ateista.blog.pl
17.02.06, 07:01
Obowiązujące prawo powinno być przestrzegane. Natomiast zdarza się czasem, że
istniejące prawo jest złym prawem – wtedy należy to prawo zmienić. Moim
zdaniem złe jest prawo, które traktuje obrazę uczuć religijnych jako
przestępstwo ścigane z urzędu, zagrożone karą pozbawienia wolności. Ludzie
doznają rozmaitych uczuć i żadne z nich nie jest chronione, oprócz uczuć
religijnych – tak jakby emocje doznawane w związku z wiarą religijną były w
oczywisty sposób ważniejsze, cenniejsze czy też głębiej odczuwane od innych
uczuć. Wydaje się, że o istnieniu takiego przepisu w polskim prawie
zadecydowało kryterium siły: osoby, które doznają uczuć religijnych są na
tyle liczne w naszym kraju, że potrafiły poprzez swych przedstawicieli w
ciałach ustawodawczych zapewnić sobie ten przywilej.
Zaskakujące jest to, że osoby religijne broniące swego przywileju często
powołują się na liberalną zasadę, która głosi, iż nasza wolność kończy się
tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej osoby. Ale przecież przepis chroniący
uczucia religijne godzi w tę zasadę – bo godzą w nią wszelkie przywileje.
Zauważmy, że swoboda wypowiedzi jest jedną z podstawowych wolności,
zapisanych
w konstytucjach państw demokratycznych. Wolności te przysługują każdemu
obywatelowi w równym stopniu, a to znaczy, że nie mogą zawężać obszaru swobód
drugiej osoby. Tymczasem osoby religijne, które domagają się kar za
obraźliwe, ich zdaniem, publikacje prasowe, chcą poszerzyć obszar swej
wolności kosztem innych osób – bo przecież ci, którzy uważają, że protesty
przeciwko fotomontażom czy karykaturom w gazetach obrażają ich zdrowy
rozsądek nie mają do dyspozycji analogicznego przepisu kodeksu karnego, do
którego mogliby się odwołać w reakcji na obrazę.
Oczywiście nie jest tak, że opowiadam się za swobodą obrażania innych ludzi.
Nie zgadzam się jedynie z tym, by obrażone osoby dochodziły swoich praw na
podstawie przepisu o ochronie uczuć religijnych, który to przepis, moim
zdaniem, należałoby usunąć z kodeksu karnego. Każdy, kto czuje się obrażony,
ma przecież do dyspozycji drogę cywilnoprawną i na tej drodze może domagać
się odszkodowania lub przeprosin od osób, których wypowiedziami czuje się
dotknięty. Tę drogę uważam za sprawiedliwą, ponieważ nie wyróżnia ona żadnej
grupy osób ze względu na ich uczucia.
Uczucia ponad wszystko