biedronka24
14.03.06, 18:30
najwieksza ich wylegarnia sa zawsze uczelnie - z grubsza humanistyczne. Wsrod
fizykow (tych konkretnych- nie teoretycznych) inzynierow, ludzi zajmujacych
sie interesami w praktyce, a nie w teorii to niezmierna rzadkosc. Praktycznie-
takie cos nie wystepuje.
Skad sie biora?
To tak jak z historia komunizmu w Stanach. Nie starcza gdzies tam talentu, ale
trzeba rewolucyjnie. W miedzyczasie sa bogaci, najczesciej zajeci rodzice.
Wiec ´zli´. A wiec wychowanie ulicy jak w Miserablach- tyle ze tu na tzw.
humanistycznych uczelniach a nie de facto ulicy.
Poczytajcie sobie. He, he.
No i te frustracje... Najtrudniej po prostu miec talent, pracowac nad nim i
byc porzadnym czlowiekiem...