Gość: Konkretny
IP: *.proxy.aol.com
15.02.03, 12:53
Spory w Rodzinie
Liderzy LPR ustalili, że zasiadający w sejmowej komisji śledczej Bohdan
Kopczyński zostanie wyrzucony z partii
(INF. WŁ.) - Poseł Bohdan Kopczyński jest przemęczony i wolno czyta.
Dlatego chcemy go odwołać z komisji śledczej badającej "aferę Rywina" -
oświadczył Marek Kotlinowski, szef Ligi Polskich Rodzin. Władze Ligi uważają,
że partię w komisji powinien reprezentować Roman Giertych. Kopczyński
twierdzi, że nie ustąpi. Spory w LPR sparaliżowały wczoraj prace Sejmu.
Tuż po rozpoczęciu obrad Sejmu posłowie Ligi Polski Rodzin poprosili o
godzinną przerwę i ogłosili naradę swojego klubu. Na spotkanie nie poszedł
tylko Bohdan Kopczyński, który reprezentuje Ligę w sejmowej komisji badającej
tzw. Rywingate. - Oni wywierają na mnie naciski, abym zrezygnował z
zasiadania w komisji. W czwartek o północy dzwonił do mnie Roman Giertych i
pytał, czy dobrowolnie złożę rezygnację - oświadczył dziennikarzom.
Obie strony mówiąc o kłótni w rodzinie opowiadały niewiarygodne historie.
Brudy piorą?
- Z komisji chce się mnie pozbyć triumwirat rządzący Ligą: Roman Giertych,
Marek Kotlinowski i Anna Sobecka. Moim zdaniem, Sobecka, która zasiada w
Radzie Programowej TVP, dostała polecenie z Krajowej Rady Radiofonii i
Telewizji, żeby usunąć mnie z komisji - przekonywał dziennikarzy Bohdan
Kopczyński. - Ale ja się nie dam. Sejm mnie wybrał, żeby rozwikłać aferę i
wywiążę się z tego zdania - zapewnił. Poseł oświadczył, że nie zamierza się
podporządkować woli szefów.
Liderzy Ligi w tej sytuacji niewiele mogli zrobić. Podczas godzinnej
narady ustali, że Bohdan Kopczyński zostanie wyrzucony z partii. Liczyli, że
dzięki temu będą mogli - powołując się na ustawę o komisji śledczej - żądać
miejsca dla reprezentanta klubu - Romana Giertycha.
Szefowie LPR, wychodząc ze spotkania, nie chcieli rozmawiać z
dziennikarzami. - Zdecydowaliśmy, że za niepodporządkowanie się naszym
decyzjom poseł Kopczyński zostaje usunięty z naszego ugrupowania -
oświadczyła tylko Anna Sobecka. Jakie to decyzje, tego już nie powiedziano,
ponieważ to wewnętrzna sprawa ugrupowania.
Gdy posłanka usłyszała, że jej były kolega partyjny podejrzewa, iż uległa
naciskom KRRiT, tylko się uśmiechnęła. - Trzeba się spytać posła
Kopczyńskiego, czy się dzisiaj dobrze czuje - stwierdziła Sobecka.
Dopiero po kilku godzinach szefowie Ligi zwołali konferencję prasową. - Poseł
Bohdan Kopczyński mieszka w Świnoujściu i dojazdy do Warszawy na obrady
komisji są dla niego męczące, dlatego powinien zastąpić go Roman Giertych,
który mieszka w stolicy. Poza tym poseł Kopczyński jest osobą starszą,
przemęczoną i wolno czyta - stwierdził Kotlinowski, uzasadniając decyzję
swojego ugrupowania. - Panie pośle, nie uważa pan, że takie argumenty są
śmieszne - padło pytanie z sali. - Poseł Kopczyński nie jest dociekliwy -
dodał po chwili namysłu Kotlinowski.
Bo nie zadał pytania?
- Dostałem list od posła Kopczyńskiego, w którym opisał, że władze LPR
wywierają na niego różne naciski. Poseł twierdzi, że zarzuca mu się
nierealizowanie linii partyjnej. Jest oskarżony również o to, że wbrew
władzom nie atakuje niektórych osób - przyznaje Tomasz Nałęcz, szef sejmowej
komisji śledczej. Ta informacja szybko dotarła na salę obrad. Z trybuny o
całą sprawę zaczął pytać Marek Wikiński. Poseł SLD chciał dowiedzieć się, czy
rzeczywiście Kopczyński wysłał do Tomasz Nałęcza list i co w nim było
napisane.
Na wniosek LPR Sejm po raz kolejny przerwał obrady. Tym razem po to, żeby
zebrał się Konwent Seniorów, spotkanie władz Sejmu. Liga chciała, aby
wprowadzono pod obrady punkt dotyczący zmian personalnych w składzie komisji
śledczej. Konwent zdecydował, że tak się nie stanie.
- Wszyscy członkowie konwentu poza Markiem Kotlinowskim uznali, że
najpierw trzeba wyjaśnić tę sprawę, a przede wszystkim kwestię nacisków, o
których wspomina poseł Kopczyński - powiedział po spotkaniu Tomasz Nałęcz.
Liderzy Ligi Polski Rodzin zaprzeczają, aby do czegoś zmuszali swojego
posła. - Nie nakazywaliśmy, aby kogokolwiek atakował. Natomiast ocena sposobu
zadawania pytań oraz dociekliwości podczas przesłuchań redaktora Adama
Michnika nie wzbudziła entuzjazmu wśród członków klubu - oświadczył Roman
Giertych. Podał również nowy powód odwołania Kopczyńskiego. Poseł utracił
zaufanie, ponieważ głosował przeciwko zbadaniu bilingów premiera. - To nie
jest prawda. Giertych chce po prostu zająć moje miejsce, bo uważa, że w ten
sposób się wypromuje - twierdzi Kopczyński.
Kopczyński nieusuwalny?
Komisja śledcza zbierze się dzisiaj w dotychczasowym składzie.
Prawdopodobnie zostaną zakończone przesłuchania Adama Michnika, szefa "Gazety
Wyborczej". Niewykluczone, że rozpatrzony zostanie - złożony po raz drugi -
wniosek posła Zbiegniewa Ziobry o zlecenie prokuraturze zabezpieczenia spisu
połączeń wykonywanych z telefonów komórkowych i stacjonarnych należących do
premiera Leszka Millera i jego ówczesnego szefa gabinetu politycznego Lecha
Nikolskiego.
Najpierw jednak członkowie komisji będą musieli rozstrzygnąć inny
problem. - Dzisiejsze obrady zacznę od postawienia pytania, czy zdaniem
członków komisji śledczej z powodów piątkowych wydarzeń Bohdan Kopczyński nie
powinien być wykluczony z obrad - stwierdził Nałęcz. Jednak jest pewne, że
przez dwa najbliższe tygodnie Giertych nie zasiądzie w komisji na miejscu
Kopczyńskiego. O powołaniu nowego członka komisji może bowiem zadecydować
tylko Sejm.
Nie wiadomo natomiast, czy na następnym posiedzeniu Lidze uda się przekonać
większość posłów, że zmiany w komisji są konieczne. - Kiedy komisja
rozpoczęła już pracę merytoryczną, nagle pojawia się ten dziwny wniosek LPR.
On jest fatalny pod każdym względem i gdyby został przyjęty, w dużym stopniu
obniżyłby autorytet Sejmu. To nosi znamiona jakiejś akcji politycznej, która
dowodzi, że w dalszym ciągu mamy do czynienia z takimi działaniami, które
mogą rodzić podejrzenia, że komuś zależy na destabilizacji prac komisji -
uważa Bogdan Lewandowski (SLD), wiceszef komisji śledczej.
Przez kłótnie wewnątrz LPR obrady Sejmu opóźniły się o kilka godzin.
***
Bohdan Kopczyński nie należał do awangardy komisji śledczej. Podczas dwóch
dni przesłuchań zadał Adamowi Michnikowi 5 pytań, podczas gdy np. poseł Jan
Rokita ma ich na swoim koncie ponad 100. Tak małej ilości pytań nie można
również bronić ich jakością.
Dlaczego jednak Liga tak długo forsowała jego kandydaturę do komisji i
dlaczego dopiero teraz żąda się jego odwołania?
PAWEŁ RADUŁA