Gość: Hihi
IP: *.ipt.aol.com
09.10.02, 12:17
Puk, puk! To ja, wasz animator
We wrześniu ks. Marian Duda (Czestochowa) rozesłał do parafian list
rozpoczynający się od słów "Moi Kochani" (gdybyż tak naczelnik skarbówki
zwracał się do ludzi). W pierwszych zdaniach tłumaczy, dlaczego kochani winni
łożyć na parafię, a potem przechodzi do rzeczy). Ale jak zmyślnie: Aby
ułatwić składanie comiesięcznych ofiar na dar serca, każdego miesiąca
odwiedzi nas w domu animator parafialny i przyjmie za pokwitowaniem złożoną
ofiarę. W ten sposób dar serca dla swojej parafii będą mogły złożyć także
osoby praktykujące nieregularnie, oraz uczęszczające na stałe do innych
kościołów.
Po rozprawieniu się z kochanymi cwaniaczkami, którzy kit wciskają, że owszem,
dają, ale na inny kościół, oraz z "katolikami nieregularnymi", ks. Marian
Duda zapowiada wprowadzenie kolejnego ułatwienia: Parafian, którzy nie
składają ofiar na dar serca, będziemy prosić w czasie załatwiania formalności
w kancelarii, by uregulowali należność dla parafii chociażby za ostatni rok.
Dalej ksiądz zawstydza opornych, którzy nie wyrabiają finansowo lub z innych
przyczyn nie płacą. Czy w razie potrzeby ośmielicie się prosić o posługę w
archikatedrze, której nie chcecie w żaden sposób wspierać? Czy nie będziecie
mieć wyrzutów sumienia, że za pieniądze innych korzystacie ze świątyni i
instytucji parafialnych?
Wytypował wojewodę
Ksiądz Marian Duda to nie byle jaki proboszcz. Jest doktorem teologii,
wykładowcą w seminarium. Na początku lat 90. wróżono mu błyskawiczną karierę.
Kościół powierzył mu kierowanie przygotowaniami do Światowych Dni Młodzieży,
które w 1991 r. zgromadziły w Częstochowie półtora miliona wiernych z całego
świata. Wywiązał się z zadania. W tym też czasie pojawił się na scenie
politycznej jako pełnomocnik arcybiskupa Stanisława Nowaka do kontaktów ze
środowiskami politycznymi. To z jego ust, podczas jednej z narad w kurii,
padło nazwisko Jerzego Guły, nikomu wówczas nieznanego pracownika
częstochowskiej huty. Wkrótce hutnik został wojewodą częstochowskim (obecnie
jest członkiem zarządu województwa śląskiego) i wraz z księdzem Dudą
współtworzył bardzo wpływowe w mieście ugrupowanie polityczne – Unię Laikatu
Katolickiego. Potem karta się odwróciła. Ambitnemu księdzu dano prestiżową,
ale biedną parafię św. Rodziny z rozsypującą się archikatedrą i takimi
ulicami jak zaniedbana Krakowska, po
której grasują drobne pijaczki wypatrujące, jak by tu podprowadzić księdzu
rynnę przygotowaną do wymiany w archikatedrze. Ale żyją tu też spokojni i
zacni ludzie. Tym nie w smak comiesięczne
lustracje kościelnych windykatorów.
Święte prawo proboszcza
Ksiądz Marian dobił ich ostatnio jeszcze jednym pomysłem. Wydrukował
mianowicie wzór oświadczenia, które właśnie dostarczane jest parafianom.
Należy w nim podkreślić właściwą odpowiedź – będę składać miesięczną ofiarę
na "dar serca" lub "nie będę składać ofiary na utrzymanie parafii św.
Rodziny, nawet w wysokości symbolicznej złotówki. W razie podkreślenia
drugiej opcji ksiądz dobrodziej żąda pisemnego wyjawienia motywów odmowy.
Chce wiedzieć, co jego kochani parafianie kombinują. I ma do tego święte
prawo. Ustawa o ochronie danych osobowych zezwala duchownym na zbieranie i
gromadzenie informacji również o stanie majątkowym wiernych, rodzaju
wykonywanej przez nich pracy, wysokości zarobków itp. Wszakże pod warunkiem,
że odbywa się to za zgodą indagowanych osób oraz że dane te są niezbędne do
wykonywania statutowych zadań Kościoła.
Teoretycznie można powiedzieć dobrodziejowi – a pocałuj ty mnie w dupę, zaś
jego wścibskim animatorom rzucić przez drzwi krótkie – paszoł won! Ale kto
się odważy? Parafianie wolą się posłużyć "NIE", żeby za naszym pośrednictwem
ks. Dudzie nawrzucać, co ochoczo czynimy. A więc nie podoba im się, że
dobrodziej jeździ czarnym Mercem "pięćsetką", że ma do dyspozycji Land Rovera
i coś tam jeszcze, bo ich serca widząc tak szczodre efekty swych darów łatwo
dostają zawału. Nie podoba się też, że ks. Duda buduje wielki Dom
Archikatedralny przy Ogrodowej. Uważają, że przeinwestował. Prosili, abyśmy
napisali też, że doceniają dobudowanie kościelnych wież i wyremontowanie
archikatedry, stworzenie parafialnej przychodni zdrowia i inne prospołeczne
inicjatywy realizowane z ich datków. Tym razem już się jednak nie wyrabiają –
takie czasy – i o zmiłowanie wielebnego proszą.
Licząc na Wasze zrozumienie oraz ofiarność pozdrawiam Was serdecznie i
obiecuję modlitwę w intencji wszystkich ofiarodawców w każdą niedzielę
podczas Mszy św. o godz. 10.00 – odpowiada im w liście taktowny duszpasterz
ze św. Rodziny.