a.adas
05.02.07, 18:15
Jak (nie - kto nie ma w sobie chłopskiej krwi?) nasi przodkowie. Bo dzięki
temu chronimy naszą legednarną polskość, tradycję, kontusze. Nie dajemy szansy
chorym poglądom i prądom z zagranicy. Niech żyje Rzeczypospolita jaką znamy od
wieków! Po co coś zmieniać?
Taka refleksja przyszła mi do głowy po dymisji Sikorskiego. Bo czy w rządzie
znajduje się obecnie choćby jeden polityk mający jako takie (nie tylko
słuzbowe) kontakty poza granicami naszego pięknego kraju?
Nię będę udowadniać, że to Polacy są szczególnie zakompleksieni. Bo tak nie
jest, każdy (niegdyś) wielki naród w Europie ma swoją mitologię, lęki,
historię. Tak jak "nasz" charakter to nie tylko "nasza" wina, ale i ogólnych
procesów historyczno-społecznych.
Główny rys tzw. oficjalnej polskiej mentalności jednak nie bardzo mi się
podoba. Jest ona ukierunkowana na ciągłe pretensje. Nie, nie wobec siebie, a
innych, obcych. Nasze wady stają się zaletami, a klęski - (moralnymi)
zwycięstwami. Zamykamy się we własnej skorupie i wymachujemy krótkimi łapkami.
A potem się wsciekamy, że traktuje się nas przedmiotowo, a nie podmiotowo. No
i nikt nas nie rozumie. A przecież zatrzymaliśmy Rosjan pod Warszawą, Turków
pod Wiedniem, a Krzyżaków pod Grunwaldem, komunistów pod Gdańskiem w 80. Tyle
razy ratowaliśmy świat! Przynajmniej mitomanii nie mamy sobie równych.