rekontra
04.08.06, 06:45
Prokuratury bagatelizowały doniesienia o obozach?
Dramat Polaków we Włoszech mógłby się szybciej skończyć, gdyby sprawnie
działał nasz wymiar sprawiedliwości.
Już rok i dwa lata temu do prokuratur, m.in. w południowej Polsce i woj.
kujawsko-pomorskim, zgłaszali się ludzie opowiadający o wyzysku na włoskich
farmach.
Z naszych ustaleń wynika, że śledztwa w tych sprawach były umarzane. Z
informacji osób, które składały doniesienie, wynikało, że prokuratury
rejonowe nie kontaktowały się nawet z Włochami, a umorzenia następowały
wyjątkowo szybko. Małopolscy śledczy wystąpili teraz do wszystkich prokuratur
okręgowych w kraju, aby przeprowadziły analizę postępowań, jakie toczyły się
w podobnych sprawach.
Tymczasem krakowscy prokuratorzy rozszerzyli śledztwo w sprawie niewolniczych
obozów pracy o kolejne wątki. Okazuje się, że bandyci, którzy założyli obozy
pracy we Włoszech, nie dosyć, że nieludzko traktowali robotników, to jeszcze
często płacili im fałszywymi banknotami euro. W ten sposób gang mógł puścić w
obieg tysiące fałszywek. – Wątek podrabianych banknotów oraz rozprowadzanie
narkotyków i przemyt papierosów to nowe tropy, na które natrafiliśmy w
śledztwie stwierdził Krzysztof Dratwa, zastępca prokuratora okręgowego w
Krakowie.
Gang handlarzy ludźmi miał wykorzystywać transporty kandydatów na niewolników
także do szmuglu. Jest niemal pewne, że handlarze żywym towarem zajmowali się
też stręczycielstwem. Nie można wykluczyć, że do Włoch wywożono również młode
kobiety, które trafiały do mafijnych burdeli.