grey_delphinum
13.02.25, 23:01
do mojego 18-letniego syna w kwestii jego zlych nawyków odzywiania.
Od zawsze je BARDZO wybiorczo (prawie zadnych warzyw), ale ostatnio to juz jakis horror. Gdyby mogl, zywilby sie tylko mięchem, jajkami i słodyczami. W dodatku wszystko musi byc smażone i ostro odprawione. Oczywiście najwiekszy głód dopada go o 22-23 i wtedy zaczyna się urzedowanie w kuchni i smazenie nuggetsow, jajek oraz tortilli z szynką i setem.
Czuję się bezradna. Od lat walczę z nim, by zdrowo się odżywial, gotuję zupy, przemycam warzywa gdzie się da, jeżdżę po mieście w poszukiwaniu tej jednej jedynej surowki, którą raczy wziąć do ust. Wszystko na nic. Z biegiem czasu jest coraz gorzej, a ja mam coraz mniejszy wplyw na to, co syn je.
Wiem, ze sobie szkodzi. Podsuwam mu info o skutkach zlego odzywiania (nowotwoey, problemy z sercem, nerkami...), rozmawiają z nim inni czlonkowie rodziny, lekarze. Jak grochem o ścianę...
My idzywiamy się bardzo zdrowo. Warzyw i owoców jest w domu do wyboru do koloru. Co z tego, skoro zamiast pomidora czy ogorka syn wybiera do jajek sos bbq lub ketchup.
Niestety wiem, ze nic nie mogę zrobic. Syn jwst dorosły i mocno akcentuje, ze moze jesc, co chce i kiedy chce.
Poza tym uczy się teraz do matury i nie chcę robic ciaglych awantur, bo i tak jest nerwowo w domu, ale naprawdę serce mnie boli, gdy na to patrzę.
Na razie syn jest raczej szczupły (piszę raczej , bo ostro pakuje na silowni i, jak mowi, jest teraz w fazie masy), ale co bedzie z biegiem czasu?