Dodaj do ulubionych

J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasadorem?

10.04.06, 17:26
Wg. Teleexpressu Jarosław Kaczyński ma ( krążą takie pogłoski, a zapytany o
to Gosiewski bardzo sie spieszył) zostac premierem nowego rządu PiS i
koalicjantow, na razie nie wiadomo jednak jakich. Kazimierz Marcinkiewicz po
ustąpieniu - dodam od siebie - zostanie zapewne ambasadorem, moze w Wielkiej
Brytanii, czego ponoć pragnie. Yes,yes,yes! I co poza tym?
Obserwuj wątek
    • bryt.bryt Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 17:27
      joannabarska napisała:

      (...) I co poza tym?

      Poza tym pelna kompromitacja. Jarek w rzadzie to koniec Jarka.
      • haen1950 Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 21:36
        To niegłupie jest. Likwiduje kryzys w PiSie. Likwiduje cały ten szum wokół
        siedzenia z tyłu. Ale to ostatnie już posunięcie Jarusia, które może naprawić
        sytuację. No i śmiech z Polaków na całym świecie. Przejdziemy do historii.
    • jola_iza Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 17:29
      No to po Zycie bo ona tylko z Marcinkiewiczem :))
    • po_godzinach poza tym będzie: 10.04.06, 17:29
      www.ruthannzaroff.com/wonderland/pool.htm
    • 3promile Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 17:30
      Po pierwsze: Jarek nie jest aż takim bucem, żeby nie wiedzieć, że absolutnie nie
      powinien objąć teki premiera, bo wtedy w następnych wyborach PIS może mieć
      kłopoty z przekroczeniem progu.
      Po drugie: ambasadorstwo Marcinkiewicza w Londynie jest dyskusyjne - po tzw.
      kompromisie z Unicredit nabieram podejrzeń, że jednak wolałby do Rzymu...
      • po_godzinach Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 17:31
        w Rzymie cieplej ...
        To tak na marginesie było.
        • joannabarska Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 18:04
          "Ta karczma Rzym się nazywa"--Wieszcz A.M.
      • kwakwa11 Pisuar rozlewa sie na ulice warszawy 10.04.06, 18:50
    • trevik Nie wierze... 10.04.06, 18:11
      Nie wiem, jaki mialby byc cel takiego posuniecia?
      Marcinkiewicz jest bardzo popularnym premierem (to w Polsce nowosc) i zdjecie go
      z tej funkcji przelozy sie na spadek popularnosc rzadu.

      Teoretycznie mozna sobie wyobrazic sytuacje w ktorej zawistny Kaczynski chce
      odsunac Marcinkiewicza, bo boi sie, ze facet bedzie mial za duzo do powiedzenia
      przez swoja spoleczna popularnosc, ale ja sobie tego jakos nie wyobrazam,

      T.
    • xtrin Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 18:12
      Kaczyński premierem to byłby gwóźdź do trumny PiSu. Opozycja natychmiast
      przypomni powyborcze zapowiedzi i cały ten cyrk związany z nominacją
      Marcinkiewicza zamiast Jarka. Dodatkowo Marcinkiewicz wciąż cieszy się wielkim
      zaufaniem i sympatią społeczną i odsunięcie go od władzy, a w szczególności
      wywiezienie z kraju mocno zaufanie do PiSu podkopie.
      Moim zdaniem to byłoby ze strony PiSu strzelenie sobie samobója. Z drugiej
      strony - kto wie, jak silne są ambicje J.Kaczyńskiego.
      • ppppp7 Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 18:31
        Jest jedno wytłumaczenie. Marcinkiewicz nie chce Leppera w rządzie. Dlatego
        Kaczor chce wywalić Marcinkiewicza na placówkę (odchodzi też Gilowska i Meller).
        • xtrin Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 18:49
          > Jest jedno wytłumaczenie. Marcinkiewicz nie chce Leppera w rządzie. Dlatego
          > Kaczor chce wywalić Marcinkiewicza na placówkę (odchodzi też Gilowska i Meller)

          Jeżeli rzeczywiście tak sytuacja się przedstawia i nie ma innych możliwości to
          pozostaje tylko serdecznie Kaczyńskiemu współczuć. I otwierać szampana.
        • trevik Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 20:56
          Mysle, ze Marcinkiewicz lyknie Leppera w rzadzie. Problemy moralne beda mieli
          Religa i Gilowska i juz z tego powodu Lepper jest problematyczny dla PiS, ale w
          rezygnacje Marcinkiewicza i Ziobro z powodu Leppera nie wierze, choc przyznam,
          ze straszenie tym to dobre zagranie - byc moze PiS przekazujac takie informacje
          prasie w ten sposob pokazuje Lepperowi, ze nie da rady (bo stracilby najbardziej
          popularnych ludzi z rzadu) aby mu wybic rzad z glowy, ale kupy toto sie nie trzyma,

          T.
          • xtrin Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 21:42
            Sądzę, że raczej chodzi o pokazanie narodowi "z bólem i niechęcią, ale musimy"
            (w domyśle: przez PO) zgodzić się na to rozwiązanie. Gdy pojawią się problemy
            osoby te będą mogły "z czystym sercem" opowiadać o tym jak ciężki to był kompromis.
    • maureen2 Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 18:29
      jest to dalszy ciąg kampanii reklamowej PiS,jak zadziwić publicznośc i zwrócić
      na siebie uwagę,osiągającej już poziom groteski,ruchy pozorne i tyle. Następna
      widomość,to,że pan Gosiewksi zostanie dyrektorem Teatru Wielkiego i primabaleri-
      ną,a pan Cymański będzie śpiewał i robił striptease a pan Olszewski będzie dyry-
      gował orkiestrą. Tylko nikt nie zna sztuki,która będzie grana.
      • xtrin Re: J.Kaczyński premierem, Marcinkiewicz ambasado 10.04.06, 18:48
        > Tylko nikt nie zna sztuki,która będzie grana.

        Ależ tytuł sztuki (w pełni jej treść oddający) znany jest od dawna - "TKM".
        • kryant Premierostwo oznacza odpowiedzialność 10.04.06, 20:07
          pokażcie, gdzie Jarek przyjął odpowiedzialność za swoje działania, najwyżej
          wysyłał brata na stanowiska, sam mu tylko pomagał zza pleców, a jak wypychał
          innych to w końcu sie okazywało, że nie robią tak jak powinni, a Jarek nie jest
          niczemu winien.
    • rydzyk_fizyk Marcinkiewicz u Królowej? Buhahahaha 10.04.06, 20:58
      będzie na co popatrzeć.
      • wiesiekkk Re: - z innego wątku ! 10.04.06, 21:19
        • Nie!!!!
        Qvo vadis Prezesie???
        Ktoś z członków Prawa i Sprawiedliwości musi w końcu zadać to pytanie. PiS
        został tak pomyślany, że nie postawi go nikt z władz partii (i żaden z
        parlamentarzystów). Na razie... Sukces Jarosława Kaczyńskiego jest faktem-wiara
        w jego „geniusz” powszechna wśród członków naszej partii i obecna również poza
        nią (np. część komentatorów politycznych; wielu
        polityków Platformy itd. itp.). Właściwie PiS to Jarosław Kaczyński-i to on
        jest odpowiedzialny za politykę partii. Rola trybika w pisowskiej maszynie
        niespecjalnie mi jednak odpowiada-tym bardziej, że jej działanie-moim zdaniem-
        szkodzi: raz Polsce, dwa polskiej centroprawicy. Mój głos jest słaby-cóż może
        szary członek-niemniej jednak, jako się rzekło: ktoś musi zacząć...
        Gwoli porządku-przypomnę wszystkim dzisiejszym krytykom PiS-u, dlaczego tacy
        ludzie jak ja (niekoniecznie kochający Ojca Dyrektora, całkiem nieźle
        wykształceni-czyli niestereotypowi „fani bliźniaków”) głosowali na PiS .
        Po pierwsze, Polacy łaknęli (i łakną!) uczciwości w życiu publicznym.
        Uczciwości rozumianej jako zaprzeczenie złodziejstwa (pamiętamy AWS-owski i SLD-
        owski TKM) i wyrzeczenia się korzyści, które są pochodną
        sprawowanej władzy (czyli bezinteresowności). Po drugie, Polacy chcieli być
        dumni z własnej tożsamości narodowej-z własnego dziedzictwa. Po trzecie, Polacy
        chcieli (i nadal chcą!) wzmocnienia instytucji państwa, które wielokrotnie w
        ciągu ostatnich szesnastu lat, okazywało się bezsilne wobec patologii
        (korupcji, ale też kolesiostwa, czy pospolitego bandytyzmu).
        Prawo i Sprawiedliwość wyszło naprzeciw tym oczekiwaniom. Kto był w Muzeum
        Powstania Warszawskiego, ten wie, że Lech Kaczyński spełnił oczekiwania Polaków
        czekających na upamiętnienie i rozpropagowanie tego, co w naszej-polskiej
        historii...(„brakuje”mi przymiotnika) wielkie. Kto czytał program PiS-u i
        śledził działania polityków naszej partii, ten wie, że jak mantra przejawiało
        się w nich żądanie wzmocnienia sądów i usprawnienie admninistracji
        publicznej. „Podkładkę” intelektualną do tego punktu programu dorobiła profesor
        Staniszkis, wołająca od lat o wzmocnienie państwa, bez
        którego i wolny rynek nie może sprawnie funkcjonować (ostatnio zresztą pisał o
        tym guru republikanów i liberałów-Milton Friedman). Dorzucić do tego trzeba
        (zapomnianą?) ideę zmian własnościowych w tzw. spółdzielniach mieszkaniowych, o
        co nie zadbał żaden (!) z rządów wolnej Polski, w tym żaden z tych,
        które szermowały ideologią liberalną (a własność jak
        wiadomo...). Jeżeli dodamy niewątpliwą uczciwość braci
        Kaczyńskich i ogromnej większości polityków PiS-u, mamy już
        gotową odpowiedź na pytanie o przyczyny sukcesu. I nawet hasło solidaryzmu,
        który nie jest tożsamy z socjalizmem (a przynajmniej nie miał być!), świetnie
        trafiało i do tych, którzy z sentymentem wspominali czas pierwszej
        Solidarności, i do tych, którzy na co dzień spotykają się z łamaniem swoich
        praw (np. pracowniczych) i takiego solidaryzmu oczekują (ze
        strony państwa i innych Polaków). Na koniec dodam jeszcze, że alternatywą dla
        PiS-u były zaklęcia w stylu 3 razy 15 (a dlaczego nie 3
        razy 12.5?) i kilkanaście (!) stroniczek „programu”, który wstyd było pokazać w
        wersji papierowej (później się okazało, że Jan Rokita pracował z grupą znanych
        ekonomistów nad programem gospodarczym-wyłącznie!, ale wyniki prac pokazał
        dopiero po wyborach!!!).
        Powie ktoś: a gdzie sojusz z Ojcem dyrektorem, wyraźnie zaznaczony w czasie
        kampanii? Jak mogłem go nie zauważać? Ależ zauważałem! Ale jestem
        czterdziestolatkiem, śledzę politykę nie od dziś i pamiętam, że to Jarosław
        Kaczyński określił działanie neoendeckiego ZChN-u mianem „prostej drogi do
        dechrystianizacji Polski”. Pamiętam, że bracia Kaczyńscy wyrośli
        w tradycji zupełnie odmiennej-piłsudczykowskiej i akowskiej, czyli obcej
        nacjonalizmowi. Pamiętam, że Jarosław Kaczyński wiele razy oskarżał (i
        słusznie) Ojca Rydzyka o otaczanie się byłymi działaczami PZPR-u i Grunwaldu.
        Pamiętam oskarżenia (słuszne!!!) o prorosyjskość (dostało się kiedyś nawet
        Giertychowi-do pewnego czasu pupilowi Radia Maryja). Mogłem więc mieć nadzieję,
        że wizyty w telewizji Trwam, to jedynie czasowy sojusz, obliczony
        na zwycięstwo wyborcze i „uwiedzenie” elektoratu „neoendeckiego”-jego
        ucywilizowanie. Pomyliłem się...
        Pomyliłem się albo zostałem zrobiony w bambuko. Tak, czy siak, zauważam, że
        kapitan wiedzie statek na mielizny, że nie zauważa skał i gór lodowych.... I
        chcę o tym napisać.
        Pierwsze moje zaskoczenie budzi język jakiego prezes, od pewnego czasu
        używa. I nie chodzi mi o to, że jest dosadny. Na to mógłbym
        się z oporami zgodzić. Język, którego używa Jarosław Kaczyński to... bełkot. To
        mowa, która niczego nie tłumaczy, nie nazywa. Gdybym chciał go sparafrazować-
        napisałbym, że to łże-język, ale nie muszę. Mogę się odnieść do konkretów. Cóż
        znaczy określenie: „lumpenliberalizm/lumpenliberałowie”? Konia z rzędem temu,
        kto znajdzie desygnat dla tej nazwy! Że niby liberałowie, ale
        niedouczeni? Że liberałowie werbalnie, ale w działaniu
        etatyści??? Ale lumpenliberałowie? Nie rozumiem.
        A cóż znaczy, że Gazeta Wyborcza jest „mutacją Komunistycznej Partii Polski”?
        Można nie zgadzać się z liberalna linią Gazety; można się z nią spierać (i
        trzeba!). Ale, że mutacja KPP? To co-przemycają myśli Marksa pod płaszczykiem
        liberalnej doktryny? Nie? Więc co? Że liberalizm szkodzi Polsce tak samo jak
        żądania rewolucji proletariackiej i wyrzeczenie się
        (programowe) niepodległości? Absurd!
        A łże-elity? Że niby zawsze kłamią? A kto konkretnie? I kiedy?
        A „Pan który prawie zawsze się mylił”? Że niby co: prezes Kaczyński wie lepiej,
        jak kontrolować podaż pieniądza, tak, żeby nie wywołać inflacji?
        I tu przechodzę do mojego drugiego zaskoczenia: jak można było dyskusję o
        polityce monetarnej (zna się na tym paru ludzi w Polsce!) sprowadzić do
        wrzasków człowieczka, którego zawsze się miało w pogardzie??? Jak można było,
        będąc wiernym przekonaniom i uczciwości (!), odwoływać się do
        najniższych instynktów prostych ludzi, którzy za
        wszystkie swoje niepowodzenia gotowi są winić profesora Balcerowicza??? Jak
        można było tak mocno dopieścić homo-sovieticusa??? Żeby nie powiedzieć po
        prostu:chama (albo Polactwo-jak napisał Rafał Ziemkiewicz). To,
        co dzieje się wokół osoby Leszka Balcerowicza i instytucji NBP, jest po prostu
        antypaństwową destrukcją Panie Prezesie! Jeżeli chce Pan budować partię chamsko-
        nacjonalistyczną (bo wszak nie ludowo-narodową), to trzeba
        było to powiedzieć przed wyborami!
        Czemu służy bowiem kluczenie w kwestii: będzie Lepper w rządzie, czy nie
        będzie? Wchodzenie w alians z Lepperem jest błędem-Pana błędem-za który zapłaci
        cały naród. Czym różni się dla Pana PZPRowski dyrektor PGR-u, od
        sekretarza Millera? Ten drugi przynajmniej udaje, że się czegoś nauczył! Ten
        pierwszy-nie nauczył się niczego (poza doskonaleniem postpańszczyźnianego
        cwaniactwa). Nie wolno igrać z ogniem! Szczególnie wtedy, gdy poparzyć się mają
        inni!
        A gdzie ustawy Panie Prezesie: wzmacniające polskie sądy, policję,
        administrację? Gdzie pomysł uwłaszczenia spółdzielców? Gdzie gospodarka-w tym
        dbałość o młode pokolenie, które musi wszak utrzymać nie tylko siebie!??
        Czas się obudzić-członkowie PiS-u! Kapitan (z wiadomych sobie powodów) chce
        rozbić łajbę, w której płyniemy! Zwinął już dumną banderę i wywiesił...kaftan!

        michal19755

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka