jan_zizka
09.10.06, 00:43
preludium: Rzecznik Interesu Publicznego Bogusław Nizieński zastanawia się nad
zakwestionowaniem oświadczenia lustracyjnego Zyty Gilowskiej. Rezygnuje, bo ma
za mało dowodów. W zapowiedziach przedwyborczych i Jarosław, i Lech Kaczyńscy
zapowiadają, że dostęp powszechny do akt b. SB tak, ale z ograniczeniem
dotyczącym "spraw osobistych".
maj 2005 - Zyta Gilowska wylatuje z PO pod byle jakim pretekstem. Przyczyna
prawdopodobnie tkwi w tym, że nie może dostać statusu osoby pokrzywdzonej w
świetle źródeł IPN.
koniec 2005 - w składzie rządu PiSowskiego pojawiają się m.in. były sekretarz
wydziału spraw wewnętrznych KW PZPR, z racji stanowiska skierowany przez
partię do współpracy z SB, Wojciech Jasiński oraz sędzia wsławiony wydawaniem
wyroków skazujących na opozycjonistów Kryże. Koordynatorem służb specjalnych
zostaje b. prokurator z czasów komunistycznych Zbigniew Wasserman. Na
stanowisku pojawia się np. tow. Borysiuk.
styczeń 2006 - Zyta Gilowska zostaje powołana na stanowisko wicepremiera i
ministra finansów. Jednocześnie trwają prace nad projektem zmiany ustawy
lustracyjnej w kierunku szerokiego dostępu do archiwów IPN
styczeń-luty 2006 - do Marcinkiewicza przychodzi Wasserman i mówi, że z-ca RPO
ma coś na Zytę. Rodzik rzeczywiście przychodzi i ma coś na Zytę - twierdzi że
była TW Beatą
luty-marzec 2006 - do sejmu wpływa projekt nowej ustawy lustracyjnej, w
sprawie której dogadali się młodzi posłowie PiSu i PO za plecami liderów
czerwiec 2006 - RPO kieruje sprawę Gilowskiej do Sądu Lustracyjnego. Zyta
zostaje z hukiem przez Marcinkiewicza zdymisjonowana
czerwiec-lipiec 2006 - pojawiają się w prasie doniesienia, że Marcinkiewicz ma
nieczyste sumienie w sprawach finansowych
lipiec 2006 - Marcinkiewicz zostaje wywalony ze stanowiska i z Sejmu
(obejmując zarząd komisaryczny Warszawy), premierem zostaje sam Jarosław
Kaczyński.
Jarosław zapowiada, że jeżeli sąd oczyści Zytę z zarzutu kłamstwa
lustracyjnego, przywróci ją do rządu. W tym samym czasie po II czytaniu ustawa
lustracyjna idzie do komisji, wraca, jest III czytanie i głosami wszystkich
poza SLD zostaje uchwalona. Trafia do Senatu.
lipiec-sierpień 2006 - ustawa lustracyjna zostaje zrujnowana poprawkami w
Senacie, w którym PiS ma 4/5 głosów i wraca do Sejmu. Jako przykład złych
rozwiązań ustawy podaje się w mediach casus Gilowskiej.
wrzesień 2006 - prezydent Lech Kaczyński zapowiada, ża poważnie się zastanowi
nad podpisaniem ustawy lustracyjnej i kwestionuje rzetelność zapisów ubeków w
dokumentach.
Zyta Gilowska zostaje uznana za niewinną kłamstwa lustracyjnego, choć w
uzasadnieniu jest stwierdzone, że z braku wystarczających dowodów, a zeznający
ubek Wieczorek kręcił wyjątkowo niewiarygodnie. Jarosław Kaczyński mianuje ją
wicepremierem i ministrem finansów.
Dzień wcześniej Sejm przyjmuje w komisji część poprawek senatu do ustawy
lustracyjnej, wnioskując całkowitą jawność teczek najwyższych osób w państwie,
a ograniczając jawność na niższych stanowiskach.
Rosja wspiera wizerunkowo w trudnej chwili rząd Kaczyńskiego przysyłając
ministra spraw zagranicznych, który jest przyjmowany - oprócz ministra SZ -
także i przez premiera i przez prezydenta (w czasie wizyty Fotygi w Moskwie
przyjął ją jedynie rosyjski minister spraw zagranicznych).
Jaki będzie koniec? Ustawa może przejść przez sejm w wersji ostrej, a PiS nie
ma dzisiaj większości. W razie czego jest prezydent, który ustawy może nie
podpisać (jak wynika z jego wypowiedzi). A wtedy:
- w rządzie bez przeszkód pozostają Gilowska i chłopacy typu Jasiński.
- działa stara ustawa, w związku z czym urząd RPO nadal istnieje, czyli Rodzik
i jego zwierzchnik wychodzą na swoje. A mogli iść do likwidacji, gdyby nie Układ
- PiS obala ustawę lustracyjną rękami prezydenta mamiąc ciemny lud "względami
ludzkimi" i zyskuje "ludzką twarz" jednocześnie wysadzając w powietrze ustawę
lustracyjną. Na zawsze.
- ubecy mają się nadal dobrze, a nie obciąża to konta PiSu. Część mediów
przyklaśnie prezydentowi, któremu poprawią się notowania
- agenci ochrany zawsze byli najbardziej ognistymi rewolucjonistami w
zakładanych lub infiltrowanych organizacjach. Niedawno uznano agentem
najdłużej siedzącego wieźnia politycznego prlu Leszka Moczulskiego.
Ot, i cała konstrukcja spisku-cyrku z lustracją. Niekoniecznie prawdziwa.
Wolałbym, żeby była nieprawdziwa. Ale coraz mniej na to wskazuje.