freemason
22.11.05, 22:49
... jesli chodzi o opcję ideologiczną sprawującą władzę. Co prawda w rządach
Austrii i Włoch również znajdują się ugrupowania skrajne (przypadek Irlandii
pomijam ze względu na jej skomplikowany system polityczny i... historię,
trudno zresztą uznać Fianna Fail za radykałów, mimo ich przynależności do
UEN), ale są to zazwyczaj tzw. junior-partnerzy (Haider nie miał w ostatnich
latach w zasadzie wpływu na program rządu w Wiedniu) i niewiele znaczą,
tudzież są równoważeni przez kolejnych umiarkowanych członków koalicji (np.
socjaldemokraci i chadecja w rządzie Berlusconiego). Poza tym odróżniają się
od PiS o tyle, że np. partia Finiego we Włoszech jest zdecydowaną
zwolenniczką mechanizmów rynkowych, dawno odżegnała się od ksenofobii (co dał
wyraz Fini opowiadając się za złagodzeniem wymogów imigracyjnych), a także są
zdeklarowanymi zwolennikami integracji z Europą (poparcie dla konstytucji
europejskiej).
PiS żadnych z tych warunków nie spełnia, a na dodatek nie rządzi
samodzielnie, tylko przy poparciu nie tyle sił skrajnych (bo sam już jest
skrajny) - swego rodzaju meneli politycznych (trudno inaczej nazwać Leppera i
Giertycha) oraz postkomunistów z PSL.
Nie trzeba więc dodawać, że bardziej uzasadniony ze strony UE byłby bojkot
polityczny rządu Marcinkiewicza niż takaż sama postawa względem rządu
austriackiego (gdzie przewagę miała wszak chadecja) w 2000 roku. Nie zmienia
to oczywiście faktu, że tego typu sankcje (w każdym przypadku) uważam za
nieporozumienie, ale wiele mówi o dość łagodnej (wbrew temu co się często w
Polsce uważa) postawie elit brukselskich wobec nmszych narodowych fanaberii.
Ciekawe, kiedy minie ten miodowy okres w stosunkach UE-Warszawa?
Z uszanowaniem.