oleg3
11.03.06, 14:14
Przedstawiam, za zgodą autora
Krzysztof "Critto" Sobolewski
tekst z 2004-07-10. Nadal aktualne!
______________________________________
Ręce precz od prof. Balcerowicza!
Ataki na Ojca Polskiego Wolnego Rynku (który to rynek obecnie jest na
wymarciu, "dzięki" politycznym psujom), profesora Leszka Balcerowicza, stały
się już w Polsce rodzajem nowoczesnego mitu i folkloru ludowo-społecznego.
Cokolwiek złego się dzieje, obwiniany jest o to już nie 'chochlik','diabeł'
czy 'zły los', ale właśnie Profesor (i Premier) Leszek Balcerowicz.
Hasło "Balcerowicz musi odejść" traktowane jest jak rodzaj egzorcyzmu - jak
odżegnanie się od zła wszelkiego i przegnanie Szatana daleko poza krąg
cywilizacji.
Ostatnimi laty, w atakach na dokonania jego osoby (a czasem i jego osobę)
celował zwłaszcza poseł Andrzej Lepper (który posunął się nawet do określania
Profesora mianem "bandyty ekonomicznego" i "idioty ekonomicznego", za co miał
(a może nadal ma) sprawę karną (której, jako obrońca wolności słowa, nijak
nie popieram) oraz - co gorsza - minister finansów w rządzie Leszka Millera,
Grzegorz Kołodko, który atakował zarówno Balcerowicza jak i kierowaną przez
niego Radę Polityki Pieniężnej i jej politykę.
Tymczasem, profesor Leszek Balcerowicz zasługuje wyłącznie na uznanie ze
względu na dokonania na rzecz polskiej gospodarki. Mówiąc o jego działalności
w Radzie Polityki Pieniężnej należy podkreślić, iż Rada jest odpowiedzialna
wyłącznie za POLITYKĘ MONETARNĄ (pieniężną) państwa - czyli, krótko mówiąc,
za wpływanie na polską walutę, jej obecność i obieg na rynku. Z tego zadania,
Rada zawsze wywiązywała się WZOROWO (nie mogę powiedzieć 'wywiązała się',
gdyż działalność tej instytucji jest ciągła), zapewniając przez cały czas
stabilną walutę, bardzo mało podatną na szkodliwe wahania; walutę, która nie
jest ani za mocna (co szkodziłoby eksporterom) ani za słaba (co nie
sprzyjałoby importerom). Stabilna waluta to pieniądz, w którym również warto
trzymać lokaty, gdyż nie wiąże się z tym wielkie ryzyko utraty zgromadzonych
środków (poprzez utratę wartości).
Uważam więc, że skoro państwo już zajmuje się 'produkcją' pieniądza, to niech
robi to najlepiej, jak tylko może, zapewniając jego solidność - i z tego
zadania zarówno RPP, jak i prof. Balcerowicz wywiązali się na medal.
Kto tu jest winien?
Druga część polityki pieniężnej państwa - ta, którą jako wolnościowiec
kwestionuję znacznie mocniej - jest polityka fiskalna, czyli podatki i
wydatki budżetowe. Ponieważ Rzeczpospolita Polska ma solidną i stabilną
walutę, więc nie można ciągnących się latami problemów gospodarczych zrzucić
na politykę monetarną - muszą więc być one powodowane w dużej części przez
politykę fiskalną państwa. Mówiąc wprost: GOSPODARKA TRACI poprzez
horrendalne podatki (19,30,40% podatku od dochodów osobistych; przez długi
czas - 28% podatku od dochodów osób prawnych (firm), obniżone ostatnio do 19%
(słynny 'podatek liniowy' w wykonaniu rządu Leszka Millera, co przyczyniło
się do natychmiastowego wzrostu gospodarczego), dominacja stawki 22% VATu;
wysoka akcyza (zwłaszcza na paliwo), przez długi czas wysokie cła; podatki od
nieruchomości), rozmaite inne opłaty, często gorsze od samych podatków (np.
43% składka na ZUS, 8% dochodu potrącane na rzecz Kas Chorych a potem
Narodowego Funduszu Zdrowia, opłaty związane z założeniem działalności
gospodarczej i 'procesem biurokratycznym' na każdym kroku), zniewolenie
przedsiębiorczości przez koncesje, licencje, zezwolenia, przymusowe
ubezpieczenia, oraz masę absurdalnych, często tyrańskich przepisów
regulacyjnych (również tych narzucanych przez Unię Europejską), i - czego nie
można pominąć - gigantyczne WYDATKI budżetowe, w tym na biurokrację (nowe,
luksusowe siedziby dla urzędów, 4 miliardy złotych w ostatnich latach na
limuzyny dla oficjeli (podane za wiadomosci.wp.pl), nierentowne górnictwo
(które należy 'zwijać' wtedy, gdy w danej kopalni zaczyna brakować węgla,
gdyż kopalnictwo to wyłącznie wydobywanie surowców z głębi ziemi - gdy się
kończą, to takowe nie ma dalszego sensu), oraz hutnictwo i kolej (które, jako
producenci dóbr (huty) i usług mogą być rentowne, ale powinny zostać
sprywatyzowane). TO ONE, oprócz 50 lat ustroju socjalistycznego w PRLu są
winne niszczenia gospodarki, i opłakanego jej stanu.
A kto stanowi przepisy i wprowadza je w życie? Przecież NIE Rada Polityki
Pieniężnej, tylko Sejm, Senat, Prezydent (poprzez podpisywanie złych ustaw
lub vetowanie tych, które powinny przejść) oraz Rząd (który zajmuje się ich
wykonywaniem, pisaniem rozporządzeń wykonawczych oraz, na co pozwala mu
konstytucja, składaniem projektów ustaw do Sejmu).
Czyli: "NIE POPISALI SIĘ" rządzący polityką fiskalną i ogólnie legislacją, a
NIE Bank Centralny i kierowana najpierw przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, a
następnie Leszka Balcerowicza Rada Polityki Pieniężnej
Dokonania Balcerowicza jako ministra finansów
Co więcej, to w czasach, gdy Leszek Balcerowicz był ministrem finansów -
czyli odpowiadał właśnie za politykę fiskalną - podatki były, a w każdym
razie, zgodnie z jego żądaniami, MIAŁY BYĆ obniżane, a biurokracja -
upraszczana i likwidowana. Profesor Balcerowicz zajął się tym osobiście, gdy
był ministrem (finansów właśnie) w Rządzie Jerzego Buzka. Nie na wszystko
pozwolił mu parlament, niestety - to posłowie zablokowali m.in. wprowadzenie
17% podatku liniowego (z dużą kwotą wolną), które było projektem Profesora.
Cofnijmy się też do czasów wcześniejszych - początku lat 90tych. To właśnie
profesor Leszek Balcerowicz, pełniąć w rządach Tadeusza Mazowieckiego i Jana
Krzysztofa Bieleckiego rolę ministra finansów okiełznał GIGANTYCZNĄ
HIPERINFLACJĘ, która sięgała momentami do 400% (czyli, pieniądze traciły na
wartości nawet 400%). Choć był odpowiedzialny za politykę fiskalną, to zajął
się również polityką monetarną - z bardzo dobrym skutkiem dla Polski
(prawdopodobnie bez jego wpływu na inflację, przeciętna płaca w Polsce
wynosiłaby kilkanaście dolarów).
Czas więc najwyższy, aby zacząć darzyć profesora Leszka Balcerowicza
szacunkiem, na który zasługuje nie dlatego, że jest i teraz urzędnikiem
państwowym (bo to za mało), ale za to, co zrobił dla Polski i jej gospodarki.
Jestem przekonany, że gdyby pozwolić mu znów wpływać na politykę fiskalną, i
nie przeszkadzać, to, poprzez działania na rzecz obniżenia podatków i
uproszczenia systemu prawnego, wyprowadziłby wreszcie Polskę "na równą drogę"
i umożliwił Jej stanie się na nowo "tygrysem Europy" i potęgą, na jaką
zasługuje.
A więc: ręce precz od profesora Leszka Balcerowicza! Nikt, kto wini go za
wszelkie zło NIE ZASŁUGUJE, w przeciwieństwie do Profesora, na uznanie.