Gość: Oszołom z RM
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
16.10.02, 07:12
"Gazecie Wyborczej" trwa "poważna" dyskusja na temat "generacji nic". Do tej
generacji należą ponoć młodzi dwudziestolatkowie, którzy są "bierni"
i "bezideowi". Jednak niedawno głos zabrała oburzona młoda feministka,
dowodząc, że kobiety z jej pokolenia nie są "bierne" i "bezideowe"; wręcz
przeciwnie: spotykają się na "manifach i demonstracjach",
wspierają "demokrację płci", rozwożą po mieście "wywrotowe publikacje", czyli
bez reszty pochłania je ideowa walka z patriarchatem.
To w "Wyborczej", zaś na katolickiej stronie internetowej "Christianitas"
jest informacja, że w Amsterdamie mieszka już więcej muzułmanów niż
katolików. W komentarzach czytelników pod tekstem ktoś zauważył, że gdy w
Holandii zapanuje szariat, to przynajmniej będzie spokój z feministkami.
Diagnoza nazbyt optymistyczna, a na pewno niedotycząca całej Europy.
Holenderki może by się poddały, ale z naszymi tak łatwo by nie poszło.
Polskie feministki - zahartowane w znoszeniu prześladowań ze strony
katolickich inkwizytorów i fundamentalistów - bez trudu poradzą sobie z
łagodnymi jak baranki muzułmanami. Nie ulega zatem wątpliwości, że naszym
feministkom nawet prawo szariatu nie przeszkadzałoby w bieganiu na "manify"
popierające "aborcję" i "edukację seksualną".