oszolompolski
11.07.07, 17:43
Peter - angielski żyd, jego rodzina znalazła się na wyspie pare setek lat temu
- jest jednym z moich kontrahentów; opowiadał mi niedawno o swojej wycieczce
do Lake District (takie angielskie miniMazury połączone z miniBiesczadami,
liczba turystów 10x wyższa) - marudził, że pogoda kiepska, a tłumy straszne.
No to mu zasugerowałem, żeby może w polskie góry sobie pojechał na weekend -
góry wyższe, a ludzi mniej.
Na to Peter się zmieszał i coś tam wykręcał kota ogonem; powiedziałem mu, żeby
się nie krygował, tylko szczerze powiedział, o co chodzi, w końcu w dodatku do
wspólnych interesów niejedną szkocką razem wypiliśmy.
No i się dowiedziałem, że chodzi o antysemityzm. Zapytałem, o co konkretnie -
oczywiście tylko coś tam słyszał piąte przez dziesiąte, ale zapamiętał, że
Polacy się słuchają jakiegoś księdza w radiu, który o żydach i Żydach wygaduje
niestworzone rzeczy.
Uświadomiłem go, że większość wcale go nie słucha, ale chyba nie czuł się
zbytnio przekonany. Mówi, że na razie się do Polski nie wybierze.
Trzeba podziękować Ojcu KGBiście za stracone funty potencjalnego turysty.