rewers10
17.10.07, 09:48
"Tomasz Jarmoliński: - To jest problem polskiego systemu opieki zdrowotnej, że
pacjent z przewlekłą chorobą, gorszymi rokowaniami jest niechętnie widziany.
Nie wstydzi się pan, że w mieście, w którym odpowiada pan za zdrowie, człowiek
nie wie, kim jest pielęgniarka środowiskowa?
- Mnie jest przykro, ale nie jestem w stanie zabezpieczyć ludziom potrzeb, o
których nie wiem. Zwykle to lekarz rodzinny organizuje swoim pacjentom tego
typu pomoc, jeśli rzeczywiście jest ona konieczna. Trudno wypowiadać mi się w
sprawie, której nie znam. Ale pomoc społeczną mamy dobrze rozwiniętą. Ci
państwo powinni szukać wsparcia w MOPR.
Czy nie sądzi pan, że w mieście powinien być jeden telefon, rozpropagowany,
pod którym starsza osoba mogłaby dopytać o sprawy, które ją niepokoją?
- Miasto samo wszystkiego nie zorganizuje. Za to chętnie wspieramy działania
środowiskowe. Na przykład na Pomorzanach działa świetlica samopomocy.
Organizują posiłki, zajęcia, wsparcie dla starszych. Na Zachodzie, np. w
Holandii mają znacznie lepszą sytuację finansową, a też głównie wspierają
takie działania. Miasto jest koordynatorem i - ponieważ jest bogatsze -
współuczestniczy w finansowaniu niektórych usług.
Ale wszystko, o czym ci państwo mówią, nie przekonuje mnie do tego, by
utrzymywać zadłużony i nierokujący rozwoju szpital miejski. Wolę skupić się na
poprawie funkcjonowania placówek tak, by mieszkańcy mieli wszędzie lepsze
warunki."
to nas czeka
miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34959,4583332.html