Dodaj do ulubionych

Róża Thun euroaktywiska co się zowie, że ho ho!!!

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 10:21
Roza Thun

prezes Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana

Rozmawia:
Arkadiusz Braumberger

– Czy to, że aż tylu Irlandczyków zagłosowało za przyjęciem traktatu
nicejskiego, zawdzięczamy polskiemu lobbyingowi, w tym także Polskiej
Fundacji im. Roberta Schumana?

– Oczywiście, że tak.

Trochę skromności, pani Różo?

– Fundacja zastosowała bardzo nowoczesną formę – mailing...

– To dlatego, że ta metoda uchodzi za skuteczną, a nic nie kosztuje. To
bardzo ważne, bo jesteśmy dość biedną fundacją. Gdybyśmy mieli jakieś
fundusze na podróże, to wysłalibyśmy grupę młodych ludzi, by ustawili się w
centrum Dublina z flagami i transparentami i rozmawiali z Irlandczykami.

I odmóżdżeni pionierzy z Schumana przekonaliby Irlandczyków jeszcze mocniej.
Brawo!

– Tego typu nieszablonowe – kolorowe i radosne akcje stają się chyba powoli
wizytówką fundacji. Dzięki nim o fundacji zrobiło się stosunkowo głośno. Mam
tu na myśli majowy marsz młodzieży ulicami Warszawy.

– Fundacja powstała niemal natychmiast po przemianach ustrojowych, a więc
wówczas, gdy nikt jeszcze nie zaprzątał sobie głowę problemem integracji
europejskiej.

Jasne. Najpierw rzuca się Piątą Kolumnę, aby przygotować grunt!

Nam z kolei bardzo zależało, by ten temat nagłośnić. Może trochę przez nazwę
uważano, że jesteśmy jakąś zagraniczną fundacją z nie wiadomo jakimi
pieniędzmi.

Oczywiście, że zagraniczna fundacja, która powimnna być natychmiast
wyproszona z Polski, bo działa przeciwko nam, i pierze mózgi naszym dzieciom.

Do nie wielu osób docierało, że w gruncie rzeczy jesteśmy pospolitym
ruszeniem ludzi dobrej woli.

Ależ oczywiście! Ta wola rzeczywiście dobra!

– Minęło kilka lat, a Unia Europejska i polski w niej udział to w pewnym
sensie nadal „własność” elit. Ale już chyba nie do końca...

– Przy okazji referendum irlandzkiego okazało się, że Unia Europejska jest
tematem, którym interesują się wszyscy i których wszystkich dotyczy. Chcemy,
by przez różne akcje, nie tylko te, które są organizowane w Warszawie i
cieszą się zainteresowaniem mediów, pokazać, że jest to w gruncie rzeczy
radosna perspektywa.

Jeszcze ta radość wyjdzie bokiem całej Europie.

Jednoczy się Europa, więc trzeba się cieszyć. Każdego dnia rano, gdy się
obudzę cieszę się i dziękuję, że żyję w demokracji. W życiu, bym nie
pomyślała, że będę żyła w kraju demokratycznym, który będzie się łączył z
resztą Europy, że ta przeklęta żelazna kurtyna zostanie raz na zawsze zdjęta.
Czy jest coś w tym dziwnego, że chciałabym, by wszyscy razem ze mną się z
tego cieszyli?

Dobre! Pani Thun tak naprawdę, czy udaje?

– Dlaczego w naszym kraju jest tak mało takich inicjatyw? Jesteśmy narodem
tak bardzo zmęczonym codziennością, że nie potrafimy się cieszyć?

– Przecież to nie prawda! Potrafimy się cieszyć. Mam wrażenie, że to media
zaciemniają ten obraz. Podobnych do naszych inicjatywy jest w całym kraju
mnóstwo. Jeśli jednak media mówią o zwolennikach zjednoczonej Europy, to źle
rozumiana polityczna poprawność nakazuje im, by natychmiast pokazać
demonstrację przeciwników integracji. W telewizji to kompletnie zmienia
proporcje, bo jeśli w pochodzie idzie dziesięć tysięcy osób przebranych na
żółto–niebiesko, które cieszą się z wejścia do Unii Europejskiej, i sto,
które demonstrują, bo są przeciw, a dostają taki sam czas na antenie – to
proszę zobaczyć, jaki to daje fałszywy obraz.

Panie Boże, wybacz!

– Jeśli się bliżej przyjrzeć, to można zauważyć, że fundacja szczególnie
sobie upodobała młodzież i organizacje pozarządowe.

–To prawda. Organizacje pozarządowe to ważny element budowania społeczeństwa
obywatelskiego.

To w większości takie same opłacane z EUropy rozbijackie grupy jak Schuman.

Inną drogą, jaką staramy się wykorzystać, by dotrzeć do środowisk lokalnych
są szkoły. Nie koncentrujemy się tylko i wyłącznie na uczniach i młodzieży,
ale również na nauczycielach. W ten sposób docieramy do różnych miejsc w
kraju, gdzie udaje się nam natknąć na naprawdę bardzo ciekawe wydarzenia. Tam
łatwiej osiągnąć coś, czego kompletnie brakuje w Warszawie na szczeblu
centralnym.

I to jest najgorsze, bo młodzież jest okłamywana przez takie rąbnięte
aktywistki jak pani Roza.

– A czego brakuje politykom w stolicy?

– W stolicy nie ma w sprawie naszego przystąpienia do Unii Europejskiej tak
koniecznego porozumienia ponad podziałami. Społeczności lokalne zdają się o
wiele lepiej pojmować wagę sytuacji, z kolei w Warszawie bardzo niewiele osób
pamięta, co to takiego racja stanu, która jest ważniejsza niż podziały
partyjne, wyznaniowe, pokoleniowe i Bóg wie jeszcze jakie.

I takie przemówienia pani Roza wciska naszej młodzieży!

– Prędzej czy później wejdziemy do Unii i co wtedy? Jak wówczas będzie
wyglądała działalność fundacji?

– Samo członkostwo będzie ogromnym wyzwaniem. Trzeba będzie nauczyć się
normalnie funkcjonować w Unii Europejskiej. Ktoś będzie musiał doprowadzić do
tego, byśmy lepiej poznali rodzinę, do której wchodzimy, nauczyli się w niej
funkcjonować, zaprzyjaźnili się. (PAI)

Moskwicini dobierali nam przyjaciół, brukselczycy już rodzinę. Postęp,
psiakrew!
Obserwuj wątek
    • Gość: tadziorpedal do Unii giertych-rydzyk-macierewicz IP: 198.86.247.* 31.10.02, 19:10
      oni tAk ladnie na siebie mowia. pedalki katolicko-faszystowskie
      Gość portalu: Oszołom z RM napisał(a):

      > Roza Thun
      >
      > prezes Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana
      >
      > Rozmawia:
      > Arkadiusz Braumberger
      >
      > � Czy to, że aż tylu Irlandczyków zagłosowało za przyjęciem traktatu
      > nicejskiego, zawdzięczamy polskiemu lobbyingowi, w tym także Polskiej
      > Fundacji im. Roberta Schumana?
      >
      > � Oczywiście, że tak.
      >
      > Trochę skromności, pani Różo?
      >
      > � Fundacja zastosowała bardzo nowoczesną formę � mailing...
      >
      > � To dlatego, że ta metoda uchodzi za skuteczną, a nic nie kosztuje. To
      > bardzo ważne, bo jesteśmy dość biedną fundacją. Gdybyśmy mieli jakieś
      > fundusze na podróże, to wysłalibyśmy grupę młodych ludzi, by ustawili się w
      > centrum Dublina z flagami i transparentami i rozmawiali z Irlandczykami.
      >
      > I odmóżdżeni pionierzy z Schumana przekonaliby Irlandczyków jeszcze mocniej.
      > Brawo!
      >
      > � Tego typu nieszablonowe � kolorowe i radosne akcje stają się chyb
      > a powoli
      > wizytówką fundacji. Dzięki nim o fundacji zrobiło się stosunkowo głośno. Mam
      > tu na myśli majowy marsz młodzieży ulicami Warszawy.
      >
      > � Fundacja powstała niemal natychmiast po przemianach ustrojowych, a więc
      >
      > wówczas, gdy nikt jeszcze nie zaprzątał sobie głowę problemem integracji
      > europejskiej.
      >
      > Jasne. Najpierw rzuca się Piątą Kolumnę, aby przygotować grunt!
      >
      > Nam z kolei bardzo zależało, by ten temat nagłośnić. Może trochę przez nazwę
      > uważano, że jesteśmy jakąś zagraniczną fundacją z nie wiadomo jakimi
      > pieniędzmi.
      >
      > Oczywiście, że zagraniczna fundacja, która powimnna być natychmiast
      > wyproszona z Polski, bo działa przeciwko nam, i pierze mózgi naszym dzieciom.
      >
      > Do nie wielu osób docierało, że w gruncie rzeczy jesteśmy pospolitym
      > ruszeniem ludzi dobrej woli.
      >
      > Ależ oczywiście! Ta wola rzeczywiście dobra!
      >
      > � Minęło kilka lat, a Unia Europejska i polski w niej udział to w pewnym
      > sensie nadal �własność� elit. Ale już chyba nie do końca...
      >
      > � Przy okazji referendum irlandzkiego okazało się, że Unia Europejska jes
      > t
      > tematem, którym interesują się wszyscy i których wszystkich dotyczy. Chcemy,
      > by przez różne akcje, nie tylko te, które są organizowane w Warszawie i
      > cieszą się zainteresowaniem mediów, pokazać, że jest to w gruncie rzeczy
      > radosna perspektywa.
      >
      > Jeszcze ta radość wyjdzie bokiem całej Europie.
      >
      > Jednoczy się Europa, więc trzeba się cieszyć. Każdego dnia rano, gdy się
      > obudzę cieszę się i dziękuję, że żyję w demokracji. W życiu, bym nie
      > pomyślała, że będę żyła w kraju demokratycznym, który będzie się łączył z
      > resztą Europy, że ta przeklęta żelazna kurtyna zostanie raz na zawsze zdjęta.
      > Czy jest coś w tym dziwnego, że chciałabym, by wszyscy razem ze mną się z
      > tego cieszyli?
      >
      > Dobre! Pani Thun tak naprawdę, czy udaje?
      >
      > � Dlaczego w naszym kraju jest tak mało takich inicjatyw? Jesteśmy narode
      > m
      > tak bardzo zmęczonym codziennością, że nie potrafimy się cieszyć?
      >
      > � Przecież to nie prawda! Potrafimy się cieszyć. Mam wrażenie, że to medi
      > a
      > zaciemniają ten obraz. Podobnych do naszych inicjatywy jest w całym kraju
      > mnóstwo. Jeśli jednak media mówią o zwolennikach zjednoczonej Europy, to źle
      > rozumiana polityczna poprawność nakazuje im, by natychmiast pokazać
      > demonstrację przeciwników integracji. W telewizji to kompletnie zmienia
      > proporcje, bo jeśli w pochodzie idzie dziesięć tysięcy osób przebranych na
      > żółto�niebiesko, które cieszą się z wejścia do Unii Europejskiej, i sto,
      > które demonstrują, bo są przeciw, a dostają taki sam czas na antenie � to
      >
      > proszę zobaczyć, jaki to daje fałszywy obraz.
      >
      > Panie Boże, wybacz!
      >
      > � Jeśli się bliżej przyjrzeć, to można zauważyć, że fundacja szczególnie
      > sobie upodobała młodzież i organizacje pozarządowe.
      >
      > �To prawda. Organizacje pozarządowe to ważny element budowania społeczeńs
      > twa
      > obywatelskiego.
      >
      > To w większości takie same opłacane z EUropy rozbijackie grupy jak Schuman.
      >
      > Inną drogą, jaką staramy się wykorzystać, by dotrzeć do środowisk lokalnych
      > są szkoły. Nie koncentrujemy się tylko i wyłącznie na uczniach i młodzieży,
      > ale również na nauczycielach. W ten sposób docieramy do różnych miejsc w
      > kraju, gdzie udaje się nam natknąć na naprawdę bardzo ciekawe wydarzenia. Tam
      > łatwiej osiągnąć coś, czego kompletnie brakuje w Warszawie na szczeblu
      > centralnym.
      >
      > I to jest najgorsze, bo młodzież jest okłamywana przez takie rąbnięte
      > aktywistki jak pani Roza.
      >
      > � A czego brakuje politykom w stolicy?
      >
      > � W stolicy nie ma w sprawie naszego przystąpienia do Unii Europejskiej t
      > ak
      > koniecznego porozumienia ponad podziałami. Społeczności lokalne zdają się o
      > wiele lepiej pojmować wagę sytuacji, z kolei w Warszawie bardzo niewiele osób
      > pamięta, co to takiego racja stanu, która jest ważniejsza niż podziały
      > partyjne, wyznaniowe, pokoleniowe i Bóg wie jeszcze jakie.
      >
      > I takie przemówienia pani Roza wciska naszej młodzieży!
      >
      > � Prędzej czy później wejdziemy do Unii i co wtedy? Jak wówczas będzie
      > wyglądała działalność fundacji?
      >
      > � Samo członkostwo będzie ogromnym wyzwaniem. Trzeba będzie nauczyć się
      > normalnie funkcjonować w Unii Europejskiej. Ktoś będzie musiał doprowadzić do
      > tego, byśmy lepiej poznali rodzinę, do której wchodzimy, nauczyli się w niej
      > funkcjonować, zaprzyjaźnili się. (PAI)
      >
      > Moskwicini dobierali nam przyjaciół, brukselczycy już rodzinę. Postęp,
      > psiakrew!
    • Gość: Jo Kolejne hokus pokus Oszołoma? IP: JPLWANT* / *.jasien.net 31.10.02, 21:58
      Oszołom, stwarzasz wrażenie, że te zjadliwe komentarze między odpowiedziami a
      pytaniami są twojego autorstwa? Nie są. Nie Ty jeden zaglądasz na forum
      ojczyzna.pl. I szczerze mówiąc, nie masz się czym chwalić...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka