bernardo
02.11.07, 16:16
Zamiast wstępu
Gdy słucham Donalda Tuska, mam poczucie koniunkturalizmu i
nieszczerości. Gdy nośne były hasła szarpnięcia cugli i IV RP
wywołane aferą Rywina – PO i Tusk je podnosili, gdy przestały –
łatwo o nich zapomnieli. Jeśli populizm może przynieść korzyści –
Tusk wskakuje na falę populizmu, jeśli katolicyzm jest bardziej
pomocny niż antyklerykalizm – spotyka się z Dziwiszem, itd. By
spojrzeć na to z większego dystansu postanowiłem przyjrzeć się
bliżej spotom wyborczym Donalda Tuska z roku 2005 i wywiadowi z
Tuskiem zamieszczonemu w „Teczkach Liberałów” autorstwa Janiny
Paradowskiej i Jerzego Baczyńskiego z roku 1993. Czy wolno mówić o
życiu osobistym polityków? Jestem zwolennikiem oddzielania sfery
prywatnej od publicznej, w przypadku polityków uważam jednak, że
można odstąpić od tej zasady wówczas, gdy poruszane tematy już stały
się powszechnie znane, wówczas gdy mają istotny wpływ na sferę
publiczną/polityczną a szczególnie wówczas gdy sami politycy zrobili
to jako pierwsi. Dlatego też np. dzisiaj czytelnicy bulwarówek mają
prawo śledzić życie prywatne córki prezydenta ponieważ jej wizerunek
został wykorzystany w kampanii prezydenckiej. Te same zasady
obowiązują też w przypadku Donalda Tuska.
Spoty prezydenckie Donalda Tuska AD 2005
Dzisiaj już tych spotów nie ma na oficjalnej stronie Platformy,
zniknęły niedawno. Jeden z nich można znaleźć na youtube:
www.youtube.com/watch?v=21XaCDi7f4U. Chciałbym przeanalizować
ten spot i zestawić z wypowiedziami Tuska z roku 93, oraz z różnymi
faktami ujawnionymi później.
Najpierw sam spot
„Donald Tusk: Urodziłem się w tym domu. Mój dziadek był polskim
kolejarzem, gestapo aresztowało go już na początku wojny. Ojciec
zmarł wcześnie, mama całe życie pracowała w szpitalu. Tam jest
stocznia i tam milicja strzelała do robotników. Widziałem to. Wtedy
zrozumiałem, że tak nie można żyć.
Żona: Kiedy na studiach wzięliśmy ślub, mąż działał już w opozycji.
Bałam się, ale byłam z niego bardzo dumna.
Wojciech Duda: W latach siedemdziesiątych, na uczelni, był z nas
najodważniejszy.
Córka: Tata przez wiele lat pracował fizycznie jako robotnik, żeby
nas utrzymać. Pamiętam jak wychodził do pracy o piątej rano.
Żona: Przez całe lata osiemdziesiąte działał w podziemnej
solidarności.
Lektor: Jako przywódca Platformy walczy z przywilejami władzy,
odbiera posłom trzynastki, zmniejsza liczbę radnych. Jego partia
jako jedyna nie bierze pieniędzy z państwowej kasy.
Córka: Tata nauczył mnie pamiętać o słabszych.Syn: Jestem dumny z
ojca, walczy o to co ważne.
Lektor: Platforma wybiera go swoim kandydatem. Donald Tusk, człowiek
z zasadami.”
Drugie dno.
"Mój dziadek był polskim kolejarzem, gestapo aresztowało go już na
początku wojny."
Jak widać to Donald Tusk swoim spotem wyborczym jako pierwszy
poruszył historię rodzinną. Wspomniał o polskości dziadka i o
prześladowaniu przez gestapo. Nie powinien więc się dziwić, że
przeszłość dziadka wróciła bumerangiem. W „Teczkach” Tusk
mówi: „byłem z polskiej rodziny używającej gdańskiej
niemczyzny”. „Drugi dziadek, polski kolejarz, po wojnie znany
lutnik, został aresztowany przez gestapo już 2 września i przeszedł
wszystkie możliwe perypetie wojenne, w tym obóz koncentracyjny.”
Wszystkie możliwe – to słowa Tuska. Ekipa TVP jadąca do Sopotu
została zawrócona, a gotowy materiał TVNu w którym kuzynka Tuska
opowiada przed kamerą, że była to powszechna wiedza w rodzinie, i że
dziwi się, że Donald o tym nie wiedział nigdy nie został przez TVN
wyemitowany. Polskie losy były trudne i skomplikowane, nie tylko na
Pomorzu, ale w całej Polsce, nawet na Zamojszczyźnie, problemem więc
nie są losy dziadka, a tylko ich wykorzystanie i delikatnie mówiąc
wątpliwości co do prawdomówności Tuska.
"mama całe życie pracowała w szpitalu"
Powszechne jest przekonanie, że mama Tuska była pielęgniarką. W
prezydenckiej debacie Aleksander Kwaśniewski powiedział: „pana mama
jest pielęgniarką, moja nieżyjąca mama była pielęgniarką”. Donald
Tusk nie zaprzeczył. Można więc sądzić, że faktycznie matka Donalda
Tuska była pielęgniarką. W „Teczkach Liberałów” znajduje się coś w
rodzaju „ankiety personalnej”, a w niej: „Zawód matki: sekretarka”.
W spocie Tusk nie mówi, że matka była pielęgniarką, tylko,
że „pracowała w szpitalu”, w dodatku „całe życie”. Czy Paradowska
pomyliła się w swojej książce? Czy matka najpierw była pielęgniarką,
a później sekretarką (bo odwrotnie być raczej nie mogło)? A może
była sekretarką pracującą w szpitalu, a Tusk w debacie z
Kwaśniewskim po prostu nie zaprzeczył słowom byłego prezydenta?
Czyżby pielęgniarka brzmiało dumnie, a sekretarka już nie?
"Kiedy na studiach wzięliśmy ślub, mąż działał już w opozycji."
W spocie pojawia się zdjęcie Tuska z żoną na rękach. W innym spocie,
z kampanii 2005 roku, zamieszczone jest zdjęcie dziecka w beciku, co
jednoznacznie kojarzy się z chrztem (bo chyba tylko do chrzcin używa
się białych betów). Co prawda w kampanii Donald Tusk nie nadużywał
wątków religijnych, ale chyba wszyscy pamiętają „kościół
łagiewnicki”, a w ostatnich wyborach wizytę u kardynała Dziwisza.
Ślub kościelny Tuskowie wzięli tuż przed kampanią wyborczą 2005
roku. Co Donald Tusk mówił o Kosciele w książce z roku
1993: „Byliśmy grupą, która odnalazła się poprzez fakt niechęci do
Ruchu Młodej Polski i do endecji [...]. Irytowały nas ich poglądy,
byliśmy kontestacyjni, jeśli chodzi o Kościół, o narodowe tradycje.
Bardziej odpowiadał nam intelektualny sznyt KOR-u.”
Odnośnie Kościoła w „Teczkach Liberałów” znajduje się smakowita
nieco ironiczna wypowiedź Tuska o sprawie „pana prymasa”,
przytoczony jako jeden z trzech „sukcesów” Bieleckiego: „Pierwszy,
to kiedy się przejęzyczył i powiedział w TV „pan prymas". To nie
było na żywo, program był nagrany po tym, jak prymas rzucił w stronę
rządu określenie „kundelki". Krzysztof był bardzo zdenerwowany i na
jakieś pytanie dziennikarki odpowiedział: Pan prymas to, tamto. TV
to wzięła, zobaczyła i natychmiast odesłała. Ale Bielecki
zdecydował, żeby to puścić, chociaż jest jednym z najbardziej
chrześcijańskich z nas wszystkich i absolutnie nie zależało mu na
konfliktach z Kościołem czy z prymasem. Następnego dnia urywały się
telefony z wyrazami poparcia od różnych ludzi.”
"W latach siedemdziesiątych, na uczelni, był z nas najodważniejszy."
Donald Tusk lubi podkreślać bliźniactwo Kaczyńskich gdy jest mu to
wygodne, gdy zaś jest niewygodne – zapominać. Tak też Tusk zwykł (w
ostatniej kampanii) pytać Jarosława gdzie był trzynastego grudnia (w
domyśle u mamy z kotem pod pierzyną) i podkreślać swoje uczestnictwo
w strajku w stoczni. Kryje się za tym aluzja do faktu, że Jarosław
nie był internowany. Tusk jednocześnie zapomina, że Lech był
internowany do października 82. Warto więc sprawdzić jak wyglądało
to oczami samego Donalda Tuska. Otóż Donald Tusk również nie był
internowany. Nie był aresztowany, skazany, nie siedział w więzieniu.
W „Teczkach Liberałów” Tusk opisuje to tak: „Ja, kiedy tylko
dowiedziałem się, że jest stan wojenny, pojechałem do MKZ. Tam
powiedziano mi, że jest próba zorganizowania strajku w Stoczni
Gdańskiej. Zebrałem kolegów i wieczorem poszliśmy do stoczni.
Jeszcze nie była obstawiona. Okazało się jednak, że strajk jest
raczej umowny. W nocy, pamiętam, pojechaliśmy do kolegi, o którym
wiedzieliśmy, że ma bilet do wojska. Ponieważ w pierwszych
komunikatach podawano, że kto ma bilet i nie zgłosi się natychmiast
do służby, zostanie rozstrze