Dodaj do ulubionych

Wspominki korupcyjne

23.05.03, 11:05
Super Expres:
Wtorek 19 listopada 2002 r. Imieniny obchodzą:
Elżbieta, Seweryn i Matylda

Czy oni wiedzieli o przekręcie?
W sprawę "podejrzanego" kredytu na nieistniejącą
fabrykę osocza krwi zamieszani są czołowi politycy
Sojuszu Lewicy Demokratycznej
Czy NIK skontroluje sprawę finansowania budowy fabryki
osocza z Mielca? Z takim wnioskiem do prezesa Izby
wystąpili posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Już w 1997
roku pisałem o zadziwiającej przychylności polityków,
która sprawiła, że nikomu nieznana spółka dostała
poręczenie na kilkadziesiąt milionów dolarów kredytu.
Może NIK wyjaśni po 5 latach tę sprawę.

Wiesław Kaczmarek, Włodzimierz Cimoszewicz, Marek Siwiec
Biznesmeni - przyjaciele czołowych polityków SLD -
obiecywali wybudowanie fabryki przetwórstwa osocza
krwi. Kredyt na nią - 35 mln dolarów - poręczył rząd
SLD pieniędzmi podatników. Sprawą zajmuje się
prokuratura i CBŚ.

W ub. tygodniu posłowie Prawa i Sprawiedliwości
wystąpili do prezesa NIK o wszczęcie kontroli w tej
sprawie.

- Pismo PiS trzeba skonsultować. Za wcześnie na
działanie - powiedziała nam Małgorzata Pomianowska,
rzecznik Najwyższej Izby Kontroli.

Bank nie wiedział

O dziwnym poręczeniu przez rząd inwestycji spółki
Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO) pisałem już w
1997 r. Piotr Sawicki, wówczas zastępca dyrektora
departamentu długu publicznego Ministerstwa Finansów,
tak odpowiedział na moje wątpliwości: "Rząd może
udzielać gwarancji nie tylko firmom państwowym, lecz
także prywatnym biznesmenom, jeśli uzna to za słuszne".
Czy było to słuszne? Minęło 5 lat, fabryki nie ma,
kredyt nie spłacony, odsetki rosną. I wciąż nie ma woli
politycznej, by sprawę wyjaśnić. Czy ktoś wreszcie zje
tę żabę?

Tymczasem biznesmeni ze spółki LFO, którzy obiecywali,
że do września 1999 r. uruchomią w Mielcu fabrykę
przetwórstwa osocza krwi, nie zasypiają gruszek w popiele.

- Kredyt Bank (on w imieniu konsorcjum banków udzielił
LFO kredytu - red.) poinformował nas, że we wrześniu
zmienił się zarząd LFO i dokonano zmian w udziałach.
Ale do tej pory LFO nie powiadomiło o tym Sądu
Rejestrowego - mówi prokurator Bagusława Marciniak z
Prokuratury Okręgowej w Mielcu, prowadząca sprawę. -
Panowie Włodzimierz Wapiński, Zygmunt Nizioł i inni nie
są już w zarządzie spółki, zastąpiły je inne osoby.

Prokurator dodaje: - Sprawdzamy obecnie, czy udzielenie
kredytu przez banki było zgodne z procedurami. I, czy
banki w ogóle interesowały się, czy wierzyciel spłaca
kredyt. Jeden z banków do tej pory nie wiedział, że LFO
nie spłaca kredytu. Ani, że w sprawie udziałowców LFO
toczy się postępowanie prokuratorskie!

Gwarancje rządowe pozwalają bankom spać spokojnie. W
razie czego to my, podatnicy, spłacimy "podejrzany" kredyt.

Politycy poparli

"Podejrzany", tym bardziej że dwie rządowe komisje i
analitycy Ministerstwa Gospodarki odradzały angażowanie
się Skarbu Państwa w tę inicjatywę i udzielanie
gwarancji kredytowych, gdyż ocenili inwestycję jako
ryzykowną!

Komisje swoje, politycy swoje. Wnioskiem o gwarancje
rządowe dla firmy Nedepol należącej do Zygmunta
Nizioła, emigranta polskiego, mieszkającego w Wielkiej
Brytanii (Nedepol powołał spółkę z o.o. LFO)
interesował się osobiście minister w Kancelarii
Prezydenta RP Marek Siwiec. Był pisemnie informowany
przez Ministerstwo Przemysłu i Handlu (w 1996 r.), jaką
opinię w tej sprawie wydał resort. Minister skarbu
Wiesław Kaczmarek wydał opinię negatywną, ale po
miesiącu... zmienił zdanie.

27 maja 1997 r. premier Włodzimierz Cimoszewicz
podpisał w imieniu rządu gwarancje Skarbu Państwa na
kredyt 35 mln dolarów. Kredytu udzielało specjalnie na
tę okoliczność powołane konsorcjum banków: Bank
Przemysłowo-Handlowy, Pomorski i Śląski. W imieniu
konsorcjum kredytu udzielił Kredyt Bank. Umowę
poręczenia z Kredyt Bankiem zawarł 1 lipca 1997 r.
minister finansów Marek Belka.

Zwracaliśmy się do ministra Włodzimierza Cimoszewicza,
ministra Wiesława Kaczmarka (dziś minister skarbu),
jeszcze wówczas wicepremiera Marka Belki, by
wypowiedzieli się na temat gwarancji, udzielonych LFO.
Niestety, nie znaleźli na to czasu.

Mają powody

Politycy mają powody, by milczeć. Bo jak np.
odpowiedzieliby na pytanie, dlaczego budowę fabryki
osocza, przedsięwzięcie bardzo skomplikowane
technologicznie, powierzyli osobom bez żadnego
doświadczenia w branży. I bez pieniędzy - spółka LFO
deklarowała tylko... 100 tys. zł kapitału początkowego.

Co zadziwiające, uroczyste rozpoczęcie budowy fabryki z
udziałem m.in. Marka Siwca, Jacka Żochowskiego,
Wiesława Kaczmarka odbyło się... na rok przed
udzieleniem gwarancji kredytowych, a nawet... przed
zdobyciem pozwolenia na budowę!

Czym tłumaczyć tę niezwykłą wprost przychylność
polityków? Czyżby znajomościami eks-wiceprezesa LFO,
Włodzimierza Wapińskiego i prezesa spółki Zygmunta
Nizioła (obaj mieszkają na stałe poza granicami
Polski)? Wapiński uchodzi za przyjaciela rodziny
prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, dobrego znajomego
ministrów Marka Siwca i Wiesława Kaczmarka.

- Oni pewnie w ogóle nie chcieli budować fabryki
przetwórstwa. Chcieli kupować w Polsce tanio osocze,
bazując na tym, że mielecka specjalna strefa
ekonomiczna zwolniona jest od podatków, wysyłać je np.
do Australii, sprowadzać gotowy produkt, naklejać
nalepki made in Poland i sprzedawać jako swój produkt.
Polskie prawo uznaje tego, kto konfekcjonuje leki, jako
producenta. Taki interes może zrobić każdy, tym
bardziej za poręczone przez państwo kredyty. W
dokumentach, które LFO przysłało do rejestracji
czynników krzepnięcia produkowanych z osocza, było
napisane: wytwórca LFO Mielec, producent Australia -
mówią naukowcy z Krajowego Centrum Krwiodawstwa i
Krwiolecznictwa.

Co dalej?

Spółka LFO miała zagwarantowane przez Ministerstwo
Zdrowia dostawy osocza. Porozumienie to popierali
ministrowie kolejnych rządów. Teraz, gdy spółką zajął
się prokurator i "Super Express" oraz "Rzeczpospolita",
przedstawiły machinacje finansowe udziałowców LFO, we
wrześniu br. ministerstwo wycofało się z porozumienia
ze spółką.

Aktorzy tego skandalu - politycy i biznesmeni - mają
się dobrze. Czego mają się bać?
----------------------
N: Zajął się prokurator - chyba z ramienia SLD. Bo
zdaje się, że sprawa przyschła
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka