emerytka2006
13.06.06, 01:01
... jestem po świeżej lekturze portetu pamięciowego Wildsteina w Magazynie
Gazety.
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,3374253.html
Parę rzeczy budzi moje wątpliwości (np. fakt, że szef TVP w wieku 16 lat
jeszcze nie wiedział, ze ojciec był Żydem - nazwisko???, a dziś ma
wątpliwości czy należał do KPP), ale dajmy na razie temu pokój. Bo Wildstein
jest w tym wątku tylko tłem.
O co chodzi?
Przez parę miesięcy przetoczyła się przez to Forum fala chamskich ataków na
środowisko lewicy korowskiej: że po pierwsze (wiadomo) Żydzi, po drugie KPP-
owcy, po trzecie łże-elity. Zresztą w Polsce dwie pierwsze cechy nachalnie i
bemyślnie się łaczy.
Łuczywo i Michnikowi wypominano niezyjących już rodziców - w obu przypadkach
działaczy już to KPZU, już to KPP. Posiadanie przodków wśród "komuny" miało
dowodzić genetycznej zdrady środowiska Wyborczej i było kamieniem obrazy
dla "genetycznych patriotów".
Pytam się więć Państwa (prawicowych radykałów), czy po przeczytaniu życiorysu
Wildsteina (ojciec nawet jeśli nie był w KPP, to jednak komunizował i był
beneficjentem PRL) przeprosicie Helenę Łuczywo i Adama Michnika za kubeł
pomyj, jaki wylewaliście na nich przez parę miesięcy?
Honor by tego wymagał...
Możecie też zmienić zdanie na temat Wildsteina i zacząć wypominać mu
genetyczny brak patriotyzmu, choć zachęcałaby jednak to tej pierwszej
ewentualności...