leje-sie
09.03.07, 13:17
Nie ulega watpliwosci, ze pisanie na publicznych forach internetowych jest
forma bezplatnego dziennikarstwa.
Autorzy staraja sie urabiac opinie, wplywac na postawy, przekonywac do takich
lub innych racji.
Czytelnicy "maja prawo wiedziec" kto jest kim, twierdza zwolennicy lustracji.
Wiec prosta konsekwencja byloby, gdyby miast pod anonimowymi nickami pisali
pod wlasnym nazwiskiem, a w zalaczonej wizytowce podali fakty dotyczace
ewentualnej wspolpracy z bylym rezimem i PRL-em sensu grosso. Wyksztalcenie w
komunistycznych uczelniach, praca w panstwowych zakladach, przebieg kariery
lub jej brak i czemu zawdzieczali swoje awanse, kontakty z organami, starania
o paszport, przydzialy na samochody i mieszkania.
A jesli juz, to czemu sie zatrzymywac. Niech doloza szczegoly z zycia
rodzinnego, kochanki, kochankow, drobne kradzieze i oszustwa.
Rozwoj techniki daje nieograniczone mozliwosci, webcam kosztuje grosze, a
czytelnicy "maja prawo wiedziec".
Przeciez jesli sa czysci jak lza, to nie maja sie czego wstydzic, nieprawdaz?