emerytka2006
22.08.06, 18:43
... ale nie dla mnie.
Ja oczywiście flagę na swojej willi powieszę (robię to rokrocznie), nie
będzie jednak dumnie łopotała tak jak to ma miejsce 22 Lipca ("święto
ptasiego mleczka") lub 11 Listopada - 23 sierpnia to rocznica zupełnie innego
kalibru.
Smutna prawie tak samo jak to co się dzieje z naszą ojczyzną od jesieni
2005...
Dokładnie tak: biało-czerwona zwieszona do połowy (i wzbogacona o kir) będzie
wisieć na rzeszowskim domku emerytki...
Tak dla przypomnienia, że sukces potrafi być rzeczą bardzo ulotną: pamiętam
jak na wiosnę 1939 roku ojciec (działacz PSL-Wyzwolenia i SL) utyskiwał na
sanację. Że Bereza, że proces brzeski, że nie całkiem wolne wybory
samorządowe (o parlamentarnych nie wspominając), że kumoterstwo, kolesiostwo,
rządy dewotów szargających dobre imię Piłsudskiego i profanujących jego
zwłoki (pamięta ktoś jeszcze co wyprawiał x. Sapieha przed 1939?).
Nie potrafił dostrzec, że właśnie mimo tego wszystkiego państwo po 1918 roku
osiągnęło niebywały (od czasu wiedeńskiej wiktorii) sukces.
Owszem: nie było demokratyczne, przyjaźnie nastawione do mniejszości
narodowych, niewoliło paręnaście milionów Ukraińców, Białorusinów i (w
znacznej mierze) Żydów, kompromitowało nas na arenie międzynarodowej
wymachiwaniem szabelką (np. jednostronnym wypowiedzeniem małego traktatu
wersalskiego w 1934 roku), łamało prawo międzynarodowe (w Wolnym Mieście
Gdańsku itd.).
Ale jednak było nasze.
Dziś gdy patrzę na niekończące się komisje śledcze, szacher-macher przed
wyborami samorządowymi, wyzwiska pod adresem Kwaśniewskiego, Borowskiego i
Balcerowicza, tropienie wyimaginowanej korupcji, Żydów, masonów i
homoseksualistów mam wrażenie, że nasza klasa polityczna (i my sami)
powielają myślenie mojego ojca.
Że niszczymy to wielkie dzieło Jaruzelskiego, Wałęsy, Mazowieckiego,
Kwaśniewskiego i innych polityków.
Dlatego jutro w rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow wywieszam biało-czerwoną
flagę.
Ku przestrodze.
Niech trwa!