Gość: Por. mgr. UB Jajec IP: 192.38.163.* 08.02.03, 16:35 Michcio zapadl jak kazdy komunista na "czerwona amnezje" Nawet nie pamieta jak rozmawial z kurduplem na palacu Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: marek ODWAL SIĘ PIERDOŁO OD ADAMA ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.02.03, 16:48 Michnika to porządny, uczciwy człowiek, odważny w przeszłości i obecnie. Po raz kolejny udowodnił to dzisiaj. Jest przeciwieństwem takich Kwiatkowckich, Millerów itp ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: klip uczciwy IP: *.core.net.pl 08.02.03, 16:58 Gość portalu: marek napisał(a): > Michnika to porządny, uczciwy człowiek, > odważny w przeszłości i obecnie. > > Po raz kolejny udowodnił to dzisiaj. > > Jest przeciwieństwem takich Kwiatkowckich, > Millerów itp ... Uczciwy powiadasz...To poczytaj troche, bo ja stracilem do pana M. dobra wiare. Bratanie sie z Kiszczakiem arch.rp.pl/a/rz/2001/02/20010213/200102130014.html?k=on;t=2000010920030208 i polemika arch.rp.pl/a/rz/2001/02/20010228/200102280146.html?k=on;t=2000010920030208 niestety artykuł w "GW" nie jest chyba dostepny lustracja arch.rp.pl/a/rz/2000/08/20000817/200008170069.html?k=on;t=2000010920030208 arch.rp.pl/a/rz/2000/05/20000506/200005060004.html?k=on;t=1993010520030204 Michalkiewicz arch.rp.pl/a/rz/2001/06/20010608/200106080224.html?k=on;t=2000010920030208 strony2.wp.pl/wp/ebuki/upr/po/mich.htm Herbert www.glos.com.pl/archiwum/008/06publ/publ-2.htm Ogólnie : ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm bardzo krytycznie pisze tez o Michniku W.Łysiak A poza tym to uczciwy, ale byl kiedys... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryszardc Re: ODWAL SIĘ PIERDOŁO OD ADAMA ! IP: *.dyn.optonline.net 09.02.03, 18:25 Gość portalu: marek napisał(a): > Michnika to porządny, uczciwy człowiek, > odważny w przeszłości i obecnie. > > Po raz kolejny udowodnił to dzisiaj. > > Jest przeciwieństwem takich Kwiatkowckich, > Millerów itp ... > Jest tez przeciwienstwem prawdomownosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek ODWAL SIĘ PIERDOŁO OD ADAMA ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.02.03, 16:48 Michnika to porządny, uczciwy człowiek, odważny w przeszłości i obecnie. Po raz kolejny odowodnił to dzisiaj. Jest przeciwieństwem takich Kwiatkowckich, Millerów itp ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marek ODWAL SIĘ PIERDOŁO OD ADAMA ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 08.02.03, 16:50 Michnika to porządny, uczciwy człowiek, odważny w przeszłości i obecnie. Po raz kolejny udowodnił to dzisiaj. Jest przeciwieństwem takich Kwiatkowckich, Millerów itp ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Por. mgr. UB Jajec Re: ODWAL SIĘ PIERDOŁO OD ADAMA ! IP: 192.38.163.* 08.02.03, 17:25 Gość portalu: marek napisał(a): > Michnika to porządny, uczciwy człowiek, > odważny w przeszłości i obecnie. > > Po raz kolejny udowodnił to dzisiaj. > > Jest przeciwieństwem takich Kwiatkowckich, > Millerów itp ... > Zalezy kto jak na uczciwosc patrzy. Dzisiaj w sprawach uczciwosci zawiodla go pamiec lub milczal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: buba Michnik wpuszcza sledztwo w zauek IP: 192.38.163.* 09.02.03, 17:43 Gość portalu: Por. mgr. UB Jajec napisał(a): > Michcio zapadl jak kazdy komunista na "czerwona amnezje" Nawet nie pamieta > jak rozmawial z kurduplem na palacu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: © Rafal Ziemkiewicz o Adamie Michniku IP: *.cm-upc.chello.se 09.02.03, 18:29 Nigdy nie ukrywałem braku entuzjazmu wobec Adama Michnika, choć w dzisiejszej Polsce nie przysparza to tzw. publicity. Ściśle mówiąc, moja sympatia dla Michnika skończyła się krótko po roku 1989. Wowczas to uległ on metamorfozie, będącej jeszcze jednym w historii dowodem, iż nie ma bardziej zajadłych reakcjonistów, niż byli rewolucjoniści, gdy się wreszcie znajdą u władzy. Michnik lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych imponował uporem, z jakim nie godził się na ówczesny model rządów i ich praktyki. Michnik lat dziewięćdziesiątych, na mocy dziwnych praw rządzących ludzką psychiką, dostrzegł w swych dotychczasowych prześladowcach przyjaciół i poczuł się częścią peerelowskiego, czy raczej już wówczas post-peerelowskiego etablishmentu; całą zaś zajadłość, z jaką dawniej konspirował, knuł i "działał", skierował przeciwko tym, którzy chcieliby jego zdaniem poprowadzić antykomunistyczną rewolucję za daleko. Czyli przeciwko tym, których trybunem czuł się dawniej, a którzy za jego "przesiadką" z obozu Pokrzywdzonych do obozu Uprzywilejowanych nie nadążyli. Trudno mi to osobiście zrozumieć, ale fakt jest faktem. W roku, powiedzmy, 1985, gniew Michnika budziły rozmaite draństwa dotykające ludzi ze strony władzy. Natomiast w roku 1995 miotał mocne słowa na tych, którzy dla ofiar owych draństw chcieli szukać sprawiedliwości. "Ja niczego się nie domagam za lata prześladowań" - deklarował, przeciwstawiając swą chwalebną powściągliwość tym, którzy żądali rozliczenia krzywd wyrządzonych przez PRL. Deklaracja ta zresztą nie uwzględniała faktu, iż w końcu nie dla swych talentów dziennikarskich, tylko właśnie w nagrodę za owe lata dostał Michnik "Wyborczą" i stał się jednym z najbardziej wpływowych ludzi w Polsce. Trzeba dodać - nie tylko wpływowych, ale i otoczonych kultem, zakrawającym na bałwochwalstwo. Mam wrażenie, że ten kult zaszkodził byłemu nieprzejednanemu opozycjoniście bardziej, niż cokolwiek innego. Są ludzie, którzy w dymie kadzideł się krztuszą, są i tacy, którym uderza on do głowy - tutaj mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem. Można było obserwować, jak z czasem ton artykułów i wstępniaków naczelnego GW nabiera coraz większej pewności, jak zaczyna on wczuwać się w rolę oberautorytetu moralnego, przemawiać z pozycji osoby nie tyle nawet reprezentującej jedynie słuszne poglądy, co prostu stojącej nieskończenie wyżej pod względem moralnym. Co Michnik głosi, czy jest to do przyjęcia, czy nie - to inna sprawa i chwilowo zostawmy ją na boku. Sam sposób, w jaki funkcjonuje on w polskim życiu umysłowym, jest dowodem tegoż życia degeneracji. Proszę zwrócić uwagę, że już od lat redaktor naczelny "Wyborczej" konsekwentnie odmawia jakiejkolwiek konfrontacji swoich poglądów z argumentami kogoś, kto ich nie podziela. Redaktor Michnik występuje w telewizji czy publicznych dyskusjach tylko pod warunkiem, że albo będzie w ogóle sam, albo z "dyskutantami", których on wyznaczy, potakującymi mu we wszystkim. Nie jest w tym jedyny. Ludzie, którzy uważają się za proroków czy posłańców Wielkiej Idei nie dyskutują z zasady, pod tym względem zachowanie naczelnego "Wyborczej" łudząco przypomina zachowanie pewnego Ojca-dyrektora. Dostrzegam w takiej postawie wyrachowanie. Co by się stało, gdyby oberautorytet zniżył się do uczciwej dyskusji z kimś nie otaczanym takim uwielbieniem, i gdyby taki ktoś go, mówiąc potocznie, "zagiął"? A w wypadku redaktora Michnika zdarzyłoby się niezawodnie. Z własnego wyboru otoczył się on lizusami i klakierami, zapewniającymi go, że zawsze ma rację, i wtedy, gdy mówi "czarne', i gdy chwilę potem poprawia się na "białe". W efekcie zabrnął w swym nauczaniu w takie sprzeczności, że nijak się tego nie da obronić. Utrzymanie zdobytej pozycji wymaga więc wytłumienia wszelkiej dyskusji, użycia całej medialnej potęgi do narzucenia kandydatom na inteligentów przeświadczenia, że ten, kto nie zadza się z Adamem Michnikiem jest prawdopodobnie szubrawcem, a co najmniej człowiekim nieinteligentnym, niewykształconym i prymitywnym. Zabawy Historii. Przez długie lata swej młodości Michnik starał się zmusić ideologów i praktyków komunizmu, aby z nim dyskutowali. Oczywiście nie mogli się na to zgodzić, ponieważ komunizmu nie dało się obronić żadnym racjonalnym argumentem. Trzeba było kłopotliwego "poszukiwacza sprzeczności" uciszać. Na starość znalazł się on w sytuacji odwrotnej. Były "poszukiwacz sprzeczności" z ofiary propagandowych nagonek przeistoczył się w ich organizatora - bo trudno nazwać inaczej to, co robi dziś gazeta Michnika z sędzią Nizieńskim czy jego rzecznikiem, a co wcześniej przećwiczyła na licznych działaczach prawicy. Mimo całej siły, jaką Michnik zarządza, nie sądzę, by zdołał swych wrogów zniszczyć. Skutecznie udaje mu się tylko niszczyć atmosferę debaty publicznej w Polsce. Dlatego właśnie, podczas gdy Michnik z czasów PRL przejdzie do historii jako bohater, ten z III RP zapisuje się w niej jako nieprzeciętny szkodnik. 19.01.2000 ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Por. mgr. UB Jajec Re: Rafal Ziemkiewicz o Adamie Michniku IP: 192.38.163.* 09.02.03, 23:37 Gość portalu: © napisał(a): > Nigdy nie ukrywałem braku entuzjazmu wobec Adama Michnika, choć w dzisiejszej > Polsce nie przysparza to tzw. publicity. Ściśle mówiąc, moja sympatia dla > Michnika skończyła się krótko po roku 1989. Wowczas to uległ on metamorfozie, > będącej jeszcze jednym w historii dowodem, iż nie ma bardziej zajadłych > reakcjonistów, niż byli rewolucjoniści, gdy się wreszcie znajdą u władzy. > Michnik lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych imponował uporem, z jakim nie > godził się na ówczesny model rządów i ich praktyki. Michnik lat > dziewięćdziesiątych, na mocy dziwnych praw rządzących ludzką psychiką, > dostrzegł w swych dotychczasowych prześladowcach przyjaciół i poczuł się > częścią peerelowskiego, czy raczej już wówczas post-peerelowskiego > etablishmentu; całą zaś zajadłość, z jaką dawniej konspirował, knuł > i "działał", skierował przeciwko tym, którzy chcieliby jego zdaniem > poprowadzić antykomunistyczną rewolucję za daleko. Czyli przeciwko tym, > których trybunem czuł się dawniej, a którzy za jego "przesiadką" z obozu > Pokrzywdzonych do obozu Uprzywilejowanych nie nadążyli. > Trudno mi to osobiście zrozumieć, ale fakt jest faktem. W roku, powiedzmy, > 1985, gniew Michnika budziły rozmaite draństwa dotykające ludzi ze strony > władzy. Natomiast w roku 1995 miotał mocne słowa na tych, którzy dla ofiar > owych draństw chcieli szukać sprawiedliwości. "Ja niczego się nie domagam za > lata prześladowań" - deklarował, przeciwstawiając swą chwalebną powściągliwość > tym, którzy żądali rozliczenia krzywd wyrządzonych przez PRL. Deklaracja ta > zresztą nie uwzględniała faktu, iż w końcu nie dla swych talentów > dziennikarskich, tylko właśnie w nagrodę za owe lata dostał Michnik "Wyborczą" > i stał się jednym z najbardziej wpływowych ludzi w Polsce. > Trzeba dodać - nie tylko wpływowych, ale i otoczonych kultem, zakrawającym na > bałwochwalstwo. Mam wrażenie, że ten kult zaszkodził byłemu nieprzejednanemu > opozycjoniście bardziej, niż cokolwiek innego. Są ludzie, którzy w dymie > kadzideł się krztuszą, są i tacy, którym uderza on do głowy - tutaj mamy do > czynienia z tym drugim przypadkiem. Można było obserwować, jak z czasem ton > artykułów i wstępniaków naczelnego GW nabiera coraz większej pewności, jak > zaczyna on wczuwać się w rolę oberautorytetu moralnego, przemawiać z pozycji > osoby nie tyle nawet reprezentującej jedynie słuszne poglądy, co prostu > stojącej nieskończenie wyżej pod względem moralnym. > Co Michnik głosi, czy jest to do przyjęcia, czy nie - to inna sprawa i > chwilowo zostawmy ją na boku. Sam sposób, w jaki funkcjonuje on w polskim > życiu umysłowym, jest dowodem tegoż życia degeneracji. Proszę zwrócić uwagę, > że już od lat redaktor naczelny "Wyborczej" konsekwentnie odmawia > jakiejkolwiek konfrontacji swoich poglądów z argumentami kogoś, kto ich nie > podziela. Redaktor Michnik występuje w telewizji czy publicznych dyskusjach > tylko pod warunkiem, że albo będzie w ogóle sam, albo z "dyskutantami", > których on wyznaczy, potakującymi mu we wszystkim. > Nie jest w tym jedyny. Ludzie, którzy uważają się za proroków czy posłańców > Wielkiej Idei nie dyskutują z zasady, pod tym względem zachowanie > naczelnego "Wyborczej" łudząco przypomina zachowanie pewnego Ojca-dyrektora. > Dostrzegam w takiej postawie wyrachowanie. Co by się stało, gdyby > oberautorytet zniżył się do uczciwej dyskusji z kimś nie otaczanym takim > uwielbieniem, i gdyby taki ktoś go, mówiąc potocznie, "zagiął"? A w wypadku > redaktora Michnika zdarzyłoby się niezawodnie. Z własnego wyboru otoczył się > on lizusami i klakierami, zapewniającymi go, że zawsze ma rację, i wtedy, gdy > mówi "czarne', i gdy chwilę potem poprawia się na "białe". W efekcie zabrnął w > swym nauczaniu w takie sprzeczności, że nijak się tego nie da obronić. > Utrzymanie zdobytej pozycji wymaga więc wytłumienia wszelkiej dyskusji, użycia > całej medialnej potęgi do narzucenia kandydatom na inteligentów > przeświadczenia, że ten, kto nie zadza się z Adamem Michnikiem jest > prawdopodobnie szubrawcem, a co najmniej człowiekim nieinteligentnym, > niewykształconym i prymitywnym. > Zabawy Historii. Przez długie lata swej młodości Michnik starał się zmusić > ideologów i praktyków komunizmu, aby z nim dyskutowali. Oczywiście nie mogli > się na to zgodzić, ponieważ komunizmu nie dało się obronić żadnym racjonalnym > argumentem. Trzeba było kłopotliwego "poszukiwacza sprzeczności" uciszać. Na > starość znalazł się on w sytuacji odwrotnej. Były "poszukiwacz sprzeczności" z > ofiary propagandowych nagonek przeistoczył się w ich organizatora - bo trudno > nazwać inaczej to, co robi dziś gazeta Michnika z sędzią Nizieńskim czy jego > rzecznikiem, a co wcześniej przećwiczyła na licznych działaczach prawicy. > Mimo całej siły, jaką Michnik zarządza, nie sądzę, by zdołał swych wrogów > zniszczyć. Skutecznie udaje mu się tylko niszczyć atmosferę debaty publicznej > w Polsce. Dlatego właśnie, podczas gdy Michnik z czasów PRL przejdzie do > historii jako bohater, ten z III RP zapisuje się w niej jako nieprzeciętny > szkodnik. > > 19.01.2000 > > <a href="ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm"target="_bla > nk">ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm</a> A na szkodnika to azotoks.Ale na zyda szkodnika to cyklon B Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: drf Por. mgr. UB Jajec o Adamie Michniku IP: *.cm-upc.chello.se 09.02.03, 23:48 Gość portalu: Por. mgr. UB Jajec napisał(a): > Gość portalu: © napisał(a): > > > Nigdy nie ukrywałem braku entuzjazmu wobec Adama Michnika, choć w > dzisiejszej > > Polsce nie przysparza to tzw. publicity. Ściśle mówiąc, moja sympatia dla > > Michnika skończyła się krótko po roku 1989. Wowczas to uległ on > metamorfozie, > > będącej jeszcze jednym w historii dowodem, iż nie ma bardziej zajadłych > > reakcjonistów, niż byli rewolucjoniści, gdy się wreszcie znajdą u władzy. > > Michnik lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych imponował uporem, z jakim > > nie > > godził się na ówczesny model rządów i ich praktyki. Michnik lat > > dziewięćdziesiątych, na mocy dziwnych praw rządzących ludzką psychiką, > > dostrzegł w swych dotychczasowych prześladowcach przyjaciół i poczuł się > > częścią peerelowskiego, czy raczej już wówczas post-peerelowskiego > > etablishmentu; całą zaś zajadłość, z jaką dawniej konspirował, knuł > > i "działał", skierował przeciwko tym, którzy chcieliby jego zdaniem > > poprowadzić antykomunistyczną rewolucję za daleko. Czyli przeciwko tym, > > których trybunem czuł się dawniej, a którzy za jego "przesiadką" z obozu > > Pokrzywdzonych do obozu Uprzywilejowanych nie nadążyli. > > Trudno mi to osobiście zrozumieć, ale fakt jest faktem. W roku, powiedzmy > , > > 1985, gniew Michnika budziły rozmaite draństwa dotykające ludzi ze strony > > władzy. Natomiast w roku 1995 miotał mocne słowa na tych, którzy dla ofiar > > > owych draństw chcieli szukać sprawiedliwości. "Ja niczego się nie domagam > za > > lata prześladowań" - deklarował, przeciwstawiając swą chwalebną > powściągliwość > > tym, którzy żądali rozliczenia krzywd wyrządzonych przez PRL. Deklaracja t > a > > zresztą nie uwzględniała faktu, iż w końcu nie dla swych talentów > > dziennikarskich, tylko właśnie w nagrodę za owe lata dostał > Michnik "Wyborczą" > > i stał się jednym z najbardziej wpływowych ludzi w Polsce. > > Trzeba dodać - nie tylko wpływowych, ale i otoczonych kultem, zakrawający > m > na > > bałwochwalstwo. Mam wrażenie, że ten kult zaszkodził byłemu nieprzejednane > mu > > opozycjoniście bardziej, niż cokolwiek innego. Są ludzie, którzy w dymie > > kadzideł się krztuszą, są i tacy, którym uderza on do głowy - tutaj mamy d > o > > czynienia z tym drugim przypadkiem. Można było obserwować, jak z czasem to > n > > artykułów i wstępniaków naczelnego GW nabiera coraz większej pewności, jak > > > zaczyna on wczuwać się w rolę oberautorytetu moralnego, przemawiać z pozyc > ji > > osoby nie tyle nawet reprezentującej jedynie słuszne poglądy, co prostu > > stojącej nieskończenie wyżej pod względem moralnym. > > Co Michnik głosi, czy jest to do przyjęcia, czy nie - to inna sprawa i > > chwilowo zostawmy ją na boku. Sam sposób, w jaki funkcjonuje on w polskim > > życiu umysłowym, jest dowodem tegoż życia degeneracji. Proszę zwrócić uwag > ę, > > że już od lat redaktor naczelny "Wyborczej" konsekwentnie odmawia > > jakiejkolwiek konfrontacji swoich poglądów z argumentami kogoś, kto ich ni > e > > podziela. Redaktor Michnik występuje w telewizji czy publicznych dyskusjac > h > > tylko pod warunkiem, że albo będzie w ogóle sam, albo z "dyskutantami", > > których on wyznaczy, potakującymi mu we wszystkim. > > Nie jest w tym jedyny. Ludzie, którzy uważają się za proroków czy posłańc > ów > > Wielkiej Idei nie dyskutują z zasady, pod tym względem zachowanie > > naczelnego "Wyborczej" łudząco przypomina zachowanie pewnego Ojca-dyrektor > a. > > Dostrzegam w takiej postawie wyrachowanie. Co by się stało, gdyby > > oberautorytet zniżył się do uczciwej dyskusji z kimś nie otaczanym takim > > uwielbieniem, i gdyby taki ktoś go, mówiąc potocznie, "zagiął"? A w wypadk > u > > redaktora Michnika zdarzyłoby się niezawodnie. Z własnego wyboru otoczył s > ię > > on lizusami i klakierami, zapewniającymi go, że zawsze ma rację, i wtedy, > gdy > > mówi "czarne', i gdy chwilę potem poprawia się na "białe". W efekcie zabrn > ął > w > > swym nauczaniu w takie sprzeczności, że nijak się tego nie da obronić. > > Utrzymanie zdobytej pozycji wymaga więc wytłumienia wszelkiej dyskusji, > użycia > > całej medialnej potęgi do narzucenia kandydatom na inteligentów > > przeświadczenia, że ten, kto nie zadza się z Adamem Michnikiem jest > > prawdopodobnie szubrawcem, a co najmniej człowiekim nieinteligentnym, > > niewykształconym i prymitywnym. > > Zabawy Historii. Przez długie lata swej młodości Michnik starał się zmusi > ć > > ideologów i praktyków komunizmu, aby z nim dyskutowali. Oczywiście nie mog > li > > się na to zgodzić, ponieważ komunizmu nie dało się obronić żadnym > racjonalnym > > argumentem. Trzeba było kłopotliwego "poszukiwacza sprzeczności" uciszać. > Na > > starość znalazł się on w sytuacji odwrotnej. Były "poszukiwacz sprzecznośc > i" > z > > ofiary propagandowych nagonek przeistoczył się w ich organizatora - bo > trudno > > nazwać inaczej to, co robi dziś gazeta Michnika z sędzią Nizieńskim czy je > go > > rzecznikiem, a co wcześniej przećwiczyła na licznych działaczach prawicy. > > Mimo całej siły, jaką Michnik zarządza, nie sądzę, by zdołał swych wrogów > > > zniszczyć. Skutecznie udaje mu się tylko niszczyć atmosferę debaty > publicznej > > w Polsce. Dlatego właśnie, podczas gdy Michnik z czasów PRL przejdzie do > > historii jako bohater, ten z III RP zapisuje się w niej jako nieprzeciętny > > > szkodnik. > > > > 19.01.2000 > > > > <a > href="<a href="ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm"target > ="_bla"target="_blank">ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm"targe > t="_bla</a> > > nk">ziemkiewicz.fantastyka.art.pl/zlud2000/michnik.htm</a> > > A na szkodnika to azotoks.Ale na zyda szkodnika to cyklon B ........................................ a wy jeszcze stonki ziemniaczanej NIE zwalczyli ??? www.google.com/search?hl=en&ie=UTF-8&oe=UTF-8&q=stonka+ziemniaczana&btnG=Google+Search Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc OszustRydzyk szuka wspolnika.Adam nim nie jest. IP: *.rdu.bellsouth.net 09.02.03, 23:59 Gnoj z Torunia szuka kogos gorszego od siebie. Chyba nie ma, po smierci Hitlera i niedalekiej smierci kumpla rydzyka, Saddama Husseina.Gość portalu: Por. mgr. UB Jajec napisał(a): > Michcio zapadl jak kazdy komunista na "czerwona amnezje" Nawet nie pamieta > jak rozmawial z kurduplem na palacu Odpowiedz Link Zgłoś
sabine Re: Michnik mataczy - to oszust 10.02.03, 00:04 Gość portalu: Por. mgr. UB Jajec napisał(a): > Michcio zapadl jak kazdy komunista na "czerwona amnezje" Nawet nie pamieta > jak rozmawial z kurduplem na palacu Dla mnie jego zeznania były po prostu żenujące. Wyobrażasz sobie faceta, z któym red. Michnik przeprowadzałby wywiad, a ten udzielal mu w taki sposób odpowiedzi? Wygląda na to, że przygoda z "aferą Rywina" wpłynęła na Michnika tak jak na mnie. Gdy oglądam pod rząd kilka filmów szpiegowskich, zaczynam mówić szyfrem. A propo's - zauważyliście, że wada wymowy AMichnika zasugerowała Nałęcza? Jąkał się. Chociaż normalnie tego nie robi. Odpowiedz Link Zgłoś