Dodaj do ulubionych

Jules, who the fuck, you are?

IP: 193.0.117.* 26.03.01, 19:01
Drogi Panie Juliuszu!
Kim Pan, kurwa, naprawde jestes?
Lech z Berlina
Obserwuj wątek
    • Gość: Jules Re: Jules, who the fuck, you are? IP: 213.44.173.188, 194.117.207.* 26.03.01, 19:56
      Gość portalu: Lech napisał(a):

      &#62 Drogi Panie Juliuszu!
      &#62 Kim Pan, kurwa, naprawde jestes?
      &#62 Lech z Berlina
      Tyle rzeczy o sobie napisalem, ze prawie wszystkiego moze Pan sie domyslic. Rozumiem, ze slowo
      "kurwa", jest to u Pana tzw przerywnik gramatyczny. A czy ktos z nas naprawde wie kim naprawde jest?
      Jak ktos mowi 'jestem inzynierem, albo lekarzem, to czy on nim naprawde jest? Moglbym Panu
      powiedziec jak Kennedy - "Ich bin ein Berliner!". Ich bin in Berlin sehr oft. Pan moze chce sie dowiedziec
      czym zarabiam na zycie? Glownie gadaniem i pisaniem. Z wyksztalcenia jestem literaturoznawca, ale
      potem zdobylem jeszcze inne kwalifikacje. Cierpliwoscia i praca, mocla sliniac glowke dobilem sie do
      swego rodzaju uznania spolecznego, ktore przejawia sie na przyklad wysokoscia honorarium za wyklad,
      pensja na uczelni itd. Jak chce Pan jeszcze sie czegos wiecej dowiedziec, to prosze mi napisac na moj
      adres mailowy, ktory dwukrotnie w mej rubryce podalem. Pan moze mysli, ze mam cos wspolnego z
      Redakcja "Gazety". Nieskromnie odpowiem, ze narazie Gazety prawdopodobnie nie byloby stac na
      placenie mi honorariow takich jakie otrzymuje w moim kraju. Niebawem zyla dowcipu sie wyczerpie i
      powroce do mego kieratu. Aha - bardzo dobrze gram na fortepianie, w golfa mam handicap 18 (zupelnie
      sredni). W szachy kiedys mialem oficjalne ELO 1980 ale od 8 lat opuscilem klub z braku czasu i tez bo
      strasznie tam palili a ja nie znosze tytoniu. Cos jeszcze?
      • Gość: Lech Re: Jules, who the fuck, you are? IP: 193.0.117.* 27.03.01, 16:01
        Vielen Dank und ein schon Tag noch.

        Lech
        • Gość: leslaw Re: Jules, who the fuck, you are? IP: *.uk.neceur.com 28.03.01, 23:59
          Gość portalu: Lech napisał(a):

          &#62 Vielen Dank und ein schon Tag noch.
          &#62
          &#62 Lech

          Jak juz Lechu uzywasz niemieckiego to uzywaj go poprawnie

          Vielen Dank und einen schoenen Tach noch und lerne mal richtig Deutsch

          • Gość: Luzer Re: Jules, who the (...), you are? IP: *.opole.dialup.inetia.pl 29.03.01, 00:06
            Gość portalu: leslaw napisał(a):

            &#62
            &#62 Jak juz Lechu uzywasz niemieckiego to uzywaj go poprawnie
            &#62
            &#62 Vielen Dank und einen schoenen Tach noch und lerne mal richtig Deutsch
            &#62

            A nie mówiłem, że niemczyzna z Kołomyi?...
      • Gość: sceptyk Re: Jules, who the fuck, you are? IP: 195.15.57.* 27.03.01, 16:18
        I'm impressed. A czy w warcaby, kurwa, tez Pan umie?
        • Gość: Fan Re: Jules, who the fuck, you are? IP: *.tele2.pl 27.03.01, 16:45
          Przy Panu to dopiero, kurwa, mozna wpasc w kompleksy, co za talent!, wiem ze
          przez wrodzona SKROMNOSC nie wspomnial Pan o srebrnym medalu z druzyna
          Gorskiego w 1972, bravo Panie JULES, c`est formidable!!!!

          Fan pana Julka
          • Gość: Fan Re: Jules, who the fuck, you are? IP: *.tele2.pl 27.03.01, 17:02
            Jak juz Panu przestana dobrze placic na tej obczyznie to proponuje kandydowac
            do naszego parlamentu, bedzie Pan znakomicie pasowal do tych bezradnych
            nudziarzy, a i placa im calkiem niezle.

            trzymam kciuki!

            Fan
    • Gość: Luzer Re: Jules, who the (...), you are? IP: *.opole.dialup.inetia.pl 28.03.01, 23:33
      Jules, tracisz czas próbując tłumaczyć cokolwiek takim ludziom. Kompleksy
      wyłażą z ich wnętrz niemal tak jak słoma z ich butów (sądząc z kuchennej
      łaciny, którą dodają sobie animuszu, no i z czego jeszcze?... aha, z łamanej
      angielszczyzny mieszkańców murzyńskich gett, bądź z niemczyzny z Kołomyi - że
      niby pewnie tacy światowi...). Niestety, jak pisał Wyspiański (chociaż zupełnie
      co innego miał na myśli) - "...a to Polska właśnie..." Pozdrawiam.
      • Gość: Kirk Odpowiedz IP: *.tele2.pl 29.03.01, 10:48
        Luzer, nie wiem czy dostrzagasz lekka ironie w moich listach, chcialem jedynie
        upuscic troche powietrza z nadetego balonu, przepraszam pana Julesa, jako ze
        nie kazdy czlowiek o podobnych horyzontach musi przyjmowac od razu taka
        postawe. Mnie naprawde nie interesuje w co tam pan Jules sobie pogrywa i jaka
        laurke za to dostal, natomiast nie podoba mi sie jego postawa wszechwiedzacego
        buddy ktory siedzi gdzies tam na wzgorzu i spoglada pelnym politowania okiem na
        kraj zwany Polska, zasypujac wszystkich swoimi wywodami. Aha nie utozsamiam sie
        z pogladami innych tu obecnych i prawdowpodobnie daleko mi do nich, sadzac po
        ich tresci, jezyka tez nie oceniam (szczegolnie niemieckiego ktorego nie znam),
        natomiast angielski znalem zawsze w wystarczajacym dla mnie stopniu aby
        ukonczyc zachodnia szkole wyzsza, francuski tez calkiem niezle, ale nigdy nie
        ocenialem ludzi po znajomosci jezykow obcych...mozna latwo spotkac wszedzie na
        swiecie wspanialych ludzi ktorzy ich w ogole nie znaja.
        Zastanow sie wiec z kogo wychodza kompleksy, bo moze z tych wlasnie co
        potrzebuja takich nadetych przywodcow swiatopogladowych?

        Pozdrawiam,

        PS Jesli chodzi o francuska emigracje to wole posluchac np. Romana Polanskiego,
        ktory nie ukrywa ze jest zydem, kaleczy czasem polszczyzne, ale przekazuje
        swoje poglady w strawny sposob i mowi w prosty sposob rzeczy madre...
        • Gość: Luzer Re: Odpowiedz IP: *.opole.dialup.inetia.pl 30.03.01, 03:38
          Gość portalu: Kirk napisał(a):

          &#62 ...nigdy nie ocenialem ludzi po znajomosci jezykow obcych...mozna latwo spotkac
          &#62 wszedzie na swiecie wspanialych ludzi ktorzy ich w ogole nie znaja.


          Owszem, zgadzam się, ale ci ludzie nie silą się bez potrzeby na ich używanie.

          &#62 Zastanow sie wiec z kogo wychodza kompleksy, bo moze z tych wlasnie co
          &#62 potrzebuja takich nadetych przywodcow swiatopogladowych?

          Przepraszam, nie szukam żadnych przywódców. Światopogląd mam jak stosunek do
          służby wojskowej czyli - uregulowany i stabilny. Potrafię jednak docenić u
          człowieka zalety intelektu i nie wzbudzają one we mnie uczucia zazdrości.

          &#62 Pozdrawiam,

          Ja też. Miło mi było.

          &#62 PS Jesli chodzi o francuska emigracje to wole posluchac np. Romana Polanskiego,

          &#62 ktory nie ukrywa ze jest zydem, kaleczy czasem polszczyzne, ale przekazuje
          &#62 swoje poglady w strawny sposob i mowi w prosty sposob rzeczy madre...

          Zgadzam się, boleję tylko nad tym, że od ładnych paru lat nie nakręcił żadnego
          dobrego filmu.

    • Gość: dab Re: Jules, who the fuck, you are? IP: *.pfizer.com 29.03.01, 22:51
      Gość portalu: Lech napisał(a):

      What about: "Who the fuck, are you" ?
      or "Who do you think you are" ?

      &#62 Drogi Panie Juliuszu!
      &#62 Kim Pan, kurwa, naprawde jestes?
      &#62 Lech z Berlina

      • Gość: Jules Re: Jules, who the fuck, you are? IP: unknown, 194.51.91.* 30.03.01, 21:29
        Kochani!
        Odpowiadam narazie skrotowo. Wlasnie wysiadlem z samolotu. Jutro i pojutrze
        skomentuje kawaly. Chcialbym tylko, zeby nasza dyskusja na temat kim jestem i
        czy ewentualnie warto abym dodawal moje trzy grosze do Waszych dyskusji, stala
        sie dla mnie zrozumiala.
        Zaczynam od samokrytyki. Jesli u czytelnikow moich tekstow, skadinand
        interesujacych, pojawiaja sie akcenty krytyki, czesto gwaltownej, pod moim
        adresem, to z pewnoscia jest w tym jakas moja wina. Widze ja w fakcie, ze
        chociaz niezle pisze po polsku i znam sie niezle na niektorych rzeczach, to jak
        chce byc lekki i dowcipny - Francuz ze mnie wychodzi. Odpowiadajac na pytanie
        lekkie i w dobrym tego slowa znaczeniu prowokacyjne, chcialem stworzyc cos w
        rodzaju nowego "kawalu zydowskiego". Nie chwycilo, bo ktos sie odezwal w tonie,
        ze to niby jest "woda sodowa" (juz nie pamietam czym sie mialem chwalic), a ja
        chcialem sie po prostu posmiac troche z tego teatrzyku w ktorym owszem czasem
        gram role Buddy. Prosze Panstwa! Skonczyly sie czasy gdy golf byl synonimem
        swiatowego zycia wyzszych klas spolecznych! W golfa gram z biedy, bo jestem
        nieszczesliwy - zona po kontuzji barku przestala nadawac sie do tenisa a w cos
        sie trzeba bawic! Zona jezdzi na rowerze a ja za bardzo nie moge. Jestem po
        zawale, lekarz tenisa i rower mi odradzil. Piec lat temu, chociaz mi sie
        wydawalo, ze jestem asem w slalomie narciarskim mialem straszny wypadek - 2
        miesiace w szpitalu. No i po krzyku. Rok temu mialem operacje lewego kolana.
        Ale juz wszystko w porzadku. Mowie to wszystko, zeby Wam pokazac, ze przezywam
        nie tylko wzloty, lecz takze wszystkie biedy ludzkiej egzystencji.
        Prosze zwrocic uwage na to, ze jak przeczytac jeden po drugim, komentarze mojej
        ostatniej wypowiedzi - moze sie zupelnie pomieszac to co ja osobiscie mowie i
        to co,Wy wymieniacie miedzy soba jako komentarze, pietro za pietrem, na temat
        tego co ja (czesto rzekomo) powiedzialem. Ktos sie "wkurzyl", ze napisalem iz
        kiedys bylem niezlym szachista. Komentarz "a w warcaby to bys pan, kurwa nie
        zagral?" W swiadomosci piszacego ja sie pusze, bo warcaby to niby takie cos
        nizszego... Wyprowadzam Was z bledu. Posluchajcie prawdziwej historii z mojego
        zycia.
        15 lat temu poznalem na uroczystosci rodzinnej nowego narzeczonego jednej z
        moich przyszywanych ciotek. Przywiozla go sobie z Izraela. Byl juz stary, ale
        jeszcze blysk w oku. Emerytowany wysoki oficer Mossadu. Rodem z Warszawy.
        Dopiero jak umarl, dowiedzialem sie jego prawdziwego nazwiska. Ale nie
        uprzedzajmy faktow. Wyemigrowal do Palestyny przed wojna. Zapisal sie do
        terrorystow Irgun Cwaj Leumi. Terroryzowal Arabow. Kiedys podlozona przezen
        bomba urwala mu prawa reke. (Moze kara boska?) Przekwalifikowany dostal na
        "dyplomate". Gralismy w szachy i bil mnie strasznie. A potem przeprosil i
        powiedzial mi, ze szachy go nudza, bo sa za malo skomplikowane dla niego.
        Powiedzial mi, ze warcaby dla umyslu sa gimnastyka o wiele bardziej zajmujaca i
        rozwijajawa inteligencje, zwlaszcza warcaby stupolowe ( bo te zwyczajne,
        64polowe podobno juz sa has been). to, zeby odkompleksis tego mojego czytelnika
        , ktory najwyrazniej nie docenia szlachetnosci warcabow.. Umarl 3 lata temu na
        slubie kuzynki. Popil i chcial pokazac jak sie tanczy flamenco (musial byc
        dlugo na placowce w Hiszpanii). Na oczach setki gosci umarl, jak na jakims
        amerykanskim filmie z lat trzydziestych.
        Po drugie i ostatnie - jako Francuz, chcialem zbyc pytanie ad personam, bo co
        kogo w koncu obchodzi, kim "jestem"? Co to znaczy "byc"? Jestem glosem. Mam
        rzeczywiscie jakies ludzkie istnienie. Ci, co do mnie napisali na mail i
        nawi
        • Gość: Kirk Do Julesa IP: *.tele2.pl 02.04.01, 09:45
          Dziekuje za wyjasnienie.
          Musze w koncu przyznac ze Panskie mini-eseje sa jak kwiaty lotosu w bagnie
          jakie zawladnelo tym forum. Tak wiec chyle czola, a poza tym ciesze sie ze sa
          jeszcze ludzie ktorzy przyjmuja krytyke z rozsadkiem.

          Pozdrawiam
    • Gość: Callahan Pah... IP: 212.160.4.102, 193.219.28.* 09.04.01, 17:20
      Wroc no do podstawowki, chloptasiu, i naucz sie tam, jak poprawnie napisac "J,
      WTF R U" w angielskim.
      • Gość: + - Re: to Callahan IP: 207.61.17.* 09.04.01, 18:12
        Gość portalu: Callahan napisał(a):

        &#62 Wroc no do podstawowki, chloptasiu, i naucz sie tam, jak poprawnie napisac "J,
        &#62 WTF R U" w angielskim.


        I think Jules is an AEOLIST.
    • Gość: Daddy-O Re: Jules, who the fuck, you are? IP: *.ade.iprimus.net.au 09.04.01, 18:32
      I think you mean "Jules who the fuck are you?". What you wrote doesn't make
      sense. Cheers

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka