Gość: tomek
IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
03.02.03, 15:47
Pewnego razu pan Myller otrzymał
kasetę z nagraniem jak
Józek dyma owcę.
Zamiast (jak nakazywało by prawo, dobro śledztwa
i przyzwoitość) poinformować prokuraturę
aby ta namierzyła ile i jakie owce no i kto
za tym stoi,
Myller zawezwał
Józka do siebie.
- "Józek po pierwsze jest ta oto kaseta więc się miarkuj i
wstrzymaj się troche. Czy
jak ci kazał owce dymać" zagadał Myller
- "Nonono, i co mam się powiesić?" Józek mu no to
- "Zróbmy tak, cicho sza nikomu ani mru, mru"
Po miesiącach gdy sprawa się wydała
zagadniety Myller tylko się usmiechnął
- "co Józek - toż to jakiś wariat, przypadek medyczny".