Dodaj do ulubionych

Student odpowie za zabicie pracownika Politechn...

IP: *.ioz.pwr.wroc.pl 05.02.03, 14:01
Bez względu na to, czy był poczytalny, czy nie, powinien na
wiele lat zostać odizolowany od społeczeństwa. W więzieniu albo
w psychiatryku.

A tak w ogóle, to studentom się wydaje, że ściąganie to takie
niepisane prawo studenta. I jak ktoś tego prawa odmawia, to jest
gnój.
Obserwuj wątek
    • Gość: Przemek Student odpowie za zabicie pracownika Politechn... IP: *.tele.pw.edu.pl 05.02.03, 14:16
      Praca wykladowcy jest niebezpieczna... w podobny sposob zakonczyl zycie prof A.Olbrot z Politechniki Warszawskiej, zastrzelony
      w
      USA przez "oblanego" doktoranta. Sposob na poprawienie bezpieczenstwa pracy :-) jest, moim zdaniem, prosty. Nie nalezy stawiac
      studenta pod sciana: nie umial (lub sciagal) dzis - niech przyjdzie jutro. W koncu celem ksztalcenia jest zdobycie wiedzy w ogole, a
      nie
      wykazanie sie wiedza w dniu, dajmy na to, 05.02.2003 o dodz 14-tej. Maniakalne trzymanie sie terminow zaliczen, wyrzucanie za
      drzwi studentow chcacych poprawic ocene, nie sprzyja dobrej atmosferze na uczelni. Oczywiscie nie nalezy traktowac mojego
      komentarza jako proby usprawiedliwienia morderstwa.
      • Gość: glab Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec IP: *.siedlce.sdi.tpnet.pl 05.02.03, 14:27
        Student powinien odpowiedzec za swoj czyn, zabicie profesora
        niestanowi rozwiazania.Jednak w szkolach wyzszych powinne byc
        jasne kryteria zaliczenia kolokwium.Pan profesor podejrzewal o
        sciaganie i zawolal na rozmowe.Dlaczego nie interweniowal w
        momecie pisania pracy egzaminacyjnej.Zostawil to na pozniej,a
        czy czasem nie czekal na lapowke?.
        • Gość: xxx Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec IP: *.idk.intel.com / 172.28.172.* 05.02.03, 14:59
          Gość portalu: glab napisał(a):

          > Student powinien odpowiedzec za swoj czyn, zabicie profesora
          > niestanowi rozwiazania.Jednak w szkolach wyzszych powinne byc
          > jasne kryteria zaliczenia kolokwium.Pan profesor podejrzewal o
          > sciaganie i zawolal na rozmowe.Dlaczego nie interweniowal w
          > momecie pisania pracy egzaminacyjnej.Zostawil to na pozniej,a
          > czy czasem nie czekal na lapowke?.

          Moze nie przylapal studenta na sciaganiu, a dopiero w trakcie
          sprawdzania pracy polapal sie, ze cos jest nie tak, np. znalazl
          dwie identyczne prace z identycznymi bledami (raczej malo
          prawdopodobne jest, ze dwie osoby niezaleznie od siebie popelnia
          ten sam "czeski" blad i napisza np. ze 2+2=5).


          • Gość: Student Takich studencików to wieszać należy IP: *.sgh.waw.pl 05.02.03, 15:41
      • Gość: Sebar Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec IP: proxy / *.reverse.qsc.de 05.02.03, 14:30
        W pelni popieram Przemka...
        Zdaje sie wczoraj byl artykul o psychicznym znecaniu sie
        katechety nad dziecmi... O tym sie nie mowi, bo wielu uwaza ze
        nie warto ale na uczelniach tez jest wielu sadystow
        psychicznych, ktorzy odgrywaja swoje niespelnione ambicje
        naukowe na biednych studentach... Sam tego doswiadczylem... Nie
        jestem zdziwiony ze doszlo do takiej tragedii... Nie popieram
        sprawcy tego morderstwa, ale sie nie jestem zdziwiony ze cos
        takiego zaszlo...
        Wiele zalezy od wladz uczelni by nie ignorowac skarg studentow
        na skandaliczne traktowanie ich przez pracownikow uczelnii...
        Z wlasnego doswiadczenia wiem ze kolega z dziekanatu koledze z
        katedry nic nie zrobi.... W Stanach jest inczej... gosc moze
        nawet wyleciec z uczelni lub byc przynajmniej odsuniety od zajec
        ze studentami...
        • good.son Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec 05.02.03, 15:04
          Ta trojca blyskotliwych komentarzy ujela mnie w calej dlugosci i
          rociaglosci. Nalezy roszerzyc zawarte w nich propozycje. Po co w
          ogole jakies zaliczenia na uczelni? To w gruncie rzeczy samo w
          sobie jest srodkiem maltretowania studentow i taki wredny gnojek
          egzaminator nie powinien sie dziwic, kiedy w koncu udreczony
          mlodzian wyciagnie z torby siekiere i pierdolnie mu w leb w
          porywie dziejowo i historycznie uzasadnionego gniewu. Na jakiej
          podstawie taki doktor czy inny profesor w ogole stawia sie na
          pozycji oceniajacego? Co, mysli, ze jest lepszy? Nie sadzcie,
          abyscie nie byli sadzeni - jak powiada Pismo. A ten jeszcze
          myslal, ze po przeczytaniu pracy ma prawo podejrzewac, ze
          student sciagal. Nie zdawal sobie sprawy, ze jego rola jest
          wylaczne umieszczenie wpisu w indeksie. Sciagal czy nie sciagal,
          kupil prace, czy nie kupil, top w koncu jego sprawa, zycie i bez
          tego jest wystarczajaco ciezkie. Powinien pocalowac studenta w
          reke, ze w ogole na rozmowe raczyl sie stawic.
          Zal mi Was. I zal mi polskich uczelni, ktore sa skazane na
          studentow o takim poziomie. Moge Wam powiedziec, ze takich jak
          Wy jest legion.
          • Gość: Przemek Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec IP: *.tele.pw.edu.pl 05.02.03, 16:51
            good.son napisał:

            > Po co w
            > ogole jakies zaliczenia na uczelni?

            Nie postuluje obnizenia kryteriow zaliczen, chodzi mi o odbiurokratyzowanie stosunkow student - wykladowca.

            > Zal mi Was. I zal mi polskich uczelni, ktore sa skazane na
            > studentow o takim poziomie.

            Jeszcze raz powtarzam - poziom ma byc wysoki. Z drugiej strony nie rozumiem ukladu: pierwszy termin egzaminu,
            potem drugi, a potem RAUS z uczelni!!! Czemu nie poswiecic troche czasu i nie przepytac studenta, nie dac mu
            szansy? Niektorzy chcieliby tu przerobic uczelnie na jednostke wojskowa (najlepiej pruska :-)), a mnie sie marzy taki
            tryb studiowania jak w niektorych uczelniach w Anglii, z osobistym, odbiurokratyzowanym stosunkiem do studenta.

            Oczywiscie rzad, nie dajac dosc pieniedzy na szkolnictwo wyzsze, wymusza taki pruski dryl, bo to oszczedza czas.
            Proponuje, zeby jednak nie dac sie zwariowac i "robic swoje", jak powiada Mlynarski.

            • Gość: Grinch Re: Student odpowie za... IP: 129.81.192.* 05.02.03, 17:02
              Gość portalu: Przemek napisał(a):

              > good.son napisał:
              >
              > > Po co w
              > > ogole jakies zaliczenia na uczelni?
              >
              > Nie postuluje obnizenia kryteriow zaliczen, chodzi mi o odbiurokratyzowanie
              sto
              > sunkow student - wykladowca.
              >
              > > Zal mi Was. I zal mi polskich uczelni, ktore sa skazane na
              > > studentow o takim poziomie.
              >
              > Jeszcze raz powtarzam - poziom ma byc wysoki. Z drugiej strony nie rozumiem
              ukl
              > adu: pierwszy termin egzaminu,
              > potem drugi, a potem RAUS z uczelni!!! Czemu nie poswiecic troche czasu i nie
              p
              > rzepytac studenta, nie dac mu
              > szansy? Niektorzy chcieliby tu przerobic uczelnie na jednostke wojskowa
              (najlep
              > iej pruska :-)), a mnie sie marzy taki
              > tryb studiowania jak w niektorych uczelniach w Anglii, z osobistym,
              odbiurokrat
              > yzowanym stosunkiem do studenta.
              >
              > Oczywiscie rzad, nie dajac dosc pieniedzy na szkolnictwo wyzsze, wymusza taki
              p
              > ruski dryl, bo to oszczedza czas.
              > Proponuje, zeby jednak nie dac sie zwariowac i "robic swoje", jak powiada
              Mlyna
              > rski.
              -----------------------------------------------------------------------------
              W USA gdzie system studiowania jest z cala pewnoscia mniej biurokratyczny
              praktycznie kazdego roku kilka osob ginie z reki
              "sfrustowanego" studenta...

              Niestety, wsrod studentow zdarzaja sie osobnicy o bardzo slabym
              charakterze, czy - po prostu - psychotyczni. I na to niewiele
              mozna poradzic, nawet tworzac najbardziej "przyjazne" dla
              studentow systemy studiowania...
    • Gość: Kurtz Kto siekierą walczy od siekiery powinien zginąć IP: *.acn.waw.pl 05.02.03, 14:37
      A głowa jego powinna spocząć pośród głów innych buntowników na
      palisadzie.
    • Gość: Thamiel Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec IP: *.medianet.pl 05.02.03, 14:58
      Na pohybel degenerata, nawet umysłowo chorego.
    • Gość: ziggy Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec IP: *.htc.net 05.02.03, 15:07
      Szkoda, ze z ta siekiera nie zglosil sie do tych tworcow
      polskiego prawa karnego. Mam nadzieje - tacy osobnicy tez sie z
      czasem znajda.
    • Gość: kandydat na nieboszczyka Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec IP: 212.14.48.* 05.02.03, 15:18
      Właśnie przed chwilą wywaliłem z kolokwium 30% zaliczających za
      bezczelne ściąganie (oraz podkładanie "gotowców"). Teraz muszę
      pędzić do domu po kamizelkę kuloodporną i kask bo studenci są
      oburzeni nieludzkim traktowaniem. Głupie pytanie - kto jest
      odpowiedzialny za taką demoralizację młodzieży, bo gdybym ja w
      swoich latach studenckich odważył bym się sięgnąć po ściagawkę -
      wyleciałbym z sali na zbity pysk z marnymi widokami na
      przyszłość.
      • Gość: good son Prosze o tym nie pisac... IP: *.jaist.ac.jp 05.02.03, 15:35
        ... bo orly, ktore juz zaszumialy w tym watku skrzydlami,
        zaczna pytac, ile chce Pan wziac w lape. Mialem
        przyjemnosc z polskimi studentami przed wyjazdem na
        stypendium zagraniczne... pozdrawiam i zycze wytrwalosci
        w uzeraniu sie z rozpuszczonymi smarkaczami.


        > Właśnie przed chwilą wywaliłem z kolokwium 30%
        zaliczających za
        > bezczelne ściąganie (oraz podkładanie "gotowców").
        Teraz muszę
        > pędzić do domu po kamizelkę kuloodporną i kask bo
        studenci są
        > oburzeni nieludzkim traktowaniem. Głupie pytanie - kto
        jest
        > odpowiedzialny za taką demoralizację młodzieży, bo
        gdybym ja w
        > swoich latach studenckich odważył bym się sięgnąć po
        ściagawkę -
        > wyleciałbym z sali na zbity pysk z marnymi widokami na
        > przyszłość.
      • Gość: profesor Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec IP: *.wsp.czest.pl 05.02.03, 15:43
        Już od dawna nie walczę ze sciągającymi. Kary są minimalne, więc wszyscy sciągają. Jedyny sposób, to zarówno
        kolokwia jak i egzaminy zaliczać indywidualnie. To jest czasochłonne - zgoda, lecz jest chyba ekonomiczne - nikt
        tego nie badał. Już po pierwszym semestrze około 50% moich studentów odpada, zamiast np. po drugim czy
        trzecim roku. Większosć obecnej młodzieży ma ciekawsze zajęcia niż nauka. Z pozostałych, którzy potrafią się
        oprzeć licznym pokusom powinnismy być dumni.
        Na koniec uwaga: nie róbmy problemów uczelnianych na podstawie pojedyńczych aktów bandyckich, w innych
        resortach ich też nie brakuje.
      • Gość: ### brawo, idioci powinni zawsze miec szanse IP: *.sims.nrc.ca 05.02.03, 15:44
        tylko 30%sciagalo? jak znam zycie, to przegapiles nastepne 30%. Ale oczywiscie,
        jak to bylo w poprzednim komentarzu, powinienec teraz isc, przeprosic,
        zaliczyc, bo pojda do dziekana na skarge, ze nieludzko traktujesz. a dziekan
        ustali dodatkowe kryteria pozwalajacena na jeszcze jedno zaliczenie. w koncu za
        studentem ida pieniadze, jak sie wywali ich zbyt duzo, to ministerstwo nie da
        dotacji (bo to jest zalezne od liczby studentow...)
        nawiasem mowiac, ujal mnie jeden z pomyslow w poprzednich komentarzach, ze jak
        student nie zaliczy to powinien ZAWSZE miec szanse nastepnego dnia:
        "Nie nalezy stawiac studenta pod sciana: nie umial (lub sciagal) dzis - niech
        przyjdzie jutro. W koncu celem ksztalcenia jest zdobycie wiedzy wogole, a nie
        wykazanie sie wiedza w dniu, dajmy na to, 05.02.2003 o dodz 14-tej. Maniakalne
        trzymanie sie terminow zaliczen, wyrzucanie za drzwi studentow chcacych
        poprawic ocene, nie sprzyja dobrej atmosferze na uczelni. "
        NO BRAWO. NOBLA DLA TEGO OSOBNIKA POPROSZE. i rece opadaja. jesli tak ma byc,
        to kto bedze kopal rowy? wszyscy zostana profesorami...
        a co do sciagania-nie przesadzajmy -przeciez to objaw wybitnej inteligencji i
        tzw. wiedzy czynnej-
        PROPONUJE WYWALAC Z UCZELNI STUDENTOW KTORZY:
        a) ZDAJA KOLOKWA I EGZAMINY W PIERWSZYM PODEJCIU
        b) NIE SCIAGAJA tylko uczciwie pisza.
        NIC DOBREGO Z NICH NIE BEDZIE... (w koncu uczciwosc to objaw tepoty
        umyslowej...)

        no, moze idac za propozycja kolegi, tacy studenci zawsze powinni miec szanse na
        nastepny termin az do skutku: dopoki nie udowodnia ze sciagneli albo dopuki nie
        wykaza kompletnego zdebilenia. wtedy zaliczyc.
        • Gość: Przemek Re: brawo, idioci powinni zawsze miec szanse IP: *.tele.pw.edu.pl 05.02.03, 17:03
          Gość portalu: ### napisał(a):

          > nawiasem mowiac, ujal mnie jeden z pomyslow w poprzednich komentarzach, ze jak
          > student nie zaliczy to powinien ZAWSZE miec szanse nastepnego dnia:

          Zawsze... ale do momentu oddania list wynikow do dziekanatu. Po tym terminie rozklada sie rece w gescie
          niemoznosci i odsyla do dziekana :-)

          > NO BRAWO. NOBLA DLA TEGO OSOBNIKA POPROSZE. i rece opadaja. jesli tak ma byc,
          > to kto bedze kopal rowy? wszyscy zostana profesorami...

          Za Nobla osobnik dziekuje...
          Co do kariery profesorskiej, to optymistycznie zakladasz, ze kazdy moze sie wszystkiego nauczyc i osiagnac cos w
          nauce, ze to tylko kwestia czasu. Tak jednak nie jest, istnieje cos takiego jak zdolnosci, predyspozycje, etc.



          • Gość: jot Re: brawo, idioci powinni zawsze miec szanse IP: *.liwest.at 05.02.03, 17:44
            Sie gnojkom we lbach poprzewracalo, na dopie chodza i nie za bardzo kumaja.
            Wypieprzyc z uczelni, do lopaty niech ida.
        • Gość: EVE Re: brawo, idioci powinni zawsze miec szanse IP: 4.2.* / *.gdynia.mm.pl 05.02.03, 17:08
          Gość portalu: ### napisał(a):

          > to kto bedze kopal rowy? wszyscy zostana profesorami...
          A KTO POWIEDZIAŁ, ŻE PROFESOR NIE MOŻE KOPAĆ ROWÓW?
      • Gość: RP Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec IP: *.pt.FH-Koeln.DE 05.02.03, 15:44
        Faktycznie glupie pytanie kto winien. Gdyby pan Wyrzucil z
        uczelni tych 30%, to by sie wiecej nie powtorzylo sciaganie.

        Patologia na polskich uczelniach stala sie norma.

        Jestescie Twardzi, jak trzeba pod Waszymi drzwiami caly dzien
        czekac (studen przeciez przeszkadza w pracy na uczelni).
        Ale jak trzeba podjac trudna decyzje o wyrzuceniu kilku gnjkow z
        przyczyn dyscyplinarnych to jakos nie ma chetnych.

        Nie rozumie dlaczego tak jest.

        Spotkalem sie z tym ze pan doktor na kolokwium zabral
        prace "studentom". rzucili go o sciane i wyrwali prace
        (nasczesci rogi z nazwiskami ostaly sie doktorowi w rece).
        Prosta sprawa. Ale dziekan ja zatuszowal. Nie bylo
        dyscyplinarnych wyrzucen z drzwi.



        Gość portalu: kandydat na nieboszczyka napisał(a):

        > Właśnie przed chwilą wywaliłem z kolokwium 30% zaliczających
        za
        > bezczelne ściąganie (oraz podkładanie "gotowców"). Teraz muszę
        > pędzić do domu po kamizelkę kuloodporną i kask bo studenci są
        > oburzeni nieludzkim traktowaniem. Głupie pytanie - kto jest
        > odpowiedzialny za taką demoralizację młodzieży, bo gdybym ja w
        > swoich latach studenckich odważył bym się sięgnąć po
        ściagawkę -
        > wyleciałbym z sali na zbity pysk z marnymi widokami na
        > przyszłość.
        • Gość: good son Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec IP: *.jaist.ac.jp 05.02.03, 16:06
          Gość portalu: RP napisał(a):

          > Faktycznie glupie pytanie kto winien. Gdyby pan
          Wyrzucil z
          > uczelni tych 30%, to by sie wiecej nie powtorzylo
          sciaganie.

          Czy mozesz mi wyjasnic, w jaki stosunkowo prosty sposob,
          ktory nie pochlania wiekszosci sil psychicznych i
          intelektualnych przez wiele tygodni, profesor polskiej
          uczelni moze doprowadzic do usuniecia studenta? Znam,
          owszem, wypadki (sluze nazwiskami), kiedy na najbardziej
          prestizowych polskich uczelniach student, ktory zwyzywal
          profesora w trakcie zajec... doprowadzil do pozbawienia
          go etatu. Profesor, zareczam, byl twardy i walczyl.
          Wlasnie to sie nie spodobalo.
          Czy dasz sobie w koncu spokoj z wylewaniem swoich
          frustracji na polska kadre naukowa (owszem, ja tez znam
          niejedna miernote - ale nie mam zadnych podstaw, zeby
          sadzic, iz miernota jest wlasnie ten uratowany za cene
          zycia kolegi wykladowca... mam natomiast podstawy do
          sadow wprost przeciwnych, rowniez na podstawie relacji
          ludzi, ktorzy znali lokalna sytuacje i realia) przy
          okazji tragedii? Nasze bagienko...
          • Gość: RP Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec IP: *.pt.FH-Koeln.DE 05.02.03, 16:25
            Gość portalu: good son napisał(a):


            > Czy mozesz mi wyjasnic, w jaki stosunkowo prosty sposob,
            > ktory nie pochlania wiekszosci sil psychicznych i
            > intelektualnych przez wiele tygodni, profesor polskiej
            > uczelni moze doprowadzic do usuniecia studenta? Znam,
            > owszem, wypadki (sluze nazwiskami), kiedy na najbardziej
            > prestizowych polskich uczelniach student, ktory zwyzywal
            > profesora w trakcie zajec... doprowadzil do pozbawienia
            > go etatu. Profesor, zareczam, byl twardy i walczyl.
            > Wlasnie to sie nie spodobalo.

            Wierze, ze tak moglo byc, bo po naszych uczelniach spodzewac sie
            mozna wiele.
            Ale takie sytuacje sa godne ubolewania. Brakuje jasnych
            mechenizmow, ktore bylyby konsekwentnie stosowane do
            rozwiazywania tego typu spraw.

            > Czy dasz sobie w koncu spokoj z wylewaniem swoich
            > frustracji na polska kadre naukowa

            Jezeli jestem sfrustrowany to dla tego ze mimo ze przez studia
            przeszedlem uczciwie i z wieloma dosyc spektakularnymi
            sukcesami, to jakos moj dyplom nie daje mi satysfakcji przez
            wzglad na np. kilku kolegow, ktorzy byli uczciwi, ale za slabi
            psychicznie by poradzic sobie z kilkoma niespelnionymi
            naukowcami-burakami... polecieli z uczelni za wyniki. Z Kolei
            kilku innych - kompletne zera (intelektualne, mentalne i
            moralne), beszczelne kupowalo ludzi podstawiajac ich na kolokwia
            i egzaminy. Skonczyli studia. I tez maja taki sam dyplom jak
            moj, Chociaz prezentuja soba na prawde niewiele.

            >(owszem, ja tez znam
            > niejedna miernote - ale nie mam zadnych podstaw, zeby
            > sadzic, iz miernota jest wlasnie ten uratowany za cene
            > zycia kolegi wykladowca...

            a czy ja powiedzialem, ze to jest zly wykladowca - ja ne ten
            temat sie nie wypowiadalem. Zabralem glos jedynie na temat
            patologii, ktore tocza nasz syst. edukacyjny

            > mam natomiast podstawy do
            > sadow wprost przeciwnych, rowniez na podstawie relacji
            > ludzi, ktorzy znali lokalna sytuacje i realia) przy
            > okazji tragedii? Nasze bagienko...
    • Gość: RP Traktowanie studentow na polskich uczelniach IP: *.pt.FH-Koeln.DE 05.02.03, 15:37
      Nie usprawiedliwiam, ale poniekad rozumie... Traktowanie
      studentow na polskich panstwowych uczelniach przez niektorych
      wykladowcow/pracownikow naukowych potrafi byc tak skandaliczne,
      ze dziwie sie ze do tej tragedii doszlo tak pozno. Kto studiowal
      w Polsce wie o czym mowie. Slabszym psychicznie nerwy moga
      puscic. Polskie uczelnie to jest panstwo w panstwie. Pracownicy
      to swiete krowy, na praktycznie dozywotnich stanowiskach.
      Aktualny przyklad (luty 2003- jedna z najbardziej renomowanych
      panstwowych polskich uczelni - w Warszawie), pani profesor
      wyjechala na samym poczatku sesji na narty. Bedzie dopiero w
      nowym semestrze. Wszyscy ktorzy nie zdazyli z zaliczeniem -
      zaplaca 900 zl. (bo to jest ostatni semestr i nie ma rejastracji
      warunkowych tylko platna repeta). Dziekan do studentow (w tej
      sprawie): "to jest Wasz a nie moj problem, robcie wszystko, aby
      Ja znalezc"
      • Gość: good son Ludzie, przestancie p.......c IP: *.jaist.ac.jp 05.02.03, 15:52
        Chcialbym Ci zwrocic uwage, madralo, ze ten gosc nie
        wyjechal na narty i i nie olewal studenta. Przeciwnie
        wprost - zadal sobie trud zeby starannie przeczytac jego
        wypociny i porownac je z dzielami innych kolegow,
        nastepnie sam zaprosil orla na rozmowe. Nie bylo wiec
        zadnych problemow ze zlapaniem wykladowcy... choc widac,
        ze wlasnie dla niego samego byloby lepiej, gdyby wyjechal
        na dlugie wakacje.
        Ile jeszcze w tym watku pojawi sie postow w poetyce
        "zasadniczo nie usprawiedliwiam, ale poniekad, zaznaczam
        poniekad jedynie, rozumiem sluszny glos protestu studenta
        polskiego, ktory przemowil przez siekiere naszego
        Raskolnikowa"?


        Gość portalu: RP napisał(a):

        > Nie usprawiedliwiam, ale poniekad rozumie...
        Traktowanie
        > studentow na polskich panstwowych uczelniach przez
        niektorych
        > wykladowcow/pracownikow naukowych potrafi byc tak
        skandaliczne,
        > ze dziwie sie ze do tej tragedii doszlo tak pozno. Kto
        studiowal
        > w Polsce wie o czym mowie. Slabszym psychicznie nerwy
        moga
        > puscic. Polskie uczelnie to jest panstwo w panstwie.
        Pracownicy
        > to swiete krowy, na praktycznie dozywotnich
        stanowiskach.
        > Aktualny przyklad (luty 2003- jedna z najbardziej
        renomowanych
        > panstwowych polskich uczelni - w Warszawie), pani
        profesor
        > wyjechala na samym poczatku sesji na narty. Bedzie
        dopiero w
        > nowym semestrze. Wszyscy ktorzy nie zdazyli z
        zaliczeniem -
        > zaplaca 900 zl. (bo to jest ostatni semestr i nie ma
        rejastracji
        > warunkowych tylko platna repeta). Dziekan do studentow
        (w tej
        > sprawie): "to jest Wasz a nie moj problem, robcie
        wszystko, aby
        > Ja znalezc"
        • Gość: RP Re: Ludzie, przestancie p.......c IP: *.pt.FH-Koeln.DE 05.02.03, 15:58
          Byl winny. Czlowiek nie moze zabijac. Ja nie powiedzialem, ze
          zabity facet cos przeskrobal. Moze tego bandyte do zalamania
          psychicznego doprowadzili jednak inny jego koledzy, troche mniej
          powaznie do roboty podchodzacy. A zreszta to nie ma w tym
          przypadku znaczenia zadnego. Czlowiek nie zyje.

          Chcialem tylko podkreslic, ze rzeczywistosc na polskich
          uczelnieach moze powodowac choroby psychiczne.
          • Gość: good son Po prostu ciszej nad ta trumna... IP: *.jaist.ac.jp 05.02.03, 16:26
            > Moze tego bandyte do zalamania
            > psychicznego doprowadzili jednak inny jego koledzy,
            troche mniej
            > powaznie do roboty podchodzacy.

            Byc moze. Byc moze nad morderca znecano sie w domu. Byc
            moze mial kiedys psychopatycznych nauczycieli, moze ktos
            molestowal go kiedys seksualnie. Nie wiemy. Jakie to ma
            znaczenie? Zostawiam to pyschiatrom, sedziemu, ksiezom,
            samemu winnemu przede wszystkim...
            Przepraszam, jesli pare razy mnie w tym watku ponioslo.
            Ludzie, ktorzy widzieli te pracownie od srodka,
            opowiadali, ze wygladala jak rzeznia. Niewiele mam - poza
            tymi raczej dalszymi znajomymi - wspolnego z Politechnika
            Gdanska, znam dobre i zle uczelnie w Polsce, znam dobre i
            zle wydzialy... nie wiem, jaka jest norma akurat tam, na
            wydziale informatycznym PG. Natomiast wedlug wszelkich
            dostepnych nam informacji tu czlowiek (a wlasciwie dwoch
            ludzi) dostal siekiera w glowe wlasnie za to, ze powaznie
            potraktowal swoje obowiazki. Fakt, ze przy tej okazji
            podnioslo sie od razu tyle ledwo zawoalowanych glosow
            radosci, ze wreszcie jakis dziad dostal za utrudnianie
            mlodziezy zycia, pozbawil mnie mojej zwyklej rownowagi i
            poczucia humoru...
            A sytuacja na polskich uczelniach - to temat na osobna
            dyskusje. Zgodzisz sie chyba jednak, ze to doprawdy nie
            jest najlepsza do niej okazja - chyba ze o motywacji
            mordercy wiesz cos, czego ja nie wiem?
            Po prostu ciszej nad ta trumna...
            A zreszta to nie ma w tym
            > przypadku znaczenia zadnego. Czlowiek nie zyje.
            >
            > Chcialem tylko podkreslic, ze rzeczywistosc na polskich
            > uczelnieach moze powodowac choroby psychiczne.
        • Gość: meteor Re: Ludzie, przestancie p.......c IP: *.cern.ch 05.02.03, 16:42
          Gość portalu: good son napisał(a):
          > Chcialbym Ci zwrocic uwage, madralo, ze ten gosc nie
          > wyjechal na narty i i nie olewal studenta. Przeciwnie
          > wprost - zadal sobie trud zeby starannie przeczytac jego
          > wypociny i porownac je z dzielami innych kolegow,
          > nastepnie sam zaprosil orla na rozmowe. Nie bylo wiec
          > zadnych problemow ze zlapaniem wykladowcy... choc widac,
          > ze wlasnie dla niego samego byloby lepiej, gdyby wyjechal
          > na dlugie wakacje.
          > Ile jeszcze w tym watku pojawi sie postow w poetyce
          > "zasadniczo nie usprawiedliwiam, ale poniekad, zaznaczam
          > poniekad jedynie, rozumiem sluszny glos protestu studenta
          > polskiego, ktory przemowil przez siekiere naszego
          > Raskolnikowa"?

          Skad tyle nienawisci do studentow u Pana good.son?
          Tak jak ten Pan zasiegnalem jezyka u zrodel: studentow
          (uprzedzajac zarzuty: PONADPRZECIETNYCH). Oto kilka faktow,
          ktore udalo sie mi uzyskac:
          1. U opisywanego profesora NIE DALO SIE SCIAGAC! Wpadali
          najlepsi - rowniez ci, ktorych nikt inny nie mogl przylapac.
          Wpadali juz podczas kolokwiow/egzaminow.
          2. Z profesorem nie dalo sie rozmawiac inaczej niz na pismie -
          poprzez dziekana.
          3. Student, ktory popelnil przestepstwo powtarzal juz rok: to
          podejscie bylo jego OSTATNIM, decydujacym.
          4. O ile sie nie myle to byl kierunek: informatyka, przedmiot:
          elektrotechnika (lub podobnie brzmiacy). Kazdy wie, ze "druty"
          sa jednym z najtrudniejszych przedmiotow - a tu program
          (podobno) niezmieniony realizowano w okrojonym (podobno
          wczesniej) do 1/4 wymiarze godzin. (Nie zdolalem potwierdzic
          tych informacji, ale wierze tym, z ktorymi rozmawialem.)

          Moze pan good.son przedstawi te fakty, ktore mu sie udalo samemu
          ustalic...

          TO STANOWCZO NIE POWINNO SIE WYDARZYC! I nie wierze, ze tylko
          jedna strona ponosi odpowiedzialnosc. Tu nie ma miejsca na
          schematy: czarny-bialy. Po prostu - stalo sie i powinnismy
          raczej pomyslec, co trzeba zmienic, zeby wiecej sie to nie
          przydarzylo...
          • Gość: wm Re: Ludzie, przestancie p.......c IP: proxy / *.pg.com 05.02.03, 17:10
            Gość portalu: meteor napisał(a):

            > Gość portalu: good son napisał(a):
            > > Chcialbym Ci zwrocic uwage, madralo, ze ten gosc nie
            > > wyjechal na narty i i nie olewal studenta. Przeciwnie
            > > wprost - zadal sobie trud zeby starannie przeczytac jego
            > > wypociny i porownac je z dzielami innych kolegow,
            > > nastepnie sam zaprosil orla na rozmowe. Nie bylo wiec
            > > zadnych problemow ze zlapaniem wykladowcy... choc widac,
            > > ze wlasnie dla niego samego byloby lepiej, gdyby wyjechal
            > > na dlugie wakacje.
            > > Ile jeszcze w tym watku pojawi sie postow w poetyce
            > > "zasadniczo nie usprawiedliwiam, ale poniekad, zaznaczam
            > > poniekad jedynie, rozumiem sluszny glos protestu studenta
            > > polskiego, ktory przemowil przez siekiere naszego
            > > Raskolnikowa"?
            >
            > Skad tyle nienawisci do studentow u Pana good.son?
            > Tak jak ten Pan zasiegnalem jezyka u zrodel: studentow
            > (uprzedzajac zarzuty: PONADPRZECIETNYCH). Oto kilka faktow,
            > ktore udalo sie mi uzyskac:
            > 1. U opisywanego profesora NIE DALO SIE SCIAGAC! Wpadali
            > najlepsi - rowniez ci, ktorych nikt inny nie mogl przylapac.
            > Wpadali juz podczas kolokwiow/egzaminow.
            > 2. Z profesorem nie dalo sie rozmawiac inaczej niz na pismie -

            > poprzez dziekana.
            > 3. Student, ktory popelnil przestepstwo powtarzal juz rok: to
            > podejscie bylo jego OSTATNIM, decydujacym.
            > 4. O ile sie nie myle to byl kierunek: informatyka, przedmiot:
            > elektrotechnika (lub podobnie brzmiacy). Kazdy wie, ze "druty"
            > sa jednym z najtrudniejszych przedmiotow - a tu program
            > (podobno) niezmieniony realizowano w okrojonym (podobno
            > wczesniej) do 1/4 wymiarze godzin. (Nie zdolalem potwierdzic
            > tych informacji, ale wierze tym, z ktorymi rozmawialem.)
            >
            > Moze pan good.son przedstawi te fakty, ktore mu sie udalo
            samemu
            > ustalic...
            >
            > TO STANOWCZO NIE POWINNO SIE WYDARZYC! I nie wierze, ze tylko
            > jedna strona ponosi odpowiedzialnosc. Tu nie ma miejsca na
            > schematy: czarny-bialy. Po prostu - stalo sie i powinnismy
            > raczej pomyslec, co trzeba zmienic, zeby wiecej sie to nie
            > przydarzylo...

            Zgadzam sie z moim poprzednikiem. Studiowalem na polskiej
            uczelni 5 lat i pracowalem 5 lat. Zawsze studentow traktowalo
            sie jako zlo konieczne. Cale zastepy asystentow i profesorow
            frustratow traktowalo ich bez cienia szacunku. Widzialem
            kolokwia sprawdzane metoda 'rzut na biurko' (co spadnie na
            podloge nie zalicza) lub na widelec (kazdy chyba o tym slyszal).
            Naprawde bardzo wielu pracownikow uczelni zachowywalo sie w
            stosunku do studentow w sposob absolutnie skandaliczny. Nie wiem
            z czego to wynikalo. Nie wiem czy jest tak nadal, bo nie
            mieszkam juz w Polsce od 15 lat. Ale nie trudno mi sobie
            wyobrazic atmosfere panujaca na naszych uczelniach. Agresja
            rodzi agresje. Nie dziwmy sie tez, ze wystepuja w przyrodzie
            przypadki skrajne.
            • Gość: Przemek Re: Ludzie, przestancie p.......c IP: *.tele.pw.edu.pl 05.02.03, 17:20
              Gość portalu: wm napisał(a):

              > Widzialem
              > kolokwia sprawdzane metoda 'rzut na biurko' (co spadnie na
              > podloge nie zalicza) lub na widelec (kazdy chyba o tym slyszal).

              Ja nie slyszalem, powiedz prosze...
          • Gość: Przemek Re: Ludzie, przestancie p.......c IP: *.tele.pw.edu.pl 05.02.03, 17:18
            > Kazdy wie, ze "druty"
            > sa jednym z najtrudniejszych przedmiotow - a tu program
            > (podobno) niezmieniony realizowano w okrojonym (podobno
            > wczesniej) do 1/4 wymiarze godzin.

            To jest oczywiscie "gdybanie", ale moze to wynikac z braku pieniedzy na wyplacanie honorarium za nadgodziny.
            Jesli wykladowca "wyrobi" pensum (210h), to za dalsze prowadzenie zajec trzeba mu zaplacic. A tu nie ma z
            czego... Co robic? Zal ograniczyc tresci wykladowe, po sa potrzebne, wiec sie wyklada "szybciej". Uzdrowienie
            sytuacji jest w rekach rzadu. Naklady na szkolnictwo wyzsze sa skandalicznie niskie. Wykladowcy, pozbawieni
            nadgodzin, musza szukac innej pracy, na uczelni przebywaja rzadko, nie maja czasu dla studenta.


            > TO STANOWCZO NIE POWINNO SIE WYDARZYC! I nie wierze, ze tylko
            > jedna strona ponosi odpowiedzialnosc.

            Jednak mord jest mordem i odpowiedzialnosc sprawcy jest tu oczywista.
          • Gość: Grinch Re: Ludzie, przestancie !!! IP: 129.81.192.* 05.02.03, 17:36
            Gość portalu: meteor napisał(a):

            > Gość portalu: good son napisał(a):
            > > Chcialbym Ci zwrocic uwage, madralo, ze ten gosc nie
            > > wyjechal na narty i i nie olewal studenta. Przeciwnie
            > > wprost - zadal sobie trud zeby starannie przeczytac jego
            > > wypociny i porownac je z dzielami innych kolegow,
            > > nastepnie sam zaprosil orla na rozmowe. Nie bylo wiec
            > > zadnych problemow ze zlapaniem wykladowcy... choc widac,
            > > ze wlasnie dla niego samego byloby lepiej, gdyby wyjechal
            > > na dlugie wakacje.
            > > Ile jeszcze w tym watku pojawi sie postow w poetyce
            > > "zasadniczo nie usprawiedliwiam, ale poniekad, zaznaczam
            > > poniekad jedynie, rozumiem sluszny glos protestu studenta
            > > polskiego, ktory przemowil przez siekiere naszego
            > > Raskolnikowa"?
            >
            > Skad tyle nienawisci do studentow u Pana good.son?
            > Tak jak ten Pan zasiegnalem jezyka u zrodel: studentow
            > (uprzedzajac zarzuty: PONADPRZECIETNYCH). Oto kilka faktow,
            > ktore udalo sie mi uzyskac:
            > 1. U opisywanego profesora NIE DALO SIE SCIAGAC! Wpadali
            > najlepsi - rowniez ci, ktorych nikt inny nie mogl przylapac.
            > Wpadali juz podczas kolokwiow/egzaminow.
            > 2. Z profesorem nie dalo sie rozmawiac inaczej niz na pismie -
            > poprzez dziekana.
            > 3. Student, ktory popelnil przestepstwo powtarzal juz rok: to
            > podejscie bylo jego OSTATNIM, decydujacym.
            > 4. O ile sie nie myle to byl kierunek: informatyka, przedmiot:
            > elektrotechnika (lub podobnie brzmiacy). Kazdy wie, ze "druty"
            > sa jednym z najtrudniejszych przedmiotow - a tu program
            > (podobno) niezmieniony realizowano w okrojonym (podobno
            > wczesniej) do 1/4 wymiarze godzin. (Nie zdolalem potwierdzic
            > tych informacji, ale wierze tym, z ktorymi rozmawialem.)
            >
            > Moze pan good.son przedstawi te fakty, ktore mu sie udalo samemu
            > ustalic...
            >
            > TO STANOWCZO NIE POWINNO SIE WYDARZYC! I nie wierze, ze tylko
            > jedna strona ponosi odpowiedzialnosc. Tu nie ma miejsca na
            > schematy: czarny-bialy. Po prostu - stalo sie i powinnismy
            > raczej pomyslec, co trzeba zmienic, zeby wiecej sie to nie
            > przydarzylo...
            =============================================================================
            Praktycznie wszedzie, na calym swiecie zdarza sie, ze ludzie
            sa wyrzucani ze szkol, z uczelni, ze swoich posad, itp.
            Czasem w sposob sprawiedliwy, czasem niezbyt sprawiedliwy...

            Tak, czy inaczej - nie powinien to byc nigdy powod do MORDOWANIA !!!
          • Gość: good son Re: Ludzie, przestancie p.......c IP: proxy / *.jaist.ac.jp 05.02.03, 17:40

            > 1. U opisywanego profesora NIE DALO SIE SCIAGAC! Wpadali
            > najlepsi - rowniez ci, ktorych nikt inny nie mogl przylapac.
            > Wpadali juz podczas kolokwiow/egzaminow.
            > 2. Z profesorem nie dalo sie rozmawiac inaczej niz na pismie -
            > poprzez dziekana.
            > 3. Student, ktory popelnil przestepstwo powtarzal juz rok: to
            > podejscie bylo jego OSTATNIM, decydujacym.
            > 4. O ile sie nie myle to byl kierunek: informatyka, przedmiot:
            > elektrotechnika (lub podobnie brzmiacy). Kazdy wie, ze "druty"
            > sa jednym z najtrudniejszych przedmiotow - a tu program
            > (podobno) niezmieniony realizowano w okrojonym (podobno
            > wczesniej) do 1/4 wymiarze godzin. (Nie zdolalem potwierdzic
            > tych informacji, ale wierze tym, z ktorymi rozmawialem.)

            Czy ktorykolwiek z tych faktow mozna uznac za obciazajacy dla profesora - moze
            z wyjatkiem punktu drugiego, ktory jednak wydaje sie dosc watpliwy, bo przeciez
            student, ktory probowal go zabic, rozmawial z nim na zywo, a nie na pismie?
            Punkt pierwszy brzmi wrecz kuriozalnie - "najlepsi, ktorych nikt nie mogl
            przylapac"... to dosc specyficzne rozumienie pojecia "najlepszy"!
            Wszystko to raczej potwierdza, ze czlowiek traktowal swoja prace powaznie. Byc
            moze - zbyt powaznie, ale czy to powod, zeby przygrzac mu siekiera w leb?
            Wczesniej slyszelismy zarzuty, ze profesorowie studentow olewaja, wymuszaja
            lapowki, nie poswiecaja im za duzo czasu. To jak to w koncu jest? Ja zawsze
            bardziej szanowalem "kosy", moze dlatego, ze sam nigdy nie umialem byc ostry
            jak trzeba... i wiem z wlasnego doswiadczenia, ze nieraz sie po latach
            najbardziej blogoslawi takich wlasnie zawodnikow.
            Dlaczego mialbym nienawidzic studentow?! Musialbym miec mala i brudna
            duszyczke... mam mala i brudna, ale nie az tak. Natomiast niektorymi glosami,
            ktore sie podniosly w tej dyskusji, moge byc zdziwiony i zniesmaczony.
            • Gość: meteor Re: Az przykro komentowac... IP: *.cern.ch 06.02.03, 10:12
              Pare wyjasnien:

              > Czy ktorykolwiek z tych faktow mozna uznac za obciazajacy dla
              profesora - moze
              > z wyjatkiem punktu drugiego, ktory jednak wydaje sie dosc
              watpliwy, bo przeciez
              > student, ktory probowal go zabic, rozmawial z nim na zywo, a
              nie na pismie?

              Poprzez rozmowe mam na mysli otrzymanie innej odpowiedzi
              niz "Mnie to nie obchodzi." Rozmowie musi towarzyszyc wymiana
              argumentow i obustronne SLUCHANIE. Oczywiscie nie REKOCZYNY.
              Studentowi po prostu odbilo, stracil panowanie nad soba. Nie
              wytrzymal napiecia - a moim zdaniem moze powinien sobie odpuscic
              juz duzo wczesniej. Tylko, ze na informatyke na PG trafiaja
              najlepsi, _najambitniejsi_. Dla wstepu z konkursu swiadectw
              oznacza to mat-fiz i same "6" albo olimpiade. Moze gosc nie
              potrafil sobie odpuscic, powiedziec "STOP". Po prostu mu odbilo.

              > Punkt pierwszy brzmi wrecz kuriozalnie - "najlepsi, ktorych
              nikt nie mogl
              > przylapac"... to dosc specyficzne rozumienie
              pojecia "najlepszy"!

              Oczywiscie, mozna byc najlepszym w nauce i najlepszym w
              sciaganiu. Mozna byc tez najlepszym w kradziezy, itp. - nie
              kazde pojecie "najlepszy" jest pozytywne - wystarczy tylko umiec
              odroznic jedno od drugiego. Tu widze wyrazna
              potrzebe "przyczepienia sie" do wypowiedzi. Pisalem to w
              znaczeniu perioratywnym.

              A propos, jak doniesli mi koledzy ze Szwecji, znalezli tam
              sposob na sciaganie - po prostu kazdy przylapany NIEODWOLALNIE
              wylatuje z uczelni. Za oszustwo - bo takim to jest. I tam sie
              nie sciaga. Jest prosty mechanizm: nie umiesz - nie zdajesz.
              Uwazam to za sprawiedliwe podejscie.

              > (...)Ja zawsze
              > bardziej szanowalem "kosy", moze dlatego, ze sam nigdy nie
              umialem byc ostry
              > jak trzeba... i wiem z wlasnego doswiadczenia, ze nieraz sie
              po latach
              > najbardziej blogoslawi takich wlasnie zawodnikow.

              Studenci bardzo dobrze potrafia wyczuwac roznice miedzy "kosa"
              ktora przyklada sie do przedmiotu a taka, ktora robi szopki na
              wykladach a potem wymaga na zaliczeniu nie wiadomo czego.

              Ja najlepiej wspominam wlasnie "druty" - tylko z innym
              prowadzacym. Byly regularne, jasne wyklady, potem _surowe_
              egzaminy - ale tez z terminem "0" dla najlepszych. Wszystkie
              terminy podane na samym poczatku. Na przedmiocie "wylecialo"
              najwiecej ludzi - jednak wszyscy szanowali prowadzacego, nawet
              ci, ktorzy musieli przez niego powtarzac rok. Dobra ocena z
              przedmiotu byla wyroznieniem.

              Uwazam ze zbrodnia jest KARYGODNA. To mialem na mysli piszac,
              ze "nie powinno sie wydarzyc".
              Jednak uwazam, ze chlopakowi odbilo nie dla tego, ze mial zly
              dzien, a studenci to rozbestwione stado(bydlo). Po prostu nie
              wytrzymal stresu, zalamal sie psychicznie.
              Moze najwyzszy czas pomyslec nad zatrudnianiem psychologow -
              kogos do kogo mozna sie zwrocic w przypadku problemow. I
              skonczyc z postrzeganiem studentow jako zlo konieczne
              przeszkadzajace tylko pracy naukowej.
              Zbyt wiele widzialem przypadkow tych, ktorzy ledwo-ledwo zdawali
              egzaminy na pierwszych latach, a potem konczyli studia z
              wyroznieniem albo nagroda za najlepsza prace magisterska.
              Wykladowcow SPRAWIEDLIWYCH studenci szanuja. Lagodnych olewaja.
              (wiem, to brutalne - ale prawdziwe).
              Najbardziej jednak nie lubia tych, ktorzy wymagaja wiecej niz
              sami wkladaja w przedmiot.
              Bo po to jest chyba uczelnia zeby nauczyc. Tych ktorzy tego chca
              i nie boja sie ROWNIEZ popracowac samodzielnie. A nie od
              egzaminow, kolokwiow i niestety, zbyt czesto - wyzywania na
              studentach swoich frustracji.
              • Gość: good son Re: Az przykro komentowac... IP: *.jaist.ac.jp 06.02.03, 15:52
                Zgadzam sie, że roznica pomiedzy profesorem, ktory jest surowy, bo to, co robi,
                szczerze go obchodzi, a profesorem, ktory po prostu wyzywa swoje frustracje na
                studentach (oczywiscie, ze takich znam), jest zasadnicza. Nie mam dosc
                informacji, by ocenic, czy ow wymagajacy wykladowca z PG nalezy do pierwszej,
                czy do drugiej klasy. Jezeli mozesz twierdzic z przekonaniem, ze do drugiej -
                byc moze wiesz wiecej niz ja. Natomiast faktem jest, ze niektorym studentom
                dosc latwo przychodzi wrzucenie wszystkich wymagajacych nauczycieli do drugiej
                szufladki.
                Niestety, trudno mowic o "rekoczynach" czy "utracie panowania nad soba". Zwroc
                uwage, ze sprawca te siekiere spakowal przed wyjsciem z domu do plecaka. Do tej
                nieszczesnej pracowni musial juz wiec wejsc z zamiarem zabicia profesora. Chyba
                ze niosl te siekiere babci do rabania drewna... badzmy powazni...
                Byc ten akurat profesor za czesto mowil "mnie to nie obchodzi" - choc nie wiem,
                czy ktorykolwiek z nas ma wystarczajace podstawy, zeby to ocenic - ale wlasnie
                umiejetnosci mowienia "mnie to nie obchodzi" najczesciej nauczycielom
                akademickim brakuje. Nawet najsurowszy profesor nie mowi studentom tego w
                polowie tak czesto, co np. prawie kazdy szef firmy swoim pracownikom kazdego
                dnia... Jestes powaznym czlowiekiem i przyznasz chyba, ze propozycje, jakie
                padly w tym watku - zeby student mogl zdawac tyle razy, ile chce, i w takich
                terminach, jakie mu sie spodobaja - wskazuja najlepiej, ile szacunku maja
                niektorzy do swoich studiow. Czas i wysilek studenta nalezy niewatpliwie
                szanowac. Ale czas i wysilek profesora nalezy szanowac jednak bardziej. On nie
                jest subiektem sklepowym. I to on powinien dyktowac warunki (co oczywiscie nie
                moze usprawiedliwiac wyzywania sie na uczniach).
                Raz jeszcze: nie uwazam studentow za rozbestwione bydlo. Wiem, ze ambitnych czy
                nawet nadambitnych ludzi nie brakuje (choc czasami nielatwo o tym pamietac -
                znowu wszystko zalezy od uczelni i wydzialu), zwlaszcza na takich kierunkach
                jak informatyka. Jednak czlowieka, ktory na wiesc, ze student zostal wezwany na
                rozmowe, bo podejrzewano go o sciaganie, wykrzykuje: "Na pewno chcieli wziac w
                lape!" albo goscia, ktory rechocze, ze kretyn chcacy walczyc ze sciaganiem sam
                sobie jest winien (a byli tu tacy), trudno okreslic inaczej niz "rozpuszczony
                smarkacz." I tyle.
                Pozdrawiam.

                Gość portalu: meteor napisał(a):

                > Pare wyjasnien:
                >
                > > Czy ktorykolwiek z tych faktow mozna uznac za obciazajacy dla
                > profesora - moze
                > > z wyjatkiem punktu drugiego, ktory jednak wydaje sie dosc
                > watpliwy, bo przeciez
                > > student, ktory probowal go zabic, rozmawial z nim na zywo, a
                > nie na pismie?
                >
                > Poprzez rozmowe mam na mysli otrzymanie innej odpowiedzi
                > niz "Mnie to nie obchodzi." Rozmowie musi towarzyszyc wymiana
                > argumentow i obustronne SLUCHANIE. Oczywiscie nie REKOCZYNY.
                > Studentowi po prostu odbilo, stracil panowanie nad soba. Nie
                > wytrzymal napiecia - a moim zdaniem moze powinien sobie odpuscic
                > juz duzo wczesniej. Tylko, ze na informatyke na PG trafiaja
                > najlepsi, _najambitniejsi_. Dla wstepu z konkursu swiadectw
                > oznacza to mat-fiz i same "6" albo olimpiade. Moze gosc nie
                > potrafil sobie odpuscic, powiedziec "STOP". Po prostu mu odbilo.
                >
                > > Punkt pierwszy brzmi wrecz kuriozalnie - "najlepsi, ktorych
                > nikt nie mogl
                > > przylapac"... to dosc specyficzne rozumienie
                > pojecia "najlepszy"!
                >
                > Oczywiscie, mozna byc najlepszym w nauce i najlepszym w
                > sciaganiu. Mozna byc tez najlepszym w kradziezy, itp. - nie
                > kazde pojecie "najlepszy" jest pozytywne - wystarczy tylko umiec
                > odroznic jedno od drugiego. Tu widze wyrazna
                > potrzebe "przyczepienia sie" do wypowiedzi. Pisalem to w
                > znaczeniu perioratywnym.
                >
                > A propos, jak doniesli mi koledzy ze Szwecji, znalezli tam
                > sposob na sciaganie - po prostu kazdy przylapany NIEODWOLALNIE
                > wylatuje z uczelni. Za oszustwo - bo takim to jest. I tam sie
                > nie sciaga. Jest prosty mechanizm: nie umiesz - nie zdajesz.
                > Uwazam to za sprawiedliwe podejscie.
                >
                > > (...)Ja zawsze
                > > bardziej szanowalem "kosy", moze dlatego, ze sam nigdy nie
                > umialem byc ostry
                > > jak trzeba... i wiem z wlasnego doswiadczenia, ze nieraz sie
                > po latach
                > > najbardziej blogoslawi takich wlasnie zawodnikow.
                >
                > Studenci bardzo dobrze potrafia wyczuwac roznice miedzy "kosa"
                > ktora przyklada sie do przedmiotu a taka, ktora robi szopki na
                > wykladach a potem wymaga na zaliczeniu nie wiadomo czego.
                >
                > Ja najlepiej wspominam wlasnie "druty" - tylko z innym
                > prowadzacym. Byly regularne, jasne wyklady, potem _surowe_
                > egzaminy - ale tez z terminem "0" dla najlepszych. Wszystkie
                > terminy podane na samym poczatku. Na przedmiocie "wylecialo"
                > najwiecej ludzi - jednak wszyscy szanowali prowadzacego, nawet
                > ci, ktorzy musieli przez niego powtarzac rok. Dobra ocena z
                > przedmiotu byla wyroznieniem.
                >
                > Uwazam ze zbrodnia jest KARYGODNA. To mialem na mysli piszac,
                > ze "nie powinno sie wydarzyc".
                > Jednak uwazam, ze chlopakowi odbilo nie dla tego, ze mial zly
                > dzien, a studenci to rozbestwione stado(bydlo). Po prostu nie
                > wytrzymal stresu, zalamal sie psychicznie.
                > Moze najwyzszy czas pomyslec nad zatrudnianiem psychologow -
                > kogos do kogo mozna sie zwrocic w przypadku problemow. I
                > skonczyc z postrzeganiem studentow jako zlo konieczne
                > przeszkadzajace tylko pracy naukowej.
                > Zbyt wiele widzialem przypadkow tych, ktorzy ledwo-ledwo zdawali
                > egzaminy na pierwszych latach, a potem konczyli studia z
                > wyroznieniem albo nagroda za najlepsza prace magisterska.
                > Wykladowcow SPRAWIEDLIWYCH studenci szanuja. Lagodnych olewaja.
                > (wiem, to brutalne - ale prawdziwe).
                > Najbardziej jednak nie lubia tych, ktorzy wymagaja wiecej niz
                > sami wkladaja w przedmiot.
                > Bo po to jest chyba uczelnia zeby nauczyc. Tych ktorzy tego chca
                > i nie boja sie ROWNIEZ popracowac samodzielnie. A nie od
                > egzaminow, kolokwiow i niestety, zbyt czesto - wyzywania na
                > studentach swoich frustracji.
                • Gość: Przemek Re: Az przykro komentowac... IP: *.tele.pw.edu.pl 06.02.03, 17:32
                  Gość portalu: good son napisał(a):

                  > Niestety, trudno mowic o "rekoczynach" czy "utracie panowania nad soba". Zwroc
                  > uwage, ze sprawca te siekiere spakowal przed wyjsciem z domu do plecaka.

                  Chyba niedobrze sie stalo, ze o sytuacji na uczelniach dyskutujemy w kontekscie popelnionego morderstwa. W tej
                  sytuacji kazda proba krytyki wykladowcow odczytywana jest jako proba usprawiedliwienia mordercy. Wyprowadzic
                  moze z rownowagi korek na drodze i samochod zaparkowany na chodniku i wykladowca... Czlowiek ma prawo sie
                  zdenerwowac, ale nie ma prawa zabijac.


                  > Jestes powaznym czlowiekiem i przyznasz chyba, ze propozycje, jakie
                  > padly w tym watku - zeby student mogl zdawac tyle razy, ile chce, i w takich
                  > terminach, jakie mu sie spodobaja - wskazuja najlepiej, ile szacunku maja
                  > niektorzy do swoich studiow.

                  Ci "niektorzy" w mojej skromnej osobie szacunek mieli, z wyroznieniem ukonczyli :-)


                  >Czas i wysilek studenta nalezy niewatpliwie
                  > szanowac. Ale czas i wysilek profesora nalezy szanowac jednak bardziej. On nie
                  > jest subiektem sklepowym. I to on powinien dyktowac warunki

                  Wyznaje zasade: jesli chcesz wymagac, musisz sam byc w porzadku. A czy ja rzeczywiscie bylem w 100% w
                  porzadku? Czy rzeczywiscie udalo mi sie wyjasnic wszystko w sposob przystepny? Gdybym tak o sobie powiedzial,
                  popelnilbym grzech pychy :-). Z tego wzgledu nie widze nic zdroznego w tym, zeby przejrzec ze studentem prace
                  egzaminacyjna (dowiedzialem sie ze zgroza, ze niektorzy tego odmawiaja), wypunktowac braki - niech sie
                  student nauczy i przyjdzie jeszcze raz, poki jest czas. Jesli mam czas na internetowa dyskusje :-), to musze go
                  znalezc i dla studenta. Jesli ktos przychodzi i twierdzi, ze egzamin oblal, ale teraz juz sie nauczyl, to co? Mam go
                  wyrzucic ze slowami "za pozno" i nadal zabawiac sie internetowa dyskusja? Jakbym sie wowczas czul?

                  P.S. A za subiektow sklepowych to uwaza nas rzad, placac nam pensje, ktorych wysokosc opublikowano kiedys w
                  GW. Profesor w tabeli plac sasiadowal z... mlodym drwalem z zachodniopomorskiego - z ta roznica, ze profesor
                  deklarowal o 10 godz dluzszy tydzien pracy, niz drwal.
                  • Gość: good son Re: Az przykro komentowac... IP: *.jaist.ac.jp 06.02.03, 20:18
                    > Chyba niedobrze sie stalo, ze o sytuacji na uczelniach dyskutujemy w
                    kontekscie
                    > popelnionego morderstwa.

                    O to samo mi od początku chodzi. Na uczelniach, jak wiadomo, jest różnie. Ale
                    jak było w tym konkretnym przypadku? Nie będę udawał, że wiem dużo o tej
                    sytuacji, klocki można poskładać na wszystkie możliwe sposoby: zapracowany
                    profesor i student - gnojek i psychopata, profesor-psychopata i student-
                    desperat, profesor-psychopata i student-gnojek, zapracowany profesor i student
                    desperat... Chętnie przeczytałbym dobry reportaż, pozbawiony moralizowania (do
                    którego GW miewa nieznośną skłonność i z tego powodu bywa znacznie bardziej
                    nielubiana niz zasługuje) i wskazywania paluszkiem w ktorąkolwiek stronę: co
                    powoduje, że ambitny młody człowiek pakuje na spotkanie z wykładowcą siekierę
                    do plecaka i idzie zrujnować swoje życie i życie dwójki innych ludzi...
                    przecież dla całej trójki to jest tragedia, a my zaczynamy ględzić o polityce,
                    młodzieży, szkolnictwie...
                    ale zanim zniknę i przestanę truć, jednak zauważę, że patrząc np. na
                    funkcjonowanie instytucji pedagoga szkolnego, nie obiecywałbym sobie za wiele
                    po uczelnianym psychologu. Zresztą takowi tu i ówdzie istnieją. Kiedy wydarzy
                    się coś takiego, naturalnym uczuciem jest: do tego nie powinno dojść! Ale
                    tragedie będą się zdarzać zawsze...
                    nie wiedziałem o samobóstwach na PG. To prawie jak Oxford albo Cambridge.
                    pozdro
                • Gość: meteor Pozostaje tylko zgodzic sie w calej rozciaglosci... IP: *.cern.ch 06.02.03, 17:42
                  ... z przedmowca.
                  Niemniej jednak przydalaby sie na uczelniach (tym bardziej tak
                  duzych jak PG) instytucja psychologa, albo kogos w rodzaju
                  rzecznika praw studenta, do ktorego moglby sie zwrocic student z
                  problemami. Moze gdyby taka instytucja istniala wczesniej na PG
                  to nie doszloby do tej okropnej zbrodni - ale to tylko gdybanie.

                  Nie potrafie sobie po prostu wyobrazic, ze inteligentny
                  czlowiek, jakim niewatpliwie byl ten student (w koncu dostal sie
                  na elitarny kierunek) potrafilby posunac sie do czegos tak
                  okropnego, bedac w 100% zrowy psychicznie. Ale wydaje mi sie, ze
                  zeby sprawic, by cos takiego sie nie powtorzylo (a wiem tez o
                  przypadkach samobojstw studentow PG, co sugeruje duze obciazenie
                  psychiczne), trzeba cos zmienic. I nie chodzi tu o zmniejszenie
                  wymagan merytorycznych dla studentow. Moze raczej trzebaby
                  zapewnic miejsce pomocy dla tych, ktorzy maja jakiekolwiek
                  problemy.

                  Cale szczescie sa jeszcze na polskich uczelniach porzadni
                  prowadzacy. ( I porzadni studenci tez :) )
                  I mysle ze to jest dobry cel tego forum: nie narzekac na obecna
                  sytucje - co my, Polacy tak bardzo lubimy - nie dowodzic kto byl
                  winny a kto nie (od tego jest sad), ale raczej probowac znalezc
                  jakies rozwiazanie...
                  Pozdrawiam.
    • Gość: Lysy Absolwent Politechniki Gdanskiej IP: 207.181.167.* 05.02.03, 17:10
      Jako absolwent PG jest mi cholernie przykro ze dochodzi dzis do
      takich sytuacji. Jako student tez wielokrotnie pisalem
      tzw. 'kolokwia zaliczeniowe', zwane wtedy (polowa lat 80)
      pieszczotliwie
      'Zbujami' i pamietam ze nie zawsze wychodzilem z nich obronna
      reka, ale rany boskie, to przeciez nie powod by czlowieka zabic
      i to jeszcze przez swoje nieuctwo i oszustwo
      • Gość: Kafar Re: Student Politechniki Gdanskiej nie wytrzymał. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.03, 17:45
        O ile mi wiadomo, powodem tego tragicznego wypadku nie było jakies tam
        ściąganie (nawiasem mówiąc artykuł jest żenująco płytki i powierzchowny).
        Osobnik, który przeżył znany jest na uczelni jako wyjątkowe ścierwo
        wykańczające psychicznie studentów. To sadysta, dręczący zwłaszcza wrażliwych i
        ambitnych ludzi. Robił to nie tylko dla zaspokojenia swoich chorych potrzeb
        emocjonalnych. Bądźcie odrobinę ostrożniejsi w ferowaniu wyroków. Ten student
        był wykończony psychicznie przez zwyrodnialca a jego postępek - aktem
        rozpaczy. Nie chcę usprawiedliwiać takich zdażeń ale sprawa jest bardziej
        skomplikowana niż wynika to z prymitywnych wypocin autora "artykułu".
    • Gość: basso Re: Student odpowie za zabicie pracownika Politec IP: *.ltk.com.pl 05.02.03, 19:03
      1. Ciekawe co myślą o tym traktowaniu studenci Politechniki Gdańskiej, a
      zwłaszcza ci, któzy mieli do czynienia z tym profesorem, na którego ów student
      się zamachnął. Nieważne, nic nie usprawiedliwia tego studenta, ale myślę, że
      ten nauczyciel bez winy nie był mówiąc krótko.

      2. Co do ściągania na kolokwiach czy klasówkach: było, jest i będzie. Z tym od
      wielu lat nie wygrał i nie wygra nikt. Fakt, niektórzy próbują, ale chyba sami
      zdają sobie sprawę, że stoją na straconej pozycji.

      3. Profesorowie wyższych uczelni: czemu dziwicie się, że studenci ściągają,
      skoro materiał do nauczenia się jest obszerny, a oprócz tego trzeba zdać niemal
      dzień po dniu inne egzaminy. Tylko że dla każdego nauczyciela akademickiego
      jego przedmiot jest najważniejszy. Mam dla was profesorki radę - ze wszystkiego
      róbcie egzaminy ustne, wtedy ze ściągą przyjdzie trochę mniej osób :)))
      Powodzenia życzę, jak będziecie mieli do odpytania 300 osób :)))

      4. A tak na koniec mała dygresja. Skoro uczelnia przyjmuje na jeden rok
      akademicki np. 250 albo 300 osób to jakim sposobem na egzaminie można upilnować
      studentów, żeby nie ściągali??? Przecież profesorowie robiąc egzamin dla tylu
      osób sami "zapraszają" do tego, by przyjść ze ściągawką :)
      • Gość: good son co tu komentować... IP: *.jaist.ac.jp 05.02.03, 19:20
        ... właśnie takich zawodników niemało jeszcze się w tym wątku pojawi. Starczy
        na dziś.
        • Gość: ### Re: co tu komentować... IP: *.sims.nrc.ca 05.02.03, 23:19
          wlasnie, swiete slowa
          juz tylko z ciekawosci zagladam
          zeby jeszcze zobaczyc ile jeszcze pewne osoby wymysla argumentow na
          usprawiedliwienie tego biednego, przeciazonego studenta
          ktory stracil ostatnia szanse.
          przedmioty sa zbyt obszerne, kolokwia zbyt szczegolowe, wykladowcy zbyt
          uciazliwi

          w maju zeszlego roku uczen szkoly sredniej w Niemczech zastrzelil kilkanascie
          osob w swojej szkole, bo nie zostal dopuszczony do matury.

          prosze, komentujce Panowie i Panie
          ze niemieckie licea przeciazone, niemieckie przedmioty zbyt trudne, niemieccy
          nauczyciele nieosiagalni i skorumpowani, kadra wychowawcza w niemieckich
          szkolach jest zle oplacana i kazdy nauczyciel musi pracowac na dziesieciu
          etatach

          zapewne znajdzie sie kilka osob, ktore zaciagna jezyka w tamtym liceum i
          napisza ze wlasciwie to te kilkanascie zamordowanych osob to same sobie jest
          winnych, bo mozna bylo dac mu te mature

          wiecie co? wszyscy ktorzy probujecie naciagac fakty, jakies znane przypadki
          przekupstwa z wlasnej uczelni probujecie przekladac na sytuacje w calym
          szkolnictwie szukajac usprawiedliwienia dla sciagania, podstawiania innych osob
          na egzaminach, a w koncu usilujac wytlumaczyc sobie w ten sposob to MORDERSTWO
          -jestescie zalosni



          i jeszcze jeden problem.
          jesli ktos zabije kogos to od razu na listach dyskusyjnych pojawia sie wiele
          glosow o karze smierci, o tym ze powinno sie potraktowac morderce bez
          litosci...o tym, ze pewnie znowu morderca "wybroni sie na wariackich papierach
          i innych niepoczytalnosciach"
          a teraz co??????
          kazdy kto przeszedl przez studia znajduje wyrazy zrozumienia dla tego co sie
          stalo? ludzie co z wami jest? przy byle informacji o morderstwie piszecie:
          smierc za smierc! a teraz? teraz piszecie ze "student mial zly dzien"
          a "sytuacja byla skomplikowana"?
          apeluje w takim razie o wiecej empatii w innych opisywanych czesto przypadkach
          gwaltow, rozbojow, morderstw.
          • Gość: PiterCh a ja ma troche inne zdanie na ten temat IP: *.rudna.linuxstar.pl / 192.168.0.* 06.02.03, 00:46
            .. no niezwiazane akurat z ta sprawa. Moja zona od 2 lat probuje
            obronic prace inzynierska. Niemoze i to bynajmniej nie dlatego
            ze zle ja napisala lub czegos tam nieumie. Przez 4 lata placila
            po 2000 za semestr (studia zaoczne), a teraz kiedy ma bronic
            pracy jej promotor w ewidentny sposob rzada koperty .. Chetnie
            sie dowiem ilu jeszcze goszczacych na tym forum doswiadczylo
            czegos takiego.
            • stefan4 a ja jeszcze inne 06.02.03, 01:05
              PiterCh:
              > a teraz kiedy ma bronic pracy jej promotor w ewidentny sposob rzada koperty
              > .. Chetnie sie dowiem ilu jeszcze goszczacych na tym forum doswiadczylo czegos
              > takiego.

              A wiesz, mnie dzisiaj jeden samochód zaparkował na chodniku tak, że przejść nie
              mogłem. Nie wspominałem o tym dotąd, bo myślałem, że to nie na temat. Ale po
              Twojej wypowiedzi zapragnąłem wiedzieć, ilu czytelnikom tego wątku też ktoś
              zablokował chodnik. I może to właśnie tłumaczy wewnętrzny konflikt, któremu
              podlegał morderca.

              - Stefan
              • Gość: Piterch no widze ze niezajarzyles w czym rzecz - twoja sprawa IP: *.rudna.linuxstar.pl / 192.168.0.* 06.02.03, 01:11
            • Gość: ### Re: a ja ma troche inne zdanie na ten temat IP: *.sims.nrc.ca 06.02.03, 02:31
              Gość portalu: PiterCh napisał(a):

              > .. no niezwiazane akurat z ta sprawa. Moja zona od 2 lat probuje
              > obronic prace inzynierska. Niemoze i to bynajmniej nie dlatego
              > ze zle ja napisala lub czegos tam nieumie. Przez 4 lata placila
              > po 2000 za semestr (studia zaoczne), a teraz kiedy ma bronic
              > pracy jej promotor w ewidentny sposob rzada koperty .. Chetnie
              > sie dowiem ilu jeszcze goszczacych na tym forum doswiadczylo
              > czegos takiego.

              co to takiego: praca inzynierska?
              czy to tak jak praca magisterska?
              bo inzynier to ktos kto pozaliczal wszystkie egzaminy a nie obronil pracy
              magisterskiej
              wiec czy to naprawde chodzi o prace inzynierska? moze jednak twoja zona jest
              juz inzynierem tylko o tym nie wie?
              to bylo po pierwsze.
              a po drugie, co to znaczy zada w sposob ewidentny?
              jesli tak robi, to trzeba miec dwa male magnetofony, a reszte przeczytaj sobie
              w artykule pt. przychodzi rywin do michnika.
              gwarantuje, ze po takiej akcji nawet "praca inzynierska nie bedzie potrzebna" a
              promotor zacznie pisac dla twojej zony prace doktorska, byleby tylko tasmy do
              niego wrocily...
              • Gość: meteor Re: a ja ma troche inne zdanie na ten temat IP: *.cern.ch 06.02.03, 10:22
                Gość portalu: ### napisał(a):
                > co to takiego: praca inzynierska?

                To jak licencjat. Najprawdopodobniej na studiach zaocznych
                dwustopniowych.
                Slyszale o przypadku prowadzacego ktory niedwuznacznie
                powiedzial, ze chetnie obejrzalby sobie taki jeden oryginalny
                program(warty 3000PLN).

                To jest niedwuznaczna aluzja o "koperte"...
                • Gość: witold Re: a ja ma troche inne zdanie na ten temat IP: *.acn.pl / 10.70.4.* 06.02.03, 16:47
                  Wracając do sciągania. Ponieważ ten problem urósł do poważnych
                  rozmiarów, po dyskusjach ustaliliśmy w naszej uczelni, że jest
                  to wina .... nauczycieli akademickich. Znaczna ich część
                  traktuje zajęcia dydaktyczne jako piąte koło u wozu. Nie wolno
                  dopuscić do możliwosci sciągania. Jest wiele metod na to. Lecz
                  zawsze jest to związane ze zwiększonym zaangażowaniem
                  nauczycieli. Np. gdy niewiele jest studentów to zaliczać
                  indywidualnie (patrz wyżej "profesor"), gdy jest ich b. dużo
                  można opracować testy ze scisle okreslonym czasem ich
                  wypełnienia (dużo pytań, brak czasu na szukanie sciąg). Jednak
                  zawsze jest to związane ze zwiększonym zaangażowaniem
                  nauczycieli. Spartolić można każdą robotę: murarz dom,
                  nauczyciel nauczanie. Nauczyciele - do roboty!!!!
                  • Gość: Przemek Re: a ja ma troche inne zdanie na ten temat IP: *.tele.pw.edu.pl 06.02.03, 17:47
                    Gość portalu: witold napisał(a):

                    >. Nie wolno
                    > dopuscić do możliwosci sciągania. Jest wiele metod na to. Lecz
                    > zawsze jest to związane ze zwiększonym zaangażowaniem
                    > nauczycieli. Np. gdy niewiele jest studentów to zaliczać
                    > indywidualnie (patrz wyżej "profesor"), gdy jest ich b. dużo
                    > można opracować testy ze scisle okreslonym czasem ich
                    > wypełnienia (dużo pytań, brak czasu na szukanie sciąg).

                    Indywidualnie mozna, ale praktyka wykazuje, ze taki egzamin zamienia sie w cos w rodzaju dyskusji, wspolnie
                    dochodzimy do prawdy, a potem sa klopoty, jak tu ocenic udzial studenta :-)

                    Nie postulowalbym dawania na egzaminie pisemnym tylu pytan, ze jest fizyczna niemozliwoscia, aby zdazyc
                    odpowiedziec na wszystkie. Wygrywaliby ci, ktorzy szybko pisza...

                    Moze trzeba "umoralniac" - wykazywac, ze sciaganie jest czyms nagannym i krzywdzacym dla tych, ktorzy nie
                    sciagaja. Mozna powiedziec: nie umiesz to nie usiluj oszukiwac - idz sobie i wroc, jak sie nauczysz. Zadziala
                    w sytuacji, gdy nie stawia sie studenta "pod sciana". Gdy znajdzie sie w sytuacji "now or never" - to sciagnie.

                    > Nauczyciele - do roboty!!!!

                    Tak jest! A poza tym studenci do nauki, pisarze do piora, syjonisci... do Syjamu (to z 68-go).

    • Gość: Kafar Student Politechniki nie wytrzymał. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.03, 17:48

      O ile mi wiadomo, powodem tego tragicznego wypadku nie było jakies tam
      ściąganie (nawiasem mówiąc artykuł jest żenująco płytki i powierzchowny).
      Osobnik, który przeżył znany jest na uczelni jako wyjątkowe ścierwo
      wykańczające psychicznie studentów. To sadysta, dręczący zwłaszcza wrażliwych i
      ambitnych ludzi. Robił to nie tylko dla zaspokojenia swoich chorych potrzeb
      emocjonalnych. Bądźcie odrobinę ostrożniejsi w ferowaniu wyroków. Ten student
      był wykończony psychicznie przez zwyrodnialca a jego postępek - aktem
      rozpaczy. Nie chcę usprawiedliwiać takich przypadków ale sprawa jest bardziej
      skomplikowana niż wynika to z prymitywnych wypocin autora "artykułu".
      • iwonka55 Re: Student Politechniki nie wytrzymał. 06.02.03, 18:08
        Wiesz co, jedyne prawdziwe wyrażenie w twoim poście,
        to "o ile mi wiadomo". Uświadomię Cię : źle Ci wiadomo.
        Akurat wykładowca, na którego życie zamachnął się
        Kamil, jest jednym z najspokojniejszych,
        najgrzeczniejszych i najbardziej szanowanych na
        wydziale. Sama studiuję na PG, wprawdzie nie na ETI,
        ale mam wielu znajomych na Informatyce i wiem jak jest.
        Więc proszę, nie obrażaj człowieka, jeśli nie masz zna
        jego temat zielonego pojęcia. Pomyślałeś, jak on może
        się poczuć, gdy przeczyta coś takiego??
        • Gość: good son Ja też nie wytrzymałem... IP: *.jaist.ac.jp 06.02.03, 20:43
          ... i piszę jeszcze raz i jeszcze raz powtarzam: każdy *coś* tam słyszał.
          Meteor coś tam słyszał, Kafar coś tam słyszał, Iwonka55 coś tam słyszała i ja
          tam coś słyszałem. Chętnie usłyszałbym wreszcie kogoś, kto był naprawdę blisko
          Kamila albo wykładowcy... a zarazem umie o całej sprawie opowiedzieć spokojnie,
          chłodno, trzeźwo i rzeczowo. Z oczywistych względów niełatwo te warunki
          pogodzić. Raz jeszcze powtarzam: wszystkie te klocki można ułożyć na wszystkie
          sposoby: profesor-wzór i student-gnojek, profesor-psychopata i student-
          desperat, profesor-psychopata i student-gnojek, profesor-wzór i student-
          desperat. Ja nie chcę oceniać. Zostawiam to innym. Ja chcę choć na własny
          użytek to zrozumieć.
          Kafar, zwłaszcza w takich sytuacjach byłbym ostrożny z takimi słówkami
          jak "ścierwo". Rozumiem, że to jest wzór ostrożności w ferowaniu wyroków...
          Może to mały i nikczemny człowiek. Ale znam profesorów, którym uszyto takie
          buty, a którzy są wspaniałymi ludźmi. Ja po prostu nie wiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka