Dodaj do ulubionych

Michnik mataczy - to oszust

IP: 192.38.163.* 08.02.03, 16:35
Michcio zapadl jak kazdy komunista na "czerwona amnezje" Nawet nie pamieta
jak rozmawial z kurduplem na palacu
Obserwuj wątek
    • Gość: marek ODWAL SIĘ PIERDOŁO OD ADAMA ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.02.03, 16:48
      Michnika to porządny, uczciwy człowiek,
      odważny w przeszłości i obecnie.

      Po raz kolejny udowodnił to dzisiaj.

      Jest przeciwieństwem takich Kwiatkowckich,
      Millerów itp ...

      • Gość: klip uczciwy IP: *.core.net.pl 08.02.03, 16:58
        Gość portalu: marek napisał(a):

        > Michnika to porządny, uczciwy człowiek,
        > odważny w przeszłości i obecnie.
        >
        > Po raz kolejny udowodnił to dzisiaj.
        >
        > Jest przeciwieństwem takich Kwiatkowckich,
        > Millerów itp ...

        Uczciwy powiadasz...To poczytaj troche, bo ja stracilem do pana M. dobra wiare.

        Bratanie sie z Kiszczakiem
        arch.rp.pl/a/rz/2001/02/20010213/200102130014.html?k=on;t=2000010920030208

        i polemika
        arch.rp.pl/a/rz/2001/02/20010228/200102280146.html?k=on;t=2000010920030208

        niestety artykuł w "GW" nie jest chyba dostepny

        lustracja
        arch.rp.pl/a/rz/2000/08/20000817/200008170069.html?k=on;t=2000010920030208

        arch.rp.pl/a/rz/2000/05/20000506/200005060004.html?k=on;t=1993010520030204

        Michalkiewicz
        arch.rp.pl/a/rz/2001/06/20010608/200106080224.html?k=on;t=2000010920030208

        strony2.wp.pl/wp/ebuki/upr/po/mich.htm

        Herbert
        www.glos.com.pl/archiwum/008/06publ/publ-2.htm

        Ogólnie : ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm
        bardzo krytycznie pisze tez o Michniku W.Łysiak

        A poza tym to uczciwy, ale byl kiedys...
      • Gość: ryszardc Re: ODWAL SIĘ PIERDOŁO OD ADAMA ! IP: *.dyn.optonline.net 09.02.03, 18:25
        Gość portalu: marek napisał(a):

        > Michnika to porządny, uczciwy człowiek,
        > odważny w przeszłości i obecnie.
        >
        > Po raz kolejny udowodnił to dzisiaj.
        >
        > Jest przeciwieństwem takich Kwiatkowckich,
        > Millerów itp ...
        >
        Jest tez przeciwienstwem prawdomownosci.
    • Gość: marek ODWAL SIĘ PIERDOŁO OD ADAMA ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.02.03, 16:48
      Michnika to porządny, uczciwy człowiek,
      odważny w przeszłości i obecnie.

      Po raz kolejny odowodnił to dzisiaj.

      Jest przeciwieństwem takich Kwiatkowckich,
      Millerów itp ...

    • Gość: marek ODWAL SIĘ PIERDOŁO OD ADAMA ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.02.03, 16:50
      Michnika to porządny, uczciwy człowiek,
      odważny w przeszłości i obecnie.

      Po raz kolejny udowodnił to dzisiaj.

      Jest przeciwieństwem takich Kwiatkowckich,
      Millerów itp ...

      • Gość: Por. mgr. UB Jajec Re: ODWAL SIĘ PIERDOŁO OD ADAMA ! IP: 192.38.163.* 08.02.03, 17:25
        Gość portalu: marek napisał(a):

        > Michnika to porządny, uczciwy człowiek,
        > odważny w przeszłości i obecnie.
        >
        > Po raz kolejny udowodnił to dzisiaj.
        >
        > Jest przeciwieństwem takich Kwiatkowckich,
        > Millerów itp ...
        >

        Zalezy kto jak na uczciwosc patrzy. Dzisiaj w sprawach uczciwosci zawiodla go
        pamiec lub milczal
    • Gość: buba Michnik wpuszcza sledztwo w zauek IP: 192.38.163.* 09.02.03, 17:43
      Gość portalu: Por. mgr. UB Jajec napisał(a):

      > Michcio zapadl jak kazdy komunista na "czerwona amnezje" Nawet nie pamieta
      > jak rozmawial z kurduplem na palacu
      • Gość: © Rafal Ziemkiewicz o Adamie Michniku IP: *.cm-upc.chello.se 09.02.03, 18:29
        Nigdy nie ukrywałem braku entuzjazmu wobec Adama Michnika, choć w dzisiejszej
        Polsce nie przysparza to tzw. publicity. Ściśle mówiąc, moja sympatia dla
        Michnika skończyła się krótko po roku 1989. Wowczas to uległ on metamorfozie,
        będącej jeszcze jednym w historii dowodem, iż nie ma bardziej zajadłych
        reakcjonistów, niż byli rewolucjoniści, gdy się wreszcie znajdą u władzy.
        Michnik lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych imponował uporem, z jakim nie
        godził się na ówczesny model rządów i ich praktyki. Michnik lat
        dziewięćdziesiątych, na mocy dziwnych praw rządzących ludzką psychiką,
        dostrzegł w swych dotychczasowych prześladowcach przyjaciół i poczuł się
        częścią peerelowskiego, czy raczej już wówczas post-peerelowskiego
        etablishmentu; całą zaś zajadłość, z jaką dawniej konspirował, knuł
        i "działał", skierował przeciwko tym, którzy chcieliby jego zdaniem
        poprowadzić antykomunistyczną rewolucję za daleko. Czyli przeciwko tym,
        których trybunem czuł się dawniej, a którzy za jego "przesiadką" z obozu
        Pokrzywdzonych do obozu Uprzywilejowanych nie nadążyli.
        Trudno mi to osobiście zrozumieć, ale fakt jest faktem. W roku, powiedzmy,
        1985, gniew Michnika budziły rozmaite draństwa dotykające ludzi ze strony
        władzy. Natomiast w roku 1995 miotał mocne słowa na tych, którzy dla ofiar
        owych draństw chcieli szukać sprawiedliwości. "Ja niczego się nie domagam za
        lata prześladowań" - deklarował, przeciwstawiając swą chwalebną powściągliwość
        tym, którzy żądali rozliczenia krzywd wyrządzonych przez PRL. Deklaracja ta
        zresztą nie uwzględniała faktu, iż w końcu nie dla swych talentów
        dziennikarskich, tylko właśnie w nagrodę za owe lata dostał Michnik "Wyborczą"
        i stał się jednym z najbardziej wpływowych ludzi w Polsce.
        Trzeba dodać - nie tylko wpływowych, ale i otoczonych kultem, zakrawającym na
        bałwochwalstwo. Mam wrażenie, że ten kult zaszkodził byłemu nieprzejednanemu
        opozycjoniście bardziej, niż cokolwiek innego. Są ludzie, którzy w dymie
        kadzideł się krztuszą, są i tacy, którym uderza on do głowy - tutaj mamy do
        czynienia z tym drugim przypadkiem. Można było obserwować, jak z czasem ton
        artykułów i wstępniaków naczelnego GW nabiera coraz większej pewności, jak
        zaczyna on wczuwać się w rolę oberautorytetu moralnego, przemawiać z pozycji
        osoby nie tyle nawet reprezentującej jedynie słuszne poglądy, co prostu
        stojącej nieskończenie wyżej pod względem moralnym.
        Co Michnik głosi, czy jest to do przyjęcia, czy nie - to inna sprawa i
        chwilowo zostawmy ją na boku. Sam sposób, w jaki funkcjonuje on w polskim
        życiu umysłowym, jest dowodem tegoż życia degeneracji. Proszę zwrócić uwagę,
        że już od lat redaktor naczelny "Wyborczej" konsekwentnie odmawia
        jakiejkolwiek konfrontacji swoich poglądów z argumentami kogoś, kto ich nie
        podziela. Redaktor Michnik występuje w telewizji czy publicznych dyskusjach
        tylko pod warunkiem, że albo będzie w ogóle sam, albo z "dyskutantami",
        których on wyznaczy, potakującymi mu we wszystkim.
        Nie jest w tym jedyny. Ludzie, którzy uważają się za proroków czy posłańców
        Wielkiej Idei nie dyskutują z zasady, pod tym względem zachowanie
        naczelnego "Wyborczej" łudząco przypomina zachowanie pewnego Ojca-dyrektora.
        Dostrzegam w takiej postawie wyrachowanie. Co by się stało, gdyby
        oberautorytet zniżył się do uczciwej dyskusji z kimś nie otaczanym takim
        uwielbieniem, i gdyby taki ktoś go, mówiąc potocznie, "zagiął"? A w wypadku
        redaktora Michnika zdarzyłoby się niezawodnie. Z własnego wyboru otoczył się
        on lizusami i klakierami, zapewniającymi go, że zawsze ma rację, i wtedy, gdy
        mówi "czarne', i gdy chwilę potem poprawia się na "białe". W efekcie zabrnął w
        swym nauczaniu w takie sprzeczności, że nijak się tego nie da obronić.
        Utrzymanie zdobytej pozycji wymaga więc wytłumienia wszelkiej dyskusji, użycia
        całej medialnej potęgi do narzucenia kandydatom na inteligentów
        przeświadczenia, że ten, kto nie zadza się z Adamem Michnikiem jest
        prawdopodobnie szubrawcem, a co najmniej człowiekim nieinteligentnym,
        niewykształconym i prymitywnym.
        Zabawy Historii. Przez długie lata swej młodości Michnik starał się zmusić
        ideologów i praktyków komunizmu, aby z nim dyskutowali. Oczywiście nie mogli
        się na to zgodzić, ponieważ komunizmu nie dało się obronić żadnym racjonalnym
        argumentem. Trzeba było kłopotliwego "poszukiwacza sprzeczności" uciszać. Na
        starość znalazł się on w sytuacji odwrotnej. Były "poszukiwacz sprzeczności" z
        ofiary propagandowych nagonek przeistoczył się w ich organizatora - bo trudno
        nazwać inaczej to, co robi dziś gazeta Michnika z sędzią Nizieńskim czy jego
        rzecznikiem, a co wcześniej przećwiczyła na licznych działaczach prawicy.
        Mimo całej siły, jaką Michnik zarządza, nie sądzę, by zdołał swych wrogów
        zniszczyć. Skutecznie udaje mu się tylko niszczyć atmosferę debaty publicznej
        w Polsce. Dlatego właśnie, podczas gdy Michnik z czasów PRL przejdzie do
        historii jako bohater, ten z III RP zapisuje się w niej jako nieprzeciętny
        szkodnik.

        19.01.2000

        ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm
        • Gość: Por. mgr. UB Jajec Re: Rafal Ziemkiewicz o Adamie Michniku IP: 192.38.163.* 09.02.03, 23:37
          Gość portalu: © napisał(a):

          > Nigdy nie ukrywałem braku entuzjazmu wobec Adama Michnika, choć w
          dzisiejszej
          > Polsce nie przysparza to tzw. publicity. Ściśle mówiąc, moja sympatia dla
          > Michnika skończyła się krótko po roku 1989. Wowczas to uległ on
          metamorfozie,
          > będącej jeszcze jednym w historii dowodem, iż nie ma bardziej zajadłych
          > reakcjonistów, niż byli rewolucjoniści, gdy się wreszcie znajdą u władzy.
          > Michnik lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych imponował uporem, z jakim
          nie
          > godził się na ówczesny model rządów i ich praktyki. Michnik lat
          > dziewięćdziesiątych, na mocy dziwnych praw rządzących ludzką psychiką,
          > dostrzegł w swych dotychczasowych prześladowcach przyjaciół i poczuł się
          > częścią peerelowskiego, czy raczej już wówczas post-peerelowskiego
          > etablishmentu; całą zaś zajadłość, z jaką dawniej konspirował, knuł
          > i "działał", skierował przeciwko tym, którzy chcieliby jego zdaniem
          > poprowadzić antykomunistyczną rewolucję za daleko. Czyli przeciwko tym,
          > których trybunem czuł się dawniej, a którzy za jego "przesiadką" z obozu
          > Pokrzywdzonych do obozu Uprzywilejowanych nie nadążyli.
          > Trudno mi to osobiście zrozumieć, ale fakt jest faktem. W roku, powiedzmy,
          > 1985, gniew Michnika budziły rozmaite draństwa dotykające ludzi ze strony
          > władzy. Natomiast w roku 1995 miotał mocne słowa na tych, którzy dla ofiar
          > owych draństw chcieli szukać sprawiedliwości. "Ja niczego się nie domagam za
          > lata prześladowań" - deklarował, przeciwstawiając swą chwalebną
          powściągliwość
          > tym, którzy żądali rozliczenia krzywd wyrządzonych przez PRL. Deklaracja ta
          > zresztą nie uwzględniała faktu, iż w końcu nie dla swych talentów
          > dziennikarskich, tylko właśnie w nagrodę za owe lata dostał
          Michnik "Wyborczą"
          > i stał się jednym z najbardziej wpływowych ludzi w Polsce.
          > Trzeba dodać - nie tylko wpływowych, ale i otoczonych kultem, zakrawającym
          na
          > bałwochwalstwo. Mam wrażenie, że ten kult zaszkodził byłemu nieprzejednanemu
          > opozycjoniście bardziej, niż cokolwiek innego. Są ludzie, którzy w dymie
          > kadzideł się krztuszą, są i tacy, którym uderza on do głowy - tutaj mamy do
          > czynienia z tym drugim przypadkiem. Można było obserwować, jak z czasem ton
          > artykułów i wstępniaków naczelnego GW nabiera coraz większej pewności, jak
          > zaczyna on wczuwać się w rolę oberautorytetu moralnego, przemawiać z pozycji
          > osoby nie tyle nawet reprezentującej jedynie słuszne poglądy, co prostu
          > stojącej nieskończenie wyżej pod względem moralnym.
          > Co Michnik głosi, czy jest to do przyjęcia, czy nie - to inna sprawa i
          > chwilowo zostawmy ją na boku. Sam sposób, w jaki funkcjonuje on w polskim
          > życiu umysłowym, jest dowodem tegoż życia degeneracji. Proszę zwrócić uwagę,
          > że już od lat redaktor naczelny "Wyborczej" konsekwentnie odmawia
          > jakiejkolwiek konfrontacji swoich poglądów z argumentami kogoś, kto ich nie
          > podziela. Redaktor Michnik występuje w telewizji czy publicznych dyskusjach
          > tylko pod warunkiem, że albo będzie w ogóle sam, albo z "dyskutantami",
          > których on wyznaczy, potakującymi mu we wszystkim.
          > Nie jest w tym jedyny. Ludzie, którzy uważają się za proroków czy posłańców
          > Wielkiej Idei nie dyskutują z zasady, pod tym względem zachowanie
          > naczelnego "Wyborczej" łudząco przypomina zachowanie pewnego Ojca-dyrektora.
          > Dostrzegam w takiej postawie wyrachowanie. Co by się stało, gdyby
          > oberautorytet zniżył się do uczciwej dyskusji z kimś nie otaczanym takim
          > uwielbieniem, i gdyby taki ktoś go, mówiąc potocznie, "zagiął"? A w wypadku
          > redaktora Michnika zdarzyłoby się niezawodnie. Z własnego wyboru otoczył się
          > on lizusami i klakierami, zapewniającymi go, że zawsze ma rację, i wtedy,
          gdy
          > mówi "czarne', i gdy chwilę potem poprawia się na "białe". W efekcie zabrnął
          w
          > swym nauczaniu w takie sprzeczności, że nijak się tego nie da obronić.
          > Utrzymanie zdobytej pozycji wymaga więc wytłumienia wszelkiej dyskusji,
          użycia
          > całej medialnej potęgi do narzucenia kandydatom na inteligentów
          > przeświadczenia, że ten, kto nie zadza się z Adamem Michnikiem jest
          > prawdopodobnie szubrawcem, a co najmniej człowiekim nieinteligentnym,
          > niewykształconym i prymitywnym.
          > Zabawy Historii. Przez długie lata swej młodości Michnik starał się zmusić
          > ideologów i praktyków komunizmu, aby z nim dyskutowali. Oczywiście nie mogli
          > się na to zgodzić, ponieważ komunizmu nie dało się obronić żadnym
          racjonalnym
          > argumentem. Trzeba było kłopotliwego "poszukiwacza sprzeczności" uciszać. Na
          > starość znalazł się on w sytuacji odwrotnej. Były "poszukiwacz sprzeczności"
          z
          > ofiary propagandowych nagonek przeistoczył się w ich organizatora - bo
          trudno
          > nazwać inaczej to, co robi dziś gazeta Michnika z sędzią Nizieńskim czy jego
          > rzecznikiem, a co wcześniej przećwiczyła na licznych działaczach prawicy.
          > Mimo całej siły, jaką Michnik zarządza, nie sądzę, by zdołał swych wrogów
          > zniszczyć. Skutecznie udaje mu się tylko niszczyć atmosferę debaty
          publicznej
          > w Polsce. Dlatego właśnie, podczas gdy Michnik z czasów PRL przejdzie do
          > historii jako bohater, ten z III RP zapisuje się w niej jako nieprzeciętny
          > szkodnik.
          >
          > 19.01.2000
          >
          > <a
          href="ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm"target="_bla
          > nk">ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm</a>

          A na szkodnika to azotoks.Ale na zyda szkodnika to cyklon B
          • Gość: drf Por. mgr. UB Jajec o Adamie Michniku IP: *.cm-upc.chello.se 09.02.03, 23:48
            Gość portalu: Por. mgr. UB Jajec napisał(a):

            > Gość portalu: © napisał(a):
            >
            > > Nigdy nie ukrywałem braku entuzjazmu wobec Adama Michnika, choć w
            > dzisiejszej
            > > Polsce nie przysparza to tzw. publicity. Ściśle mówiąc, moja sympatia dla
            > > Michnika skończyła się krótko po roku 1989. Wowczas to uległ on
            > metamorfozie,
            > > będącej jeszcze jednym w historii dowodem, iż nie ma bardziej zajadłych
            > > reakcjonistów, niż byli rewolucjoniści, gdy się wreszcie znajdą u władzy.
            > > Michnik lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych imponował uporem, z jakim
            >
            > nie
            > > godził się na ówczesny model rządów i ich praktyki. Michnik lat
            > > dziewięćdziesiątych, na mocy dziwnych praw rządzących ludzką psychiką,
            > > dostrzegł w swych dotychczasowych prześladowcach przyjaciół i poczuł się
            > > częścią peerelowskiego, czy raczej już wówczas post-peerelowskiego
            > > etablishmentu; całą zaś zajadłość, z jaką dawniej konspirował, knuł
            > > i "działał", skierował przeciwko tym, którzy chcieliby jego zdaniem
            > > poprowadzić antykomunistyczną rewolucję za daleko. Czyli przeciwko tym,
            > > których trybunem czuł się dawniej, a którzy za jego "przesiadką" z obozu
            > > Pokrzywdzonych do obozu Uprzywilejowanych nie nadążyli.
            > > Trudno mi to osobiście zrozumieć, ale fakt jest faktem. W roku, powiedzmy
            > ,
            > > 1985, gniew Michnika budziły rozmaite draństwa dotykające ludzi ze strony
            > > władzy. Natomiast w roku 1995 miotał mocne słowa na tych, którzy dla ofiar
            >
            > > owych draństw chcieli szukać sprawiedliwości. "Ja niczego się nie domagam
            > za
            > > lata prześladowań" - deklarował, przeciwstawiając swą chwalebną
            > powściągliwość
            > > tym, którzy żądali rozliczenia krzywd wyrządzonych przez PRL. Deklaracja t
            > a
            > > zresztą nie uwzględniała faktu, iż w końcu nie dla swych talentów
            > > dziennikarskich, tylko właśnie w nagrodę za owe lata dostał
            > Michnik "Wyborczą"
            > > i stał się jednym z najbardziej wpływowych ludzi w Polsce.
            > > Trzeba dodać - nie tylko wpływowych, ale i otoczonych kultem, zakrawający
            > m
            > na
            > > bałwochwalstwo. Mam wrażenie, że ten kult zaszkodził byłemu nieprzejednane
            > mu
            > > opozycjoniście bardziej, niż cokolwiek innego. Są ludzie, którzy w dymie
            > > kadzideł się krztuszą, są i tacy, którym uderza on do głowy - tutaj mamy d
            > o
            > > czynienia z tym drugim przypadkiem. Można było obserwować, jak z czasem to
            > n
            > > artykułów i wstępniaków naczelnego GW nabiera coraz większej pewności, jak
            >
            > > zaczyna on wczuwać się w rolę oberautorytetu moralnego, przemawiać z pozyc
            > ji
            > > osoby nie tyle nawet reprezentującej jedynie słuszne poglądy, co prostu
            > > stojącej nieskończenie wyżej pod względem moralnym.
            > > Co Michnik głosi, czy jest to do przyjęcia, czy nie - to inna sprawa i
            > > chwilowo zostawmy ją na boku. Sam sposób, w jaki funkcjonuje on w polskim
            > > życiu umysłowym, jest dowodem tegoż życia degeneracji. Proszę zwrócić uwag
            > ę,
            > > że już od lat redaktor naczelny "Wyborczej" konsekwentnie odmawia
            > > jakiejkolwiek konfrontacji swoich poglądów z argumentami kogoś, kto ich ni
            > e
            > > podziela. Redaktor Michnik występuje w telewizji czy publicznych dyskusjac
            > h
            > > tylko pod warunkiem, że albo będzie w ogóle sam, albo z "dyskutantami",
            > > których on wyznaczy, potakującymi mu we wszystkim.
            > > Nie jest w tym jedyny. Ludzie, którzy uważają się za proroków czy posłańc
            > ów
            > > Wielkiej Idei nie dyskutują z zasady, pod tym względem zachowanie
            > > naczelnego "Wyborczej" łudząco przypomina zachowanie pewnego Ojca-dyrektor
            > a.
            > > Dostrzegam w takiej postawie wyrachowanie. Co by się stało, gdyby
            > > oberautorytet zniżył się do uczciwej dyskusji z kimś nie otaczanym takim
            > > uwielbieniem, i gdyby taki ktoś go, mówiąc potocznie, "zagiął"? A w wypadk
            > u
            > > redaktora Michnika zdarzyłoby się niezawodnie. Z własnego wyboru otoczył s
            > ię
            > > on lizusami i klakierami, zapewniającymi go, że zawsze ma rację, i wtedy,
            > gdy
            > > mówi "czarne', i gdy chwilę potem poprawia się na "białe". W efekcie zabrn
            > ął
            > w
            > > swym nauczaniu w takie sprzeczności, że nijak się tego nie da obronić.
            > > Utrzymanie zdobytej pozycji wymaga więc wytłumienia wszelkiej dyskusji,
            > użycia
            > > całej medialnej potęgi do narzucenia kandydatom na inteligentów
            > > przeświadczenia, że ten, kto nie zadza się z Adamem Michnikiem jest
            > > prawdopodobnie szubrawcem, a co najmniej człowiekim nieinteligentnym,
            > > niewykształconym i prymitywnym.
            > > Zabawy Historii. Przez długie lata swej młodości Michnik starał się zmusi
            > ć
            > > ideologów i praktyków komunizmu, aby z nim dyskutowali. Oczywiście nie mog
            > li
            > > się na to zgodzić, ponieważ komunizmu nie dało się obronić żadnym
            > racjonalnym
            > > argumentem. Trzeba było kłopotliwego "poszukiwacza sprzeczności" uciszać.
            > Na
            > > starość znalazł się on w sytuacji odwrotnej. Były "poszukiwacz sprzecznośc
            > i"
            > z
            > > ofiary propagandowych nagonek przeistoczył się w ich organizatora - bo
            > trudno
            > > nazwać inaczej to, co robi dziś gazeta Michnika z sędzią Nizieńskim czy je
            > go
            > > rzecznikiem, a co wcześniej przećwiczyła na licznych działaczach prawicy.
            > > Mimo całej siły, jaką Michnik zarządza, nie sądzę, by zdołał swych wrogów
            >
            > > zniszczyć. Skutecznie udaje mu się tylko niszczyć atmosferę debaty
            > publicznej
            > > w Polsce. Dlatego właśnie, podczas gdy Michnik z czasów PRL przejdzie do
            > > historii jako bohater, ten z III RP zapisuje się w niej jako nieprzeciętny
            >
            > > szkodnik.
            > >
            > > 19.01.2000
            > >
            > > <a
            > href="<a
            href="ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm"target
            >
            ="_bla"target="_blank">ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm"targe
            > t="_bla</a>
            > > nk">ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm</a>
            >
            > A na szkodnika to azotoks.Ale na zyda szkodnika to cyklon B
            ........................................

            a wy jeszcze stonki ziemniaczanej NIE zwalczyli ???

            www.google.com/search?hl=en&ie=UTF-8&oe=UTF-8&q=stonka+ziemniaczana&btnG=Google+Search
    • Gość: abc OszustRydzyk szuka wspolnika.Adam nim nie jest. IP: *.rdu.bellsouth.net 09.02.03, 23:59
      Gnoj z Torunia szuka kogos gorszego od siebie. Chyba nie ma, po smierci
      Hitlera i niedalekiej smierci kumpla rydzyka, Saddama Husseina.Gość portalu:
      Por. mgr. UB Jajec napisał(a):

      > Michcio zapadl jak kazdy komunista na "czerwona amnezje" Nawet nie pamieta
      > jak rozmawial z kurduplem na palacu
    • sabine Re: Michnik mataczy - to oszust 10.02.03, 00:04
      Gość portalu: Por. mgr. UB Jajec napisał(a):

      > Michcio zapadl jak kazdy komunista na "czerwona amnezje" Nawet nie pamieta
      > jak rozmawial z kurduplem na palacu

      Dla mnie jego zeznania były po prostu żenujące. Wyobrażasz sobie faceta, z
      któym red. Michnik przeprowadzałby wywiad, a ten udzielal mu w taki sposób
      odpowiedzi? Wygląda na to, że przygoda z "aferą Rywina" wpłynęła na Michnika
      tak jak na mnie. Gdy oglądam pod rząd kilka filmów szpiegowskich, zaczynam
      mówić szyfrem.

      A propo's - zauważyliście, że wada wymowy AMichnika zasugerowała Nałęcza? Jąkał
      się. Chociaż normalnie tego nie robi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka