Dodaj do ulubionych

Saturnalia

IP: *.opole.dialup.inetia.pl 25.12.02, 23:20
Od wieków obchodzone przez pogan święto . Czas kiedy dzień zwycięża
noc.
Dzień słońca obchodzony w wielu kulturach i religiach został
zaadoptowany jako dzień urodzin Jezusa , ustalony i określony w
sześć wieków po jego urodzeniu , wcześniej nie był nikomu do
szczęsćia potrzebny .
Obserwuj wątek
    • Gość: Kagan Re: Saturnalia IP: *.bhakleibnitz.asn-graz.ac.at 26.12.02, 12:26
      Gość portalu: wojbus napisał(a):
      Od wieków obchodzone przez pogan święto. Czas kiedy dzień zwycięża
      noc. Dzień słońca obchodzony w wielu kulturach i religiach został
      zaadoptowany jako dzień urodzin Jezusa , ustalony i określony w
      sześć wieków po jego urodzeniu , wcześniej nie był nikomu do
      szczęsćia potrzebny.
      K: Dobre czasy to byly...;)
    • jaceq Re: Saturnalia 26.12.02, 13:57
      Gość portalu: wojbus napisał(a):

      > Od wieków obchodzone przez pogan święto . Czas kiedy dzień zwycięża noc.

      Przepraszam, czy w czymś Ci ten "zbieg okoliczności" przeszkadza? Dopatrujesz się jakichś aluzji w tym "czasie,
      kiedy dzień zwycięża noc"?
      • Gość: wojbus Re: Saturnalia IP: *.opole.dialup.inetia.pl 27.12.02, 11:44
        Nie sądzę aby to był zbieg okoliczności . Saturnalia to największe
        święto kultu Mitry Boga Słońca , sądzę ze to prymitywny oportunizm.
    • Gość: Kagan Re: Saturnalia IP: *.bhakleibnitz.asn-graz.ac.at 27.12.02, 04:01
      Jak Pan Bóg stworzył Świat Idealny a później go nieco zmienił
      Pewnego boskiego dnia Pan Bóg obudził się po bardzo miłym śnie. Śnilo mu się,
      że jest otoczony przez istoty stworzone przez Niego, istoty oddające mu
      należną, to jest boską cześć, istoty pozdrawiające sie Jego Imieniem, istoty
      modlące się do Niego, istoty, których największym marzeniem było, aby się
      przypodobać Jemu, Panu Bogu, który wówczas nazywał się skromnie Jahwe-Elohim-
      Adonai (a czasem też El Shaddai). I pomyślał sobie Pan:
      - Ostatecznie, jestem przecież Wszechmocnym Bogiem! A więc do dzieła!

      I stworzył sobie taki eksperymentalny Kosmosik: równo milion galaktyk, w każdej
      galaktyce równo milion gwiad: nie za małych, nie za dużych, takich w sam raz,
      niektóre żółte, inne białe, jeszcze inne niebieskie czy czerwone, aby ów Kosmos
      ładnie wyglądał. Każdą gwiazdę umieścił w równej odległości roku świetlnego
      (milion boskich kilometrow na boską sekundę) od sąsiednich gwiazd. Dookoła
      każdej gwiazdy umieścił dokładnie po dziesięć planet – też nie za dużych, nie
      za małych, takich w sam raz, za to w różnych kolorach, aby ładniej było.
      Stworzył więc planety niebieskie, czerwone, zielone, fioletowe, pomarańczowe i
      w innych miłych Oku Pańskiemu kolorach. Każda planeta obracała sie dookoła swej
      osi w ciągu 10 godzin i obiegała swe słońce w ciągu wielokrotności 10 dób:
      najbliższa słońcu planeta w 10 dób, następna w ciągu 100 dób itd., aby istoty,
      którymi miał Pan Bóg zamiar zaludnić owe planety nie miały kłopotów z ułożeniem
      prostego a niezawodnego kalendarza. Następnie umieścił Pan Bóg na każdej
      planecie istoty żywe a rozumne, które od pierwszej chwili chwaliły dniem i nocą
      Imię Jego. I tak się to wszystko pięknie a niezawodnie kręciło dookoła Pana
      Boga, który po dniu spędzonym pracowicie na medytacjach transcendentalnych i
      uczonych dysputach z Cherubinami i Serafinami lubiał sobie pod koniec Boskiego
      Dnia usiąść na godzinkę czy dwie w centrum przez Siebie Samego stworzonego
      Wszechświata i podziwiać, jak się on ładnie a równo kręci: jak po planecie
      niebieskiej nadchodzi czerwona, po białym słońcu nadchodzi z dokładnością
      szwajcarskiego zegarka żólte i pomarańczowe słońce itd., a jak natężył tylko
      nieco swój Boski słuch, to dochodziły do niego szczere podziękowania od istot,
      przezeń stworznych:
      - Dzięki Ci, O Panie Wszelkiego Stworzenia, iż raczyłeś w swej nieskończonej
      mądrości i potędze łaskawie nas stworzyć, abyśmy chwalili Imię Twe, o Wielki
      Jahwe-Eleohim-Adonai, zwany czasem też El Shaddai : dzięki Ci, O Panie Panów,
      Bogu Bogów, Kretorze Kreatorów!

      Posiedział sobie pan Bóg tak raz, posiedział drugi i trzeci, ale za którymś
      razem (trzynastym, aby być dokładnym) zauważył, ze to kręcenie się jego Dzieła
      w kółko, bo po z góry określonych przez iego samego orbitach, staje się nudne,
      a te modły zaczynają mu brzmieć nieszczerze, przez to, że są wciąż te same,
      jakby je maszynka jakaś klepała. Pech (albo przysłowiowy łut szczęścia) chciał,
      że poprzedniego dnia miał dość ożywioną dyskusję ze swym doradcą naukowym,
      niejakim Lucyferem, czyli tytularnym “nosicielem światłości”. Ów Lucyfer
      namawiał go bowiem do poczynienia pewnych eksperymentów na Wszechświecie, a
      szczególnie ludziach (owych istotach rozumnych przez Pana Boga stworzonych).
      Nie chciało się jednak Panu Bogu samego psuć tej stworzonej przezeń harmonii
      przedustawnej, a więc zawołał swego wiernego doradcę Lucyfera i tak mu rzekl:
      - My, Pan Panów, Bóg Bogów, Kretator Kreatorów, czyli Jahwe-Elohim-Adonai zwany
      też czasem El Shaddai, postanowiliśmy, aby ku Naszej rozrywce, nasz Tajny
      Doradca Naukowy, Wielki Książę Lucyfer, poczynił pewne zmiany w Dziele Naszym,
      bo taka jest Nasza Boska wola i życzenie!

      Jak rzekł, tak się stało (“słowo ciałem się stało”). Lucyfer, który od tego
      momentu nosi oficjalnie z Boskiej Woli, tytuł “Boga Tego Świata”, przystąpił
      niezwłocznie do dzieła, którego skutki możemy obecnie podziwiać na każdym kroku…


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka