kataryna.kataryna
09.08.06, 17:32
Ciekawy wątek pojawił się w dyskusji pod dziwnym "wyznaniem" Stanisława
Podemskiego z Polityki (tym gdzie się zwierza z kawiarnianych rozmów z
esbekami sprzed 30 lat). Pod artykułem odezwał się Wojciech Czaplicki:
------
"Kryształowy charakter, nie ma co!
18 lutego 1995 r. Stanisław Podemski otrzymał "Złote Paragrafy Prawa i Życia"
za wybitne zasługi w służbie prawa Rzeczypospolitej i sprawiedliwe traktowanie
jej obywateli. A w 1968 roku było tak:
18 marca 1963 r, po 18 latach ukrywania się pod zmienionym nazwiskiem został
aresztowany por. Czesław Czaplicki żołnierz AK i NSZ. Został skazany na 10 lat
więzienia, po uwzględnieniu amnestii, na 5 lat, które w całości odsiedział.
Szczególnie haniebną rolę w relacjonowaniu procesu w "Prawie i Życiu" odegrał
Stanisław Podemski. Zmieniło się mu dopiero za Gierka? Podemski, powiedźcie no
teraz jak to jest z tym "śmietnikiem historii"? Kto się tam w końcu znalazł,
Czapliccy czy Podemscy? I kto komu podkładał świnię? W 1968 r. nie trzeba już
było być tak dyspozycyjnym. Treść artykułów pisała pewnie bezpieka?"
a potem jeszcze, na moje pytanie co to za sprawa:
"Czesław Czaplicki, "Poszukiwany listem gończym", wyd. Retro, Lublin, roku
wydania nie pamiętam (były 2 wydania). Można też wygoglować
Podemski+Czaplicki". Zbyt długo żyję na tym świecie, żeby uwierzyć w
przypadek, taka nagonka z pewnością była inspirowana przez ubecję. Co
ciekawsze "Prawo i Życie" w 1968 r. stanowiło ostoję frakcji Moczara. Żeby nie
było niedomówień: niejaki Józef Czaplicki z X Departamentu MBP nazywał się
Kurc Izydor a nasze nazwisko po prostu ukradł (Krzysztof Szwagrzyk, "Aparat
bezpieczeństwa w Polsce. Kadra kierownicza", t. I 1944-1956, s.78."
--------------
Nie dopytywałam o szczegóły ale widać, że ów AK-owiec Czesław Czaplicki to
rodzina autora posta. Sprawa jest opisana w książce.
www.super24.pl/product_info.php?products_id=115
---------
Szkoda, że Podemski, jak już mu się zebrało na zwierzenia, nie opowiedział
trochę o swojej pracy na rzecz wymierzenia sprawiedliwości żołnierzowi AK. I
faktycznie zasadne jest pytanie o inspirację, czy robił to sam z siebie, czy
tak jak niektórzy inni "dziennikarze" realizował zlecenie. Warto podrążyć sprawę.