gorby
22.11.05, 21:23
Przebieg wydarzeń związanych z (udaremnionym) Marszem Równości, który miał
odbyć się 19 listopada 2005 roku w Poznaniu z okazji Międzynarodowego Dnia
Tolerancji UNESCO, pokazuje, że w Polsce łamie się zarówno prawa człowieka,
jak i zasady demokracji" - piszą sygnatariuszki/sze listu protestacyjnego,
m.in. prof. Maria Janion, Adam Bodnar, Julia Hartwig, Grzegorz Klaman,
Magdalena Łazarkiewicz, Grzegorz Miecugow, Piotr Najsztub, Kinga Dunin,
Kazimiera Szczuka, Marek Raczkowski, Olga Tokarczuk i wiele innych. Pod
listem można się nadal podpisywać.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4471
Jedną z głównych zasad demokracji jest to, że nie wolno zakazywać pokojowych
demonstracji, w trakcie których manifestuje się swoje poglądy oraz postawy -
o ile nie grożą one demokracji. Marsz Równości na pewno nie był groźbą dla
demokracji, odwrotnie, byłby jej potwierdzeniem i wsparciem.Tymczasem ze
względów ideologicznych, sprzecznych z zasadami demokracji, władze miasta
wydały zakaz Marszu. Oficjalne powołanie się na względy bezpieczeństwa i
porządku, dotyczące uczestników marszu oraz mieszkańców miasta, jest tylko
wykrętem/pretekstem, ponieważ siły porządkowe zostały zgromadzone w takiej
ilości, że demonstracja mogła się odbyć bez przeszkód. Zmobilizowano m.in.
policję konną oraz oddziały szturmowe w ilości przewyższającej liczbę
demonstrujących.
IV RP to tylko katoPRL, ktorej podstawowe zasady demokracji i wolnosci sa
obce.