haen1950
30.09.06, 09:52
A za nim wszyscy przyboczni? Czyżby wpływ jakiś rozsadniejszych, którzy się
zbuntowali widząc jak ciągnie ich na dno, znikają nie tylko posady, limuzyny,
apanaże, ale grozi im kompletne unicestwienie w polityce?
Byłby to przejaw rozsądku w PiSie na niespotykaną skalę. Trzymanie się tej
wojennej retoryki oznacza kompletną klęskę.
Być może zawiedli się na bezposrednich wykonawcach rozwiązań siłowych, nikt
nie ma ochoty trafić na długie lata do pudła za ich niedowarzone idee
panowania nad wszystkim, co się rusza i myśli.