leszek.sopot
20.01.06, 15:02
Po pierwsze
- za odwagę:
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3119142.html
Donald był zatwardziałym konspiratorem. Od 1991 roku, kiedy to został posłem
nigdy nie ujawniał miejsca ukrycia swojego biura poselskiego. Po 15 latach w
końcu stał się bardziej odważny. Może wpłyneła na niego jakaś staruszka,
która już starożytnemu królowi tłumaczyła, że należy słuchać prostego ludu?
Po drugie
– za zmianę stosunku do prezydenta RP
Podoba mi się, że po rozmowach - jak to ujął Donald - z prostymi ludźmi na
Śląsku i z prezydentem Lechem Kaczyńskim zrozumiał, że ludzi mało interesują
spory partyjnych liderów i ich ambicyjki.
Szkoda tylko, że tak długo to do niego docierało.