Dodaj do ulubionych

Czy w 1982 r. L.Wałęsa negocjował ze służbami PRL?

20.06.06, 00:29
"- Przyznaję, że jeśli miałem jeszcze jakieś złudzenia w sprawie Lecha Wałęsy, to dokument sprzed
25 lat rozwiewa je - przekonuje Grzegorz Braun, reżyser zakazanego filmu o byłym prezydencie.

[...]

"Podtytuł roboczy: ?Ja jako Wałęsa i ja jako przekaźnik? ? scenariusz powstał w oparciu o zapis
rozmowy, jaką 14 listopada 1982 r. przeprowadzili ze zwalnianym z internowania Lechem Wałęsą
dwaj pułkownicy. Jeden z Naczelnej Prokuratury Wojskowej, drugi - z centrali MSW. Formalnie jest to
rozmowa ?uświadamiająca?, czy ?ostrzegawcza? ? funkcjonariusze mają zapoznać Wałęsę z prawami
stanu wojennego i uzyskać podpis pod zobowiązaniem do przestrzegania tych praw. Wałęsa podpisu
nie składa, bo, jak tłumaczy, ?już od czterech lat? niczego nie podpisuje. Spotkanie przeradza się w
coś w rodzaju zawoalowanych negocjacji politycznych. Wyłania się obraz radykalnie różny od
naszych dotychczasowych wyobrażeń o walce Lecha Wałęsy z systemem komunistycznym. Przyznaję,
że jeśli miałem jeszcze jakieś złudzenia w sprawie Lecha Wałęsy, to ten dialog sprzed 25 lat
rozwiewa je.

Skąd pochodzi stenogram? To dokument dotąd nieznany.

- Odnalazł się bodaj w dwóch kopiach w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej. Ma zostać
niebawem opublikowany w naukowym opracowaniu historyków IPN: Sławomira Cenckiewicza i
Grzegorza Majchrzaka".

Cały wywiad (dłuuugi): Piąta Władza
Obserwuj wątek
    • emerytka2006 A co Ty robiłeś w `1982 roku? 20.06.06, 00:32
      Członkowałeś w ZSL/PAX/SD czy nie miałeś teleranka?
    • rydzyk_fizyk To jest ciekawsze 20.06.06, 00:33
      Jarek Kaczyński tańczący z agentami, również w swoich szeregach jeśli wierzyć Maciarescu:

      "Gdy Lech Kaczyński wyszedł z „internatu”, Wałęsa wciągnął go do Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ Solidarność. A ten wprowadził do niej brata, który został potem sekretarzem Krajowej Komisji Wykonawczej Solidarności.

      Jarosławowi Kaczyńskiemu powierzono prowadzenie „zwiadu politycznego”.

      – Miałem przedstawiać sytuację polityczną: co knuje władza, jaki jest tego kontekst międzynarodowy. Miałem wiele źródeł informacji, w tym kilku płatnych informatorów po tamtej stronie. Budżet, jaki na ten cel mi przydzielono, wynosił – pamiętajmy o ówczesnym przeliczniku dolara – około 30 tysięcy dolarów rocznie, czyli mniej więcej tyle, ile miał do dyspozycji przeciętny szef regionu.

      Współpracownikami Jarosława Kaczyńskiego w zespole zajmującym się zwiadem byli Ernest Skalski, Jacek Maziarski, Aleksander Paszyński i Wojciech Arkuszewski. – Wiele z naszych analiz potwierdziło się – mówi Kaczyński."
    • nurni Re: Czy w 1982 r. L.Wałęsa negocjował ze służbami 20.06.06, 00:56
      acho napisał:

      > "- Przyznaję, że jeśli miałem jeszcze jakieś złudzenia w sprawie Lecha
      Wałęsy,
      > to dokument sprzed
      > 25 lat rozwiewa je - przekonuje Grzegorz Braun, reżyser zakazanego filmu o
      były
      > m prezydencie.

      Oprocz dokumentow ( nie wszystkie Walesa wykradl) jest jeszcze jego
      interesujacy zyciorys w III RO. Otoczenie sie wspolpracownikami SB i wierne
      wypelnianie intersu kolegow ze sluzb.
      • rydzyk_fizyk Re: Czy w 1982 r. L.Wałęsa negocjował ze służbami 20.06.06, 01:14
        "Otoczenie sie wspolpracownikami SB i wierne wypelnianie intersu kolegow ze sluzb."

        Kaczory prezydenckie też były ze służb?
    • leszek.sopot Tak, to żadna tajemnica 20.06.06, 01:03
      W „Tygodniku Mazowsze” opublikowano w tekście Wierny ideałom sierpnia zapis
      wypowiedzi Wałęsy z konferencji prasowych, które odbyły się w mieszkaniu
      przewodniczącego tuż po powrocie do domu:
      Czemu Pan przypisuje swoje zwolnienie?
      – Jestem sam zaskoczony. Napisałem ten list. To była moja własna decyzja.
      Proszę zwrócić uwagę na datę – wysłany był 8-ego, przed rocznicami – i treść.
      Wszystko tam jest potrzebne, z kapralem włącznie. W tym liście proponowałem, a
      nie prosiłem.
      Potem nastąpiło spotkanie z gen. Kiszczakiem. Bardzo męskie spotkanie. Trwało
      3 godziny. Byłem przekonany, że w najlepszym przypadku będzie Białołęka.
      Następnego dnia przedzwonił do mnie pan gen. Kiszczak i ku mojemu zaskoczeniu
      powiedział, że będę zwolniony.
      Jestem wypuszczony na linę, pod spodem spacernik więzienny, a ta lina jeszcze
      jest posmarowana towotem czy olejem – taka jest moja pozycja – ale nie myślę z
      niej spaść.
      Czy postawiono Panu jakieś warunki?
      – Nic nie podpisałem, do niczego się nie zobowiązywałem, do niczego nie
      wstąpiłem. Do tego stopnia zaskoczyło mnie to wszystko, że wbiło mnie w wielką
      podejrzliwość. Ale oczywiście mogą to być najlepsze intencje.
      Pierwsze rozmowy, które wcześniej odbywałem z różnymi panami, utwierdziły minie
      w przekonaniu, że wyjdę jako ostatni. Dlatego to telefoniczne powiadomienie tak
      mnie zaskoczyło, że nawet nie zdążyłem zapytać się o pozostałych. Gdyby była
      dyskusja o tym, czy chcę wyjść, to bym w pierwszej kolejności postawił kolegów.
      Nie miałem na to jednak wpływu.
      Czy złożono Panu jakieś obietnice nt. zniesienia stanu wojennego czy zwolnienia
      innych internowanych?
      – Nie rozmawialiśmy – to po pierwsze. Po drugie ja byłem kompletnie izolowany.
      Nie mogłem podjąć takiej dyskusji, ponieważ nie znałem sytuacji, w jakiej się
      znajd ujemy.
      Czy rozmawiał Pan z ludźmi Kościoła przed napisaniem listu?
      – Nie, takich rozmów nie prowadzono.
      Co się z Panem działo między zwolnieniem w piątek a przyjazdem do Gdańska
      wczoraj,? (w niedzielę 14.XI wieczorem – przyp. red.) Czy spotkał się Pan w tym
      czasie z jakimiś przedstawicielami Kościoła lub rządu?
      – Dopiero wczoraj 14.XI mam podpisane zwolnienie. Do tego momentu byłem
      internowany. Spotykałem się tylko z ludźmi, których władza dopuszczała.
      Przedostatnią noc zanim tu przyjechałem spałem w Otwocku i następnego dnia
      gdzieś o 11-ej odstawiono mnie do prokuratury, gdzie mi dano do l4.30 wykład z
      prawa. Po obiedzie pojechaliśmy samochodami do Gdańska.
      Czy uważa się Pan za zwykłego obywatela, który musi szukać pracy, czy za
      przewodniczącego NSZZ, przywódcę, który ma polityczną rolę do odegrania?
      – Zostałem wybrany demokratycznie i tu się nic nie zmieniło. Uważam się za
      człowieka wiernego Sierpniowi.
      Czy ma Pan zamiar spotkać się z gen. Jaruzelskim i prymasem Glempem?
      – Ja jestem gotów. Będę szukał wszystkich dróg, aby w jakiś sposób tę sytuację,
      jak Polak z Polakiem rozwiązać. Jestem Wałęsą i na miarę Wałęsy będę robić to,
      co jest możliwe, zawsze wierny Sierpniowi.
      Co będzie dalej z Panem, co będzie dalej z „Solidarnością”?
      – Ja dopiero wczoraj przyjechałem. Żebym podjął działanie sensowne, w sumie
      zwycięskie, muszę zaznajomić się z sytuacją. Tak polityczną, jak i ludzką.
      Chcę, żebym zanim coś zrobię, nie popsuł za dużo. Do miesiąca poprzyglądam się
      i potem będę chciał się wypowiedzieć.
      Cofnięto rejestrację, czyli „S” w teorii nie istnieje...
      – W Sierpniu nie pytaliśmy się o możliwości powstania nowego związku
      zawodowego.
      Jakie widzi Pan rozwiązanie problemu związkowego?
      – Wierzę w możliwości, ale na dziś nie mam żadnych informacji. Ja jestem
      jeszcze 12.XII 1981. Wyszedłem po 11 miesiącach. Aby się poważnie wypowiadać na
      poważne tematy muszę mieć trochę czasu, abym się zastanowił – co się w tych 11
      miesiącach stało i co można zrobić, aby było porozumienie, z którego będzie
      zadowolona maksymalna ilość ludzi. Ja jestem człowiekiem pokojowej walki. Nie
      uważam, że należy walczyć i przewracać, burzyć. Ja uważam, że są metody w
      dzisiejszych czasach takie, które pozwalają na zwycięstwa innymi drogami. Będę
      szukał tych dróg.
      Były wiadomości. że w czasie internowania zmienił Pan zdanie na temat form
      protestu, tzn. przestał Pan być przeciwny protestom gwałtownym.
      – Zawsze byłem człowiekiem, który lubi zwyciężać i dobiera środki, które
      gwarantują zwycięstwo. Nigdy nie mówiłem o zwycięstwach przez znokautowanie.
      Uważałem, że należy osiągać takie efekty, aby jak najwięcej mieć przyjaciół i
      zwolenników.
      Czy sądzi Pan, że władze przez wypuszczenie Pana chcą kupić spokój, żeby ludzie
      nie wychodzili na ulicę?
      – Znowu powtarzam: jestem wierny ideom Sierpnia. Widzę możliwość
      satysfakcjonującego rozwiązania, ale nigdy na kolanach, nigdy wbrew interesom
      Sierpnia.
      Co sądzi Pan o podziemiu?
      – Na dzisiaj nie mogę się wypowiedzieć, gdyż nie znam tych realiów.
      Czy jest Pan optymistą czy pesymistą?
      – Zawsze wierzyłem i wierzę w nieśmiertelność ducha Sierpnia.
      („TM” 17.11. 1982 r., nr 34)
      Wałęsa po radę pojechał m.in. do prymasa Glempa, z którym spotkał się 20
      listopada. Można się domyślać, że zwolniono go dlatego, że SB udała się akcja
      usunięcia z listy kandydatów Pokojowej Nagrody Nobla w 1982 roku nazwiska Lecha
      Wałęsy. Akcja fałszowania dokumentów nosiła kryptonim „Zadra”. Zajmowała się
      tym kilkuosobowa speckomórka powołana w centrali MSW. SB chciała dowieść, że
      Wałęsa był ich agentem na przełomie lat 70. i 80. Przeprowadzono dwie
      operacje: „Ambasador” i „Sąd”. Pierwsza polegała na dostarczeniu do Ambasady
      Norwegii w Warszawie – a przez nią do norweskiego MSZ – spreparowanych
      dokumentów świadczących, że Wałęsa był tajnym agentem SB. Z kolei w ramach
      operacji „Sąd” (mogła się także nazywać „Komitet”) fałszywki przesyłano
      bezpośrednio do Komitetu Noblowskiego w Oslo. Cel – zdyskredytowanie Wałęsy w
      oczach autorytetów decydujących o przyznaniu pokojowego Nobla.
      • acho Re: Tak, to żadna tajemnica 20.06.06, 01:06
        Hmmm... a przeczytałeś, co mówi Braun o tym stenogramie? Ja go widziałem i wiem, że publikacja IPN
        wstrząśnie wieloma ludźmi. Przykro mi, naprawdę bardzo przykro, ale tak będzie.
        • leszek.sopot Re: Tak, to żadna tajemnica 20.06.06, 01:20
          Dobrze by było zderzyć ten fragment "negocjacji" z kontekstem szerszym.
          Nawiasem mówiąc do rozmów z Kiszczakiem Wałęsa był namawiany od zimy przez
          Kościół, jak i władza była namawiana przez Kościół do rozmów z Wałęsą.
          Wyłapywanie okruchów wieloletniego procesu dochodzenia do porozumienia może nie
          oddać prawdy - te okruchy mogą być cenne dla tych, którzy naprawdę wiedzą dużo
          więcej. Niestety nie ma dobrej książki o dekadzie lat 80.
          • pjuk pytanie do Leszka 20.06.06, 04:15
            troche nie na temat, ale czytam czesto z zainteresowaniem ta co piszesz (choc
            nie zawsze podzielam twoje poglady), wiec zakladam ze i na ponizsze pytanie
            masz sensowny komentarz :

            Dlaczego Walesa nigdy nie zgodzil sie na zwolanie Komisji Krajowej w PELNYM
            oryginalnym skladzie, tak jak jej obrady w Radomiu przerwalo wprowadzenie stanu
            wojennego ?

            dzieki.
            • pjuk Gdansk a nie Radom oczywiscie !!! 20.06.06, 04:20
              pozno juz i sie "przejezyczylem na klawiaturze", Gdansk oczywiscie 11-12
              grudnia - to o to posiedznie mi chodzi, Radom byl wczesniej na poczatku grudnia
            • no_pasaran2006 Re: pytanie do Leszka 20.06.06, 04:46
              pjuk napisał:
              Dlaczego Walesa nigdy nie zgodzil sie na zwolanie Komisji Krajowej w PELNYM
              > oryginalnym skladzie, tak jak jej obrady w Radomiu przerwalo wprowadzenie
              stanu
              >wojennego ?

              Naiwne pytanie. W latach stanu wojennego iluś członków KKP wyemigrowało. Byli
              chyba też tacy,którzy zrezygnowali z działalności w "Solidarności"(nielegalnej)
              Był też Eligiusz Naszkowski - człowiek SB w KKP. Nie wiem,kiedy dowiedziano
              się,że Naszkowski to SB - ek.
              • pjuk Re: pytanie do Leszka - Naszkowski 23.06.06, 16:01
                no_pasaran2006 : odnosnie naiwnosci mojego pytania;jest oczywiste ze wzgledow
                praktycznych nie bylaby mozliwa fizyczna obecnosc 100%calego skladu z grudnia
                1981.

                Chodzilo mi w podtekscie o przypadki takie jak Naszkowskiego, infiltracji
                zwiazku przez ubecje a takze rozliczenia funduszy brukselskich. No ale
                takie "samooczyszczenie" przeroslo KK i stad m.in. mielismy potem to co
                mielismy (kolokwialnie mowiac).

            • leszek.sopot Re: pytanie do Leszka 20.06.06, 13:46
              24 stycznia 1988 r. w Gdańsku odbyło się spotkanie Lecha Wałęsy i Bogdana Lisa
              z przedstawicielami Grupy Roboczej skupiającej członków KK „S” z 1981 r.,
              m.in.: Andrzej Gwiazda, Marian Jurczyk, Jan Rulewski, Andrzej Słowik i
              Stanisław Wądołowski. Spotkanie miało zapobiec kłótniom i podziałom, jedank
              niczego nie ustalono. Powołano specjalną komisję rozjemczą, która w końcu maja
              1988 r. zaproponowała dokoptowanie do KKW członków Prezydium KK „S” z 1981 r.,
              o ile po 13 grudnia nie wystąpili przeciwko Związkowi. Odnowione KKW miało
              zweryfikować skład Komisji Krajowej z 1981 r. oraz dokoptować do tego ciała
              działaczy, którzy odznaczyli się w stanie wojennym. W czerwcu 1988 r. Grupa
              Robocza zgodziła się na tę propozycję, jednak KKW przy Lechu Wałęsie odstąpiła
              od tej inicjatywy koncentrując się na działających strukturach i działaczach.
              Dlaczego tak się stało? Moim zdaniem głównie dlatego, że w 1988 r. wypadki
              zaczęły toczyć się coraz szybciej a konflik między Gwiazdą a Wałęsą zamiast
              maleć ciągle narastał. Trzeba by się cofnąć do 1980 r. by prześledzić jak
              konflikt narastał i przerodził się z biegiem czasu w nienawiść.
              Z jednej strony można zarzucać podziemnym władzom "S", że nie chciały zwołać
              posiedzenia KK w składzie z 1981 r., a z drugiej strony można zarzucać
              Gwieździe, że nie włączył się w protesty i strajki organizowane w 1988 r. a
              poprzestał jedynie na nieustannej krytyce tych, którzy nie bali się strajkować
              i walczyć z władzą.
              • pjuk Re: pytanie do Leszka - dziekuje 23.06.06, 15:52
                panie Leszku - dziekuje za powazne potraktowanie mojego pytania i za rzeczowa
                odpowiedz.pozdrawiam
        • kataryna.kataryna Re: Tak, to żadna tajemnica 20.06.06, 07:38
          acho napisał:

          > Hmmm... a przeczytałeś, co mówi Braun o tym stenogramie? Ja go widziałem i wiem
          > , że publikacja IPN
          > wstrząśnie wieloma ludźmi. Przykro mi, naprawdę bardzo przykro, ale tak będzie.




          A gdzie go widziałeś? Można to gdzieś znaleźć?
          • acho Re: Tak, to żadna tajemnica 20.06.06, 09:30
            > A gdzie go widziałeś? Można to gdzieś znaleźć?

            Jeszcze w tym miesiącu powinno wyjść opracowanie IPN. Na razie tego dokumentu nie można znaleźć w
            sieci.
    • wasilij.zajcew Re: Czy w 1982 r. L.Wałęsa negocjował ze służbami 20.06.06, 10:30
      Tekst na ten temat ma się podobno ukazać
      również w Arcanach.
    • loppe Re: Czy w 1982 r. L.Wałęsa negocjował ze służbami 20.06.06, 10:35
      no ale nie rozumiem w jaki sposób cokolwiek Wałęsa powiedział w rozmowie z
      pułkownikami ty uważasz za podstawe do ocen rzeczywistych intencji osoby
      • acho Re: Czy w 1982 r. L.Wałęsa negocjował ze służbami 20.06.06, 10:41
        Pytasz mnie czy Grzegorza Brauna?

        Jeśli mnie, odpowiadam. To, co robi Lech Wałęsa w rozmowie z panami pułkownikami, to nie jest
        "mówienie cokolwiek". Jednak moja relacja z tej rozmowy - choć ją widziałem - nie będzie dla Ciebie
        wiarygodna. Poczekaj na opracowanie IPN, może wtedy zrozumiesz, że mam prawo do takich, a nie
        innych, ocen postępowania prezydenta Wałęsy.
        • loppe Re: Czy w 1982 r. L.Wałęsa negocjował ze służbami 20.06.06, 10:42
          no ale właśnie o to chodzi - on w tej rozmowie miał prawo powiedzieć cokolwiek
          he he
    • krystian71 za wielkie slowa.Negocjowac moga w miare niezalezn 20.06.06, 11:02
      strony a nie szefowie z podwladnym
      Podwladny i to szantazowany ze wszystkich stron moze tylko sprobowac cos ugrac
      • wasilij.zajcew Re: za wielkie slowa.Negocjowac moga w miare niez 20.06.06, 12:26
        Widać, że ugrał sporo.

        --
        Jestem snajperem. Zawsze trafiam.
    • douglasmclloyd Re: Czy w 1982 r. L.Wałęsa negocjował ze służbami 20.06.06, 15:18
      A teraz drogie dzieci pocalujcie Lecha w dupe.
    • antithesis wedlug dokumentow wspolpracowal od lat 1970. 23.06.06, 16:40
      • douglasmclloyd Re: wedlug dokumentow wspolpracowal od lat 1970. 23.06.06, 16:47
        Najlepszy agent jakiego mielismy. Prawie tak dobry, jak Kuklinski. Rozwalil
        komune od srodka. Szkoda, ze nie bylo takich wiecej, komuna padlaby 20 lat
        wczesniej.
    • tornson A z kim miał negocjować, z wrogami PRL 23.06.06, 16:53
      i robotników takim jak psycho-Regan czy nawiedzona Tacher, którzy w swoich
      krajach i satelitach rozpędzali robotnicze strajki jeszcze zawzięciej niż PRL?
      • douglasmclloyd Re: A z kim miał negocjować, z wrogami PRL 23.06.06, 16:55
        tornson napisał:

        > i robotników takim jak psycho-Regan czy nawiedzona Tacher, którzy w swoich
        > krajach i satelitach rozpędzali robotnicze strajki jeszcze zawzięciej niż PRL?

        Wedlug pisiorow z nikim. Mial byc twardy i czekac, az wladza przyjdzie do niego
        na kolanach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka