ola_wawa
30.04.03, 01:18
"Tak biła Ordynacka
Piotr Lisiewicz
"Tych od mokrej roboty można było rozpoznać po skórzanych, czarnych
rękawiczkach. Bili na komendę" - pisał o antysemickich bojówkarzach
studenckiej organizacji SZSP, opozycjonista Jan Józef Lipski. Działacze
Stowarzyszenia Ordynacka twierdzą, że w SZSP krzewili demokrację oraz uczyli
się tolerancji. Na prośbę Komisji Historycznej stowarzyszenia dzieje tego
środowiska dokumentuje Ireneusz Nawrocki, jeden z odpowiedzialnych za tamte
bojówki.
Bili z widoczną wprawą
"Napastnicy schwytali idącego do Kuronia Henryka Wujca. Bito jego głową w
drzwi, aż do utraty przytomności. (...) Gdy Jacek Kuroń otworzył drzwi, by
przyjść z pomocą przyjacielowi, bojówka wtargnęła do mieszkania. Napastnicy
sprawiali wrażenie fachowców. Bili z widoczną wprawą i świadomością tego,
jaki efekt ma każdy cios. Tych od mokrej roboty można było rozpoznać po
skórzanych, czarnych rękawiczkach. Bili na komendę bądź na rozkaz przerywali.
Grażynę Kuroniową uderzono raz po raz ciosami karate po obu rękach
wykręconych do tyłu, po czym została podniesiona w górę za szyję. W tym
momencie interweniował jeden z osobników kierujących akcją. Maciej, syn Jacka
i Grażyny Kuroniów, uczeń ostatniej klasy liceum również został pobity -
rezultat: wstrząs mózgu" - tak akcję bojówki SZSP opisał w książce "KOR" z
1983 r. działacz opozycji demokratycznej Jan Józef Lipski.
W czasie gdy bojówkarze tłukli uczestników spotkania, ataku serca dostał
leżący w łóżku chory ojciec Jacka Kuronia. Napastnicy nie pozwalali zadzwonić
po pogotowie. Kuroń wydarzenie zapamiętał następująco: "Wtargnęli do środka,
a ja stałem przyciśnięty do ściany i histerycznym głosem wołałem: - Ludzie,
ludzie, mój ojciec umiera! Widziałem, jak tłukli Henia [Henryka Wujca -
przyp. PL], jak zalewa go krew, jak głowa jego odbija się po schodach, po
których go ciągnęli, aż wreszcie, jak rzucają go w śnieg. Byłem pewien, że
już nie żyje. (...) A potem wbiegam do środka i widzę, jak katują mi syna.
Potwornie i metodycznie. Kilku trzyma, jeden bije. (...) Jest stojący bierny
tłum i wśród nich ci w czarnych rękawicach, ci od bicia" (relacja z
książki "Gwiezdny czas", 1991).
Napady powtarzały się. 7 marca 1979 r. pobito studentów Mieczysława
Książczaka i Jaremę Dubiela. 14 marca - Adama Michnika oraz Konrada
Bielińskiego i Jana Cywińskiego.
Bojówkarze chwycili Michnika za ręce i wybili nim szybę w drzwiach klatki
schodowej. Cywiński zapamiętał twarz napastnika. Dowiedział się, że bojówkarz
nazywa się Ireneusz Tondera, studiuje historię i trenuje kulturystykę.
Żydowska krew opozycjonistów
W "Biuletynie Informacyjnym KOR" nr 2/28 z 1979 r. Kuroń opisał poglądy
aktywu SZSP - tego, który gościł w jego mieszkaniu. "Jaki więc jest ten
światopogląd? Przede wszystkim - polski, bo "jesteśmy Polakami", "kochamy
Polskę", "czujemy Polskę". Słowa: Polska, polski, Polak padały w czasie
kilkugodzinnych wrzasków tak często, że kiedy w pewnym momencie zacząłem
liczyć, a wykrzykiwało coś naraz kilku patriotów, to nie mogłem nadążyć.
(...) Nienawiść do Niemców w ogóle (...) deklarowano na różny sposób i
niezwykle często. Przede wszystkim jednak w kontekście nienawiści do mnie
jako zdrajcy ojczyzny (...). Mój dziadek - zwierzał się któryś - zastrzelił w
czasie wojny siedmiu takich zdrajców jak pan, panie Kuroń. Ja też bym
strzelał, ale nie wolno (...) Nie brakło również wątku żydowskiego. Co pewien
czas ktoś go podejmował już to aluzyjnie, np. zwracając się per Izaak Kuroń,
już to wprost, np. objaśniając mój zły charakter żydowską krwią (dosłownie).
Za każdym razem znawcy przedmiotu prostowali: "z tego punktu widzenia pan
Kuroń jest czysty" (dosłownie). Rozumiem teraz, że "prawdziwy Polak" jest
rasowo czysty, czuje i kocha Polskę, to znaczy nienawidzi Niemców, Żydów i
zdrajców ojczyzny, tj. takich, którzy z Niemcami lub Żydami mają coś
wspólnego".
Bo chcieli dyskutować
Kim byli ci, przeciwko którym wysłano aktyw SZSP? W listopadzie 1977 r. w
prywatnych mieszkaniach w Warszawie rozpoczął się cykl wykładów Latającego
Uniwersytetu. W kilka miesięcy później, 22 stycznia 1978 r., odbyło się
zebranie kilkudziesięciu osób ze środowiska naukowego i literackiego, które
powołały do życia Towarzystwo Kursów Naukowych. "Pragniemy wyjść naprzeciw
dążeniom do poszerzenia, wzbogacenia i uzupełnienia wiedzy, które ożywiły się
od pewnego czasu w kręgach młodzieży studenckiej i młodej inteligencji w
Polsce" - napisano w deklaracji TKN.
TKN uznawano początkowo za przybudówkę Komitetu Obrony Robotników KOR, co nie
było prawdą. Wśród twórców i wykładowców TKN znalazły się osoby związane z
opozycją demokratyczną od prawa do lewa. Bohdan Cywiński mówił o sprawie
polskiej w okresie zaborów, Jerzy Jedlicki o ideologiach społeczno-
politycznych od rewolucji francuskiej do II wojny światowej, Tomasz Burek o
literaturze jako wyrazie świadomości społecznej, Tadeusz Kowalik o historii
gospodarczej i powojennej myśli ekonomicznej, Jan Strzelecki o wielkich
dyskusjach powojennego 30-lecia, Adam Michnik o powojennej historii Polski.
Karatecy, bokserzy,
zapaśnicy, ochroniarze
Kim byli bojówkarze? Świadkowie kolejnych zajść rozpoznali wśród nich znanych
sobie funkcjonariuszy bezpieczeństwa, ale, jak pisze Jan Józef Lipski, nie
oni stanowili trzon. Parę osób zidentyfikowano jeszcze przed napadem na
mieszkanie Jacka Kuronia 21 marca 1979 r. Byli to działacze SZSP.
SZSP było w tym czasie jedyną istniejącą na uczelniach organizacją studencką.
W 1973 r. doszło do zjednoczenia Zrzeszenia Studentów Polskich (ZSP) z
uczelnianymi kołami Związku Młodzieży Socjalistycznej (ZMS) i Związku
Młodzieży Wiejskiej (ZMW). W jego wyniku powstał Socjalistyczny Związek
Studentów Polskich. SZSP różniło się od ZSP dużo większym upolitycznieniem i
gorliwością w wykonywaniu poleceń partii.
Po najściu na mieszkanie Kuronia uczestnicy spotkań TKN postarali się o
dokładniejsze wiadomości na temat członków bojówek. Okazało się, że w skład
grupy wchodzili członkowie SZSP i innych organizacji młodzieżowych, np. ZSMP,
specjalizujący się w karate, zapasach, podnoszeniu ciężarów i boksie.
Pierwszymi rozpoznanymi byli najagresywniejsi - Jerzy Folcik i Tadeusz
Kulmacz.
Kuroń i Lipski podają w swych relacjach tę samą listę bojówkarzy. "Wydaje
się, że warto utrwalić w pamięci społecznej zidentyfikowane osoby bojówkarzy:
Jacek Balaun (AWF, bokser), Stanisław Bienia (AWF, ciężarowiec), Zdzisław
Brzowski (Brzozowski? AWF, zapaśnik, bramkarz w "Relaksie"), Leszek Drewniak
(AWF, instruktor karateka), Zbigniew Fiks (AWF, bramkarz w "Relaksie"), Jerzy
Folcik (AWF, przewodniczący Rady Uczelnianej SZSP), Andrzej Guziała
(absolwent SGPiS, sekretarz Warszawskiej Rady Federacji Socjalistycznych
Związków Młodzieży Polskiej), Andrzej Kowalczyk (UW, ekonomia, sekretarz
Zarządu Stołecznego SZSP), Tadeusz Kulmacz (AWF, ciężarowiec, bramkarz
w "Relaksie"), Andrzej Łapiński (AWF, ciężarowiec), Andrzej Parzęcki (AWF,
karateka), Czesław Pisarkiewicz (UW), Marek Rudziński (UW, ekonomia), Tomasz
Sadowski (UW, ekonomia, wiceprzewodniczący ds. ideowo-wychowawczych RW SZSP),
Jerzy Szczepaczyński (absolwent socjologii), Ireneusz Tondera (UW, historia),
Wiesław Witrony (SGPiS lub UW, ekonomia)" - pisze Lipski.
Ci, którzy wysyłali karateków
Ustalono też, że protektorami bojówek, które napadały na mieszkania
opozycjonistów, byli Krzysztof Kruszewski, Ireneusz Nawrocki i Jerzy
Bolesławski. Inspiratorem był Kruszewski, wówczas sekretarz Komitetu
Warszawskiego PZPR, któremu podlegał wydział nauki. Antysemicka retoryka
bojówkarzy nie dziwiła tych, którzy znali przeszłość Kruszewskiego. Według
prof. Hanny Świdy-Ziemby Kruszewski należał do "hunwejbinów" marca 1968 r. na
pedagogice.
Nawrocki - szef warszawskiego SZSP i Bolesławski - szef Rady Warszawskiej
Federacji Młodzieży uzgadniali