a.adas
10.02.07, 13:13
Śledztwo ws. afery paliwowej może ruszyć od początku
Prokuratura badająca aferę paliwową, tzw. Orlengate, ma dowód, że kluczowy
świadek Andrzej Czyżewski kłamał. A to on sypał przed komisją śledczą
nazwiskami prokuratorów i ministrów - według niego - współpracujących z mafią.
Możliwe, że w związku z tym śledztwo trzeba będzie wszcząć od początku.
W Orlengate, która wybuchła, gdy wyszło na jaw, że mafia paliwowa ma swoje
macki w wysokich urzędach państwowych, znów wielkie zamieszanie. A w zasadzie
milowy krok wstecz. Prokuratura, do której trafiła sprawa, po zakończeniu
badania jej przez sejmową komisję śledczą odkryła, że główny świadek kłamał.
Były biznesmen Andrzej Czyżewski przed komisją śledczą malowniczo opowiadał o
tym, kto powiązany jest z mafią paliwową. Rzucał nazwiska prokuratorów,
biznesmenów, wysokich urzędników państwowych. Jego zeznania były kluczowe dla
całej sprawy.
Ale teraz może się okazać, że Czyżewski mijał się z prawdą. Bo właśnie
znaleziono pierwszy dowód jego kłamstwa. Okazało się, że - wbrew żarliwym
zaprzeczeniom - uczestniczył w posiedzeniu rady nadzorczej spółki paliwowej
Dansztof, na którym podejmowano decyzję o podwyższeniu jej kapitału o 4 mln
zł. Jest na to niezbity dowód: protokół z tego posiedzenia, na którym widnieje
podpis biznesmena.
To oznacza, że reszta zeznań staje się niewiarygodna. Prokuratura zastanawia
się, co z tym fantem zrobić. Może się bowiem okazać, że całe śledztwo będzie
musiało ruszyć od początku. Jedno jest pewne - jeśli ekspertyza potwierdzi, że
podpis biznesmena na dokumencie jest prawdziwy i niczego nie spreparowano,
zostanie mu postawiony zarzut składania fałszywych zeznań. A za to grozi do
trzech lat więzienia.
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=95&BackToCategory=3&ShowArticleId=31085
(Dzięki, Witek - rzecz zasługuje na osobny topic; Jaruckiej też wierzyli gdy
było warto...)