Dodaj do ulubionych

Nie Mój Cyrk - Nie Moje Małpy

IP: *.proxy.aol.com 05.11.01, 04:07
Odp: Kupa w Ksztalcie Matki Boskiej List wyslany przez R.Z. w dniu Sobota, 3
Listopad 2001, godz. 11:33 (z hosta pg183.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl), w
odpowiedzi na list Odp: Kupa w
Ksztalcie Matki Boskiej, wyslany przez Krzysztof Patora w dniu Piatek, 2
Listopad 2001, godz. 23:17 (Forum Wirtualnej Polski)
..........
“(...) Mowiac inaczej panstwo powinno sie zajmowac tylko tym, co laczy
wszystkich obywateli. Wszystkim tym co ich dzieli powinny sie zajmowac w ramach
prawa organizacje poza rzadowe. I w tej sprawie przypuszczam, ze sie zgadzamy.
Miedzy panstwem neutralnym swiatopogladowo a panstwem antywyznaniowym jest
jednak roznica.
Z twoich postow wnosze, ze jestes za panstwem antywyznaniowym. Dla mnie to jest
nie do przyjecia. Ja wyznaje zasade zyj i daj zyc innym. Jak ktos w refleksie
swietlnym widzi Matke Boska to mu wolno, tak dlugo az nie bedzie przesladowal
tych co jej nie widza.
Problemem w Polsce jest, ze KK neutralnosc panstwa traktuje jako walke z
religia, ale to jest ewidentne naduzycie.(...)”
:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
“Kupa w Kształcie Matki Boskiej” znajduje się także na tej liście
dyskusyjnej :O)
:::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
..
.......Robercie
....Doprawdy nie pojmuję z czego wnosisz, że jestem za państwem
antywyznaniowym, skoro od lat, i cały czas, wypowiadam się i opowiadam na rzecz
państwa światopoglądowo neutralnego (np. poniżej, w “Kojot & Jurek; z 1
listopada). Domyślam się jednak, że doradzić mi chcesz a’propos mojej
wiarygodności, jako że moje posty niejednokrotnie wygladają na antyreligijne i
antykościelne. No cóż, nawet gdy tak to wygląda to i tak dotyczy mojej
strategii i taktyki a nie celu. Ten jest dokladnie taki sam jak Twój –
liberalna demokracja, czyli państwo światopoglądowo neutralne (np. USA, UK,
Kanada, Francja, Holandia, Dania, czyli moje wzorce – nie są państwami
antywyznaniowymi). Ale też, zauważ Robercie, czasem i demokracja silą
wprowadzana byla (patrz Niemcy). W takich przypadkach jej przeciwnicy darli się
w nieboglosy, że “jak że to, mówią że demokracja, a używają sily do jej
wprowadzenia” – i to jest wlaśnie zludne. W tych przypadkach bowiem JEDYNIE w
oparciu o dyktat można bylo demokrację wprowadzić. Gdyby nie siła stojąca za
wprowadzającymi demokrację, krzyczący krytycy - gdyby tylko od ich wpływów
zależeć przemiany miały - NIGDY do demokracji nie dopuściliby.
....Gdybym jednak miał być zwolennikiem państwa antywyznaniowego, Robercie, to –
pomijając już, iż kwalifikowałbym się na leczenie zamknięte – udzielałbym się
raczej na anglojezycznych listach. Mnie jednakże nie przeszkadza religijność
społeczeństwa amerykańskiego, nie przeszkadzają świątynie, symbole, obrządki.
Uważam, że tak właśnie winno wyglądać życie społeczne – na systemowej kanwie
państwa światopoglądowo neutralnego.
....Moja “antyreligijność” i “antykościelność” wyłącznie(!) związana jest z,
oraz odnosi się do aktualnego polskiego państwa (krypto) wyznaniowego – państwa
które nie jest światopoglądowo neutralne. Choć takie ciągle udaje nawet pomimo
wiernopoddańczego traktatu z Watykanem (uprawomocniajacego pozycję kk w
państwie jako równiejszego), czy utrzymywanie kk przez państwo, czyli
podatnika. Lącznie z odpowiednimi zapisami konstytucyjnymi (wartości
chrześcijańskie, obowiązek zawierania konkordatu z Watykanem) stwarzającego
ramy prawne dla państwa zarówno wyznaniowego jak i podporządkowanego woli
katolickiego kleru (akty prawne mogące dotykać wykonania konkordatu mogą być
wprowadzane wyłącznie za zgodą kk).
....W skrócie moja “antyreligijność” i “antykościelność”, są warunkowe(!), i
mają swój początek w, oraz odnoszą się wyłącznie do wyznaniowego charakteru
państwa, które – przez swą naturę – stało się świeckim ramieniem Kościoła
katolickiego. Są ograniczone do państwa którego ustrój, a więc mecenat
partykularnej ideologii grupowej, ma zakodowaną akceptację dyskryminacji na
tle religijnym. Tak jak komuna uczyniła państwo mecenasem ideologii
marksistowsko-leninowskiej. Czy probowałeś kiedyś wygrać z czerwonymi grając w
ich(!) klocki? Czy grając po swojemu nie musiałeś uderzać w ideologię? Czy
można było zwalczać komunę bez uderzania w jej ideologię? I na koniec, czy
sądzisz, że jest sens walczyć z komuną gdy jej już nie ma?
........
..............................koniec części I, z 2
Obserwuj wątek
    • Gość: Krzys52 Nie Mój Cyrk - Nie Moje Małpy, dok. IP: *.proxy.aol.com 05.11.01, 04:13
      Część II – dokończenie
      ..
      ....Jak już wspomniałem interesuje mnie państwo światopoglądowo neutralne –
      liberalna demokracja (we wspomnianym “Kojot & Jurek”, znajdziesz uzasadnienie
      dla przymiotnika ‘liberalna’). Jeśli przypomnisz sobie jednak argumentację
      kleru i kościelnych na rzecz konkordatu, jak i ich wyjątkową odporność na
      postulaty drugiej strony (ze strony kk byla to dzika nagonka na wszystkich
      posiadających odmienne zdanie, w latach 1994-98), gdy przypomnisz sobie ich
      absolutną nieprzemakalność na protesty wobec mocno wykracząjacej poza konkordat
      ekspansji kk, gdy przywołasz tę gluchą i zimna scianę odmowy na kulturalną(!)
      argumentację o odejście od państwa wyznaniowego, gdy przypomnisz sobie to
      dobrotliwe niby a w istocie mocno lekceważace spławianie wszystkich myślących
      inaczej – wtedy zrozumiesz podstawy mojej strategii. Bo o to przecież Tobie
      idzie. By zrozumieć.
      ....Zatem, Robercie, nie ma innego sposobu na odsunięcie klechów od państwowego
      cycka, a religii od państwa, jak poprzez obniżenie religijności części
      społeczeństwa – nauczenie jej patrzenia, widzenia, i myślenia. Nie ma więc
      najmniejszej sprzeczności pomiędzy moimi celami a środkami. Przecież ja wcale
      nie mam zamiaru przekonywać do czegokolwiek takiego Bendina, Ciekawego, Glempa,
      Niesiołowskiego, Łopuszanskiego, Buldzia, Pieronka, M13 – (nie tylko ja)
      próbowałem, więc wiem. Tych ludzi nie przekonuje się. Ponadto, pomijając
      wszelkie inne powody bezcelowości takich dyskusji, nie prowadzi się dysput ze
      złodziejami.
      ....Złodziei się zwalcza. Razem z ich religią. Nie dla nich więc przeznaczona
      jest moja argumentacja. Liczę na słabiej zindoktrynowanych - na mniej
      związanych z kk. Na jeszcze zdolnych do myślenia. Stawiam na tych “gorszych”
      parafian. To właśnie, i wyłącznie, im dostarczam argumentów, przy czym
      przekonany jestem, że ich liczba rośnie i rosła będzie (mówię o sobie, ale
      przecież takich jak ja są już tysiące). Mnie, Robercie, idzie o zmiane
      proporcji pomiędzy parafianami ślepo popierającymi integryzm, a obywatelami
      zdolnymi do krytycznego spojrzenia na tych pierwszych. Na korzyść tych drugich
      oczywście. Idzie o zmiane stopnia i charakteru polskiej religijności
      katolickiej.
      ....Jak sądzisz, czy czarownikom typu Rydzyka i Glempa, kołtunerii i bigotom (w
      sutannach czy w cywilu) bardziej sprzyja tzw. “katolicyzm ludowy” czyli ostoja
      cudów na brudnych szybach, i owczego pędu za zaleceniami katabasów, czy też
      religijność bardziej intelektualna? Ja znalazłem odpowiedź na to pytanie. I
      dlatego uważam, że, na przyklad, te brudne szyby, cuda nad Wislłą, i inne
      kretynizmy tego typu należy ośmieszać, wyszydzać, wykpiwać, gnębić, mieszać z
      blotem, wdeptywać w ziemię – razem z ich wyznawcami. By bali się
      wychylić. ‘Science for the poor’ jest znacznie rozleglejsza w skutkach i nie
      dotyka wyłącznie kretynow.
      ....Przecież ta cała ZCh-Nowska mentalność, Robercie, Rodziny Polskie, Rydzyki,
      itp. mogą liczyć w Polsce na poparcie tym wieksze im więcej cudów na brudnych
      szybach jest obserwowanych. Ich rządy zaś, to rządy ciemniaka. Jak nie
      przeciwstawisz im się to Cię oblezą jak robactwo. Bo muszą się żywić. Nie miej
      mi więc za złe, Robercie, że wyszydzam brudne szyby i kretynow. To przecież mój
      obywatelski obowiązek. Ich dominacja, z punktu widzenia siły i dobra państwa,
      oraz obywatelskich wolności, to przecież...czarna rozpacz.
      ....Nie mają najmniejszego sensu dalsze próby rzeczowej dyskusji z kościelnymi
      nt. wycofania religii z państwa, rezygnacji z konkordatu oraz odnośnego zapisu
      konstytucyjnego o nim, ucięcia finansowania kk przez podatnika – na temat
      rzeczywiście neutralnego światopoględowo państwa. Przecież nie po to wykpili
      miliony Polaków by teraz rezygnować z koryta - skutkiem jakichś idiotycznych
      dyskusji. Jedynie sensowną dyskusją z kościelnymi, zatem, jest “dyskusja”
      polegająca na wybijaniu im gruntu spod nóg. Albowiem ustąpią jedynie wtedy –
      gdy grunt ten stracą. Tak jak komuna. A że i religia wielu bardzo porządnych
      ludzi zostanie splugawiona w tym procesie... . No cóż, nie moje to zmartwienie.
      ....Gdy natomiast o to “gówno na ścianie” idzie – to przecież jest to także
      symbol państwa wyznaniowego. To nie jest symbol religijny, Robercie. Krzyż w
      budynkach publicznych to symbol rządów złodziei, kłamców, szubrawców, krętaczy,
      aferzystów, TKM (łącznie z tymi z Episkopatu, diecezji i parafi) - obłudników
      jedynie udających religijność. Oni to gówno powiesili. Dla władzy. Dla
      pieniędzy. Dla zaszczytów. To sejmowe gówno na kształt krzyża symbolizuje
      moralne szambo rządów kleru i klerykalnych pajaców - zarówno ostatnich 4 lat,
      jak i okresu 1990-93. To symbol jak najbardziej polityczny, Robercie, a więc
      bynajmniej nie chroniony. Odsłanienie tej jakże obrzydliwej mistyfikacji, oraz
      jej opluwanie - to także mój obywatelski obowiązek.
      ....A kiedy rozmontowane zostanie w końcu aktualne państwo wyznaniowe (a
      zostanie z cała pewnością) i państwo światopodlądowo neutralne je zastąpi, gdy
      parafianie – w miejsce okradania nie stowarzyszonych - sami zaczną utrzymywać
      swoje własne kościoły, a w prawach wszyscy rzeczywiście zrównani zostaną, wtedy
      Robercie...wtedy kk całkowicie zniknie z pola mego widzenia.
      ....Nawet gdy gdzieś zdarzy sić cud na brudnej szybie. Nie mój cyrk – nie moje
      małpy :O)
      ......Z poważaniem
      ........Krzysztof Patora
    • Gość: Krzys52 Gdzie te Dyskutanty Ucune a Pyskate zarazem?!?! IP: *.proxy.aol.com 06.11.01, 00:09
      ??????????????????????????????????
    • Gość: Krzys52 Czyżby Katechizm Byl Za Krótki?!?!?!? IP: *.proxy.aol.com 06.11.01, 00:11
      ???????????????????????????????????????????
    • Gość: Krzys52 Czy Może Bozia Rozumku Pożalowała Parafianom?!?!? IP: *.proxy.aol.com 06.11.01, 00:14
      ??????????????????????????????????????????????
    • Gość: Krzys52 Ucz Się Polskiego, Ethanol... IP: *.proxy.aol.com 06.11.01, 05:19
      ...póki jeszcze masz lat ...naście, dziecinko. Gdy nie jest całkiem za późno.
      K.P.
    • Gość: AndrzejG Zapytanie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.11.01, 05:33
      Przepraszam.Czy ten wątek ma być tylko monologiem?
      • Gość: Krzys52 Re: Odpowiedź IP: *.proxy.aol.com 06.11.01, 05:47
        Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

        > Przepraszam.Czy ten wątek ma być tylko monologiem?
        ..
        .............................................
        ....Ależ proszę. Nigdzie nie jest powiedziane, że ten wątek ma być monologiem.
        Chyba, że polubi. Bo też - coż jest złego w monologach?
        ..
        K.P.

        • Gość: AndrzejG Re: Odpowiedź IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.11.01, 18:15
          Pytam bo nie wiem , a pytający nie błądzi.
          Przeczytałem Twoje posty w tym temacie, zwłaszcza 2 pierwsze
          bo te następne dają tylko do myslenia.
          Te posty są tylko Twoje, stąd moje pytanie.
          Czy w tym temacie odpowiadasz na zapytania w innych postach?
          Jeśli chodzi o Twoje poglądy to dziwnie sie zgadzam z nimi
          i w sumie mogę tylko dopowiedzieć , a nie dyskutować.


          Prawdziwych oportunistów znajdziesz w "temacie" o Świątyni Opatrzności Bożej.
          Jak to trafnie określiłeś jestem tym "gorszym " parafianinem.
          Ciekawa sprawa, nie mogę znaleźć porozumienia z tymi lepszymi.
          Co ciekawsze , wspieram KK finansowo mając świadomość ,że skubią mnie
          poprzez budżet.Pocieszam się ,że daję im o tyle mnie co tam skubną.
          Ale to tylko pocieszenie.
          Na forum o "Świątyni Opatrzności" , mam wrażenie , że nie chcą ze mną rozmawiać.
          Wydawało mi się ,że rozmawiałem z tak światłymi dyskutantami.
          Jednak jak przytoczyłem im cytat z Konkordatu ,z własną opinią na ten temat,
          dyskusja się urwała.Powiedz mi: olewają mnie czy nie mają argumentów?

          Z poważaniem AndrzejG
          • Gość: Krzys52 Z przyjemnością Pokonwersuję z Tobą IP: *.proxy.aol.com 07.11.01, 04:40
            .......Witaj Andrzeju
            ....Bardzo ucieszyłeś mnie swoim pojawieniem się w tym wątku. Który, nawiasem
            mówiąc – gdybym nie powygłupiał się nieco – prędko zniknąłby z pierwszej
            strony. Czyli już wiesz.
            ....Swoją partyzantkę na różnych polskich listach internetowych uprawiam od
            1996r. Najdłużej i najbardziej zaangażowany byłem na liście Wirtualnej Polski.
            Nadal tam zaglądam. Lista GW okazuje się jednak być najprzyjaźniejszą – z
            punktu widzenia moich potrzeb.
            ....Bardzo trudno jest znaleźć polemistę który potrafiłby spełnić niezbędne
            warunki dyskusji. A już zwłaszcza gdy poruszane są te “delikatne tematy”, tabu,
            gdy krytyka dotyka świętości. Na tych obszarach, jeśli tylko na początku
            zaprezentujesz się wystarczająco naiwnie, czyli uwiarygodnisz się - beda
            probować przekonywania Ciebie do własnych racji. Kłopoty Twoje zaczną się gdy,
            zaczniesz wypunktowywać drugą stronę i wykazywać jej niezborność myślenia.
            Wtedy, o ile nie zaczęły się wcześniej, w użycie wchodzą wycieczki osobiste,
            pozamerytorycznej natury przysrywania, wyrywanie z kontekstu, wciskanie w usta,
            przemilczanie niewygodnych pytań, wątków i aspektów, docinki, złośliwostki... A
            jesli nadal okazujesz się lepszy i samodzielny – czekają na Ciebie inwektywy, i
            bluzgi. Bądź milczenie. Wody w usta nabierają Ci kulturalni “dyskutanci”.
            ....Przykro mi, że jako parafianina raczę Ciebie tym właśnie obrazem – a
            brzydki to obraz, niestety. Ci lepsi parafianie, prawdziwi katolicy nie mogą
            sobie przecież pozwolić, na to, by przyznać racje Tobie w sytuacjach gdy nie
            masz przecież prawa prezentować racji różnej od obowiązującej. Choćby w tym
            miejscu – a polemista zdolny być musi do analizy argumentów drugiej strony,
            oraz do gotowości przyznania jej racji - wcześniej lub później, musi wyłożyć
            się każda dyskusja. Twój polemista bowiem, nawet gdy zdolny jest sprostać
            warunkowi pierwszemu – na drugim idzie w zaparte. Bo nie może inaczej. Przy
            czym mowię tu akurat o przypadku niezwykle rzadko spotykanym. W Polsce myślenie
            to raczej obca i niechciana naleciałość. Po krótce, kościelni nie spełniają
            zazwyczaj obydwu nieybednzch kryteriów dyskusji. Umiejętność myślenia i
            poczucie potrzeby uczciwości – dużo to, czy też mało?
            ....Wyobraź sobie, Andrzeju, że do tej pory nie zajrzałem na tę “Swiątynię
            Opatrzności Bożej”. Dziękuję za zainteresowanie mnie tą listą. Warto było ją
            odkryć. A swoją drogą to co powiesz o przeniesieniu tego wątka na tamtą właśnie
            listę. Można go przecież rozwijać także pod kątem przydatności w dyskusji nad
            samą SOB. Przy czym to nawet dobrze, ba, to wręcz wspaniałe jest, iż piszesz z
            pozycji człowieka wierzącego i praktykującego – choć bez przesady. Z pozycji
            parafianina którego struktury noetyczne nie uległy skrystalizowniu, skutkiem
            indoktrynacji i prania mózgu, a zdolne są do poszukiwań i tworzenia coraz to
            nowych połączeń. Z pozycji człowieka myślącego – bo tej istocie przystalo
            przecież mysleć.
            ....Ale, ale. Spróbujmy może poznać się nieco lepiej na niniejszej liście.
            Oraz wypracować sobie rutyny kontaktowania, jako że dzieli nas w czasie całe
            dziewięć godzin (mieszkam nad Pacyfikiem). A możesz mi wierzyć - ta różnica
            wcale nie ułatwia konwersacji. :O)
            ....Na początek, pragne zaprezentować Tobie jeszcze jeden fragment aktualnego
            wątka – z listy WP. Jest to kolejną moją odpowiedź. Tym razem na krytykę treści
            otwierającej niniejszy wątek. Argumenty mojego polemisty - parafianina, który
            przez samo zadawanie się ze mną ustawił siebie w grupie parafian gorszych -
            ująłem w cudzysłowy.
            ....Z poważaniem
            .....Krzysztof Patora
            ..
            PS....By moja odpowiedź na Twoje końcowe pytanie mogła być bardziej precyzyjna -
            podaj mi proszę tytuł wątka z Twoimi próbami polemiki.
            • Gość: AndrzejG Re: Z przyjemnością Pokonwersuję z Tobą IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.11.01, 05:18
              Witam Panie Krzysztofie

              Ostatnio udzielałem się na forum Swiątyniia Opatrzności , temat Finanse.

              Pozdrawiam
              • Gość: Krzys52 Re: Z przyjemnością Pokonwersuję z Tobą IP: *.proxy.aol.com 08.11.01, 05:09
                .......Witam,
                ....A ja wrzucilem tam wlasnie kawalek o seksualnych preferencjach
                duchowienstwa katolickiego. Najciekawsze jest jednak to, ze owe preferencje
                wyprowadzilem sobie logicznie ponad 20 lat temu, czyli zanim zaczely sie te
                wszystkie doniesienia o molestowaniu dzieci przez duchownych. Po prostu nie
                moglo byc inaczej - Kosciol na tzw. "zboczkach" stoi. Ale to rzeczywiscie temat
                nie na ten watek.
                ....Chyba, ze bylbys innego zdania...
                .....Pozdrawiam
                ......K.P.
                • Gość: AndrzejG Celibat IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.11.01, 11:21
                  Zbyt mało znam księży osobiście .Sam nigdy nie doznałem molestowania ,
                  a fakty o tym znam jedynie z mediów.
                  Po rozmowach z księżmi ( w końcu znam samego proboszcza , z którym świetnie
                  mi się rozmawia) , stwierdziłem , że temat seksu jest ich bolączką.
                  Wynika to wprost z celibatu .Mogę powiedzieć ,że przeżyłem już te pół życia
                  i nie wyobrażam sobie normalnego rozwoju psychicznego mężczyzny bez seksu.
                  Dla zbulwersowanych dodam - tylko z żoną .
                  Celibat narzuca ogromne ograniczenie i to w wieku "buzowania" hormonów.
                  Przy byle spotkaniu i rozmowie , księża są zagadywani o „te sprawy”. Mają już
                  gotowe odpowiedzi typu „miałem takie powodzenie i nie mogłem się opędzić ,więc
                  uciekłem do seminarium” inni tłumaczą wybór powołaniem. W sumie nie rozumiem
                  celibatu. Gdyby Pan Bóg chciał tego celibatu , stworzyłby jeszcze trzecią
                  płeć , a w zasadzie
                  postać bezpłciową. Być może wtedy nie byłoby tych skandali związanych
                  pedofilstwem,
                  molestowaniem nie mówiąc już o normalnym współżyciu. Jak plotka nosi wielu
                  księży
                  ma ‘lewe” żony i poczęte z nimi dzieci. Protestanci i prawosławni chyba to
                  lepiej ułożyli.

                  Podsumowując jest mi obojętne czy dotrzymują oni ślubów , byle nie krzywdzili
                  nikogo,
                  a szczególnie dzieci , dla których chcą być tak wielkim autorytetem. Sądzę ,a w
                  zasadzie
                  mam nadzieję ,że wykorzystywanie seksualne dzieci nie jest nagminne. To że w
                  seminariach
                  i klasztorach kwitnie inne życie , to w zasadzie mnie nie obchodzi. Mogę
                  jedynie oceniać
                  ich moralnie i nic więcej.
                  Ci księża , których znam są bardzo przyzwoici , a jeden który
                  spróbował ‘grzechu’,
                  po prostu wystąpił z kościoła. Dlatego na podstawie swoich doświadczeń nie mogę
                  wystawić jednoznacznej i zdecydowanej oceny.

                  Z poważaniem AndrzejG
                  • Gość: Krzys52 Re: Celibat dla Andrzeja :O) IP: *.proxy.aol.com 12.11.01, 06:08
                    .......Witaj Andrzeju
                    ....I przyjmij przeprosiny za tę zwłokę
                    ..
                    ....Wydaje mi się, że, wbrew utartym opiniom, trwanie w celibacie nie jest
                    takie znów trudne. Powiedziałbym - małe piwo, wręcz. Pod jednym warunkiem
                    wszakże: trzeba być wolnym od pociągu seksualnego. Tylko tyle. :O)
                    ....Jeśli natomiast młody człowiek płci męskiej doświadczył tego uczucia, to
                    jestem pewien, że zostanie on jednym z tych księży co to mają babę na boku.
                    Najprawdopodobniej będzie się też zaliczał do grupy księży postrzegających
                    swoją aktywność w kategoriach pracy zarobkowej. Jak dużo jest takich księży w
                    Polsce? Trudno powiedzieć. Osobiście nie znam publikacji opartych na rzetelnych
                    i niezależnych badaniach. Mogę tylko domniemywać w oparciu o znajomość życia
                    oraz strzępy dostępnych informacji.
                    ....Obserwacje poczynione przez R.Sipe dotyczą Kościoła katolickiego USA lat
                    1960-90. Czy dziś seksualność księży amerykańskich kształtuje się na poziomie
                    przytoczonych przez Sipe proporcji? Nie sądzę. Stany mają już za sobą rewolucję
                    seksualną i młodzi ludzie nie muszą się ukrywaę ze swoją seksualnością. O ile
                    więc wówczas – jak sam oceniam – nieco ponad 60 procent księży było
                    homoseksualistami o tyle aktualnie odsetek ten mocno musiał się obniżyć.
                    Pytanie tylko - na rzecz przewagi której z pozostałych grup? (księży
                    heterosekualnych praktykujących? księży heteroseksualnych praktykujących
                    celibat?; księży seksualnie oziębłych?; księży z zaburzeniami na tle
                    seksualnym? księży pedofili?) Nie można też zapominać o tutejszym deficycie
                    tzw. “powołań”, który łatany jest głownie importem księży wyprodukowanych w
                    Polsce. Za pieniądze polskiego podatnika. Przy czym mamy tu do czynienia z
                    transakcjami wiązanymi, jako że cześć amerykańskich uzupełnień pochodzi z
                    innych krajów katolickich (Włochy, Austria, Hiszpania...), a miejsce tamtych
                    księży zajmują księża polscy.
                    ....No właśnie, a jak te sprawy wyglądają nad Wisłą? Obawiam się otóż, że do
                    całkiem niedawna, tj. do początku lat 1990, kler katolicki wyglądał mniej
                    więcej tak jak amerykański – trzydzieści lat wcześniej (oprócz wysokości
                    spożycia mocnych trunków na głowę mieszkańca, Polska jest w tyle ze wszystkim
                    chyba). Lata 1990 nie przyniosły jednakże do Polski rewolucji seksualnej na
                    wzór Stanów, czy Europy Zachodniej. “Polska Rewolucja” polegała na eksplozji
                    tzw. “powołań” do stanu dochownego.
                    ....Zasadniczymi przyczynami tego ewenementu na skalę światową była, z jednej
                    strony, społecznie aprobowana (nie będę tu wnikał w znane detale) wysoka
                    pozycja i popularność Kościoła katolickiego, podczas gdy z drugiej - lawinowo
                    rosnące bezrobocie. Jakiej jakości księży możemy oczekiwać po rekrutacji lat
                    1990? Obawiam się, że będzie to grupa złożona głównie z jednostek upatrujących
                    w zawodzie łatwego źrodla zaspokojenia materialnych potrzeb. Czy będzie
                    bardziej nasycona księżmi heteroseksualnymi, mającymi w nosie celibat wraz z
                    jego uzasadnieniem? Czy będą to podobnie podchodzący do życia homoseksualiści?
                    Trudno powiedzieę. Czysto materialna motywacja daje przedstawicielom obydwu
                    grup identyczne szanse na sukces. W efekcie, już druga dekada nowego wieku
                    oznaczać będzie dominację księży materialnie drapieżnych. Bez względu na
                    seksualne preferencje, przy czym ignorowanie celibatu stanie się powszechnie
                    akceptowaną praktyką.
                    ....Kiedyś Andrzeju było tak, że ksiądz wyławiał ze stada młodocianych owieczek
                    te, które – na tle innych – zachowywały się jakby dziwnie. To spośród nich
                    rekrutowali się późniejsi księża i zakonnicy. Najważniejszym zadaniem
                    rekrutanta było doprowadzenie do powołania zanim młodociany kandydat
                    zorientował się, że ciagnie go do chlopaków. Jeśli nie dowiedział się o tym
                    także w seminarium – tym lepiej. Zwykle jednak już wtedy odkrywal w sobie
                    przyszly ksiądz pociąg do płci tożsamej. Znacznie gorzej gdy jednaka płeć
                    wiązała się z dziecięcym wiekiem obiektu seksualnego pożądania (pomimo, iż
                    pedofil ma ponoć nie mieć szczególnych preferencji gdy o płeć idzie, to jednak
                    okazuje się, że zdecydowana większość pedofili preferuje chłopców).
                    ....Nasycenie katolickiego kleru homoseksualistami, oraz ludzmi z zaburzeniami
                    psychiki na tle seksualnym, to piosenka stara (niemal!) jak Kościół.
                    Wprowadzenie celibatu, aczkolwiek uzasadniane na płaszczyznie uniezależnienia
                    od materialistycznych ciągot rodzinnie powiązanych duchownych, wydaje mi się
                    jednak wtórne do koncepcji społeczeństwa funkcjonalnego, sformułowanej we
                    wczesnym średniowieczu. W myśl tej koncepcji funkcjonalne i harmonijne
                    społeczeństwo składać się miało wyłącznie(!) z podstawowych kom
                    rek rodzinnych. Pomiędzy nimi zaś nie było miejsca na jakiekolwiek dewiacje od
                    wzorca do naśladowania, jako że i one mogłyby stać się wzorcami. Stąd
                    wszystkich “dziwolągów” stroniacych od dziewczyn – a rekrutujacy byli jednak
                    fachowcami w swej dziedzinie - zacheęcano do wstępowania na drogę służby Bogu.
                    ....W efekcie to w zakonach i seminariach gotowało się od hormonów osobników
                    homoseksualnych. Czy powyższe zjawisko należy pochwalać czy też potępiać? Rzecz
                    gustu, przy czym przez całe stulecia wspomniane rozwiązanie pozwalało na
                    zachowanie oczekiwanej i pochwalanej wtedy harmonii społecznej. Lub tak
                    przynajmniej wydawało się ówczesnym. Dziś natomiast oczekuje się większej
                    wolności osobistej, prawa do prywatności, prawa do wyboru sposobu na własne
                    życie. Aktualne wyobrażenia charakterystyk akceptowalnej harmonii dość istotnie
                    różnią się od zaszłych. W efekcie także obraz seksualności katolickiego kleru
                    różnić się musi zarówno od podobnego obrazu z lat 1970, jak i od przyszłego –
                    powiedzmy, że drugiej dekady obecnego wieku.
                    ....Na razie jednak wydaje mi się, Andrzeju, że odsetek księży pedofili
                    istotnie nie zmienił się, bo i zmienić się istotnie nie mógł. Zbyt krótki
                    okres. Do tego, rekrutacja lat 1990 nastawiona była na zaspokojenie światowego
                    zapotrzebowania na księży – na ilość, a nie jakość. Zatem bez względu na to
                    jakimi pamietasz osobiście napotkanych księży prawda o trwaniu w celibacie jest
                    taka, że najlepiej wychodzi on osobnikom aseksualnym. Tylko na czym miałoby
                    polegać wtedy ich poświęcenie?
                    ....Z poważaniem
                    .....Krzysztof Patora
                    ..
                    PS....Istniejące związki państwa z Kościołem katolickim (zwlaszcza na polu
                    edukacji, gdzie państwo zatrudnia księży w charakterze nauczycieli) nakładają
                    na państwo obowiązek właściwego doboru kadry nauczycielskiej. Choćby tyle winne
                    jest państwo swoim obywatelom, którzy płacąc podatki utrzymują ten że Kościół,
                    i nawet wtedy gdy państwo – jak Polska - wyznaniowe.
                    ....Tak długo, zatem, jak Kosciół przyssany jest do państwowej kasy, a doi
                    podatnika, ten że podatnik ma prawo oczekiwac, że via państwo będzie sprawowal
                    kontrole kadry nauczycielskiej której powierza własne dziecko. Także gdy kadra
                    jest księdzem.
                    ....Innymi slowy, to na państwie spoczywa obowiązek przeprowadzania niezbędnych
                    badan stanu psychiki zatrudnianych księży, jak i monitorowanie ich pod katem
                    wczesnego wykrywania pedofili. Tutaj bowiem Kościół znajduje się w dziedzinie
                    państwa, przez co podlegać musi(!!) państwowej kontroli.
                  • Gość: Krzys52 Re: Celibat IP: *.proxy.aol.com 18.11.01, 19:03
                    A moze wolalbys o celibacie na Forum o swiatyni opacznosci?
                    K.P.
          • Gość: Kryzs52 Nie Mój Cyrk....Inny Przykład Początku Polemiki IP: *.proxy.aol.com 07.11.01, 04:45
            .......Tomaszu
            ....W każdym polskim mieście jest przynajmniej jeden użytkownik intarnetu, do
            którego trafia to “gówno na ścianie” - jako symbol bezsprzecznie polityczny. Ja
            nie mam zamiaru przekonywać wszystkich – włącznie z Tobą (pomimo całej sympatii
            jaką Ciebie darzę). O powyższym, jak i o tym, że ludzi o podobnych poglądach
            będzie przybywać, wiedziałem także trzy lata temu, gdy (na tym Forum) dokonałem
            publicznego oglądu “sejmowego zwisu” i zauważyłem, że jest to jednak polityczny
            symbol. Czy Ty, Tomaszu – skoro taki z Ciebie esteta i smakosz, znaczy osoba
            wrażliwa - udałeś się w międzyczasie do np. swojego biskupa by poinformować
            go, że “źle się dzieje”? Czy, np., niczym niejaki Bubel ze swoimi antysemickimi
            wydawnictwami, Ty, Tomaszu, dla odmiany rozstawiłeś przed kościołem swój własny
            kramik z literatura pt. “wycofajmy kościół z państwa”? Ba, czy chociażby na tym
            Forum zamieściłeś treść dającą wyraz Twoim odnośnym anty-integrystycznym
            przekonaniom?
            ....Wiem, wiem. Nie było takiej potrzeby, jako że samo wejście Polski do Europy
            wszystko powinno załatwić. Ponadto “pozycja KK w Polsce wyraźnie się zmienia (
            a ) dzisiaj jest już zupełnie inna niż 10 lat temu, za 10 lat będzie to
            wyglądać zupełnie inaczej niż dzisiaj.” Zatem nie miało najmniejszego sensu
            pisać i “walczyć, o to co i tak jest nieuniknione, bo jest to po prostu
            śmieszne ( a więc ) pisanie o konieczności wspierania tego procesu podobne jest
            trochę do stwierdzenia, że trzeba popychać spadający kamień, tak by mógł on
            spaść. ;-) Grawitacja zrobi swoje, spadnie on i bez (mojego) popychania. ;-)”
            Prawda, że proste!?
            ....I, że też tylko ja nie wpadłem na to by ułożyć się na pępkiem do góry i po
            prostu czekać. Grawitacja zrobi przecież swoje. Kościół się zmienił przecież
            skutkiem tej grawitacji - czyli tak sam z siebie - przez ostatnich dziesięć
            lat, a i dalej będzie się zmieniał. Również dzięki grawitacji. Co oczywiście
            także jest bedłka, jako że ludzkość cała, nomen omen, skutkiem tejże samej
            grawitacji z drzewa spadła i wylądowała...tu właśnie.
            ....Jakie to niezbadane wyroki niebios. Okazuje się bowiem, że – z punktu
            widzenia potrzebnych przemian i postępu - najpoprawniejsza postawą obywatelską,
            a i zdroworozsądkową zarazem, jest nic-nie-robienie. Trzeba mieć tylko trochę
            ufności w prawa fizyki. Reszta dokona się sama. A jeśli już ktoś potrzebuje
            bo/albo lubi, to może sobie dosiąść ten toczący się kamień i, za darmo (co też
            jest roztropne bardzo) doświadczyć przyjemności jazdy z historią. A nawet na
            niej (znam takich co od pokoleń to praktykują).
            ....Nawet nie wyobrażasz sobie Tomaszu jak popularne jest w Polsce podejście
            tego właśnie typu, przy czym (ciekawostka) niewatpliwego Mistrza Polski w
            jeździe na kamieniu ma Kraków. Do spółki z Poznaniem. Wynalazcy drutu – znaczy.
            Ale, ale, widze Tomaszu, ze mieszczańska mądrość i rozwaga także do Opola
            trafiła. Gratuluję. Tym goręcej, ze właśnie, z Twoim udziałem, znaleźliśmy się
            o krok od odkrycia, kto wie, czy nie najważniejszego z praw rzadzących
            społeczeństwami. A oto i ono, albowiem z Twojego rozumowania można wysnuć ten
            oto prosty wniosek, że to właśnie pasywność sprzyja przemianom społecznym, a im
            więcej bierności tym zmiany dalej idące. Gratuluję zatem raz jeszcze (przy
            okazji, teraz rozumiem dlaczego jesteś zwolennikiem UW: najwyraźniej skutkiem,
            biernego oczywiscie, oddziaływania podświadomości). :O)
            ....Jednego tylko nie rozumiem Tomaszu, a mianowicie, jak to się dzieje, że w
            społeczeństwie – bo kamień fizyczny rzeczywiście wymagał tylko(!?) wprawienia w
            ruch – że w społeczeństwie rzeczy dzieją się same(?!) Pomóż mi więc Tomaszu.
            Zrób mały research, i wyjaśnij mi proszę dlaczego to Kościół nie jest już taki
            jak dziesięć lat temu, a za następną dekadę będzie jeszcze inny. Koniecznie
            pokuś się o jakieś badania albowiem jakoś nie trafia do mnie, że przemiany
            następują same z siebie, tj. pod nieobecność własnych przyczyn.
            ....Jeśli jednak okaże się, że to Ty masz rację, Tomaszu, że wszystko dzieje
            się samo więc wystarczy jedynie czekać, to będzie to jednocześnie przekonującym
            uzasadnieniem, że to co robię rzeczywiście jest śmieszne, a ja sam – nieźle się
            wyglupiam. Powiem więcej, wykażesz także, iż wszystkie odnośne wysiłki
            przeróżnych ośrodków, ugrupowań, partii, jednostek, wydawnictw, rozgłosni,
            środowisk..., które dążą do wyeliminowania związków państwa z religią, że
            starania ich wszystkich razem wziętych śmiechu tylko są warte, albowiem
            aktualne zmiany w świadomości Polakow i tak by się dokonały. Same.
            ....Także bez pomocy wyżej wymienionych byłby więc dziś kk, takim jakim się
            właśnie prezentuje - a nie był dziesięć lat temu. Bez ich pomocy, też, będzie
            oczywiście zmieniał się nadal.
            ....OK. Powiem krótko. Twój argument jest z gruntu niepoprawny, albowiem, z
            punktu widzenia zdeterminowania odnośnych przemian rzeczywiście “nie ma innej
            możliwości”, jednakże przemiany owe nie są bynajmniej zdeterminowane moją (oraz
            wszystkich w/w ) biernościa. Popatrz Tomaszu co za paradoks, jako że okazuje
            się, iż warunkiem nieuniknionych przemian jest nasza aktywność. Jak zatem
            widać - tylko dzieki niej, dzięki aktywności, mogą “gołąbki wlatywać do gabki”.
            Takze do Twojej gąbki, koteczku. Gdy wpatrzony jesteś w obłoki a pod plecami
            masz kocyk. Ale tego to Tobie mówić nie trzeba.
            ....Bodaj pięć lat temu napisałem na tym Forum, że korzystam z takich
            możliwości jakie mi są dane. Staram się też wykorzystywać je najlepiej jak
            potrafię, a moje ambicje ograniczają się do oddziaływania na tak określonym a
            skromnym raczej obszarze. Zatem nie mówisz mi nic nowego Tomaszu, gdy
            napomykasz o skali mojej działalności. Ja to wiem od samego początku mojej
            bytności tutaj. Jak i to, że obszar mojego oddziaływania – choćby z tytułu
            przyrostu liczebności polskich internautów – musi się powiększać. I bardzo się
            z tego cieszę. Cały czas. Resztę objaśniłem w tekście otwierającym ten wątek.
            ....Wybacz proszę, że tak mało troszczę się o Twoje poczucie smaku, Tomaszu.
            Ba, właśnie o to chodzi by – to co serwuję - także Tobie nie smakowało. Zbyt
            błogo by Ci było w tym nic-nie-robieniu :O)
            ....Pozdrawiam
            .....Krzysztof Patora
            ..
            PS....W ramach rad wymiany.
            Gdybyś kiedyś Tomaszu – w swej horyzontalnej pozycji - spróbował być nieco
            mniej zaangażowany a i aktywny zarazem, i zwrócił wzrok swój w kierunku
            odgłosów tego toczącego się kamienia to mialbyś szansę odkryć, że kamień ów
            bynajmniej nie z górki się toczy lecz - o dziwo - w przeciwnym kierunku. I
            bardzo powoli. Bo, o tym, że nie sam się toczy – to już pewnie wiesz.
            • Gość: Kraken Re: Nie Mój Cyrk.... IP: *.ipt.aol.com 18.11.01, 21:06
              Nie wchodzilem dotychczas w ten watek sadzac,ze rozgorzeje jakas rzeczowa
              dyskusja-niestety-Krzysiu52 niewatpliwie drazysz ciekawy temat,jednak czy nie
              sadzisz,ze robisz to zbyt "sub rosa"??INTELEKT WIEKSZOSCI INTERNAUTOW NIE JEST
              AZ TAK WYSUBLIMOWANY ABY ZROZUMIEC PRZESLANIE TWYCH POSTOW-do ciemnogrodzkiej
              masy naszych rodakow trzeba mowic niczym kierownik w "Bazie ludzi umarlych"-"no
              i jak wam leci,kurwa jego mac??"-inaczej nie pojma!!!Jesli napiszesz,ze nalezy
              zdjac to gowno ze sciany w sali sejmowej-o dziwo-wiedza o co chodzi(sprawcza
              moc ma tu slowo "gowno" (jak przypuszczam),ale jesli napiszesz,ze czas
              najwyzszy zrewidowac zasadnosc obecnosci na tejze sali symbolu nie bedacego
              jednoznacznym wyroznikiem WSZYSTKICH Polakow,jako,ze rozpietosc swiatopogladow
              jest nad Wisla dosc zroznicowana-NIE KAZDY "KAPNIE SIE" O CO CI WLASCIWIE CHODZI
              -to jest moim zdaniem przyczyna niklego odzewu na ten temat-rodacy nie
              bardzo "klamkuja"-nie bardzo wiedza co wlasciwie odpisac-czy zaczac rzucac
              gownem,czy jeszcze zaczekac,az ktos pierwszy sie wychyli.
              Moja rada-jesli chcesz wzbudzic zarliwsza dyskusje-musisz byc nieco mniej
              kulturalny-KULTURA JESZCZE NIKT NIGDY Z POLAKAMI NIE WYGRAL-tutaj trzeba pisac
              niczym Julek Tuwim w wierszu"w ktorym autor uprasza liczne zastepy bliznich,aby
              go w dupe pocalowali"-cyt."i ty ksiezuniu,co kutasa zawiazanego masz na
              supel,aby ci czasem nie pohasal-CALUJCIE MNIE WSZYSCY W DUPE"- bowiem drazenie
              seksualnych preferencji kleru katolickiego w sposob subtelny jak ty to czynisz
              nie wzbudzi szerszego echa-ALE KIEDY NAPISZESZ,ZE WIEKSZOSC KSIEZY TO
              PEDALY,KURWIARZE I ZBOCZENCY MOLESTUJACY DZIECI(co zreszta jest prawda)-WTEDY
              MASZ SZANSE NA JAKIS ODZEW( a o to chyba chodzi-bowiem obaj wiemy,ze kropla
              drazy skale nie swa sila,lecz czestotliwoscia kapania)
              • Gość: Krzys52 Re: Nie Mój Cyrk.... IP: *.proxy.aol.com 19.11.01, 04:29
                ........Czolem
                ....Jak najbardziej zgadzam sie z Toba w ocenach. Niemniej trzeba robic swoje i
                byc w tym bardzo wytrwalym. Na owoce przyjdzie czas. Niedlugo. Tu, na tym forum,
                robic nalezy swoje chocby poprzez pomoc w uchronieniu wartosciowego postu przed
                spadkiem na strone nr.2
                ....Serdecznie pozdrawiam
                .....Krzysztof Patora


                Gość portalu: Kraken napisał(a):

                > Nie wchodzilem dotychczas w ten watek sadzac,ze rozgorzeje jakas rzeczowa
                > dyskusja-niestety-Krzysiu52 niewatpliwie drazysz ciekawy temat,jednak czy nie
                > sadzisz,ze robisz to zbyt "sub rosa"??INTELEKT WIEKSZOSCI INTERNAUTOW NIE JEST
                > AZ TAK WYSUBLIMOWANY ABY ZROZUMIEC PRZESLANIE TWYCH POSTOW-do ciemnogrodzkiej
                > masy naszych rodakow trzeba mowic niczym kierownik w "Bazie ludzi umarlych"-"no
                >
                > i jak wam leci,kurwa jego mac??"-inaczej nie pojma!!!Jesli napiszesz,ze nalezy
                > zdjac to gowno ze sciany w sali sejmowej-o dziwo-wiedza o co chodzi(sprawcza
                > moc ma tu slowo "gowno" (jak przypuszczam),ale jesli napiszesz,ze czas
                > najwyzszy zrewidowac zasadnosc obecnosci na tejze sali symbolu nie bedacego
                > jednoznacznym wyroznikiem WSZYSTKICH Polakow,jako,ze rozpietosc swiatopogladow
                >
                > jest nad Wisla dosc zroznicowana-NIE KAZDY "KAPNIE SIE" O CO CI WLASCIWIE CHODZ
                > I
                > -to jest moim zdaniem przyczyna niklego odzewu na ten temat-rodacy nie
                > bardzo "klamkuja"-nie bardzo wiedza co wlasciwie odpisac-czy zaczac rzucac
                > gownem,czy jeszcze zaczekac,az ktos pierwszy sie wychyli.
                > Moja rada-jesli chcesz wzbudzic zarliwsza dyskusje-musisz byc nieco mniej
                > kulturalny-KULTURA JESZCZE NIKT NIGDY Z POLAKAMI NIE WYGRAL-tutaj trzeba pisac
                > niczym Julek Tuwim w wierszu"w ktorym autor uprasza liczne zastepy bliznich,aby
                >
                > go w dupe pocalowali"-cyt."i ty ksiezuniu,co kutasa zawiazanego masz na
                > supel,aby ci czasem nie pohasal-CALUJCIE MNIE WSZYSCY W DUPE"- bowiem drazenie
                > seksualnych preferencji kleru katolickiego w sposob subtelny jak ty to czynisz
                > nie wzbudzi szerszego echa-ALE KIEDY NAPISZESZ,ZE WIEKSZOSC KSIEZY TO
                > PEDALY,KURWIARZE I ZBOCZENCY MOLESTUJACY DZIECI(co zreszta jest prawda)-WTEDY
                > MASZ SZANSE NA JAKIS ODZEW( a o to chyba chodzi-bowiem obaj wiemy,ze kropla
                > drazy skale nie swa sila,lecz czestotliwoscia kapania)
                >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka