Boże orzeka: "Bóg sprzeciwia się pysznym,
pokornym zaś daje łaskę" (Jk 4, 6). Znana jest historia Dawida i Goliata. W
Księdze Mądrości czytamy: "Czyż w młodości swej nie zabił olbrzyma i nie
usunął hańby ludu, gdy podniósł rękę i kamieniem z procy obalił pychę
Goliata?" (Mdr 47, 4).
Oby to bolesne widowisko powyborcze nie ośmieszyło nam znów tych, którzy
mienią się być autorytetami politycznymi. Oby nie trzeba było zastosować do
tych autorytetów słów Chrystusa: "Lecz z kim mam porównać to pokolenie?
Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym
rówieśnikom: 'Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście
nie zawodzili'" (Mt 11, 16-17).
ks. Walerian Słomka