Gość: demon
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
27.06.03, 23:29
Cóż, dobrze, że się coś dzieje na Wiśle to dobre oznaki na
przyszłość. Dziwić jedynie może dlaczego towarową barkę pchaną
nazywa się flisackim galarem? Czy już nie pamiętamy co to był
flis, flisacy? Jak wyglądały prawdziwe galary? Czemu ma służyć
służy brak dbałości o szczegóły? czy to tylko marketing? Czy
może zwykła niedbałość. To tak jakby zwykłą brzydką rikszę
nazwać dorożką. I jeszcze to sąsiedztwo. To wawelskie wzgórze,
które, góruje, inspiruje, przyciąga, pozwala odnaleźć tożsamość.
Czy ono nie zasługuje na pewien porządek w otoczeniu? Na
szlachetność? Należy przyklasnąć inicjatywie znanego biznesmena-
restauratora-handlowca - z pewnością. Jednak w mojej opinii -
zwykłego, słabo wykształconego krakowianina, połączenie stalowej
barki towarowej, z góralszczyzną, niedaleko przyszłego
Sheratona, u stóp Wawelu budzi zwykły niesmak. Może menu mnie
przekona?