Gość: eres
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
22.05.03, 14:05
„Ein SS-Mann” – pod takim tytułem wyemitowała wczoraj niemiecka telewizja
publiczna (ARD) audycję dokumentalną o osławionym esesmanie Josephie
Bloesche. Warto tu zwrócić na rzecz charakterystyczna dla wielu niemieckich
nadawców telewizyjnych, owa wielce ciekawa audycja nadana została w nocy, o
23:30. Zapewne chodziło nadawcy o to, aby nie psuć dobrego samopoczucia swoim
zacnym telewidzom, zwłaszcza tym starszym, chcącym pamiętać o pełnej chwały
zwycięstw brunatnych Niemiec, ale jakoby nic nie wiedzący o hitlerowskich
obozach śmierci, o zagładzie Żydów, o ogromie zbrodni dokonanych przez
Niemców na okupowanych przez nich terenach.
Ów b. SS-Rottenfuehrer (po stłumieniu powstania w getcie awansowany do rangi
SS-Scharfuehrera) Joseph Bloesche to sadystyczny zabójca w warszawskim
getcie. W getcie znany był z wyrafinowanych metod zabijania dzieci, kobiet
(także ciężarnych!). Uwidoczniony jest on na wielu zdjęciach stanowiących
załączniki do osławionego raportu SS-Brigadefuehrera Stroopa, widnieje on ze
Schmeisserem w garści m.in. na słynnym zdjęciu przedstawiającym grupę Żydów,
kobiet i dzieci z podniesionymi rękami.
W audycji wypowiadali się świadkowie zbrodni Bloescha, uratowani z
warszawskiego getta Żydzi, a m.in. Marek Edelman, Geremek, Jerzy Olszewicki i
Marcel Reich-Ranicki.
Zbrodniarz ów żył sobie spokojnie w dawnym NRD jako ceniony pracownik huty i
działacz społeczny(!). Uchodził za czułego męża i wzorowego ojca. Po
ujawnieniu jego tożsamości w drugiej połowie lat 60. został w procesie
skazany na karę śmierci, a wyrok wykonano tradycyjną metodą SS-manów i
enkawudzistów – strzałem w potylicę.