sawa.com
24.07.06, 21:29
I ja na to patrzę i dochodzę do wniosku, że brakuje nam rozważnego centrum.
Od 1993 r. do jesieni 2005 r. mielismy rządy postkomunistyczne. Okres AWS
jakoś nie zmienił jakości rządzenia.
Od jesieni 2005 r wahadło odchyla się ku prawicy... i to o zgrozo bogo -
ojczyźnianej a nie jak sie spodziewano bardziej łagodnie, ku blokowi centro -
prawicowemu.
Taki obrót spraw publicznych dla całkiem pokaźnej grupy beneficjentów III RP
jest niezrozumiałym paradoksem, paroksyzmem, a niektórzy nawet odbierają to
jak koniec cywilizacji. Oczywiście ta histeria nie ma uzasadnienia. No ale
cóż... Obecna rzeczywistośc jawi im się jako jakiś wybryk natury. Pewnie
stado latających krów nad Warszawą nie wywołałoby wiekszego zdumienia niż
fakt, ze krajem rządzą "patrioci" pogardliwie nazywani kartoflami. Nie wiem
czy ci, którzy uzywają tego pogardliwego w ich mniemaniu okreslenia, zdają
sobie sprawę z tego, ze kartofel ma wielkie zasługi w budowie naszej
zachodniej cywilizacji. Dosłownie wyżywił ją. Na wschodzie taką rolę odegrał
ryż.
Tym ruchom wahadła towarzyszą lamenty przegranych i tryumfy wygranych.
Po prostu nasze społeczeństwo ulega normalnemu procesowi kształtowania.
Dobrze, ze dzieje się to w demokratycznych strukturach organizacyjnych.
Jestem dobrej mysli.
Oczywiście naturalnym rozgrywającym w centrum powinna być PO. Ale jak słucham
Tuska o wyprowadzeniu "mas" (jak ja nie lubię tego określenia) na ulicę...
to wybaczcie... ale PO daje się robić w beton. Daje się zapędzać na
przeciwległe od obecnej koalicji skrzydło radykalizmu i populizmu...
I będzie się tylko mogła oblizać, bo centrum, a jego czasy nadchodza
wielkimi krokami, zagospodaruje ktoś inny. Być może nowa partia lub ruch
ludzi rozważnych...