Gość: Sany
IP: 82.139.53.*
05.01.07, 06:28
Albo mówimy o twórcy, albo o jego dziele. Nie obchodzi mnie, jakim człowiekiem
jest Besson, być może okropnym. Niech tam się procesuje o swoje nadszarpnięte
ego, dla mnie jest i pozostanie wielkim kontynuatorem estetyki Sergia Leone -
wykorzystywania do bólu zdartych, wydawałoby się, konwencji do uwalniania
ładunku emocji, jakich żadna tam Nowa Fala nie była w stanie wywołać.
Gość posługuje się językiem i formą komiksu. Balansuje na granicy kiczu, lecz
moim zdaniem nigdy jej nie przekracza. To po prostu największy (może już
jedyny?) romantyk współczesnego kina.
Ogólnie więc zgadzam się z - jeśli dobrze odczytałem - pozytywnym osądem na
jego temat autora recenzji.