Gość: kataryna
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.02.03, 14:53
Firma ochroniarska ochraniająca siedzibę Agory, zgodnie ze swoimi procedurami
zniszczyła książkę wejśc i wyjść, w której odnotowywane są wizyty niektórych
gości odwiedzających Agorę. Agora nie ma obowiązku archiwizowania tego
rodzaju wewnętrznych dokumentów, książki zostały zniszczone zanim prokurator
wniósł o ich udostępnienie. Takie są fakty.
Można o nich powiedzieć tak:
"Niestety, nie możemy przeanalizować książki wejśc i wyjść do Agory ponieważ
w tej firmie są one niszczone po trzech miesiącach, w związku z czym
prokurator nie ma mozliwości skorzystania z tego - naszym zdaniem istotnego -
dowodu w sprawie".
Prokurator Kapusta wolał powiedzieć tak:
"pewne dokumenty" zostały zniszczone , nie chodzi tu "o żadne dokumenty
instytucji publicznych i telewizji polskiej".
I w ten sposób zamiast pytania "Czego, do cholery Kapusta może szukać w
książce we/wy, w której z pewnością nie wpisuje się VIP-ów?" rodzą się
pytania inne "Jakie to ważne dokumenty?", "Kto je zniszczył?", "Co chciał
ukryć?".
To co Kapusta zrobił z tak nieistotną informacją, sposób w jaki ją podał,
jest według mnie niczym innym jak obrzydliwą manipulacją. Rzucił półgębkiem
o "pewnej niepublicznej instytucji", "pewnych dokumentach" i pozwolił, żeby
ludzie rozhulali się w domysłach. Wystarczy popatrzeć jak starannie zawęził
krąg podejrzanych: instytucja niepubliczna, nie TVP, nie Heritage Films,
zostaje więc Agora. Na wypadek, gdyby jednak ktoś miał wątpliwości,
kontrolowany przeciek do Rzepy i wszystko jasne. Jestem przekonana, że
niedomówienia w jego oświadczeniu miały zachęcić ludzi do wyrobienia sobie
opinii na temat matactw Agory, wyjasnienia Rapaczyńskiej nic tu nie dadzą, bo
ludzie już wiedzą swoje.
Oskarżam pana, panie Kapusta o świadome i celowe wprowadzanie w błąd opinii
publicznej. Gdzie się pan takich metod uczył?