kataryna.kataryna
10.06.03, 18:41
Wiele osób sobie dużo obiecywało po szumnie zapowiadanych poreferendalnych
konsultacjach prezydenta Kwaśniewskiego. Dwa dni chłopina przegadał z
liderami najważniejszych partii. I co? Są już efekty. Pan
prezydent "wysłuchał wielu krytycznych uwag o działaniach rządu i prezesa
Rady Ministrów, które przekaże premierowi. "Mam nadzieję, że wykaże
wrażliwość na głosy, które płyną z zewnątrz" - dodał. Prezydent wyraził
przekonanie, że konsultacje będą wzmacniały działania pozytywne i eliminowały
słabości." ale "Decyzja o kształcie rządu jest w rękach SLD"
Jak zwykle w przypadku prezydenta - z dużej chmury mały deszcz. Wychodzi na
to, że prezydent spędził dwa dni na bawieniu się w głuchy telefon i zbieraniu
opinii o rządzie i Millerze, tylko po to, żeby je przekazać premierowi.
Fajnie, tylko po co to wszystko?