reakcjonista1
22.07.07, 22:56
No własnie...
Co powiecie na pomysł by w Polsce rządził prezydent ze swoją świtą, urząd prm
likwidujemy, parlament z licznymi ograniczeniami wybierany byłby raz na 5
lat... prezydent na dożywotnią kadencję.
Wybrany zostaje jakiś komuch to wolnorynkowcy albo uciekają do Hong Kongu,
albo zawiązują partyzantkę licząc się z karą rozstrzelania!
Wybrany zostaje wolnorynkowiec to wszystkie komuchy albo uciekają na Kubę lub
do Korei Płn. albo zakładają partyzantkę licząc się z groźbą kary śmierci!
To byłby system jasny, a nie to co dzisiaj mamy, kadencja Sejmu, a więc i
premiera trwa 4 lata, w które prawie nic nie mozna zrobić sensownego,
prezydent niby coś może a tak naprawdę to niewiele... Czort jeden wie kto u
nas rządzi, nie wiadomo do kogo strzelać, nie wiadomo kiedy uciekać/wracać...
Prezydent raz wybierany na dożywotnią kadencję nie musiałby kłaniać się w pas
pigułom, górniczej hołocie, żądaniom l**u tylko by rządził. I byłoby wiadomo
że do czasu jego smierci nie ma co z kraju wyjeżdżać/do kraju wracać...