jasmina22
09.07.06, 12:30
polecam fajny ost z onetu , dość długi ale warto.
Absurd IVRP sięga zenitu! Nominacja przez degradację (ewentualna posada)! W
IVRP jest nibylandią cudownych rozwiązań, mieliśmy już wsparcie dla
zwalczanej przez układ minister, wparcie przez dymisję. Mieliśmy próbę
zlustrowania tej samej minister przez nominacje. Teraz mamy awans byłego
premiera przez degradację. Ciąg logiczny wskazuje na to, że lada chwila czeka
nas sukces Cosa PiStra przez porażkę, albo wielki sukces przez klęskę. O tyle
ciekawy jest ten awans przez degradacje, że z góry zakłada sukces przez
ewentualną porażkę, bo przecież nawet tak popularny na prowincji Leoncio
Amant Kazimierz, niekoniecznie ma prawo i sprawiedliwość wygrać w Warszawie,
która po raz kolejny pełni funkcję trampoliny dla populistów, albo ciepłej
przechowalni dla nieudaczników. Z wyborami to jest tak, że popularność i
zaufanie nijak się ma do wyboru i to bardzo często ma się nijak, patrz Jacek
Kuroń, czy choćby ostatnio Religa, bardzo popularni i obdarzani zaufaniem, a
wyborach po parę procent. Z drugiej strony capo di tutti capi ojciec
chrzestny don Kiemliczore, zapowiadając sukces przed wyborami wymachuje dwoma
nagimi mieczykami, a nawet elektorat pieszczotliwie nazywany `ciemnym ludem'
wie jak to sie skończyło w 1410. Także słusznie ktoś wczoraj zwrócił mi
uwagę, że ta `nominacja' jest bardzo ewentualna i tak naprawdę Leooncio Amant
Kazimierz dostał los wykupiony na loterii, co sobie zdrapie to będzie jego.
Jest też cała seria osobliwych interpretacji radości i wielkiego wyróżnienia
dla byłego amanta wielbionego przez koła gospodyń i kółka różańcowe, był tak
radosny i przygotowany na nominację przez degradację, że w ostatniej chwili
odwołał wizytę w Chorwacji, zwołał konferencję i próbował w swoim stylu mówić
o sukcesach, co oczywiście na tych znających prawdę kolegach partyjnych
wrażenia nie zrobiło. Skala małości tego człowieka jest na tyle porażająca,
że po całej żenującej akcji, ten pozbawiony honoru i charakteru osobnik
serdecznie dziękuje za partyjne zaufanie i przeprasza za to, że zawiódł. Po
drodze wykonuje jeszcze jedno partyjne zadanie zapewniając, że nie uda się
wbić klina miedzy niego i ojca chrzestnego don Kaczore i że on, były amant,
jest bardzo do ojca przywiązany, a wszystko z obawy by nie dostać ryby w
reklamówce, a potem nóżek w betonową miskę.
Porównajcie sobie tę groteskę z klasą Gilowskiej, która po odrzuceniu nie
przyjmuje ochłapów, która dochodzi swoich praw zgodnie z prawem i która, nie
przyjmuje ani propozycji kandydatury na prezydenta Warszawy, ani powrotu do
rządu. W polskiej polityce, Gilowska jest prawdziwą perła, mam żal, że weszła
miedzy wrony, ale trzeba przyznać, że wyszła z tego stada z klasą. Istnieje
zagrożenie, że zechce powrócić na zaproszenie capi di tutti capi, ale po
pierwsze stawiam na to, że to właśnie ojciec chrzestny Cosa PiStra wyczyścił
sobie pole z ostatniej niezależnej i samodzielnie myślącej, po drugie liczę
na sama Gilowską, choć po trzecie dla sukcesu propagandowego capo di tutti
capi jest w stanie zacisnąć zęby i pokazać jak on przywraca sprawiedliwość
powrotem skrzywdzonej. Do żywych wrócił tez pogryziony `bulterierek' poseł
opuszczone spodnie do połowy przed politykami LPR i widać, że juz ma zdrową
nózię, bo powoli ją unosi obwąchując nogawki przeciwnikom, którym wyżej
nogawek nie sięga. Najwyraźniej ekipa zakładu penitencjarnego IVRP jest
skompletowana, testowane są lampy i ostrzone nogi od stołka, przed
rozpoczęciem zbiorowych i pokazowych procesów będziemy świadkami uroczystej
nominacji ustanowionej demokratycznie procedury nepotyzmu, zastanawiam się
czy procedura przewiduje pocałunki w usta, jako gest pełnego oddania. Po
uroczystości mama chrzestna zrobi świąteczny obiad, wszyscy ubiorą się jak na
niedziele, w najlepsze odzienie i rodzina zasiądzie do stołu. Ze względów
dyplomatycznych nie będzie drugiego dania, bo wiadomo `kartofle' i pierwszy
raz od dłuższego czasu capo di tutti capi nie usiądzie przy mamie chrzestnej,
również względy natury dyplomatyczno-obyczajowej. Honorowym gościem będzie
arcykapłan z Torunia, który przed posiłkiem odmówi czarną modlitwę
dziękczynną, aby obiad naszym wrogom i niepewnym przyjacioły stanął kością w
gardle.
Od strony formalnej to byłoby na tyle. Tym razem o istocie rzeczy pisze na
końcu, bo do tego momentu nie wytrwa żaden wielbiciel i obywatel IVRP,
wiadomo tekst formatu A4, to ja powieść pozytywistyczna z opisami przyrody. W
tym fragmencie, tylko dla orłów po raz kolejny powtarzam i utwierdzam w
przekonaniu wszystkich strapionych, TO JEST POCZATEK KOŃCA COSA PISTRA, TO
JEST KONIEC WIELKIEJ KOMPROMITACJI. Powiem wam skąd to moje przekonanie, otóż
stąd, że rodzina don Kiemliczore zaczęła kłuć w oczy elektorat pieszczotliwie
nazywany `ciemnym ludem', tego się nie wybacza, aby cała rodzina rozbijała
się Mercedesami, a my tu panie w pocie czoła robim za pare groszy. Armia
złożona z szeregowców zawiści, analfabetyzmu, braku inicjatywy, czekania na
mannę zwróci swe ostrze przeciw własnym dowódcom zadekowanym w ciepłych
posadkach. Wczoraj około 24.00 usłyszałem (echo niosło) z pobliskiego `Domu
weselnego 'obrzęd', który byłby mi dotąd nie znany. Całość bazowała na
tradycyjnych oczepinach, czyli przetaczanie jajka po nogawkach młodego,
macanie po podwiązkach młodej i tego typu frywolne gry i zabawy, nic nowego.
Jednak była nowość, igraszki przebiegały w rytm....no zgadnijcie czego....
`Barki', a na bis było `Moje miasto Wadowice'. Coś niesamowitego, oczepiny
przy `Barce' i `Wadowicach', wzruszyłem się inwencją elektoratu
pieszczotliwie nazywanego `ciemnym ludem', ale zanim zdążyłem otrzeć łżę
rozbrzmiały pierwsze takty `Jesteś szalona...'. Po cóż ten wtręt i nagła
zmiana klimatu, nie drodzy umęczeni Polacy, to żaden wtręt i zmiana klimatu,
to kolejna przesłanka do tego, że koniec jest bliski. Naród se może śpiewać
patriotyczno - religijne pieśni, ale w tym czasie robi swoje, robi to do
czego od pokoleń przyzwyczajony, czyli dość pospolitych obyczajów na poziomie
plemion zagubionych w buszu i wbrew pozorom to jest największy powód do
optymizmu, już na niejednym weselu padło o `kartoflach', padło o zażyłości
matki chrzestnej z ojcem chrzestnym, powoli przebąkuje się: `patrz pani co te
młode będą mieli za życie, ani pracy, ani mieszkania, a te złodzieje tylko
dla siebie, tylko na nich człowiek robi. Co ja im z tej emerytury pomogę? '.
Lepper tylko czeka na takie sygnały, jak dostanie wystarczająco silne dane,
wstanie i przemówi, że znów ci u władzy to złodziej na złodzieju, że jemu nie
pozwalają dać narodowi i w końcu, że don Kiemliczore Cosa Pistra musi odejść.
I wiecie co się stanie, na hasło Leppera pójdzie lud i zmiecie przyczynę
nieszczęść, a głosy elektorat pieszczotliwie nazywany `ciemnym ludem' rozłoży
na SO, trochę na SLD, bo wiadomo za komuny to sie żyło, trochę LPR by ścigać
komunistów, a reszta zostanie w domu. Tak zginą w Polsce najbardziej
populistyczni z populistów, a reszta wróci na margines. Zapytacie skąd ja to
wiem, skąd ta pewność. Odpowiem, że moja pewność bierze się z historii i
tradycji, z opisu obyczajów polskich, z mentalności elektoratu i polityków.
To chyba wystarczająco silne argumenty aby przyjąć oczywistą tezę POCZĄTEK
KOŃCA COSA PISTRA ZA PRAWDZIWĄ. Miłej niedzieli jak mawia każdy szanujący sie
handlowiec, bądźcie spokojni i nie przejmujcie się rozpaczliwymi próbami
ratowania przegranej sprawy. To co czytacie na forum w obronie patologii i
świetlanej przyszłości iVRP, to tylko wklejane sztabowe ulotki umierającej
rewolucji, a ten sztuczny tłok to hurtownia nicków, spam ideologiczno -
wirtualny, nie rzeczywisty `potencjał'.
PS Jeszcze jedno, propaganda Cosa PiStra nie docenia, jak każda władza
zadufana w sobie, potęgi satyry, humoru, to zabiło nie jedna władzę, a coż
może być bard