Dodaj do ulubionych

Do Błochowiak nędzy!

03.05.03, 15:32
Nie wiem kto wysłał Rywina, ale postępowanie
SLD, jego szefa i prezydenta stoi w całkowitej sprzeczności z tym
co ww instytucje deklarowały i deklarują.

Zarówno Miller jak i Kwaśniewski bez przerwy podkreślają,
że trzeba zrobić wszystko żeby sprawę wyjaśnić.
Jednocześnie Kwaśny przez osiem miesięcy nie ujawnia faktu otrzymania
od samego Rywina dokumentu, w którym ten praktycznie
usadza Kwiatkowskiego. Na dodatek Szymczycha stwierdza, że
w tej kartce nic nie ma i ona nie zmienia sytuacji, a swoje
przekonanie o niewinności Kwiatkowskiego opiera na tym, że go zna
i nie wyobraża sobie żeby ten wysyłał kogoś z propozycją korupcyjną.
Na pytania dziennikarzy o sprawę Rywina szanowny pan prezydent
odpowiada- co to za pytanie w ogóle jest.

SLD blokuje sprawdzenie billingów Millera, Jakubowskiej
i Nikolskiego, a szef rządu RP w odpowiedzi na pytanie posła,
członka sejmowej komisji śledczej odpowiada, że w tej sprawie
poseł nie jest dla niego partnerem. Jeśli premier tak rozumie
dochodzenie do prawdy- nie przeprowadzenie podstawowych czynności
-to mamy premiera wała, który powinien poszukać satysfakcji
gdzie indziej i tam zostać zaspokojonym.

Także ZACHOWANIE SLD jest poważną przesłanką by myśleć,
że "grupa trzymająca władzę" to nie niewiadomo kto tylko
po prostu sojusz. Czarzasty, Jakubowska, Pastusiak, Nikolski
i wreszczie Miller demonstrują przed komisją sejmową
na oczach całej Polski swój prawdziwy stosunek do komisji,
do całej sprawy, a tak na prawdę do nas, do wszystkich
Polaków. Mamy was wszystkich za zera- zdawaliby się mówić.

A co do aktorstwa opozycyjnych członków komisji i jej
upolitycznienia; opozycji, która rzekomo wykorzystuje fakt
istnienia komisji do walki politycznej itd- bo jak słucham,
co niektórzy chrzanią w tv czy piszą tutaj to po prostu nasuwa
mi się tylko jedno słowo- podłość.

Przecież to SLD ma w komisji większość i może zablokować
wszystko, (jak np. sprawdzenie billingów) więc kto upolitycznia
do Błochowiak nędzy???
- moim zdaniem każdy szef rządu (ZAKŁADAJĄC, ŻE JEST NIEWINNY)
doprowadziłby do tego, żeby powstała komisja w skład której
wchodziłoby po jednym z przedstawicieli każdego klubu.
Dlatego sam fakt, że SLD czegoś takiego nie zrobił pozwala na
podejrzenia co do jego niewinności.
A poza tym gdybym ja był o coś oskarżany to od razu bym oddał
wszystkie billingi.
Aktorstwo- oskarża się Rokitę i Ziobrę, że grają itd.
Co grają? To oni zadają normalne pytania i chcą się przekonać
czy Rywin wskazując SLD i Millera jako swoich mocodawców
mówił prawdę. To nie opozycja oskarżyła Millera i SLD tylko
do Błochowiak nędzy Rywin, który został nagrany.
Kto ośmiesza komisję?:
Lew Andowski- komisja to coś na kształt między komisją McCarthiego
a kabaretem;
Szteliga- przecież Pani ośmiesza komisję na oczach całej Polski;
- przecież to paranoja jest;
Błochowiak- pytania o kible; chamstwo przy przesłuchaniu Millera;

... i przyzwolenie na to wszystko NAŁĘCZOWIANKI;
to oni a nie kto inny- SLD- jak to się ma do tego, że chcą wyjaśnić
prawdę do Błochowiak nędzy?



Obserwuj wątek
    • kataryna.kataryna W temacie Nałęczowianki, ale nie tylko 03.05.03, 16:48
      W stenogramie z przesłuchania Urbana znajduje się fragment doskonale oddający
      sposób myślenia Nałęcza i jego obiektywizm. Zanim cytat, słowo o kontekście. W
      czasie pzresłuchania Ziobro przytoczył "zlecenie" jakiego według Rapaczyńskiej
      użyła Jakubowska, na to się wtrącił Szteliga, że nie wolno bo przecież
      Jakubowska napisała w liście do komisji, że tak nie powiedziała. Ziobro prosił
      prawników o wykładnię czy list Jakubowskiej pod względem procesowym jest równie
      wartościowy jak zeznania świadka złozone pod przysięgą, zaczęły się dyskusje,
      przepychanki i oto Nałęcz odzywa się w te słowa:

      Nałęcz: Ja bym się przyłączył, panie pośle, do apelu pana posła Szteligi, bo
      pan używa słowo „zlecenie” jako określenia pani Aleksandry Jakubowskiej,
      powołując się na wypowiedź pani Wandy Rapaczyńskiej, czyli RELACJE Z DRUGIEJ
      RĘKI, gdy tymczasem pismo pani Aleksandry Jakubowskiej NIE POZOSTAWIA
      WĄTPLIWOŚCI co do tego, że pani Aleksandra Jakubowska tego określenia nie
      użyła.

      Według mnie ta wypowiedź Nałęcza jest kuriozalna i wiele mówi o jego stosunku
      do poszczególnych aktorów sprawy. Oto jego zdaniem zwykłe pismo
      Jakubowskiej "znosi" wagę zeznań pod przysięgą Rapaczyńskiej. Pod względem
      procesowym i zdroworozsądkowym - co najmniej dziwne.
      • Gość: franek Re: W temacie Nałęczowianki, ale nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.03, 17:30
        A ja tego Nałęcza rozgryźć nie mogę, wydaje mi się on postacią cokolwiek
        tragiczną.

        Z jednej strony ewidentnie blokuje część pytań, które zablokowane zostać nie
        powinny (chyba zespół SANZ, Silna Alergia Na Ziobrę), nie reaguje, kiedy
        powinien, na chamskie zachowania świadków (przede wszystkim przy okazji
        Millera, ale też Czarzastego i Nikolskiego), czy też blokuje wniosek o billingi
        Millera - przecież jego głos jest tu decydujący, bo na to, że eseldziaki
        zagłosują "za", chyba nikt nie liczy.

        Z drugiej jednak, czasem zdarza mu się zadać pytanie niewygodne (choćby przy
        okazji Kwiatkowskiego rozmów z Sulikiem - to można wytłumaczyć, bo Brunatnego
        już chyba spisali na straty - ale też i przy okazji przesłuchania Nikolskiego),
        posłowi Rokicie nie przeszkadza w działalności śledczej prawie wcale, co
        więcej, przy niektórych pytaniach Rokity u Nałęcza dostrzec można błysk w oku.
        Wspomnieć też należy sławetny felieton we "Wproście", za który tak mu zmyto
        głowę.

        I tak właśnie mi się zdaje, że ścierają się w nim te dwa fronty - propartyjny i
        zwykła chęć dojścia do prawdy. I jak w tragedii antycznej - której opcji by nie
        wybrał, i tak będzie źle. Albo usuną go z UP, jak Balickiego, albo prawdy
        odkryć się profesorowi nie uda...

        Jest jeszcze trzecia ewentualność - prowadzi jakąś swoją grę, a niewygodne
        pytania, które czasem mu się wymskną, to "blef biznesowy". Ale, z całym
        szacunkiem dla Pana Przewodniczącego, nie wydaje mi się on człowiekiem na tyle
        błyskotliwym, żeby zdobywać się na takie zagrywki.

        Moim zdaniem to poczciwy typ (przecież takich akcji, jakie przeprowadzają lewym
        skrzydłem Andowski, Rydzoń czy Błochowiak to Nałęcz jednak nie robi), który nie
        ma na tyle odwagi i inwencji, żeby opuścić szeregi FC SLD i spróbować szczęścia
        w drużynie Rokity.
        • kataryna.kataryna Re: W temacie Nałęczowianki, ale nie tylko 03.05.03, 17:47
          Gość portalu: franek napisał(a):

          > A ja tego Nałęcza rozgryźć nie mogę, wydaje mi się on postacią cokolwiek
          > tragiczną.
          >
          > Z jednej strony ewidentnie blokuje część pytań, które zablokowane zostać nie
          > powinny (chyba zespół SANZ, Silna Alergia Na Ziobrę), nie reaguje, kiedy
          > powinien, na chamskie zachowania świadków (przede wszystkim przy okazji
          > Millera, ale też Czarzastego i Nikolskiego), czy też blokuje wniosek o
          billingi
          >
          > Millera - przecież jego głos jest tu decydujący, bo na to, że eseldziaki
          > zagłosują "za", chyba nikt nie liczy.
          >
          > Z drugiej jednak, czasem zdarza mu się zadać pytanie niewygodne (choćby przy
          > okazji Kwiatkowskiego rozmów z Sulikiem - to można wytłumaczyć, bo Brunatnego
          > już chyba spisali na straty - ale też i przy okazji przesłuchania
          Nikolskiego),
          >
          > posłowi Rokicie nie przeszkadza w działalności śledczej prawie wcale, co
          > więcej, przy niektórych pytaniach Rokity u Nałęcza dostrzec można błysk w
          oku.
          > Wspomnieć też należy sławetny felieton we "Wproście", za który tak mu zmyto
          > głowę.
          >
          > I tak właśnie mi się zdaje, że ścierają się w nim te dwa fronty - propartyjny
          i
          >
          > zwykła chęć dojścia do prawdy. I jak w tragedii antycznej - której opcji by
          nie
          >
          > wybrał, i tak będzie źle. Albo usuną go z UP, jak Balickiego, albo prawdy
          > odkryć się profesorowi nie uda...
          >
          > Jest jeszcze trzecia ewentualność - prowadzi jakąś swoją grę, a niewygodne
          > pytania, które czasem mu się wymskną, to "blef biznesowy". Ale, z całym
          > szacunkiem dla Pana Przewodniczącego, nie wydaje mi się on człowiekiem na
          tyle
          > błyskotliwym, żeby zdobywać się na takie zagrywki.
          >
          > Moim zdaniem to poczciwy typ (przecież takich akcji, jakie przeprowadzają
          lewym
          >
          > skrzydłem Andowski, Rydzoń czy Błochowiak to Nałęcz jednak nie robi), który
          nie
          >
          > ma na tyle odwagi i inwencji, żeby opuścić szeregi FC SLD i spróbować
          szczęścia
          >
          > w drużynie Rokity.


          Ja też nie wiem co o Nałęczu myśleć. Przy całym moim rozczarowaniu nim jako
          przewodniczącym (to on ponosi większą część winy na to, że komisja ewoluowała w
          kierunku Hyde Parku, gdzie przesłuchujący może zadać dowolne pytanie a
          przesłuchiwany odpowiedzieć w dowolny sposób), przy wszystkich zarzutach o
          stronniczość, mam duży problem z jego oceną. Uważam, że jest to uczciwy
          człowiek, w którego duszy toczy się heroiczny bój między zwyczajną ludzką
          przyzwoitością a świadomością partyjnego interesu. Bo rzeczywiście, Nałęcz nie
          posuwa się do pytań rozmywających, nie odwraca kota ogonem, czasami drąży
          bardzo skutecznie i wyciąga ciekawe rzeczy, generalnie jako śledczy się w miarę
          sprawdza (gdyby zostali tam we trójkę - Rokita, Nałęcz i Ziobro) prędzej
          doszliby do prawdy niż z tym SLD-owskim balastem po bokach. Może rzeczywiście
          chodzi o SANZ? Bo uaktywnia się właściwie tylko przy Ziobro. Nałęcz nie
          powinien być przewodniczącym, to pewne, bo się do tego zwyczajnie nie nadaje i
          się tego nie nauczy, problem w tym, że nie bardzo jest go kim zastąpić, żeby
          była poprawa, musiałby na jego miejsce wejść Rokita a do tego nikt tam nie
          dopuści. Gdyby Rokita był przewodniczącym a Nałęcz zwykłym śledczym, akcje
          Nałęcza zdecydowanie by wzrosły a praca komisji nabrałaby rozpędu. Zmiana
          Nałęcza na kogokolwiek innego nic by nie dała a nawet byłoby gorzej. Na
          bezrybiu i rak ryba, Nałęcz jest złym przewodniczącym ale alternatywa jest
          wręcz tragiczna.
          • Gość: franek Re: W temacie Nałęczowianki, ale nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.03, 18:52
            kataryna.kataryna napisała:

            > żeby
            > była poprawa, musiałby na jego miejsce wejść Rokita a do tego nikt tam nie
            > dopuści. Gdyby Rokita był przewodniczącym a Nałęcz zwykłym śledczym, akcje
            > Nałęcza zdecydowanie by wzrosły a praca komisji nabrałaby rozpędu.

            A ja nie byłbym taki pewien. Rokita rzeczywiście jest świetny, kiedy "przyp...
            z drugiego szeregu", żeby zacytować Rywina, i chyba nikt nie ma wątpliwości, że
            resztę komisji bije na głowę. Natomiast obawiam się, ża jako przewodniczący
            mógłby się nie sprawdzić (już w SKL kiepsko mu szefowanie szło), że straciłaby
            na tym jego "śledczość".

            Poza tym bycie "szeregowym" w komisji ma swoje plusy - teraz Janek może słuchać
            pytań Ziobry i ewentualnie Nałęcza, a przy innych wyskoczyć poczytać gazetę. A
            jakby musiał tam siedzieć 7 godzin i wysłuchiwać tyrad Andowskiego i Rydzonia,
            jakby musiał co chwilę dyskutować z nimi nad sensownością zadawanych pytań, to
            chyba nie starczyłoby mu zapału i werwy do przesłuchań świadków.

            PS. natomiast co do tego, że akcje Nałęcza jako zwykłaego członka komisji by
            wzrosły, jak i co do tego, że jest kiepski, ale nie ma go kto zastąpić, w pełni
            się zgadzam
        • strajker Re: W temacie Nałęczowianki, ale nie tylko 03.05.03, 18:07
          Gość portalu: franek napisał(a):

          > Moim zdaniem to poczciwy typ (przecież takich akcji, jakie przeprowadzają
          lewym
          >
          > skrzydłem Andowski, Rydzoń czy Błochowiak to Nałęcz jednak nie robi), który
          nie
          >
          > ma na tyle odwagi i inwencji, żeby opuścić szeregi FC SLD i spróbować
          szczęścia
          >
          > w drużynie Rokity.
          Nie robi, ale on nie może bo skompromitowałby się
          JAKO PRZEWODNICZĄCY. Nie robić nie robi tylko, że on
          jest przewodniczącym- ma przewodniczyć,
          ale i nie dopuszczać do tego co wyprawia np. Błochowiak.

          A tak nawiasem do obecności wckaczki w tej komisji- w moim przekonaniu Kalisz
          zrezygnował dlatego, że musiał. Musiał nie dlatego, że ma za dużo
          obowiązków czy jak to tam mówił (żałosne) ale dlatego, że-
          - wiadomo, że Kalisz uchodzi za takiego pierwszego prawnika
          w SLD. Trwając więc dalej w tej komisji skompromitowałby się
          albo jako prawnik albo jako członek SLD.
          • Gość: franek Re: W temacie Nałęczowianki, ale nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.03, 19:05
            strajker napisał:

            > Nie robi, ale on nie może bo skompromitowałby się
            > JAKO PRZEWODNICZĄCY.

            A ja nadal będę się upierał, że nie robi takich akcji nie dlatego, że jako
            przewodniczący nie może, ale najzwyczjaniej w świecie nie chce.

            > Nie robić nie robi tylko, że on
            > jest przewodniczącym- ma przewodniczyć,
            > ale i nie dopuszczać do tego co wyprawia np. Błochowiak.

            Tu się w pełni zgadzam, ma przewodniczyć i to mu absolutnie nie wychodzi. Ale,
            jak już tu pisała Kataryna, nie ma chyba w komisji lepszego kandydata na
            przewodniczącego (ewentualnie Rokita, ale ja nie byłbym taki przekonany co do
            sensowności takiego rozwiązania). Jasne też, że nie powinien dopuszczać do
            tego, co robi Błochowiak, Rydzoń, Andowski i tak dalej. Z moich obserwacji
            wynika, że Nałęcz "przewodniczy" wtedy, kiedy przy głosie jest Ziobro albo
            Beger. Nazwałem to SANZ, Silną Alergią Na Ziobrę, bo z tego, że nadmiernie
            strofuje następczynię Smolany ja przynajmniej się cieszę.

            >
            > A tak nawiasem do obecności wckaczki w tej komisji- w moim przekonaniu Kalisz
            > zrezygnował dlatego, że musiał. Musiał nie dlatego, że ma za dużo
            > obowiązków czy jak to tam mówił (żałosne)

            maksymalnie żałosne :)

            ale dlatego, że-
            > - wiadomo, że Kalisz uchodzi za takiego pierwszego prawnika
            > w SLD. Trwając więc dalej w tej komisji skompromitowałby się
            > albo jako prawnik albo jako członek SLD.

            Tu raczej też się zgadzam.
      • Gość: babariba W temacie Rapaczyńskiej, ale nie tylko IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 03.05.03, 17:35
        szeczólnie wiarygodności Rapaczyńskiej dowodzi ten framgment jej wypowiedzi, w którym mówiła o tajemniczym telefonie z pogróżkami przed przesłuchaniem w śledziowej komisji. "Zapomniała" tylko dodać, zę telefonó było kilka, a telefonujący domagał się 250 tys, dolarów okupu. No, "zapomniało" się kobiecince, tyle ma spraw na głowie...
        Natomiast efekt medialny został uzyskany w pełni, w świat poszło wyraźne przesłanie - oto 'GRUPA TRZYMAJĄCA WŁADZĘ' posunęła się do pogróżek w stosunku mającej rozpocząć zeznania prezesa AGORY.
        Ciekawe, czy takie zeznanie POD PRZYSIĘGĄ wypełnia dyspozycje kategorii FAŁSZYWEGO ZEZNANIA???
        **********************************************
        kataryna.kataryna napisała:

        > W stenogramie z przesłuchania Urbana znajduje się fragment doskonale oddający
        > sposób myślenia Nałęcza i jego obiektywizm. Zanim cytat, słowo o kontekście. W
        > czasie pzresłuchania Ziobro przytoczył "zlecenie" jakiego według Rapaczyńskiej
        > użyła Jakubowska, na to się wtrącił Szteliga, że nie wolno bo przecież
        > Jakubowska napisała w liście do komisji, że tak nie powiedziała. Ziobro prosił
        > prawników o wykładnię czy list Jakubowskiej pod względem procesowym jest równie
        >
        > wartościowy jak zeznania świadka złozone pod przysięgą, zaczęły się dyskusje,
        > przepychanki i oto Nałęcz odzywa się w te słowa:
        >
        > Nałęcz: Ja bym się przyłączył, panie pośle, do apelu pana posła Szteligi, bo
        > pan używa słowo ?zlecenie? jako określenia pani Aleksandry Jakubows
        > kiej,
        > powołując się na wypowiedź pani Wandy Rapaczyńskiej, czyli RELACJE Z DRUGIEJ
        > RĘKI, gdy tymczasem pismo pani Aleksandry Jakubowskiej NIE POZOSTAWIA
        > WĄTPLIWOŚCI co do tego, że pani Aleksandra Jakubowska tego określenia nie
        > użyła.
        >
        > Według mnie ta wypowiedź Nałęcza jest kuriozalna i wiele mówi o jego stosunku
        > do poszczególnych aktorów sprawy. Oto jego zdaniem zwykłe pismo
        > Jakubowskiej "znosi" wagę zeznań pod przysięgą Rapaczyńskiej. Pod względem
        > procesowym i zdroworozsądkowym - co najmniej dziwne.
        >
        >
        • kataryna.kataryna Re: W temacie Rapaczyńskiej, ale nie tylko 03.05.03, 18:06
          Że Ci się chce po raz kolejny ten temat wyciągać, przecież on już obrobiony na
          wszystkie strony.

          Gość portalu: babariba napisał(a):

          > szeczólnie wiarygodności Rapaczyńskiej dowodzi ten framgment jej wypowiedzi,
          w
          > którym mówiła o tajemniczym telefonie z pogróżkami przed przesłuchaniem w
          śledz
          > iowej komisji. "Zapomniała" tylko dodać, zę telefonó było kilka, a
          telefonujący
          > domagał się 250 tys, dolarów okupu. No, "zapomniało" się kobiecince, tyle ma
          s
          > praw na głowie...


          Nie zapomniała tylko nikt jej o to nie pytał więc powiedziała to co
          najistotniejsze. Zapewniam Cię, że każdy prawnik by jej doradził unikanie
          szczegółów. Ale Ty oczywiście wolisz wersję o mataczeniu.


          > Natomiast efekt medialny został uzyskany w pełni, w świat poszło wyraźne
          przesł
          > anie - oto 'GRUPA TRZYMAJĄCA WŁADZĘ' posunęła się do pogróżek w stosunku
          mające
          > j rozpocząć zeznania prezesa AGORY.


          Nie wiem czy w świat, ja tego tak nie odebrałam ani ona tego nie powiedziała.
          Powiedziała to co powiedziała, reszta to Twoja interpretacja, zarówno jej słów
          jak i intencji.


          > Ciekawe, czy takie zeznanie POD PRZYSIĘGĄ wypełnia dyspozycje kategorii
          FAŁSZYW
          > EGO ZEZNANIA???


          Nie.
        • Gość: pedro chlopie, ty to mosz zdrowie!... IP: *.attu.pl / 192.168.6.* 03.05.03, 19:07
          ale i chyba spory lex kompleks. jesli jeszcze studiujesz, to pol biedy, ale
          jesli pracujesz w zawodzie - to biedni sa twoi klienci i pracodawca. w sld
          chyba za sw. rite robisz.
      • strajker Re: W temacie Nałęczowianki, ale nie tylko 03.05.03, 18:04
        kataryna.kataryna napisała:

        > Według mnie ta wypowiedź Nałęcza jest kuriozalna i wiele mówi o jego stosunku
        > do poszczególnych aktorów sprawy. Oto jego zdaniem zwykłe pismo
        > Jakubowskiej "znosi" wagę zeznań pod przysięgą Rapaczyńskiej. Pod względem
        > procesowym i zdroworozsądkowym - co najmniej dziwne.
        >
        >
        Racja. To tak jakby powiedział- zeznania świadków są nieważne
        jeśli ktoś z mojej koalicji powie, że są nieprawdziwe.
        Czyli jednym słowem- Rapaczyńska kłamie pod przysięgą bo
        pani minister tak powiedziała.
        To jest chyba najbardziej wyrazisty przykład, ale takich
        wypowiedzi i działań Nałęczowianki można by przytoczyć
        kilkadziesiąt.
        A co do głosowań Nałęcza nieźle pisze o tym Wierzbicki
        26 marca w GP- "Pan Marszałek".
        • kataryna.kataryna Re: W temacie Nałęczowianki, ale nie tylko 03.05.03, 18:07
          strajker napisał:

          > A co do głosowań Nałęcza nieźle pisze o tym Wierzbicki
          > 26 marca w GP- "Pan Marszałek".


          A co pisze? Jest gdzieś w internecie?
          • strajker Re: W temacie Nałęczowianki, ale nie tylko 03.05.03, 18:19
            kataryna.kataryna napisała:

            > A co pisze? Jest gdzieś w internecie?
            >
            tu:
            www.gazetapolska.pl/?gp=,1,030326,fel,wierz,,,fel_wierz
            • kataryna.kataryna Re: W temacie Nałęczowianki, ale nie tylko 03.05.03, 18:24
              strajker napisał:

              > kataryna.kataryna napisała:
              >
              > > A co pisze? Jest gdzieś w internecie?
              > >
              > tu:
              > www.gazetapolska.pl/?gp=,1,030326,fel,wierz,,,fel_wierz


              Niestety, trudno się nie zgodzić z tą surową oceną, chociaż ja cały czas
              uważam, że to przyzwoity człowiek tylko źle obsadzony i tam gdzie trafił musi
              dawać ciała. Dziwi mnie trochę natomiast jego bezrefleksyjność na swój temat.
              Gdy dziennikarze lub członkowie komisji zarzucają mu, że źle prowadził obrady i
              jest odpowiedzialny za wpadki komisji, on sam nie ma sobie nic do zarzucenia i
              jest zazwyczaj z siebie zadowolony. Taki brak samokrytycyzmu źle wróży.
    • kataryna.kataryna O Nałęczu - jeszcze mi się przypomniało 03.05.03, 18:33
      Franek tu już przypomniał felieton Nałęcza o Kwiatkowskim, niewątpliwie należy
      się za to Nałęczowi duży plus. Jest jeszcze jedna warta wspomnienia rzecz.
      Nałęcz jako jedyny z obozu rządzącego przedstawił swoją hipotezę afery Rywina
      (bo w obozie rządzącym zapewne obowiązuje hipoteza "obłędna" przedstawiona
      przez Millera - Rywin był sam i psychiczny) a hipoteza ta jest dość niewygodna
      dla SLD - Rywin nie był sam, stał za nim ktoś z grupy trzymającej władzę, kto
      wiedział o kompromisie i tą wiedzę później wykorzystał Rywin - przecież to
      niedwuznacznie wskazuje na kręgi zbliżone do rządu, można się tylko domyslać
      kogo Nałęcz miał na myśli. Powiedzenia publicznie o tej hipotezie niewątpliwie
      też można Nałęczowi zapisać in plus, bo niejako (subtelnie bo subtelnie, ale
      zawsze) odcina się od hipotezy Millera, ponadto dowodzi, że Nałęcz rzeczywiście
      chce gdzieś w pobliże prawdy dojść, czego w żadnej mierze nie mozna powiedzieć
      o którymkolwiek z SLD-owców w komisji i poza nią.
      • strajker Re: O Nałęczu - jeszcze mi się przypomniało 03.05.03, 20:22
        Jeszcze o Nałęczowiance- wiem, ze ona ma w sobie coś takiego
        co może budzić sympatię. Obawiam się jednak, że jest to tylko
        maska; a poza tym jego czyny przeczyły i przeczą niejednokrotnie
        jego wypowiedziom.
        Mi też się coś przypomniało:
        Przy przesłuchaniu Niemczyckiego, kiedy ten mówił, że w tej
        jego rozmowie widział człowieka roztrzęsionego czy coś-
        - i mówił, że sie go nie wypytywał- jakoś tak;
        i wtedy Nałęcz powiedział: panie prezesie, no ale widząc
        i mając przed sobą roztrzęsionego człowieka nie próbował pan...
        - rozumiem z tego, że Nałęcz kiedy ma przed sobą roztrzęsionego
        człowieka stara się to wykorzystać i go dobić a ten głupi Niemczycki
        jeszcze chciał mu pomóc
        • kataryna.kataryna Re: O Nałęczu - jeszcze mi się przypomniało 03.05.03, 20:34
          strajker napisał:

          > Jeszcze o Nałęczowiance- wiem, ze ona ma w sobie coś takiego
          > co może budzić sympatię. Obawiam się jednak, że jest to tylko
          > maska; a poza tym jego czyny przeczyły i przeczą niejednokrotnie
          > jego wypowiedziom.
          > Mi też się coś przypomniało:
          > Przy przesłuchaniu Niemczyckiego, kiedy ten mówił, że w tej
          > jego rozmowie widział człowieka roztrzęsionego czy coś-
          > - i mówił, że sie go nie wypytywał- jakoś tak;
          > i wtedy Nałęcz powiedział: panie prezesie, no ale widząc
          > i mając przed sobą roztrzęsionego człowieka nie próbował pan...
          > - rozumiem z tego, że Nałęcz kiedy ma przed sobą roztrzęsionego
          > człowieka stara się to wykorzystać i go dobić a ten głupi Niemczycki
          > jeszcze chciał mu pomóc


          Według mnie to było pytanie poczciwej i naiwnej strony osobowości Nałęcza,
          zauważ jak ono brzmiało:

          "Bo mając przed sobą roztrzęsionego człowieka, można było go, przepraszam, w
          różny chytry sposób...Panie prezesie, ale skoro wprost nie chciał powiedzieć,
          to rozumiem, mógł pan zastosować inne techniki zorientowania się co do kształtu
          tej grupy; np. powiedzieć: A, machnijmy ręką już na tą sprawę, porozmawiajmy o
          tym, co lubisz najbardziej w swoim życiu, czyli o Mazurach; kto u ciebie w te
          wakacje na Mazurach bywa? Nie pytał pan?"

          Toż to żadna przebiegłość i bezwzględność.

          Jeszcze a propos tego co pisałeś w pierwszym poście. Polecam lekturę
          stenogramów Urbana, jak na niewinnych i przekonanych, że propozycja Rywina była
          fantazją chorego człowieka niewartą poważnego potraktowania, podejrzanie
          dziwnie i intensywnie się wokół niej kręcili SLD-owscy ministrowie. W ogóle
          trzeba dużej naiwności, żeby obserwując to co SLD wyprawia wokół tej afery
          uwierzyć, że ulęgła się ona w chorej wyobraźni Rywina a nie gdzieś bardzo, ale
          to bardzo blisko, SLD-owskiej wierchuszki. To co robi i mówi w tej sprawie SLD
          nie trzyma się kupy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka