acho
13.08.06, 22:38
Kim więc właściwie był Andrzej Micewski? Agentem SB w środowiskach katolickich i
opozycyjnych? A może - przeciwnie - agentem Kościoła na odcinku kontaktów z SB?
A może jeszcze inaczej: politycznym freelancerem, realizującym własny, wzorowany na PAX-owskim
model realpolitik, balansującym pomiędzy Kościołem, opozycją a komunistycznymi władzami PRL?
W bardzo ciekawym tekście o katolickim realizmie politycznym czasów PRL Rafał Matyja definiuje
samo pojęcie realizmu właśnie słowami Andrzeja Micewskiego:
"[Realizm] to postawa liczenia się z rzeczywistością, szacunku dla faktów, dostosowywania własnych
celów i dążeń do możliwości, metoda zachowania się w warunkach niesprzyjających, wobec
przeciwieństw losu spotykających narody i grupy społeczne".
Notabene, warto przeczytać ten artykuł Matyi. Nie tylko analizuje postawy katolickich realistów, ale
także m.in. pokazuje ciemne strony ugodowości środowisk "Tygodnika Powszechnego" i "Znaku".
Wszak na ogół przedstawianych w polskim mainstreamie publicystycznym jako to lepsze oblicze
katolickiej polityki epoki PRL - w kontraście do jej "złego oblicza", jakim miał być PAX. Swoją drogą,
w zeszłym roku w obronie Bolesława Piaseckiego stanął na łamach "Myśli Polskiej" Jan Engelgard,
redaktor naczelny tego tygodnika, obecny wicemarszałek woj. mazowieckiego, w latach 80. działacz
PAX.
Pytanie o ocenę działalności Andrzeja Micewskiego jest zarazem pytaniem o ocenę całego nurtu
katolickiej realpolitik - od PAX-u po "Tygodnik Powszechny".
Czy postawa realistów katolickich była słuszna? Czy może była jednak zwykłą kolaboracją?
Cytacik z: Piąta Władza
A ja się nie mogę oprzeć wrażeniu, że mamy w Polsce kolejne "wakacje z agentem". I że po
Micewskim będzie jeszcze wielu...