leszek.sopot
07.05.06, 01:32
Maciej i Jędrzej Giertychowie chętnie podejmowali kontakty z SB, prowadząc tą
drogą walkę z polską opozycją w kraju i na emigracji. Jednym z jej elementów
była odezwa Jędrzeja Giertycha, rozpowszechniana w 1976 roku, w dobie
protestu robotników w Ursusie i Radomiu. Pisał o niej w swoich dziennikach
Stefan Kisielewski: „Stary endecki wariat z Londynu Jędrzej Giertych nadesłał
do kraju odezwę, że międzynarodowe żydostwo w sobie wiadomych celach chce w
Polsce wywołać krwawe powstanie”.
Maciej Giertych namawiał do pozostania w RWPG i bronił obecności wojsk
radzieckich w Polsce. Był zawsze lojalny wobec reżimu i upatrywał w generale
Jaruzelskim bohatera, gwaranta sojuszu z ZSRR, który miał nas obronić przed
Niemcami. Ta lojalność ma konsekwencje w działaniach Giertychów w III RP. I
Roman, i Maciej, byli w 2000 r. w sztabie wyborczym gen. Tadeusza Wileckiego.
Szefem sztabu był Bogusław Kowalski. Wiceszefem sztabu był admirał Roman
Toczek, były szef Jednostek Nadwiślańskich.
Do dziś Giertychowie stają w obronie gen. Jaruzelskiego:
"Monika Olejnik: Szkoda. Co pan sądzi o tym, że gen. Jaruzelski oddaje krzyż?
Roman Giertych: Myślę, że cała ta sytuacja jest kompromitująca. Jeżeli pan
prezydent Kaczyński, zrobił to mimowolnie, to nie powinien mówić że to była
pomyłka. To jest kompromitujące, że prezydent podpisuje rzeczy, których nie
czyta. Naprawdę, lepiej by było gdyby pan prezydent na ten temat później w
ogóle się nie wypowiedział. Bo ta cała sytuacja...
Monika Olejnik: Nie wypowiedział się, tylko minister się wypowiedział. A
generał oddaje krzyż i co?
Roman Giertych: Ta cała sytuacja szczerze mówiąc mnie zniesmaczyła. I w tym
sporze górą wyszedł Jaruzelski, nie ma wątpliwości".
www.lpr.pl/?sr=!czytaj&id=4572&dz=kraj&x=8&pocz=75&gr=