Dodaj do ulubionych

___Co admin - kabotyn-skrapliwie kasuje__________

IP: *.echostar.pl 30.07.03, 20:28
Obserwuj wątek
    • Gość: camrut czyli X rocznica podpisania konkordatu cz.I IP: *.echostar.pl 30.07.03, 20:29
      Chwalmy Pana! 28 lipca mija 10. rocznica podpisania konkordatu. Dla
      uczczenia tego doniosłego święta przedstawiamy dziś pierwszą, tajną i
      nigdzie dotąd nie opublikowaną wersję konkordatu. Bezczelność zawartych w
      niej propozycji była tak wielka, że nie zgodziła się na nie nawet Hanna
      Suchocka. Porównajcie je sobie z rzeczywistością. Można dojść do zabawnych
      wniosków.
      Błyskawiczne postępy, jakie odnowiona Rzeczpospolita u swego zarania
      poczyniła we wchodzeniu klerowi w dupę, najpełniej obrazuje zestawienie
      dwóch projektów konkordatu: uzgodnionego przez komisję wspólną rządu i
      episkopatu w maju 88 roku projektu "Konwencji" – który następnie wylądował w
      koszu wraz z peerelem – i wyrychtowanego przed biskupa Kowalczyka projektu z
      października 91.
      Nie uwierzylibyście, na co zgadzał się Kościół nasz święty, kiedy władza go
      jeszcze – słabiutko – trzymała pod butem. Ani słowa o katolickiej większości
      narodu, nierozerwalnych więzach i takich tam. "Mając na uwadze trwałe
      związki Kościoła katolickiego w Polsce z życiem narodu" – wpisali w
      preambule projektu czarni z komuchami pospołu, co można by równie dobrze
      odnieść do Stowarzyszenia Pszczelarzy albo Związku Browarów Polskich.
      "1. Polska Rzeczpospolita Ludowa jest państwem świeckim (niekonfesyjnym)
      gwarantującym swobodę przekonań światopoglądowych i religijnych.
      2. Stolica Apostolska uznaje tak pojętą świeckość Polskiej Rzeczypospolitej
      Ludowej" – głosił art. 2, a art. 3 – to już absolutna rewelacja – oznajmiał,
      iż Kościół kat. "zgodnie ze swoją doktryną naucza poszanowania prawa oraz
      władzy państwowej i współdziała z Państwem dla dobra osoby ludzkiej, dobra
      kraju i pokoju". Tłumacząc na nasze: w zamian za zgodę na swobodne
      działanie, Kościół będzie wspierał reżim komunistyczny. Kwestie obsadzania
      stanowisk kościelnych i struktur organizacyjnych Kościoła pozostawiono do
      negocjacji między rządem a Watykanem, nowe zgromadzenia klasztorne wymagały
      zgody władz, państwo łaskawie godziło się, aby Kościół na swoim terenie
      nauczał dzieci religii, co zostało uznane za "wewnętrzną sprawę Kościoła
      katolickiego", i każda w zasadzie działalność Kościoła musiała odbywać
      się "według prawa polskiego". Co istotne – dotyczyło to także kwestii
      majątkowych.
      Niestety, komuna osierociła nas nieutulonych w żalu i przyszła demokracja.
      Przyniosła ze sobą nuncjusza Kowalczyka i propozycję zaczynającą się od
      takich oto słów: "Rzeczpospolita Polska, biorąc pod uwagę, że religia
      katolicka jest wyznawana przez zdecydowaną większość społeczeństwa polskiego
      i że Kościół katolicki wnosi, od zarania państwowości polskiej,
      niezastąpiony wkład w tworzenie warunków dla osoby ludzkiej i wspólnoty
      narodowej, uwzględnia to w swoim ustawodawstwie".
      No i uwzględniła.
      Projekt Kowalczyka używa absurdalnego terminu "Stolica Święta". Gwarantuje
      tej św. stolicy wszystko, nic w zamian nie dając RP. A najśmieszniejsze jest
      to, że – choć w wyniku negocjacji wykreślono z niego co bezczelniejsze
      zapisy – w realu Kościół konsekwentnie je realizuje. Poczytajcie, czego nie
      ma, a jakby było.
      l "Państwo zapewnia Kościołowi zarządzanie i administrowanie jego sprawami i
      majątkiem, zgodnie z prawem kanonicznym". W podpisanym konkordacie
      ów "majątek" wypadł, ale w realu – jak wszystkim wiadomo – Kościół jest
      jedyną instytucją, która zarabia miliardy złotych, nie prowadzi księgowości,
      nie płaci podatków, handluje lewymi fakturami (poczytajcie choćby "Świętych
      faktur obcowanie" – historię założonego przez arcybiskupa Gocłowskiego
      Wydawnictwa Stella Maris i jego przekrętów z użyciem lewych faktur VAT-
      owskich) i zaświadczeniami o darowiznach (że wspomnimy tylko opowieść o
      bezkarności księdza z "Parafii św. PITa") i wszystkie urzędy skarbowe ma w
      dupie.
      l "Mianowanie, wybór lub odwołanie osób pełniących funkcje organu
      reprezentującego" kościelne osoby prawne "odbywa się wyłącznie w oparciu o
      przepisy prawa kanonicznego". W konkordacie tego zapisu nie ma, ale – jeżeli
      wspomnimy choćby historię ks. Halberdy ("Bóg nie oddaje") – okaże się, iż w
      rzeczywistości Kościół korzysta pełnymi garściami z tego przywileju. Ks.
      Halberda – przypominamy – pożyczał pieniądze jako dyrektor ekonomiczny
      elbląskiej kurii. Wyłudził tego szmalu 120 mln zł. A jak przyszło do
      oddawania – pełnomocnicy kurii oświadczyli w sądzie, że dyrektor ekonomiczny
      kurii nie reprezentuje, a zatem kuria nikomu nic nie jest winna, amen.
      l "Sprawowanie kultu publicznego w innych miejscach (tj. nie kościołach) nie
      wymaga zezwolenia władz świeckich". W konkordacie dopisano "chyba że
      odpowiednie przepisy prawa polskiego stanowią inaczej, w szczególności ze
      względu na bezpieczeństwo i porządek publiczny". W Polsce odpowiednie
      przepisy prawa zobowiązują do uzyskania zezwolenia nawet babcię, handlującą
      czosnkiem i jajkami na chodniku, ale Kościół swobodnie i bez skrępowania
      zajmuje drogi pielgrzymkami i procesjami, nie zawracając sobie głowy choćby
      kodeksem ruchu drogowego (kto próbował kiedykolwiek przejechać koło
      pielgrzymki drogą szybkiego ruchu, wie, o czym mówię).
      l "Prawomocne wyroki, stwierdzające nieważność małżeństwa, wydane przez sądy
      kościelne, a także dyspensy papieskie od małżeństwa niedopełnionego są
      uznawane przez państwo za obowiązujące". Krótko mówiąc, państwo ma uznawać
      groteskowe kościelne rozwody, które mogą być udzielone z tej przyczyny, iż –
      na przykład – pan młody wierność ślubował nieszczerze. W podpisanym
      konkordacie ten element wypadł, ale nie mówmy hop. Póki co nie ma jeszcze
      problemów z rozwodami małżeństw konkordatowych – bo nie ma takich rozwodów.
      Kiedy się wszakże zaczną – problem się pojawi. Prawnicy toczą spór: czy
      małżeństwo konkordatowe to dwa małżeństwa w jednym, czy też jedno wywołujące
      dwojakie skutki. Wbrew pozorom, problem nie jest akademicki. Jeśli dwa – w
      tym cywilny, w którym ksiądz niejako wyręcza USC – nie ma problemu, państwo
      może je rozwiązać wedle swojego prawa. Ale jeśli jedno – to co? Państwo nie
      może w oparciu o prawo cywilne rozwiązać małżeństwa, które powstało na mocy
      prawa kanonicznego. A zatem – rozwód cywilny jest niemożliwy. Pozostaje
      separacja, bo ona nie wkracza w obszar, który reguluje prawo kanoniczne. Ale
      to z kolei oznacza, że rozwodnicy konkordatowi nie mogą się drugi raz
      ożenić. Moim akurat zdaniem, lepiej dla nich, ale problem nierówności
      prawnej pozostaje. Słychać, iż księża mają powszechny choć niejawny zakaz
      dawania ślubów niekonkordatowych – czyli tylko kościelnych. Jedynym
      sposobem, żeby uniknąć takiej pułapki, jest zatem najpierw zawarcie ślubu
      cywilnego w USC – a potem postawienie księdza przed faktem dokonanym. Mało
      kto o tym jednak wie.
      l "Państwo gwarantuje, że nauczanie i wychowanie dzieci i młodzieży będzie
      uwzględniać chrześcijańskie zasady etyki i wartości, którymi naznaczone jest
      dziedzictwo kultury polskiej". Jak jest w rzeczywistości? Wystarczy poczytać
      podręczniki do przysposobienia do życia w rodzinie oraz nie poczytać nie
      istniejących w szkołach książek do edukacji seksualnej, żeby wiedzieć.
      l "W przedszkolach oraz szkołach publicznych wszystkich rodzajów i stopni
      nauczanie religii jest włączone w plan zajęć na równi z innymi
      przedmiotami". W konkordacie nauczanie owo ma być zorganizowane "zgodnie z
      wolą zainteresowanych". Dla niezainteresowanych miała być etyka. Jak jest?
      Etyki nie ma prawie nigdzie. O pomysł, żeby religia była na pierwszej lub
      ostatniej lekcji, tak, aby nie chodzący na nią uczniowie nie musieli
      siedzieć na korytarzu – Kościół zrobił awanturę tak wielką, iż władze
      oświatowe skwapliwie się z tej idei wycofały. W ustawach okołokonkordatowych
      postanowiono, że stopnie z religii nie będą wpisywane na świadectwa. W
      praktyce jednak, w ba
    • Gość: camrut czyli X rocznica podpisania konkordatu cz.II IP: *.echostar.pl 30.07.03, 20:30
      Etyki nie ma prawie nigdzie. O pomysł, żeby religia była na pierwszej lub
      ostatniej lekcji, tak, aby nie chodzący na nią uczniowie nie musieli siedzieć
      na korytarzu – Kościół zrobił awanturę tak wielką, iż władze oświatowe
      skwapliwie się z tej idei wycofały. W ustawach okołokonkordatowych
      postanowiono, że stopnie z religii nie będą wpisywane na świadectwa. W
      praktyce jednak, w bardzo wielu szkołach, zwłaszcza na prowincji
      – po prostu się je wpisuje. I kto ma odwagę zaprotestować?
      l "Kompetentna władza kościelna mianuje i odwołuje nauczycieli religii",
      ale "przysługują im prawa i obowiązki na równi z innymi nauczycielami". W
      konkordacie stoi, iż w sprawach treści nauczania i wychowania religijnego
      nauczyciele podlegają przepisom i zarządzeniom kościelnym, a "w innych
      sprawach przepisom państwowym". Jak jest naprawdę – opisaliśmy w
      tekście "Wielka nadzieja czarnych", gdzie ksiądz-paker, napierdalający dzieci
      podczas lekcji religii, zawieszony przez dyrektorkę po tym, jak katecheza
      wywołała u jednego z uczniów wstrząs mózgu – został po interwencji biskupa
      odwieszony przez Komisję Dyscyplinarną przy wojewodzie.
      l "Papieskie akademie, katolickie uniwersytety oraz wydziały filozoficzne i
      teologiczne są subwencjonowane przez państwo na równi z innymi wyższymi
      uczelniami państwowymi". W konkordacie wprost mowa o KUL i PAT, a potem
      czytamy, iż "państwo rozważy udzielanie pomocy finansowej" innym teoszkołom. W
      prak-tyce za kształcenie katolickich pretorian płacimy w Warszawie (za dwie
      szkoły), Katowicach, Opolu, Toruniu, Poznaniu, Olsztynie.
      l "Stowarzyszenia katolickie nie podlegają prawu państwowemu o
      stowarzyszeniach". W konkordacie wpisano, iż "jeżeli te zrzeszenia poprzez swą
      działalność wkraczają w sferę uregulowaną w prawie polskim, podlegają także
      temu prawu". Myślicie, że to kompromis? To poczytajcie ustawę o
      stowarzyszeniach. Stoi w niej jak byk: "Przepisom ustawy nie podlegają: 1)
      organizacje społeczne działające na podstawie odrębnych ustaw lub umów
      międzynarodowych, których Rzeczpospolita Polska jest stroną (w tym także
      konkordatu); 2) kościoły i inne związki wyznaniowe oraz ich osoby prawne; 3)
      organizacje religijne, których sytuacja prawna jest uregulowana ustawami o
      stosunku państwa do kościołów i innych związków wyznaniowych, działające w
      obrębie tych kościołów i związków".
      l "Kościół ma prawo do posiadania i używania własnych środków społecznego
      przekazu (...) na zasadach określonych umową między kompetentnymi władza-mi
      państwowymi i kościelnymi". W konkordacie zasady te mają być już "określone w
      prawie polskim". Historia Radia Maryja wykazuje, że żadne prawo polskie nie
      podskoczy, gdy Kościół chce ewangelizować medialnie.
      l "Kościół może urządzać publiczne zbiórki", kropka. W konkordacie jest już
      łagodzący zapis, iż "przepisy prawa polskiego o zbiórkach publicznych nie mają
      zastosowania do zbierania ofiar na cele religijne, kościelną działalność
      charytatywno-opiekuńczą, naukową, oświatową i wychowawczą oraz utrzymanie
      duchownych i członków zakonów, jeżeli odbywają się w obrębie terenów
      kościelnych, kaplic oraz w miejscach i okolicznościach zwyczajowo przyjętych w
      danej okolicy i w sposób tradycyjnie ustalony". Ten, kto wspomni choćby
      historię świadectw udziałowych zbieranych przez Rydzyka – wie, który zapis
      wszedł w życie.
      Właściwie jedynym zapisem, którego czarnym jak dotąd nie udało się
      przeforsować – jest art. 9 dotyczący świąt. Zgodnie z nim wolne od pracy miały
      być także dni święta Objawienia Pańskiego, Wniebowstąpienia Pańskiego,
      świętych Piotra i Pawła oraz święta Niepo-kalanego Poczęcia Najświętszej Maryi
      Panny.
      No ale w końcu na jakiś kompromis Kościół musiał pójść, prawda? W końcu Polska
      nie jest państwem wyznaniowym.
      Ależ skąd.


      Autor : Agnieszka Wołk Łaniewska

    • Gość: camrut Re: ___Co admin - kabotyn-skrapliwie kasuje______ IP: *.echostar.pl 30.07.03, 20:39
      Chwalmy Pana! 28 lipca mija 10. rocznica podpisania konkordatu. Dla
      uczczenia tego doniosłego święta przedstawiamy dziś pierwszą, tajną i
      nigdzie dotąd nie opublikowaną wersję konkordatu. Bezczelność zawartych w
      niej propozycji była tak wielka, że nie zgodziła się na nie nawet Hanna
      Suchocka. Porównajcie je sobie z rzeczywistością. Można dojść do zabawnych
      wniosków.
      Błyskawiczne postępy, jakie odnowiona Rzeczpospolita u swego zarania
      poczyniła we wchodzeniu klerowi w dupę, najpełniej obrazuje zestawienie
      dwóch projektów konkordatu: uzgodnionego przez komisję wspólną rządu i
      episkopatu w maju 88 roku projektu "Konwencji" – który następnie wylądował w
      koszu wraz z peerelem – i wyrychtowanego przed biskupa Kowalczyka projektu z
      października 91.
      Nie uwierzylibyście, na co zgadzał się Kościół nasz święty, kiedy władza go
      jeszcze – słabiutko – trzymała pod butem. Ani słowa o katolickiej większości
      narodu, nierozerwalnych więzach i takich tam. "Mając na uwadze trwałe
      związki Kościoła katolickiego w Polsce z życiem narodu" – wpisali w
      preambule projektu czarni z komuchami pospołu, co można by równie dobrze
      odnieść do Stowarzyszenia Pszczelarzy albo Związku Browarów Polskich.
      "1. Polska Rzeczpospolita Ludowa jest państwem świeckim (niekonfesyjnym)
      gwarantującym swobodę przekonań światopoglądowych i religijnych.
      2. Stolica Apostolska uznaje tak pojętą świeckość Polskiej Rzeczypospolitej
      Ludowej" – głosił art. 2, a art. 3 – to już absolutna rewelacja – oznajmiał,
      iż Kościół kat. "zgodnie ze swoją doktryną naucza poszanowania prawa oraz
      władzy państwowej i współdziała z Państwem dla dobra osoby ludzkiej, dobra
      kraju i pokoju". Tłumacząc na nasze: w zamian za zgodę na swobodne
      działanie, Kościół będzie wspierał reżim komunistyczny. Kwestie obsadzania
      stanowisk kościelnych i struktur organizacyjnych Kościoła pozostawiono do
      negocjacji między rządem a Watykanem, nowe zgromadzenia klasztorne wymagały
      zgody władz, państwo łaskawie godziło się, aby Kościół na swoim terenie
      nauczał dzieci religii, co zostało uznane za "wewnętrzną sprawę Kościoła
      katolickiego", i każda w zasadzie działalność Kościoła musiała odbywać
      się "według prawa polskiego". Co istotne – dotyczyło to także kwestii
      majątkowych.
      Niestety, komuna osierociła nas nieutulonych w żalu i przyszła demokracja.
      Przyniosła ze sobą nuncjusza Kowalczyka i propozycję zaczynającą się od
      takich oto słów: "Rzeczpospolita Polska, biorąc pod uwagę, że religia
      katolicka jest wyznawana przez zdecydowaną większość społeczeństwa polskiego
      i że Kościół katolicki wnosi, od zarania państwowości polskiej,
      niezastąpiony wkład w tworzenie warunków dla osoby ludzkiej i wspólnoty
      narodowej, uwzględnia to w swoim ustawodawstwie".
      No i uwzględniła.
      Projekt Kowalczyka używa absurdalnego terminu "Stolica Święta". Gwarantuje
      tej św. stolicy wszystko, nic w zamian nie dając RP. A najśmieszniejsze jest
      to, że – choć w wyniku negocjacji wykreślono z niego co bezczelniejsze
      zapisy – w realu Kościół konsekwentnie je realizuje. Poczytajcie, czego nie
      ma, a jakby było.
      l "Państwo zapewnia Kościołowi zarządzanie i administrowanie jego sprawami i
      majątkiem, zgodnie z prawem kanonicznym". W podpisanym konkordacie
      ów "majątek" wypadł, ale w realu – jak wszystkim wiadomo – Kościół jest
      jedyną instytucją, która zarabia miliardy złotych, nie prowadzi księgowości,
      nie płaci podatków, handluje lewymi fakturami (poczytajcie choćby "Świętych
      faktur obcowanie" – historię założonego przez arcybiskupa Gocłowskiego
      Wydawnictwa Stella Maris i jego przekrętów z użyciem lewych faktur VAT-
      owskich) i zaświadczeniami o darowiznach (że wspomnimy tylko opowieść o
      bezkarności księdza z "Parafii św. PITa") i wszystkie urzędy skarbowe ma w
      dupie.
      l "Mianowanie, wybór lub odwołanie osób pełniących funkcje organu
      reprezentującego" kościelne osoby prawne "odbywa się wyłącznie w oparciu o
      przepisy prawa kanonicznego". W konkordacie tego zapisu nie ma, ale – jeżeli
      wspomnimy choćby historię ks. Halberdy ("Bóg nie oddaje") – okaże się, iż w
      rzeczywistości Kościół korzysta pełnymi garściami z tego przywileju. Ks.
      Halberda – przypominamy – pożyczał pieniądze jako dyrektor ekonomiczny
      elbląskiej kurii. Wyłudził tego szmalu 120 mln zł. A jak przyszło do
      oddawania – pełnomocnicy kurii oświadczyli w sądzie, że dyrektor ekonomiczny
      kurii nie reprezentuje, a zatem kuria nikomu nic nie jest winna, amen.
      l "Sprawowanie kultu publicznego w innych miejscach (tj. nie kościołach) nie
      wymaga zezwolenia władz świeckich". W konkordacie dopisano "chyba że
      odpowiednie przepisy prawa polskiego stanowią inaczej, w szczególności ze
      względu na bezpieczeństwo i porządek publiczny". W Polsce odpowiednie
      przepisy prawa zobowiązują do uzyskania zezwolenia nawet babcię, handlującą
      czosnkiem i jajkami na chodniku, ale Kościół swobodnie i bez skrępowania
      zajmuje drogi pielgrzymkami i procesjami, nie zawracając sobie głowy choćby
      kodeksem ruchu drogowego (kto próbował kiedykolwiek przejechać koło
      pielgrzymki drogą szybkiego ruchu, wie, o czym mówię).
      l "Prawomocne wyroki, stwierdzające nieważność małżeństwa, wydane przez sądy
      kościelne, a także dyspensy papieskie od małżeństwa niedopełnionego są
      uznawane przez państwo za obowiązujące". Krótko mówiąc, państwo ma uznawać
      groteskowe kościelne rozwody, które mogą być udzielone z tej przyczyny, iż –
      na przykład – pan młody wierność ślubował nieszczerze. W podpisanym
      konkordacie ten element wypadł, ale nie mówmy hop. Póki co nie ma jeszcze
      problemów z rozwodami małżeństw konkordatowych – bo nie ma takich rozwodów.
      Kiedy się wszakże zaczną – problem się pojawi. Prawnicy toczą spór: czy
      małżeństwo konkordatowe to dwa małżeństwa w jednym, czy też jedno wywołujące
      dwojakie skutki. Wbrew pozorom, problem nie jest akademicki. Jeśli dwa – w
      tym cywilny, w którym ksiądz niejako wyręcza USC – nie ma problemu, państwo
      może je rozwiązać wedle swojego prawa. Ale jeśli jedno – to co? Państwo nie
      może w oparciu o prawo cywilne rozwiązać małżeństwa, które powstało na mocy
      prawa kanonicznego. A zatem – rozwód cywilny jest niemożliwy. Pozostaje
      separacja, bo ona nie wkracza w obszar, który reguluje prawo kanoniczne. Ale
      to z kolei oznacza, że rozwodnicy konkordatowi nie mogą się drugi raz
      ożenić. Moim akurat zdaniem, lepiej dla nich, ale problem nierówności
      prawnej pozostaje. Słychać, iż księża mają powszechny choć niejawny zakaz
      dawania ślubów niekonkordatowych – czyli tylko kościelnych. Jedynym
      sposobem, żeby uniknąć takiej pułapki, jest zatem najpierw zawarcie ślubu
      cywilnego w USC – a potem postawienie księdza przed faktem dokonanym. Mało
      kto o tym jednak wie.
      l "Państwo gwarantuje, że nauczanie i wychowanie dzieci i młodzieży będzie
      uwzględniać chrześcijańskie zasady etyki i wartości, którymi naznaczone jest
      dziedzictwo kultury polskiej". Jak jest w rzeczywistości? Wystarczy poczytać
      podręczniki do przysposobienia do życia w rodzinie oraz nie poczytać nie
      istniejących w szkołach książek do edukacji seksualnej, żeby wiedzieć.
      l "W przedszkolach oraz szkołach publicznych wszystkich rodzajów i stopni
      nauczanie religii jest włączone w plan zajęć na równi z innymi
      przedmiotami". W konkordacie nauczanie owo ma być zorganizowane "zgodnie z
      wolą zainteresowanych". Dla niezainteresowanych miała być etyka. Jak jest?
      Etyki nie ma prawie nigdzie. O pomysł, żeby religia była na pierwszej lub
      ostatniej lekcji, tak, aby nie chodzący na nią uczniowie nie musieli
      siedzieć na korytarzu – Kościół zrobił awanturę tak wielką, iż władze
      oświatowe skwapliwie się z tej idei wycofały. W ustawach okołokonkordatowych
      postanowiono, że stopnie z religii nie będą wpisywane na świadectwa. W
      praktyce jednak, w ba
      • Gość: camrut c.d: ___Co admin - kabotyn-skrapliwie kasuje______ IP: *.echostar.pl 30.07.03, 20:40
        Etyki nie ma prawie nigdzie. O pomysł, żeby religia była na pierwszej lub
        ostatniej lekcji, tak, aby nie chodzący na nią uczniowie nie musieli siedzieć
        na korytarzu – Kościół zrobił awanturę tak wielką, iż władze oświatowe
        skwapliwie się z tej idei wycofały. W ustawach okołokonkordatowych
        postanowiono, że stopnie z religii nie będą wpisywane na świadectwa. W
        praktyce jednak, w bardzo wielu szkołach, zwłaszcza na prowincji
        – po prostu się je wpisuje. I kto ma odwagę zaprotestować?
        l "Kompetentna władza kościelna mianuje i odwołuje nauczycieli religii",
        ale "przysługują im prawa i obowiązki na równi z innymi nauczycielami". W
        konkordacie stoi, iż w sprawach treści nauczania i wychowania religijnego
        nauczyciele podlegają przepisom i zarządzeniom kościelnym, a "w innych
        sprawach przepisom państwowym". Jak jest naprawdę – opisaliśmy w
        tekście "Wielka nadzieja czarnych", gdzie ksiądz-paker, napierdalający dzieci
        podczas lekcji religii, zawieszony przez dyrektorkę po tym, jak katecheza
        wywołała u jednego z uczniów wstrząs mózgu – został po interwencji biskupa
        odwieszony przez Komisję Dyscyplinarną przy wojewodzie.
        l "Papieskie akademie, katolickie uniwersytety oraz wydziały filozoficzne i
        teologiczne są subwencjonowane przez państwo na równi z innymi wyższymi
        uczelniami państwowymi". W konkordacie wprost mowa o KUL i PAT, a potem
        czytamy, iż "państwo rozważy udzielanie pomocy finansowej" innym teoszkołom. W
        prak-tyce za kształcenie katolickich pretorian płacimy w Warszawie (za dwie
        szkoły), Katowicach, Opolu, Toruniu, Poznaniu, Olsztynie.
        l "Stowarzyszenia katolickie nie podlegają prawu państwowemu o
        stowarzyszeniach". W konkordacie wpisano, iż "jeżeli te zrzeszenia poprzez swą
        działalność wkraczają w sferę uregulowaną w prawie polskim, podlegają także
        temu prawu". Myślicie, że to kompromis? To poczytajcie ustawę o
        stowarzyszeniach. Stoi w niej jak byk: "Przepisom ustawy nie podlegają: 1)
        organizacje społeczne działające na podstawie odrębnych ustaw lub umów
        międzynarodowych, których Rzeczpospolita Polska jest stroną (w tym także
        konkordatu); 2) kościoły i inne związki wyznaniowe oraz ich osoby prawne; 3)
        organizacje religijne, których sytuacja prawna jest uregulowana ustawami o
        stosunku państwa do kościołów i innych związków wyznaniowych, działające w
        obrębie tych kościołów i związków".
        l "Kościół ma prawo do posiadania i używania własnych środków społecznego
        przekazu (...) na zasadach określonych umową między kompetentnymi władza-mi
        państwowymi i kościelnymi". W konkordacie zasady te mają być już "określone w
        prawie polskim". Historia Radia Maryja wykazuje, że żadne prawo polskie nie
        podskoczy, gdy Kościół chce ewangelizować medialnie.
        l "Kościół może urządzać publiczne zbiórki", kropka. W konkordacie jest już
        łagodzący zapis, iż "przepisy prawa polskiego o zbiórkach publicznych nie mają
        zastosowania do zbierania ofiar na cele religijne, kościelną działalność
        charytatywno-opiekuńczą, naukową, oświatową i wychowawczą oraz utrzymanie
        duchownych i członków zakonów, jeżeli odbywają się w obrębie terenów
        kościelnych, kaplic oraz w miejscach i okolicznościach zwyczajowo przyjętych w
        danej okolicy i w sposób tradycyjnie ustalony". Ten, kto wspomni choćby
        historię świadectw udziałowych zbieranych przez Rydzyka – wie, który zapis
        wszedł w życie.
        Właściwie jedynym zapisem, którego czarnym jak dotąd nie udało się
        przeforsować – jest art. 9 dotyczący świąt. Zgodnie z nim wolne od pracy miały
        być także dni święta Objawienia Pańskiego, Wniebowstąpienia Pańskiego,
        świętych Piotra i Pawła oraz święta Niepo-kalanego Poczęcia Najświętszej Maryi
        Panny.
        No ale w końcu na jakiś kompromis Kościół musiał pójść, prawda? W końcu Polska
        nie jest państwem wyznaniowym.
        Ależ skąd.
        Autor : Agnieszka Wołk Łaniewska



        • kkkaczory_piss_brothers CO TOLERANCJI NIE STAJE 30.07.03, 20:41
          Gość portalu: camrut napisał(a):

          > Etyki nie ma prawie nigdzie. O pomysł, żeby religia była na pierwszej lub
          > ostatniej lekcji, tak, aby nie chodzący na nią uczniowie nie musieli
          siedzieć
          > na korytarzu – Kościół zrobił awanturę tak wielką, iż władze oświatowe
          > skwapliwie się z tej idei wycofały. W ustawach okołokonkordatowych
          > postanowiono, że stopnie z religii nie będą wpisywane na świadectwa. W
          > praktyce jednak, w bardzo wielu szkołach, zwłaszcza na prowincji
          > – po prostu się je wpisuje. I kto ma odwagę zaprotestować?
          > l "Kompetentna władza kościelna mianuje i odwołuje nauczycieli religii",
          > ale "przysługują im prawa i obowiązki na równi z innymi nauczycielami". W
          > konkordacie stoi, iż w sprawach treści nauczania i wychowania religijnego
          > nauczyciele podlegają przepisom i zarządzeniom kościelnym, a "w innych
          > sprawach przepisom państwowym". Jak jest naprawdę – opisaliśmy w
          > tekście "Wielka nadzieja czarnych", gdzie ksiądz-paker, napierdalający
          dzieci
          > podczas lekcji religii, zawieszony przez dyrektorkę po tym, jak katecheza
          > wywołała u jednego z uczniów wstrząs mózgu – został po interwencji biskup
          > a
          > odwieszony przez Komisję Dyscyplinarną przy wojewodzie.
          > l "Papieskie akademie, katolickie uniwersytety oraz wydziały filozoficzne i
          > teologiczne są subwencjonowane przez państwo na równi z innymi wyższymi
          > uczelniami państwowymi". W konkordacie wprost mowa o KUL i PAT, a potem
          > czytamy, iż "państwo rozważy udzielanie pomocy finansowej" innym teoszkołom.
          W
          > prak-tyce za kształcenie katolickich pretorian płacimy w Warszawie (za dwie
          > szkoły), Katowicach, Opolu, Toruniu, Poznaniu, Olsztynie.
          > l "Stowarzyszenia katolickie nie podlegają prawu państwowemu o
          > stowarzyszeniach". W konkordacie wpisano, iż "jeżeli te zrzeszenia poprzez
          swą
          > działalność wkraczają w sferę uregulowaną w prawie polskim, podlegają także
          > temu prawu". Myślicie, że to kompromis? To poczytajcie ustawę o
          > stowarzyszeniach. Stoi w niej jak byk: "Przepisom ustawy nie podlegają: 1)
          > organizacje społeczne działające na podstawie odrębnych ustaw lub umów
          > międzynarodowych, których Rzeczpospolita Polska jest stroną (w tym także
          > konkordatu); 2) kościoły i inne związki wyznaniowe oraz ich osoby prawne; 3)
          > organizacje religijne, których sytuacja prawna jest uregulowana ustawami o
          > stosunku państwa do kościołów i innych związków wyznaniowych, działające w
          > obrębie tych kościołów i związków".
          > l "Kościół ma prawo do posiadania i używania własnych środków społecznego
          > przekazu (...) na zasadach określonych umową między kompetentnymi władza-mi
          > państwowymi i kościelnymi". W konkordacie zasady te mają być już "określone
          w
          > prawie polskim". Historia Radia Maryja wykazuje, że żadne prawo polskie nie
          > podskoczy, gdy Kościół chce ewangelizować medialnie.
          > l "Kościół może urządzać publiczne zbiórki", kropka. W konkordacie jest już
          > łagodzący zapis, iż "przepisy prawa polskiego o zbiórkach publicznych nie
          mają
          > zastosowania do zbierania ofiar na cele religijne, kościelną działalność
          > charytatywno-opiekuńczą, naukową, oświatową i wychowawczą oraz utrzymanie
          > duchownych i członków zakonów, jeżeli odbywają się w obrębie terenów
          > kościelnych, kaplic oraz w miejscach i okolicznościach zwyczajowo przyjętych
          w
          > danej okolicy i w sposób tradycyjnie ustalony". Ten, kto wspomni choćby
          > historię świadectw udziałowych zbieranych przez Rydzyka – wie, który zapi
          > s
          > wszedł w życie.
          > Właściwie jedynym zapisem, którego czarnym jak dotąd nie udało się
          > przeforsować – jest art. 9 dotyczący świąt. Zgodnie z nim wolne od pracy
          > miały
          > być także dni święta Objawienia Pańskiego, Wniebowstąpienia Pańskiego,
          > świętych Piotra i Pawła oraz święta Niepo-kalanego Poczęcia Najświętszej
          Maryi
          > Panny.
          > No ale w końcu na jakiś kompromis Kościół musiał pójść, prawda? W końcu
          Polska
          > nie jest państwem wyznaniowym.
          > Ależ skąd.
          > Autor : Agnieszka Wołk Łaniewska
          >
          >
          >
      • kkkaczory_piss_brothers WIELKI CENZORZE NA CZYJE POLECENIE TO ROBISZ 30.07.03, 20:40
        Gość portalu: camrut napisał(a):

        ) Chwalmy Pana! 28 lipca mija 10. rocznica podpisania konkordatu. Dla
        ) uczczenia tego doniosłego święta przedstawiamy dziś pierwszą, tajną i
        ) nigdzie dotąd nie opublikowaną wersję konkordatu. Bezczelność zawartych w
        ) niej propozycji była tak wielka, że nie zgodziła się na nie nawet Hanna
        ) Suchocka. Porównajcie je sobie z rzeczywistością. Można dojść do zabawnych
        ) wniosków.
        ) Błyskawiczne postępy, jakie odnowiona Rzeczpospolita u swego zarania
        ) poczyniła we wchodzeniu klerowi w dupę, najpełniej obrazuje zestawienie
        ) dwóch projektów konkordatu: uzgodnionego przez komisję wspólną rządu i
        ) episkopatu w maju 88 roku projektu "Konwencji" – który następnie wylądowa
        ) ł w
        ) koszu wraz z peerelem – i wyrychtowanego przed biskupa Kowalczyka projekt
        ) u z
        ) października 91.
        ) Nie uwierzylibyście, na co zgadzał się Kościół nasz święty, kiedy władza go
        ) jeszcze – słabiutko – trzymała pod butem. Ani słowa o katolickiej w
        ) iększości
        ) narodu, nierozerwalnych więzach i takich tam. "Mając na uwadze trwałe
        ) związki Kościoła katolickiego w Polsce z życiem narodu" – wpisali w
        ) preambule projektu czarni z komuchami pospołu, co można by równie dobrze
        ) odnieść do Stowarzyszenia Pszczelarzy albo Związku Browarów Polskich.
        ) "1. Polska Rzeczpospolita Ludowa jest państwem świeckim (niekonfesyjnym)
        ) gwarantującym swobodę przekonań światopoglądowych i religijnych.
        ) 2. Stolica Apostolska uznaje tak pojętą świeckość Polskiej Rzeczypospolitej
        ) Ludowej" – głosił art. 2, a art. 3 – to już absolutna rewelacja 
        ) 211; oznajmiał,
        ) iż Kościół kat. "zgodnie ze swoją doktryną naucza poszanowania prawa oraz
        ) władzy państwowej i współdziała z Państwem dla dobra osoby ludzkiej, dobra
        ) kraju i pokoju". Tłumacząc na nasze: w zamian za zgodę na swobodne
        ) działanie, Kościół będzie wspierał reżim komunistyczny. Kwestie obsadzania
        ) stanowisk kościelnych i struktur organizacyjnych Kościoła pozostawiono do
        ) negocjacji między rządem a Watykanem, nowe zgromadzenia klasztorne wymagały
        ) zgody władz, państwo łaskawie godziło się, aby Kościół na swoim terenie
        ) nauczał dzieci religii, co zostało uznane za "wewnętrzną sprawę Kościoła
        ) katolickiego", i każda w zasadzie działalność Kościoła musiała odbywać
        ) się "według prawa polskiego". Co istotne – dotyczyło to także kwestii
        ) majątkowych.
        ) Niestety, komuna osierociła nas nieutulonych w żalu i przyszła demokracja.
        ) Przyniosła ze sobą nuncjusza Kowalczyka i propozycję zaczynającą się od
        ) takich oto słów: "Rzeczpospolita Polska, biorąc pod uwagę, że religia
        ) katolicka jest wyznawana przez zdecydowaną większość społeczeństwa polskiego
        ) i że Kościół katolicki wnosi, od zarania państwowości polskiej,
        ) niezastąpiony wkład w tworzenie warunków dla osoby ludzkiej i wspólnoty
        ) narodowej, uwzględnia to w swoim ustawodawstwie".
        ) No i uwzględniła.
        ) Projekt Kowalczyka używa absurdalnego terminu "Stolica Święta". Gwarantuje
        ) tej św. stolicy wszystko, nic w zamian nie dając RP. A najśmieszniejsze jest
        ) to, że – choć w wyniku negocjacji wykreślono z niego co bezczelniejsze
        ) zapisy – w realu Kościół konsekwentnie je realizuje. Poczytajcie, czego n
        ) ie
        ) ma, a jakby było.
        ) l "Państwo zapewnia Kościołowi zarządzanie i administrowanie jego sprawami i
        ) majątkiem, zgodnie z prawem kanonicznym". W podpisanym konkordacie
        ) ów "majątek" wypadł, ale w realu – jak wszystkim wiadomo – Kościół
        ) jest
        ) jedyną instytucją, która zarabia miliardy złotych, nie prowadzi księgowości,
        ) nie płaci podatków, handluje lewymi fakturami (poczytajcie choćby "Świętych
        ) faktur obcowanie" – historię założonego przez arcybiskupa Gocłowskiego
        ) Wydawnictwa Stella Maris i jego przekrętów z użyciem lewych faktur VAT-
        ) owskich) i zaświadczeniami o darowiznach (że wspomnimy tylko opowieść o
        ) bezkarności księdza z "Parafii św. PITa") i wszystkie urzędy skarbowe ma w
        ) dupie.
        ) l "Mianowanie, wybór lub odwołanie osób pełniących funkcje organu
        ) reprezentującego" kościelne osoby prawne "odbywa się wyłącznie w oparciu o
        ) przepisy prawa kanonicznego". W konkordacie tego zapisu nie ma, ale – jeż
        ) eli
        ) wspomnimy choćby historię ks. Halberdy ("Bóg nie oddaje") – okaże się, iż
        ) w
        ) rzeczywistości Kościół korzysta pełnymi garściami z tego przywileju. Ks.
        ) Halberda – przypominamy – pożyczał pieniądze jako dyrektor ekonomic
        ) zny
        ) elbląskiej kurii. Wyłudził tego szmalu 120 mln zł. A jak przyszło do
        ) oddawania – pełnomocnicy kurii oświadczyli w sądzie, że dyrektor ekonomic
        ) zny
        ) kurii nie reprezentuje, a zatem kuria nikomu nic nie jest winna, amen.
        ) l "Sprawowanie kultu publicznego w innych miejscach (tj. nie kościołach) nie
        ) wymaga zezwolenia władz świeckich". W konkordacie dopisano "chyba że
        ) odpowiednie przepisy prawa polskiego stanowią inaczej, w szczególności ze
        ) względu na bezpieczeństwo i porządek publiczny". W Polsce odpowiednie
        ) przepisy prawa zobowiązują do uzyskania zezwolenia nawet babcię, handlującą
        ) czosnkiem i jajkami na chodniku, ale Kościół swobodnie i bez skrępowania
        ) zajmuje drogi pielgrzymkami i procesjami, nie zawracając sobie głowy choćby
        ) kodeksem ruchu drogowego (kto próbował kiedykolwiek przejechać koło
        ) pielgrzymki drogą szybkiego ruchu, wie, o czym mówię).
        ) l "Prawomocne wyroki, stwierdzające nieważność małżeństwa, wydane przez sądy
        ) kościelne, a także dyspensy papieskie od małżeństwa niedopełnionego są
        ) uznawane przez państwo za obowiązujące". Krótko mówiąc, państwo ma uznawać
        ) groteskowe kościelne rozwody, które mogą być udzielone z tej przyczyny, iż R
        ) 11;
        ) na przykład – pan młody wierność ślubował nieszczerze. W podpisanym
        ) konkordacie ten element wypadł, ale nie mówmy hop. Póki co nie ma jeszcze
        ) problemów z rozwodami małżeństw konkordatowych – bo nie ma takich rozwodó
        ) w.
        ) Kiedy się wszakże zaczną – problem się pojawi. Prawnicy toczą spór: czy
        ) małżeństwo konkordatowe to dwa małżeństwa w jednym, czy też jedno wywołujące
        ) dwojakie skutki. Wbrew pozorom, problem nie jest akademicki. Jeśli dwa –
        ) w
        ) tym cywilny, w którym ksiądz niejako wyręcza USC – nie ma problemu, państ
        ) wo
        ) może je rozwiązać wedle swojego prawa. Ale jeśli jedno – to co? Państwo n
        ) ie
        ) może w oparciu o prawo cywilne rozwiązać małżeństwa, które powstało na mocy
        ) prawa kanonicznego. A zatem – rozwód cywilny jest niemożliwy. Pozostaje
        ) separacja, bo ona nie wkracza w obszar, który reguluje prawo kanoniczne. Ale
        ) to z kolei oznacza, że rozwodnicy konkordatowi nie mogą się drugi raz
        ) ożenić. Moim akurat zdaniem, lepiej dla nich, ale problem nierówności
        ) prawnej pozostaje. Słychać, iż księża mają powszechny choć niejawny zakaz
        ) dawania ślubów niekonkordatowych – czyli tylko kościelnych. Jedynym
        ) sposobem, żeby uniknąć takiej pułapki, jest zatem najpierw zawarcie ślubu
        ) cywilnego w USC – a potem postawienie księdza przed faktem dokonanym. Mał
        ) o
        ) kto o tym jednak wie.
        ) l "Państwo gwarantuje, że nauczanie i wychowanie dzieci i młodzieży będzie
        ) uwzględniać chrześcijańskie zasady etyki i wartości, którymi naznaczone jest
        ) dziedzictwo kultury polskiej". Jak jest w rzeczywistości? Wystarczy poczytać
        ) podręczniki do przysposobienia do życia w rodzinie oraz nie poczytać nie
        ) istniejących w szkołach książek do edukacji seksualnej, żeby wiedzieć.
        ) l "W przedszkolach oraz szkołach publicznych wszystkich rodzajów i stopni
        ) nauczanie religii jest włączone w plan zajęć na równi z innymi
        ) przedmiotami". W konkordacie nauczanie owo ma być zorganizowane "zgodnie z
        ) wolą zainteresowanych". Dla niezainteresowanych miała być etyka. Jak jest?
        ) Etyki nie ma prawie nigdzie. O pomysł, żeby religia była na pierwszej lub
        ) ostatniej l
    • kkkaczory_piss_brothers TO NIE KABOTYN TOZ TO ZWYKLY KOLTUN 30.07.03, 20:42
    • kkkaczory_piss_brothers TO NIE KABOTYN TOZ TO ZWYKLY KOLTUN 30.07.03, 20:42
      • Gość: camrut to jakis maniakalny negatyw - wszystko dla niego.. IP: *.echostar.pl 30.07.03, 21:06
        to jakis maniakalny negatyw - wszystko dla niego jest czarno biale - z
        dominacja tego piwrwszego, rzecz jasna:( - dzieki!

        Kamila
        • gabrielacasey To WARIAT. Mnie wykropkowal ...STACHA, w wolaczu: 31.07.03, 01:35
          "Stachu, jestes genialny". Powinni byc swiadkowie, bo wykropkowany -
          jako "slowo wulgarne" - Stach sie na forum ukazal.
          • Gość: camrut Re: To WARIAT. Mnie wykropkowal ...STACHA, w wola IP: *.echostar.pl 31.07.03, 01:48
            po prostu Gabrielo, brak mi slow...co prawda nie wiem, czy moj wykasowany
            watek przypadlby Tobie do gustu, jako,ze odnosil sie dosc niewybrednie do X
            rocznicy podpisania konkordatu (choc, zadnych wulgarnych slow nie zawieral -
            co nie przeszkodzilo adminowi poczuc sie gleboko urazonym - widac on tez od
            tych od 'obrazy uczuc')

            Dyskuskja toczyla sie w oparciu o artykul, ktory co rusz, mimo ponownego
            wykasowywania, tym razem samych postow jedynie a nie calego watku - z
            kilkudziesiecioma juz podpisami - zamieszczam na tym forum. Identyczny
            znajduje sie niczym nie niepokojony na F.A.

            Dalczegoz to takiego kretyna musieli wyslac wlasnie tutaj?!

            Pozdrawiam - rozumiem,ze niezaleznie od ewentualnej roznicy pogladow:)spawa
            przybiera wymiar jaki opisuja slowa marszalka Borowskiego z niedawnego listu:
            'Jest to sytuacja, do której - jak rzadko - pasuje słynne powiedzenie
            Voltaire'a: nie podzielam twych poglądów, ale będę walczył do ostatniej kropli
            krwi o twe prawo do ich głoszenia'.

            Kamila R.
    • Gość: camrut Re: ___Co admin - kabotyn-skrapliwie kasuje______ IP: *.echostar.pl 30.07.03, 22:07

      Zapraszam:)!
      www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=7177415
      • Gość: Pytak szaleniec kasuje ostatnio 85% moich watkow IP: 130.94.107.* 30.07.03, 22:13
        Znikaja w ciagu jednej sekundy.Zmieniam wiec ostatnio
        nicki kiedy je robie.
        Pozdr
        • Gość: camrut Re: szaleniec kasuje ostatnio 85% moich watkow IP: *.echostar.pl 30.07.03, 22:17
          Podobne tempo znikania 'watkow' dopoadlo i mnie:(...
          Co to ma byc?
          Forum F.K. zaczyna funkcjonowac wedlug widzi misie admina? Zadnych regul?!
          Ten sam watek spokojnie utrzymuje sie na F.A. i nikt z tamtych adminow nie
          mysli go kasowac (...) widac admini tez roznej masci....ten z F.K. wyjatkowo
          czarnej...
          Dzisiaj wykasowal mi ten watek juz 5 razy...
          bawimy sie dalej:)..
          pozdrawiam:)

          Kamila
      • Gość: camrut ___Z wyrazami bezgranicznego oburzenia______ IP: *.echostar.pl 01.08.03, 18:19
    • Gość: babariba a mnie admin 'zjadł' takie coś: IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 22:18
      Jan WŁADYSŁAW Rokita ('temat' tak się nazywał)
      a 'wiadomość' wyglądała tak:

      '...słyszeliście, że KABOTYN imię sobie podrobił???
      Nakłamała, jak w wielu innych sprawach
      Hłe... i 'daj boh sztob nieposlednij'
      Przyłapali Władzia...'
      ***
      Szukam mądrego jakiegoś, który by mi wytłumaczył, dlaczego taki wątek został przez admina 'zjedzony'???
      • Gość: camrut Pan Wielkie Zarcie vel Admin-moze listek miety:)?! IP: *.echostar.pl 30.07.03, 22:27
        no masz!
        Tobie tez!
        Przeciez to paranoja! Forum tonie w jakis bluzgach, gowniarskich zaczepkach -
        admin spi; wystarczy,ze pojawi sie cos politycznego - admin wpada w szal a
        jego trzesacych raczek nie jest juz w stanie nic powstrzymac...obawiam sie, ze
        nawet on sam....

        Mnie Pan Wielkie Zarcie - zzarl caly watek (!) wraz ze wszystkimi
        wypowiedziami (sic!)...ja zatem poboznie odsylam do tego, co jeszcze ma sie
        dobrze:)...
        www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=7177415
    • maciuni-o Re: ___Co admin - kabotyn-skrapliwie kasuje______ 30.07.03, 22:25
      musieliscie wcześniej podpaśc niejakiemu Niechowi
      • Gość: camrut musieliscie wcześniej podpaśc niejakiemu Niechowi IP: *.echostar.pl 30.07.03, 22:29
        ????
        A cos dokladniej???
        jakby co to zapraszam:

        www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=7177415
        • Gość: camrut _______________________________________________ IP: *.echostar.pl 01.08.03, 17:55
    • kkkaczory_piss_brothers WIELKI CENZORZE NA CZYJE POLECENIE TO ROBISZ 31.07.03, 01:08
      I NA PODSTAWIE JAKIEGO PRZEPISU?
    • Gość: camrut __W X rocznice podpisania cyrografu - cz.I_____ IP: *.echostar.pl 31.07.03, 01:22

      Autor : Agnieszka Wołk Łaniewska

      Chwalmy Pana! 28 lipca mija 10. rocznica podpisania konkordatu. Dla
      uczczenia tego doniosłego święta przedstawiamy dziś pierwszą, tajną i
      nigdzie dotąd nie opublikowaną wersję konkordatu. Bezczelność zawartych w
      niej propozycji była tak wielka, że nie zgodziła się na nie nawet Hanna
      Suchocka. Porównajcie je sobie z rzeczywistością. Można dojść do zabawnych
      wniosków.
      Błyskawiczne postępy, jakie odnowiona Rzeczpospolita u swego zarania
      poczyniła we wchodzeniu klerowi w dupę, najpełniej obrazuje zestawienie
      dwóch projektów konkordatu: uzgodnionego przez komisję wspólną rządu i
      episkopatu w maju 88 roku projektu "Konwencji" – który następnie wylądował w
      koszu wraz z peerelem – i wyrychtowanego przed biskupa Kowalczyka projektu z
      października 91.
      Nie uwierzylibyście, na co zgadzał się Kościół nasz święty, kiedy władza go
      jeszcze – słabiutko – trzymała pod butem. Ani słowa o katolickiej większości
      narodu, nierozerwalnych więzach i takich tam. "Mając na uwadze trwałe
      związki Kościoła katolickiego w Polsce z życiem narodu" – wpisali w
      preambule projektu czarni z komuchami pospołu, co można by równie dobrze
      odnieść do Stowarzyszenia Pszczelarzy albo Związku Browarów Polskich.
      "1. Polska Rzeczpospolita Ludowa jest państwem świeckim (niekonfesyjnym)
      gwarantującym swobodę przekonań światopoglądowych i religijnych.
      2. Stolica Apostolska uznaje tak pojętą świeckość Polskiej Rzeczypospolitej
      Ludowej" – głosił art. 2, a art. 3 – to już absolutna rewelacja – oznajmiał,
      iż Kościół kat. "zgodnie ze swoją doktryną naucza poszanowania prawa oraz
      władzy państwowej i współdziała z Państwem dla dobra osoby ludzkiej, dobra
      kraju i pokoju". Tłumacząc na nasze: w zamian za zgodę na swobodne
      działanie, Kościół będzie wspierał reżim komunistyczny. Kwestie obsadzania
      stanowisk kościelnych i struktur organizacyjnych Kościoła pozostawiono do
      negocjacji między rządem a Watykanem, nowe zgromadzenia klasztorne wymagały
      zgody władz, państwo łaskawie godziło się, aby Kościół na swoim terenie
      nauczał dzieci religii, co zostało uznane za "wewnętrzną sprawę Kościoła
      katolickiego", i każda w zasadzie działalność Kościoła musiała odbywać
      się "według prawa polskiego". Co istotne – dotyczyło to także kwestii
      majątkowych.
      Niestety, komuna osierociła nas nieutulonych w żalu i przyszła demokracja.
      Przyniosła ze sobą nuncjusza Kowalczyka i propozycję zaczynającą się od
      takich oto słów: "Rzeczpospolita Polska, biorąc pod uwagę, że religia
      katolicka jest wyznawana przez zdecydowaną większość społeczeństwa polskiego
      i że Kościół katolicki wnosi, od zarania państwowości polskiej,
      niezastąpiony wkład w tworzenie warunków dla osoby ludzkiej i wspólnoty
      narodowej, uwzględnia to w swoim ustawodawstwie".
      No i uwzględniła.
      Projekt Kowalczyka używa absurdalnego terminu "Stolica Święta". Gwarantuje
      tej św. stolicy wszystko, nic w zamian nie dając RP. A najśmieszniejsze jest
      to, że – choć w wyniku negocjacji wykreślono z niego co bezczelniejsze
      zapisy – w realu Kościół konsekwentnie je realizuje. Poczytajcie, czego nie
      ma, a jakby było.
      l "Państwo zapewnia Kościołowi zarządzanie i administrowanie jego sprawami i
      majątkiem, zgodnie z prawem kanonicznym". W podpisanym konkordacie
      ów "majątek" wypadł, ale w realu – jak wszystkim wiadomo – Kościół jest
      jedyną instytucją, która zarabia miliardy złotych, nie prowadzi księgowości,
      nie płaci podatków, handluje lewymi fakturami (poczytajcie choćby "Świętych
      faktur obcowanie" – historię założonego przez arcybiskupa Gocłowskiego
      Wydawnictwa Stella Maris i jego przekrętów z użyciem lewych faktur VAT-
      owskich) i zaświadczeniami o darowiznach (że wspomnimy tylko opowieść o
      bezkarności księdza z "Parafii św. PITa") i wszystkie urzędy skarbowe ma w
      dupie.
      l "Mianowanie, wybór lub odwołanie osób pełniących funkcje organu
      reprezentującego" kościelne osoby prawne "odbywa się wyłącznie w oparciu o
      przepisy prawa kanonicznego". W konkordacie tego zapisu nie ma, ale – jeżeli
      wspomnimy choćby historię ks. Halberdy ("Bóg nie oddaje") – okaże się, iż w
      rzeczywistości Kościół korzysta pełnymi garściami z tego przywileju. Ks.
      Halberda – przypominamy – pożyczał pieniądze jako dyrektor ekonomiczny
      elbląskiej kurii. Wyłudził tego szmalu 120 mln zł. A jak przyszło do
      oddawania – pełnomocnicy kurii oświadczyli w sądzie, że dyrektor ekonomiczny
      kurii nie reprezentuje, a zatem kuria nikomu nic nie jest winna, amen.
      l "Sprawowanie kultu publicznego w innych miejscach (tj. nie kościołach) nie
      wymaga zezwolenia władz świeckich". W konkordacie dopisano "chyba że
      odpowiednie przepisy prawa polskiego stanowią inaczej, w szczególności ze
      względu na bezpieczeństwo i porządek publiczny". W Polsce odpowiednie
      przepisy prawa zobowiązują do uzyskania zezwolenia nawet babcię, handlującą
      czosnkiem i jajkami na chodniku, ale Kościół swobodnie i bez skrępowania
      zajmuje drogi pielgrzymkami i procesjami, nie zawracając sobie głowy choćby
      kodeksem ruchu drogowego (kto próbował kiedykolwiek przejechać koło
      pielgrzymki drogą szybkiego ruchu, wie, o czym mówię).
      l "Prawomocne wyroki, stwierdzające nieważność małżeństwa, wydane przez sądy
      kościelne, a także dyspensy papieskie od małżeństwa niedopełnionego są
      uznawane przez państwo za obowiązujące". Krótko mówiąc, państwo ma uznawać
      groteskowe kościelne rozwody, które mogą być udzielone z tej przyczyny, iż –
      na przykład – pan młody wierność ślubował nieszczerze. W podpisanym
      konkordacie ten element wypadł, ale nie mówmy hop. Póki co nie ma jeszcze
      problemów z rozwodami małżeństw konkordatowych – bo nie ma takich rozwodów.
      Kiedy się wszakże zaczną – problem się pojawi. Prawnicy toczą spór: czy
      małżeństwo konkordatowe to dwa małżeństwa w jednym, czy też jedno wywołujące
      dwojakie skutki. Wbrew pozorom, problem nie jest akademicki. Jeśli dwa – w
      tym cywilny, w którym ksiądz niejako wyręcza USC – nie ma problemu, państwo
      może je rozwiązać wedle swojego prawa. Ale jeśli jedno – to co? Państwo nie
      może w oparciu o prawo cywilne rozwiązać małżeństwa, które powstało na mocy
      prawa kanonicznego. A zatem – rozwód cywilny jest niemożliwy. Pozostaje
      separacja, bo ona nie wkracza w obszar, który reguluje prawo kanoniczne. Ale
      to z kolei oznacza, że rozwodnicy konkordatowi nie mogą się drugi raz
      ożenić. Moim akurat zdaniem, lepiej dla nich, ale problem nierówności
      prawnej pozostaje. Słychać, iż księża mają powszechny choć niejawny zakaz
      dawania ślubów niekonkordatowych – czyli tylko kościelnych. Jedynym
      sposobem, żeby uniknąć takiej pułapki, jest zatem najpierw zawarcie ślubu
      cywilnego w USC – a potem postawienie księdza przed faktem dokonanym. Mało
      kto o tym jednak wie.
      l "Państwo gwarantuje, że nauczanie i wychowanie dzieci i młodzieży będzie
      uwzględniać chrześcijańskie zasady etyki i wartości, którymi naznaczone jest
      dziedzictwo kultury polskiej". Jak jest w rzeczywistości? Wystarczy poczytać
      podręczniki do przysposobienia do życia w rodzinie oraz nie poczytać nie
      istniejących w szkołach książek do edukacji seksualnej, żeby wiedzieć.
      l "W przedszkolach oraz szkołach publicznych wszystkich rodzajów i stopni
      nauczanie religii jest włączone w plan zajęć na równi z innymi
      przedmiotami". W konkordacie nauczanie owo ma być zorganizowane "zgodnie z
      wolą zainteresowanych". Dla niezainteresowanych miała być etyka. Jak jest?
      Etyki nie ma prawie nigdzie. O pomysł, żeby religia była na pierwszej lub
      ostatniej lekcji, tak, aby nie chodzący na nią uczniowie nie musieli
      siedzieć na korytarzu – Kościół zrobił awanturę tak wielką, iż władze
      oświatowe skwapliwie się z tej idei wycofały. W ustawach okołokonkordatowych
      postanowiono, że stopnie z religii nie będą wpisywane na
    • Gość: camrut __W X rocznice podpisania cyrografu cz.II_______ IP: *.echostar.pl 31.07.03, 01:23
      -------------------------------------------------------------------------------
      -
      Etyki nie ma prawie nigdzie. O pomysł, żeby religia była na pierwszej lub
      ostatniej lekcji, tak, aby nie chodzący na nią uczniowie nie musieli siedzieć
      na korytarzu – Kościół zrobił awanturę tak wielką, iż władze oświatowe
      skwapliwie się z tej idei wycofały. W ustawach okołokonkordatowych
      postanowiono, że stopnie z religii nie będą wpisywane na świadectwa. W
      praktyce jednak, w bardzo wielu szkołach, zwłaszcza na prowincji
      – po prostu się je wpisuje. I kto ma odwagę zaprotestować?
      l "Kompetentna władza kościelna mianuje i odwołuje nauczycieli religii",
      ale "przysługują im prawa i obowiązki na równi z innymi nauczycielami". W
      konkordacie stoi, iż w sprawach treści nauczania i wychowania religijnego
      nauczyciele podlegają przepisom i zarządzeniom kościelnym, a "w innych
      sprawach przepisom państwowym". Jak jest naprawdę – opisaliśmy w
      tekście "Wielka nadzieja czarnych", gdzie ksiądz-paker, napierdalający dzieci
      podczas lekcji religii, zawieszony przez dyrektorkę po tym, jak katecheza
      wywołała u jednego z uczniów wstrząs mózgu – został po interwencji biskupa
      odwieszony przez Komisję Dyscyplinarną przy wojewodzie.
      l "Papieskie akademie, katolickie uniwersytety oraz wydziały filozoficzne i
      teologiczne są subwencjonowane przez państwo na równi z innymi wyższymi
      uczelniami państwowymi". W konkordacie wprost mowa o KUL i PAT, a potem
      czytamy, iż "państwo rozważy udzielanie pomocy finansowej" innym teoszkołom. W
      prak-tyce za kształcenie katolickich pretorian płacimy w Warszawie (za dwie
      szkoły), Katowicach, Opolu, Toruniu, Poznaniu, Olsztynie.
      l "Stowarzyszenia katolickie nie podlegają prawu państwowemu o
      stowarzyszeniach". W konkordacie wpisano, iż "jeżeli te zrzeszenia poprzez swą
      działalność wkraczają w sferę uregulowaną w prawie polskim, podlegają także
      temu prawu". Myślicie, że to kompromis? To poczytajcie ustawę o
      stowarzyszeniach. Stoi w niej jak byk: "Przepisom ustawy nie podlegają: 1)
      organizacje społeczne działające na podstawie odrębnych ustaw lub umów
      międzynarodowych, których Rzeczpospolita Polska jest stroną (w tym także
      konkordatu); 2) kościoły i inne związki wyznaniowe oraz ich osoby prawne; 3)
      organizacje religijne, których sytuacja prawna jest uregulowana ustawami o
      stosunku państwa do kościołów i innych związków wyznaniowych, działające w
      obrębie tych kościołów i związków".
      l "Kościół ma prawo do posiadania i używania własnych środków społecznego
      przekazu (...) na zasadach określonych umową między kompetentnymi władza-mi
      państwowymi i kościelnymi". W konkordacie zasady te mają być już "określone w
      prawie polskim". Historia Radia Maryja wykazuje, że żadne prawo polskie nie
      podskoczy, gdy Kościół chce ewangelizować medialnie.
      l "Kościół może urządzać publiczne zbiórki", kropka. W konkordacie jest już
      łagodzący zapis, iż "przepisy prawa polskiego o zbiórkach publicznych nie mają
      zastosowania do zbierania ofiar na cele religijne, kościelną działalność
      charytatywno-opiekuńczą, naukową, oświatową i wychowawczą oraz utrzymanie
      duchownych i członków zakonów, jeżeli odbywają się w obrębie terenów
      kościelnych, kaplic oraz w miejscach i okolicznościach zwyczajowo przyjętych w
      danej okolicy i w sposób tradycyjnie ustalony". Ten, kto wspomni choćby
      historię świadectw udziałowych zbieranych przez Rydzyka – wie, który zapis
      wszedł w życie.
      Właściwie jedynym zapisem, którego czarnym jak dotąd nie udało się
      przeforsować – jest art. 9 dotyczący świąt. Zgodnie z nim wolne od pracy miały
      być także dni święta Objawienia Pańskiego, Wniebowstąpienia Pańskiego,
      świętych Piotra i Pawła oraz święta Niepo-kalanego Poczęcia Najświętszej Maryi
      Panny.
      No ale w końcu na jakiś kompromis Kościół musiał pójść, prawda? W końcu Polska
      nie jest państwem wyznaniowym.
      Ależ skąd
    • Gość: camrut CoAmin-Kbotyn-skrapliwie kasuje poki nie skasuje:) IP: *.echostar.pl 31.07.03, 15:25
    • Gość: camrut ________na podbicie cz. I i cz.II________________ IP: *.echostar.pl 01.08.03, 01:15
    • sceptyk Uprzejmie wyjasniam 01.08.03, 01:42
      ze Admin wycina wszelkie kretynizmy na polecenie nas, katolowej (badz
      katolskiej) sitwy. Jak nie wierzycie, spytajcie sie Kretyna52.

      w imieniu sitwy
      katol sceptyk
      • Gość: camrut Sceptyk, megalomania uderza ci do glowy.... IP: *.echostar.pl 01.08.03, 02:25
        ...i to zaraz po innych przypadlosciach...i ta ciagla chec do
        konfabulowania...jakies niedowartosciowanie plynace ze skrzeczacej
        rzeczywistosci???

        Moj biedaku, napisze ci teraz rzecz straszna...Admin przestal kasowac
        watki...chyba establishment sie zalamal:) - pod jarzmem konfrontacji z
        brutalna badz co badz, jednak jakze piekna w tym wydaniu rzeczywistoscia:)

        Nie pogniewasz sie, jesli nastepnym razem cie zignoruje;)?
        Jestem w stosunku do twej osoby, co tu duzo mowic - sceptyczna:)
    • kkkaczory_piss_brothers usuniety post-ktory jego fragment narusza regulami 01.08.03, 18:33
      PRZEDZIAL PROCENTOWY HOMOSEKSUALISTOW W SPOLECZENSTWIE JEST
      STALY I WYNOSI OD 5 DO 10% .
      Nie wszyscy homoseksualisci maja wybor, niektorzy sa biologicznie
      zdeterminowani i nie maja/mieli zadnego wplywu na wybor seksualnosci
      (dla wierzacych – BOG WYBRAL ZA NICH).
      Nie wszyscy ulegaja chwilowej modzie, niektorzy nie maja wyboru.

      Homoseksualizm nie jest domena naszego gatunku, jest on również spotykany u
      innych zwierzat.


      WYNIKI BADAŃ NAD DETERMINIZMEM SEKSUALIZMU

      > Genetic research using family and twin methodologies has
      > produced consistent evidence that genes influence sexual
      > orientation, but molecular research has not yet produced
      > compelling evidence for specific genes.

      Fragment ten ( nie bedacy pustym wycinkeim reszty atykulu,ale stanowiacy jego
      integralna czesc - oddajaca jak najbardziej 'ducha' tekstu - czego dowodem
      zamieszczony ponizej artykul ) dowodzi, ze badania ostatniej dekady pozwolily
      wypracowac juz
      zarysy neurohormonalnej teorii dotyczacej orientacji seksualnej; jej
      ugruntowana juz czesc (dowiedziona) stanowia wlasnie odkrycia podloza
      genetycznego odpowiedzialnego za orientacje seksualna - doslownie:'.. that
      gens influence sexual orientation'.
      Jedynym problemem jest wytypowanie poszczegolnych genow odpowiedzialnych za
      taki stan rzeczy:
      > but molecular research has not yet produced
      > compelling evidence for specific genes.

      - ale wszyscy wiemy, ze to pozostaje bez wplywu na udokumentowana juz czesc
      teorii determinizmu seksualnosci - a stanowi zadanie dla dalszych badan
      molekularnych.

      Należy również pamietac, iż geny determinuja ilosc, jakosc, funkcjonalnosc
      wszystkich substancji/czesci/organow naszego organizmu (w przypadku tej teorii
      jest to istotne ze względu na zagadnienie powstawania / produkcji HORMONOW).
      Należy dodac, iż na zarodek maja wplyw również chormony produkowane przez
      matke, wiec jej material genetyczny (także substancje chormonalne przyjmowane
      z zewnatrz – nie produkowane bezposrednio, ani przez matke, ani przez plod).

      Jednakze, nie ma przekonujacych doniesien naukowych, iz chormony podawane
      doroslym o uksztaltowanym mozgu(nalezy zauwazyc roznice pomiedzy
      nieuksztaltowanym mozgiem zarodka/plodu, a uksztaltowanym mozgiem czlowieka)
      zmieniaja ich zapatrywania seksualne (badania na zwierzetach potwierdzaja taka
      korelacje).


      Ten przeglądowy artykuł najlepiej dowodzi faktu wplywu genow na determinacje
      seksualnosci:
      A critical review of recent biological research on human sexual orientation.

      Mustanski BS, Chivers ML, Bailey JM.

      Department of Psychology, Indiana University, Bloomington 47405,
      USA. bmustans@indiana.edu

      This article provides a comprehensive review and critique of
      biological research on sexual orientation published over the
      last decade. We cover research investigating (a) the
      neurohormonal theory of sexual orientation
      (psychoneuroendocrinology, prenatal stress, cerebral asymmetry,
      neuroanatomy, otoacoustic emissions, anthropometrics), (b)
      genetic influences, (c) fraternal birth-order effects, and (d) a
      putative role for developmental instability. Despite
      inconsistent results across both studies and traits, some
      support for the neurohormonal theory is garnered, but mostly in
      men. Genetic research using family and twin methodologies has
      produced consistent evidence that genes influence sexual
      orientation, but molecular research has not yet produced
      compelling evidence for specific genes. Although it has been
      well established that older brothers increase the odds of
      homosexuality in men, the route by which this occurs has not
      been resolved. We conclude with an examination of the
      limitations of biological research on sexual orientation,
      including measurement issues (paper and pencil, cognitive, and
      psychophysiological), and lack of research on women.



      Warto zwrocic uwage rowniez na te dwa ponizej przedstawione streszczenia
      artykulow:

      The Etiology of Anomalous Sexual Preferences in Men
      VERNON L. QUINSEY
      Psychology Department, Queen's University, Kingston, Ontario, K7L 3N6, Canada
      Address for correspondence: Vernon L. Quinsey, Ph.D., Professor of Psychology
      and Psychiatry, Psychology Department, Queen's University, Kingston, Ontario,
      K7L 3N6. Voice: 613-533-6538; fax: 613-533-2499.
      quinsey@psyc.queensu.ca
      Ann. N.Y. Acad. Sci. 989: 105-117 (2003).
      People discover rather than choose their sexual interests. The process of
      discovery typically begins before the onset of puberty and is associated with
      an increase in the secretion of sex hormones from the adrenal glands. However,
      the determinants of the direction of sexual interest, in the sense of
      preferences for the same or opposite sex, are earlier. These preferences,
      although not manifest until much later in development, appear to be caused by
      the neural organizational effects of intrauterine hormonal events. Variations
      in these hormonal events likely have several causes and two of these appear to
      have been identified for males. One cause is genetic and the other involves
      the sensitization of the maternal immune system to some aspect of the male
      fetus. It is presently unclear how these two causes relate to each other. The
      most important question for future research is whether preferences for
      particular-aged partners and parts of the male courtship sequence share causes
      similar to those of erotic gender orientation.


      REGULAR ARTICLES
      Neurobiology and sexual orientation: current relationships
      RC Friedman and J Downey
      Department of Psychiatry, Columbia University of Physicians and Surgeons, New
      York, NY.
      Despite great progress in the neurosciences, our understanding of the
      determinants of sexual orientation is incomplete. The authors review for the
      clinician/neuropsychiatrist studies pertaining to the formation of sexual
      orientation in the following areas: hormone effects on sexual behavior (animal
      and human); the complicated relationship between gender identity, gender role,
      and sexual orientation in humans; cross- cultural studies of homosexuality;
      behavioral observations in pseudohermaphrodites and offspring of mothers
      treated with hormones during pregnancy; brain studies of homosexual and
      heterosexual individuals; and genetic studies. The authors conclude that human
      sexual orientation is complex and diversely experienced and that a
      biopsychosocial model best fits the current state of knowledge in the field.




















      • kkkaczory_piss_brothers reggulamin? Moze w GW administruja HOMOfoby? 01.08.03, 18:34

        BRAIN SEX. THE REAL DIFFERENCE BETWEEN MEN AND WOMEN ANNE MOIR, DAVID JESSEL

        Mężczyźni różnią się od kobiet. Obie płcie są sobie równe jedynie ze względu
        na wspólną przynależność do tego samego gatunku - Homo sapiens. Utrzymując, że
        ich skłonności, uzdolnienia czy zachowania są takie same, budujemy
        społeczeństwo oparte na naukowym i biologicznym kłamstwie.
        Płcie są od siebie odmienne, ponieważ mózgi kobiet i mężczyzn różnią się od
        siebie. Mózg, narząd najważniejszy tak dla ludzkich emocji, jak i działań,
        jest u nich skonstruowany odmiennie. Przetwarza on informacje w różny sposób
        co daje w efekcie odmienne postrzeżenia, preferencje i zachowania.

        Eksplozja badań naukowych nad tym co różni obie płcie wykazała obraz
        uderzającej asymetrii płciowej.

        Do niedawna różnice w zachowaniu między płciami wyjaśniane były
        uwarunkowaniami społecznymi - oczekiwaniami rodziców, których postawy
        odzwierciedlały z kolei oczekiwania społeczeństwa.
        Dzisiaj zbyt wiele jest już dowodów na różnice biologiczne między kobietą a
        mężczyzną aby argumentacja socjologiczna mogła być rozstrzygająca.
        Argumentacja biologiczna dostarcza teraz gruntownych i naukowo uzasadnionych
        postaw pozwalających nam zrozumieć, dlaczego jesteśmy tym kim jesteśmy.

        Skoro wyjaśnianie socjologiczne jest niewystarczające, tym przekonywająca
        wydaje się argumentacja biochemiczna - że hormony determinują nasz swoisty,
        stereotypowy sposób zachowania. Same hormony nie dostarczają odpowiedzi.
        Różnica powstaje z wzajemnego oddziaływania HORMONÓW i mózgu mężczyzny bądź
        kobiety, już z góry specyficznie ukształtowanego, by mógł z nimi wchodzić w
        reakcję.

        Jesteśmy aroganckim gatunkiem. Uważamy, że nasza wyższość nad innymi
        zwierzętami wyrażającą się
        w zdolnościach do rozumowania i rozróżniania obiektów czyni nas bliższymi
        aniołom niż szympansom. Być może to powoduje, iż myśląc o sobie jako o panach
        własnego losu ignorujemy myśl, że podlegamy przecież biologicznym imperatywom
        naszego ciała. Zapominamy, że w ostatecznym rozrachunku - tak samo jak u
        innych zwierząt - to jacy jesteśmy i jak się zachowujemy jest w znacznej
        części podyktowane komunikatami, które kształtują i informują nasz mózg.


        1. RÓŻNICE
        Artykuł D. KIMURA ‘Czy rzeczywiście mózgi kobiet i mężczyzn są różne?’-
        poświęcony różnicom morfologicznym [strukturalnym] i uderzającym często
        odmienności w zachowaniu mężczyzn i kobiet.

        Jesteśmy gatunkiem seksistowskim, wyraźnie podkreślającym odmienności związane
        z płcią. Biologia wyznaczyła samcom i samicom Homo sapiens odmienne funkcje.
        Ewolucja je umocniła i udoskonaliła. Cywilizacja je odzwierciedla. Religia i
        edukacja potęgują je.

        W latach 50 - tych dr D. WESHSLER, amerykański uczony, autor najczęściej dziś
        używanych testów IQ, stwierdził, że ponad 30 testów ‘dyskryminuje’ jedną lub
        drugą płeć. Problem starano się rozwiązać poprzez eliminowanie wszystkich tych
        testów, które prowadziły do wniosków o znacznych różnicach miedzy płciami.
        Kiedy okazało się, że nadal trudno jest uzyskać ‘neutralne płciowo’
        rezultaty, z rozmysłem wprowadzono pozycje o ‘odchyleniu męskim’
        lub ‘kobiecym’, aby uzyskać w przybliżeniu równą punktację.
        WESHSLER poszukiwał neutralnych technik IQ ze względu na płeć, dowody
        odmienności płci traktował jedynie jako utrudnienia. Zauważył jedynie
        nawiasowo:

        ‘Nasze badania potwierdziły to, o czym często zapewniali poeci i
        powieściopisarze, a w co od dawna wierzyli zwykli ludzie, mianowicie, że
        mężczyźni nie tylko zachowują się, ale i myślą inaczej niż kobiety.’

        Socjologiczne wyjaśnienia mówiły o tym, że dzieci rodzą się neutralne
        psychoseksualnie. Dopiero potem rodzice, nauczyciele, prawodawcy, politycy i
        wszystkie złe duchy społeczeństwa kształtują ich umysł.


        2. NARODZINY RÓŻNICY

        6 - 7 tyg. po zapłodnieniu mózg płodu zaczyna się kształtować według męskiego
        lub kobiecego wzorca.
        GENY zawierające zakodowany projekt naszych cech indywidualnych decydują o
        płci; w zależności od tego dysponujemy różnym zestawem chromosomów.
        46 chromosomów w połowie pochodzących od matki w połowie od ojca.
        44 łącza się po dwa, tworząc pary chromosomów determinujących określone cechy
        cielesne człowieka, takie jak kolor oczu, długość i kształt nosa.
        Matka wnosi do komórki jajowej chromosom X.
        Jeżeli w procesie zapłodnienia komórki jajowej ojciec także wniesie chromosom
        X, rezultatem będą narodziny dziecka płci żeńskiej. W przypadku jeżeli
        plemnik ojca zawiera chromosom Y, powinno urodzić się dziecko płci męskiej.
        GENY same nie decydują o płci dziecka. kolejnym determinującym czynnikiem są
        hormony.
        Niezależnie od GENETYCZNEJ natury zarodka, płód ukształtuje się jako męski
        tylko wówczas, gdy obecne będą CHORMONY męskie, w przypadku ich nieobecności
        płód ukształtuje się jako żeński.
        Naturalny model mózgu jest jak się wydaje żeński.
        W przypadku płodu męskiego konieczna jest dostateczna ilość CHORMONU męskiego
        by wykształciły się narządy męskie, które następnie zaczną produkować same
        odpowiednie jego dawki potrzebne do przeorganizowania mózgu według wzorca
        męskiego.

        Doświadczenia na szczurach, jak i przypadki dzieci, które z różnych przyczyn
        otrzymały w okresie płodowym nienormalną dawkę hormonów dowodzą o decydującym
        znaczeniu hormonów i nieukształtowanego jeszcze mózgu. Rozwijającemu się
        mózgowi męskiemu niezbędne są męskie hormon y, by mógł on uformować się według
        specyficznie męskiego wzorca - to znaczy ukształtować taki układ połączeń
        nerwowych, który powodować będzie męskie zachowania. Układ połączeń nerwowych
        w mózgu pozostaje żeński tylko wtedy, jeśli w okresie rozwoju mózgu nie
        pojawiają się hormony męskie. Normalnie rozwinięty mózg żeński jest więc
        odporny na późniejsze dawki hormonów męskich, a poddanie wpływowi hormonów
        żeńskich normalnego mózgu męskiego nie powoduje zmiany zachowań. Skoro raz
        mózg uformował się już w strukturę męską lub kobiecą, interwencja hormonów
        przeciwnej płci nie ma już na niego wpływu.

        Odkryto różnice w budowie podwzgórza [ część kontrolująca zachowanie
        seksualne ]. Układ komórek i struktura podwzgórza są u samic i samców szczurów
        wyraźnie odmienne.

        Kora mózgowa [ w niej znajdują się główne ośrodki kontrolne, kierujące
        stosunkowo skomplikowanymi zachowaniami ] okazała się być wymiernie grubsza
        u samców po prawej stronie, natomiast u samic po lewej.
        Podając w krytycznym momencie hormony można ten układ odwrócić. Hormony
        męskie zmieniają także sposób ułożenia sieci połączeń w mózgu. w przypadku
        ich występowania schemat połączeń jest męski, a gdy brak - żeński.

        U pewnych gatunków ptaków śpiewających tylko samce śpiewają - zdolność do
        śpiewu zależy od występowania hormonu męskiego. Samice można skłonić do śpiewu
        wstrzykując im męski hormon testosteron. U samic wykryć można brak niektórych
        neuronów, które decydują o zdolności do śpiewu. Dawka hormonu sprawia, że mózg
        samiczki otrzymuje odpowiednie neurony i tym samym dar do śpiewu.

        Istnieją więc związki [ albo przynajmniej zależności ] pomiędzy zachowaniem,
        hormonami i strukturą mózgu.


        SANDRA WITLESON psycholog kanadyjski stwierdza:

        ‘Mózg jest narządem płciowym’.

        Doświadczenia na rezusach pokazały, że mózg zwierzęcia bombardowany w trakcie
        rozwoju dodatkowymi hormonami [ wstrzykiwanie ciężarnym samicom hormonu
        męskiego na różnych etapach rozwoju płodu wyzwalało męskie zachowania u płodu
        żeńskiego w późniejszym okresie - aplikując zastrzyki w różnych fazach ciąży
        można było wywołać różne zachowania męskie ] zmienia swoją strukturę, a zmiana
        struktury oznacza zmianę zachowania.

        PRZYPADEK JANE
        Jane jako niemowlę miała niedorozwinięte, nie do końca uformowane narządy
        płciowe - nie całkiem żeńskie, nie całkiem męskie. Test GENETYCZNY wykazał
        obecność chromosomu XX, a więc była płci żeńskiej. Przeprowa
      • kkkaczory_piss_brothers Wiecej tolerancji NIECH was nie zaslepiaja wlasne 01.08.03, 18:36
        przekonania w administrowaniu.

        --------------------------------------------------------



        PRZYPADEK JANE
        Jane jako niemowlę miała niedorozwinięte, nie do końca uformowane narządy
        płciowe - nie całkiem żeńskie, nie całkiem męskie. Test GENETYCZNY wykazał
        obecność chromosomu XX, a więc była płci żeńskiej. Przeprowadzono zabieg
        chirurgiczny i wychowano Jane jak typową dziewczynkę, jednak od samego
        początku wykazywała typowe dla mężczyzn zainteresowania i aktywność. Siostra
        Jane wychowana w takich samych warunkach wykazuje inne zachowanie.
        Lekarze wykryli u JANE pewną nieprawidłowość działania gruczołu nadnercza. Ten
        zespół nadnerczowo - płciowy powodował w okresie rozwoju płodowego wydzielanie
        substancji blisko spokrewnionej z hormonem męskim. Schorzenie to często
        powoduje wykształcenie się niedorozwiniętych zewnętrznych męskich narządów
        płciowych z równoczesnym uformowaniem normalnego wewnętrznego żeńskiego
        aparatu rozrodczego. Rozwijający się mózg Jane został w łonie matki poddany
        wpływowi męskich substancji chemicznych. w rezultacie mózg jej ‘otrzymał
        instrukcję’ rozwoju według męskiego schematu.

        Świadectwa pokazują, że kształtowanie mózgu zgodnie z płcią następuje
        stopniowo: im większa ilość hormonu męskiego oddziała na płód, w tym większym
        stopniu człowiek dorosły będzie zachowywać się jak mężczyzna
        i im mniejsza ilość hormonu męskiego tym większe zachowanie kobiece dorosłego.



        ZESPÓŁ TURNERA
        Kobiety, którym brak jednego z dwóch żeńskich chromosomów płciowych.
        Charakterystyka GENETYCZNA - XO.
        Kobiety te zachowują się przesadnie po kobiecemu. Jajniki normalnego płodu
        płci żeńskiej produkują małe ilości hormonu męskiego. Płód z zespołem TURNERA
        nie ma jajników, nie dostarcza więc mózgowi nawet minimalnej dawki tego
        hormonu. Mózg uzyskuje całkowicie kobiecą formę.


        PRZYPADEK CAROLINE

        Zakłócenia hormonalne spowodowały u Caroline nadmierne kobiece ukształtowanie
        umysłu, co nasiliło kobiecość jej zachowania, a także określiło słabe i mocne
        strony jej umysłu [ w testach na IQ osiągała wyniki przeciętne, natomiast w
        matematyce i testach na wyobraźnie przestrzenną osiągała wyniki znacznie
        gorsze niż inne dziewczynki. Miała bardzo słabe wyczucie kierunku ].


        Badania nad przyjmowaniem hormonów syntetycznych, [ podawanych ciężarnym
        kobietom chorym na cukrzycę[ w celu zapobiegania licznym w tej grupie
        poronieniom powodowanym niedoborem naturalnego żeńskiego hormonu co było
        skutkiem cukrzycy ] - zmiana zachowań dzieci płci męskiej urodzonych przez te
        kobiety.

    • kkkaczory_piss_brothers ___Co admin - homofob -skrapliwie kasuje______ 01.08.03, 19:18
      PRZEDZIAL PROCENTOWY HOMOSEKSUALISTOW W SPOLECZENSTWIE JEST
      STALY I WYNOSI OD 5 DO 10% .
      Nie wszyscy homoseksualisci maja wybor, niektorzy sa biologicznie
      zdeterminowani i nie maja/mieli zadnego wplywu na wybor seksualnosci
      (dla wierzacych – BOG WYBRAL ZA NICH).
      Nie wszyscy ulegaja chwilowej modzie, niektorzy nie maja wyboru.

      Homoseksualizm nie jest domena naszego gatunku, jest on również spotykany u
      innych zwierzat.


      WYNIKI BADAŃ NAD DETERMINIZMEM SEKSUALIZMU

      > Genetic research using family and twin methodologies has
      > produced consistent evidence that genes influence sexual
      > orientation, but molecular research has not yet produced
      > compelling evidence for specific genes.

      Fragment ten ( nie bedacy pustym wycinkeim reszty atykulu,ale stanowiacy jego
      integralna czesc - oddajaca jak najbardziej 'ducha' tekstu - czego dowodem
      zamieszczony ponizej artykul ) dowodzi, ze badania ostatniej dekady pozwolily
      wypracowac juz
      zarysy neurohormonalnej teorii dotyczacej orientacji seksualnej; jej
      ugruntowana juz czesc (dowiedziona) stanowia wlasnie odkrycia podloza
      genetycznego odpowiedzialnego za orientacje seksualna - doslownie:'.. that
      gens influence sexual orientation'.
      Jedynym problemem jest wytypowanie poszczegolnych genow odpowiedzialnych za
      taki stan rzeczy:
      > but molecular research has not yet produced
      > compelling evidence for specific genes.

      - ale wszyscy wiemy, ze to pozostaje bez wplywu na udokumentowana juz czesc
      teorii determinizmu seksualnosci - a stanowi zadanie dla dalszych badan
      molekularnych.

      Należy również pamietac, iż geny determinuja ilosc, jakosc, funkcjonalnosc
      wszystkich substancji/czesci/organow naszego organizmu (w przypadku tej teorii
      jest to istotne ze względu na zagadnienie powstawania / produkcji HORMONOW).
      Należy dodac, iż na zarodek maja wplyw również chormony produkowane przez
      matke, wiec jej material genetyczny (także substancje chormonalne przyjmowane
      z zewnatrz – nie produkowane bezposrednio, ani przez matke, ani przez plod).

      Jednakze, nie ma przekonujacych doniesien naukowych, iz chormony podawane
      doroslym o uksztaltowanym mozgu(nalezy zauwazyc roznice pomiedzy
      nieuksztaltowanym mozgiem zarodka/plodu, a uksztaltowanym mozgiem czlowieka)
      zmieniaja ich zapatrywania seksualne (badania na zwierzetach potwierdzaja taka
      korelacje).


      Ten przeglądowy artykuł najlepiej dowodzi faktu wplywu genow na determinacje
      seksualnosci:
      A critical review of recent biological research on human sexual orientation.

      Mustanski BS, Chivers ML, Bailey JM.

      Department of Psychology, Indiana University, Bloomington 47405,
      USA. bmustans@indiana.edu

      This article provides a comprehensive review and critique of
      biological research on sexual orientation published over the
      last decade. We cover research investigating (a) the
      neurohormonal theory of sexual orientation
      (psychoneuroendocrinology, prenatal stress, cerebral asymmetry,
      neuroanatomy, otoacoustic emissions, anthropometrics), (b)
      genetic influences, (c) fraternal birth-order effects, and (d) a
      putative role for developmental instability. Despite
      inconsistent results across both studies and traits, some
      support for the neurohormonal theory is garnered, but mostly in
      men. Genetic research using family and twin methodologies has
      produced consistent evidence that genes influence sexual
      orientation, but molecular research has not yet produced
      compelling evidence for specific genes. Although it has been
      well established that older brothers increase the odds of
      homosexuality in men, the route by which this occurs has not
      been resolved. We conclude with an examination of the
      limitations of biological research on sexual orientation,
      including measurement issues (paper and pencil, cognitive, and
      psychophysiological), and lack of research on women.



      Warto zwrocic uwage rowniez na te dwa ponizej przedstawione streszczenia
      artykulow:

      The Etiology of Anomalous Sexual Preferences in Men
      VERNON L. QUINSEY
      Psychology Department, Queen's University, Kingston, Ontario, K7L 3N6, Canada
      Address for correspondence: Vernon L. Quinsey, Ph.D., Professor of Psychology
      and Psychiatry, Psychology Department, Queen's University, Kingston, Ontario,
      K7L 3N6. Voice: 613-533-6538; fax: 613-533-2499.
      quinsey@psyc.queensu.ca
      Ann. N.Y. Acad. Sci. 989: 105-117 (2003).
      People discover rather than choose their sexual interests. The process of
      discovery typically begins before the onset of puberty and is associated with
      an increase in the secretion of sex hormones from the adrenal glands. However,
      the determinants of the direction of sexual interest, in the sense of
      preferences for the same or opposite sex, are earlier. These preferences,
      although not manifest until much later in development, appear to be caused by
      the neural organizational effects of intrauterine hormonal events. Variations
      in these hormonal events likely have several causes and two of these appear to
      have been identified for males. One cause is genetic and the other involves
      the sensitization of the maternal immune system to some aspect of the male
      fetus. It is presently unclear how these two causes relate to each other. The
      most important question for future research is whether preferences for
      particular-aged partners and parts of the male courtship sequence share causes
      similar to those of erotic gender orientation.


      REGULAR ARTICLES
      Neurobiology and sexual orientation: current relationships
      RC Friedman and J Downey
      Department of Psychiatry, Columbia University of Physicians and Surgeons, New
      York, NY.
      Despite great progress in the neurosciences, our understanding of the
      determinants of sexual orientation is incomplete. The authors review for the
      clinician/neuropsychiatrist studies pertaining to the formation of sexual
      orientation in the following areas: hormone effects on sexual behavior (animal
      and human); the complicated relationship between gender identity, gender role,
      and sexual orientation in humans; cross- cultural studies of homosexuality;
      behavioral observations in pseudohermaphrodites and offspring of mothers
      treated with hormones during pregnancy; brain studies of homosexual and
      heterosexual individuals; and genetic studies. The authors conclude that human
      sexual orientation is complex and diversely experienced and that a
      biopsychosocial model best fits the current state of knowledge in the field.




















    • kkkaczory_piss_brothers Re: ___Co admin - homofob -skrapliwie kasuje______ 01.08.03, 19:19

      BRAIN SEX. THE REAL DIFFERENCE BETWEEN MEN AND WOMEN ANNE MOIR, DAVID JESSEL

      Mężczyźni różnią się od kobiet. Obie płcie są sobie równe jedynie ze względu
      na wspólną przynależność do tego samego gatunku - Homo sapiens. Utrzymując, że
      ich skłonności, uzdolnienia czy zachowania są takie same, budujemy
      społeczeństwo oparte na naukowym i biologicznym kłamstwie.
      Płcie są od siebie odmienne, ponieważ mózgi kobiet i mężczyzn różnią się od
      siebie. Mózg, narząd najważniejszy tak dla ludzkich emocji, jak i działań,
      jest u nich skonstruowany odmiennie. Przetwarza on informacje w różny sposób
      co daje w efekcie odmienne postrzeżenia, preferencje i zachowania.

      Eksplozja badań naukowych nad tym co różni obie płcie wykazała obraz
      uderzającej asymetrii płciowej.

      Do niedawna różnice w zachowaniu między płciami wyjaśniane były
      uwarunkowaniami społecznymi - oczekiwaniami rodziców, których postawy
      odzwierciedlały z kolei oczekiwania społeczeństwa.
      Dzisiaj zbyt wiele jest już dowodów na różnice biologiczne między kobietą a
      mężczyzną aby argumentacja socjologiczna mogła być rozstrzygająca.
      Argumentacja biologiczna dostarcza teraz gruntownych i naukowo uzasadnionych
      postaw pozwalających nam zrozumieć, dlaczego jesteśmy tym kim jesteśmy.

      Skoro wyjaśnianie socjologiczne jest niewystarczające, tym przekonywająca
      wydaje się argumentacja biochemiczna - że hormony determinują nasz swoisty,
      stereotypowy sposób zachowania. Same hormony nie dostarczają odpowiedzi.
      Różnica powstaje z wzajemnego oddziaływania HORMONÓW i mózgu mężczyzny bądź
      kobiety, już z góry specyficznie ukształtowanego, by mógł z nimi wchodzić w
      reakcję.

      Jesteśmy aroganckim gatunkiem. Uważamy, że nasza wyższość nad innymi
      zwierzętami wyrażającą się
      w zdolnościach do rozumowania i rozróżniania obiektów czyni nas bliższymi
      aniołom niż szympansom. Być może to powoduje, iż myśląc o sobie jako o panach
      własnego losu ignorujemy myśl, że podlegamy przecież biologicznym imperatywom
      naszego ciała. Zapominamy, że w ostatecznym rozrachunku - tak samo jak u
      innych zwierząt - to jacy jesteśmy i jak się zachowujemy jest w znacznej
      części podyktowane komunikatami, które kształtują i informują nasz mózg.


      1. RÓŻNICE
      Artykuł D. KIMURA ‘Czy rzeczywiście mózgi kobiet i mężczyzn są różne?’-
      poświęcony różnicom morfologicznym [strukturalnym] i uderzającym często
      odmienności w zachowaniu mężczyzn i kobiet.

      Jesteśmy gatunkiem seksistowskim, wyraźnie podkreślającym odmienności związane
      z płcią. Biologia wyznaczyła samcom i samicom Homo sapiens odmienne funkcje.
      Ewolucja je umocniła i udoskonaliła. Cywilizacja je odzwierciedla. Religia i
      edukacja potęgują je.

      W latach 50 - tych dr D. WESHSLER, amerykański uczony, autor najczęściej dziś
      używanych testów IQ, stwierdził, że ponad 30 testów ‘dyskryminuje’ jedną lub
      drugą płeć. Problem starano się rozwiązać poprzez eliminowanie wszystkich tych
      testów, które prowadziły do wniosków o znacznych różnicach miedzy płciami.
      Kiedy okazało się, że nadal trudno jest uzyskać ‘neutralne płciowo’
      rezultaty, z rozmysłem wprowadzono pozycje o ‘odchyleniu męskim’
      lub ‘kobiecym’, aby uzyskać w przybliżeniu równą punktację.
      WESHSLER poszukiwał neutralnych technik IQ ze względu na płeć, dowody
      odmienności płci traktował jedynie jako utrudnienia. Zauważył jedynie
      nawiasowo:

      ‘Nasze badania potwierdziły to, o czym często zapewniali poeci i
      powieściopisarze, a w co od dawna wierzyli zwykli ludzie, mianowicie, że
      mężczyźni nie tylko zachowują się, ale i myślą inaczej niż kobiety.’

      Socjologiczne wyjaśnienia mówiły o tym, że dzieci rodzą się neutralne
      psychoseksualnie. Dopiero potem rodzice, nauczyciele, prawodawcy, politycy i
      wszystkie złe duchy społeczeństwa kształtują ich umysł.


      2. NARODZINY RÓŻNICY

      6 - 7 tyg. po zapłodnieniu mózg płodu zaczyna się kształtować według męskiego
      lub kobiecego wzorca.
      GENY zawierające zakodowany projekt naszych cech indywidualnych decydują o
      płci; w zależności od tego dysponujemy różnym zestawem chromosomów.
      46 chromosomów w połowie pochodzących od matki w połowie od ojca.
      44 łącza się po dwa, tworząc pary chromosomów determinujących określone cechy
      cielesne człowieka, takie jak kolor oczu, długość i kształt nosa.
      Matka wnosi do komórki jajowej chromosom X.
      Jeżeli w procesie zapłodnienia komórki jajowej ojciec także wniesie chromosom
      X, rezultatem będą narodziny dziecka płci żeńskiej. W przypadku jeżeli
      plemnik ojca zawiera chromosom Y, powinno urodzić się dziecko płci męskiej.
      GENY same nie decydują o płci dziecka. kolejnym determinującym czynnikiem są
      hormony.
      Niezależnie od GENETYCZNEJ natury zarodka, płód ukształtuje się jako męski
      tylko wówczas, gdy obecne będą CHORMONY męskie, w przypadku ich nieobecności
      płód ukształtuje się jako żeński.
      Naturalny model mózgu jest jak się wydaje żeński.
      W przypadku płodu męskiego konieczna jest dostateczna ilość CHORMONU męskiego
      by wykształciły się narządy męskie, które następnie zaczną produkować same
      odpowiednie jego dawki potrzebne do przeorganizowania mózgu według wzorca
      męskiego.

      Doświadczenia na szczurach, jak i przypadki dzieci, które z różnych przyczyn
      otrzymały w okresie płodowym nienormalną dawkę hormonów dowodzą o decydującym
      znaczeniu hormonów i nieukształtowanego jeszcze mózgu. Rozwijającemu się
      mózgowi męskiemu niezbędne są męskie hormon y, by mógł on uformować się według
      specyficznie męskiego wzorca - to znaczy ukształtować taki układ połączeń
      nerwowych, który powodować będzie męskie zachowania. Układ połączeń nerwowych
      w mózgu pozostaje żeński tylko wtedy, jeśli w okresie rozwoju mózgu nie
      pojawiają się hormony męskie. Normalnie rozwinięty mózg żeński jest więc
      odporny na późniejsze dawki hormonów męskich, a poddanie wpływowi hormonów
      żeńskich normalnego mózgu męskiego nie powoduje zmiany zachowań. Skoro raz
      mózg uformował się już w strukturę męską lub kobiecą, interwencja hormonów
      przeciwnej płci nie ma już na niego wpływu.

      Odkryto różnice w budowie podwzgórza [ część kontrolująca zachowanie
      seksualne ]. Układ komórek i struktura podwzgórza są u samic i samców szczurów
      wyraźnie odmienne.

      Kora mózgowa [ w niej znajdują się główne ośrodki kontrolne, kierujące
      stosunkowo skomplikowanymi zachowaniami ] okazała się być wymiernie grubsza
      u samców po prawej stronie, natomiast u samic po lewej.
      Podając w krytycznym momencie hormony można ten układ odwrócić. Hormony
      męskie zmieniają także sposób ułożenia sieci połączeń w mózgu. w przypadku
      ich występowania schemat połączeń jest męski, a gdy brak - żeński.

      U pewnych gatunków ptaków śpiewających tylko samce śpiewają - zdolność do
      śpiewu zależy od występowania hormonu męskiego. Samice można skłonić do śpiewu
      wstrzykując im męski hormon testosteron. U samic wykryć można brak niektórych
      neuronów, które decydują o zdolności do śpiewu. Dawka hormonu sprawia, że mózg
      samiczki otrzymuje odpowiednie neurony i tym samym dar do śpiewu.

      Istnieją więc związki [ albo przynajmniej zależności ] pomiędzy zachowaniem,
      hormonami i strukturą mózgu.


      SANDRA WITLESON psycholog kanadyjski stwierdza:

      ‘Mózg jest narządem płciowym’.

      Doświadczenia na rezusach pokazały, że mózg zwierzęcia bombardowany w trakcie
      rozwoju dodatkowymi hormonami [ wstrzykiwanie ciężarnym samicom hormonu
      męskiego na różnych etapach rozwoju płodu wyzwalało męskie zachowania u płodu
      żeńskiego w późniejszym okresie - aplikując zastrzyki w różnych fazach ciąży
      można było wywołać różne zachowania męskie ] zmienia swoją strukturę, a zmiana
      struktury oznacza zmianę zachowania.

      PRZYPADEK JANE
      Jane jako niemowlę miała niedorozwinięte, nie do końca uformowane narządy
      płciowe - nie całkiem żeńskie, nie całkiem męskie. Test GENETYCZNY wykazał
      obecność chromosomu XX, a więc była płci żeńskiej. Przeprowa
    • kkkaczory_piss_brothers NIECH-skrapliwie kasuje______ 01.08.03, 19:20
      PRZYPADEK JANE
      Jane jako niemowlę miała niedorozwinięte, nie do końca uformowane narządy
      płciowe - nie całkiem żeńskie, nie całkiem męskie. Test GENETYCZNY wykazał
      obecność chromosomu XX, a więc była płci żeńskiej. Przeprowadzono zabieg
      chirurgiczny i wychowano Jane jak typową dziewczynkę, jednak od samego
      początku wykazywała typowe dla mężczyzn zainteresowania i aktywność. Siostra
      Jane wychowana w takich samych warunkach wykazuje inne zachowanie.
      Lekarze wykryli u JANE pewną nieprawidłowość działania gruczołu nadnercza. Ten
      zespół nadnerczowo - płciowy powodował w okresie rozwoju płodowego wydzielanie
      substancji blisko spokrewnionej z hormonem męskim. Schorzenie to często
      powoduje wykształcenie się niedorozwiniętych zewnętrznych męskich narządów
      płciowych z równoczesnym uformowaniem normalnego wewnętrznego żeńskiego
      aparatu rozrodczego. Rozwijający się mózg Jane został w łonie matki poddany
      wpływowi męskich substancji chemicznych. w rezultacie mózg jej ‘otrzymał
      instrukcję’ rozwoju według męskiego schematu.

      Świadectwa pokazują, że kształtowanie mózgu zgodnie z płcią następuje
      stopniowo: im większa ilość hormonu męskiego oddziała na płód, w tym większym
      stopniu człowiek dorosły będzie zachowywać się jak mężczyzna
      i im mniejsza ilość hormonu męskiego tym większe zachowanie kobiece dorosłego.



      ZESPÓŁ TURNERA
      Kobiety, którym brak jednego z dwóch żeńskich chromosomów płciowych.
      Charakterystyka GENETYCZNA - XO.
      Kobiety te zachowują się przesadnie po kobiecemu. Jajniki normalnego płodu
      płci żeńskiej produkują małe ilości hormonu męskiego. Płód z zespołem TURNERA
      nie ma jajników, nie dostarcza więc mózgowi nawet minimalnej dawki tego
      hormonu. Mózg uzyskuje całkowicie kobiecą formę.


      PRZYPADEK CAROLINE

      Zakłócenia hormonalne spowodowały u Caroline nadmierne kobiece ukształtowanie
      umysłu, co nasiliło kobiecość jej zachowania, a także określiło słabe i mocne
      strony jej umysłu [ w testach na IQ osiągała wyniki przeciętne, natomiast w
      matematyce i testach na wyobraźnie przestrzenną osiągała wyniki znacznie
      gorsze niż inne dziewczynki. Miała bardzo słabe wyczucie kierunku ].


      Badania nad przyjmowaniem hormonów syntetycznych, [ podawanych ciężarnym
      kobietom chorym na cukrzycę[ w celu zapobiegania licznym w tej grupie
      poronieniom powodowanym niedoborem naturalnego żeńskiego hormonu co było
      skutkiem cukrzycy ] - zmiana zachowań dzieci płci męskiej urodzonych przez te
      kobiety.

      • kkkaczory_piss_brothers Re: NIECH-skrapliwie kasuje______ 01.08.03, 21:50
        Finger-length ratios and sexual orientation
        TERRANCE J. WILLIAMS1, MICHELLE E. PEPITONE1, SCOTT E. CHRISTENSEN1, BRADLEY
        M. COOKE1, ANDREW D. HUBERMAN1, NICHOLAS J. BREEDLOVE1, TESSA J. BREEDLOVE1,
        CYNTHIA L. JORDAN1 & S. MARC BREEDLOVE1
        Department of Psychology and Graduate Groups Neuroscience, Endocrinology, 3210
        Tolman Hall, MC 1650, University of California , Berkeley, California 94720-
        1650, USA
        e-mail: breedsm@socrates.berkeley.edu

        Animal models have indicated that androgenic steroids acting before birth
        might influence the sexual orientation of adult humans. Here we examine the
        androgen-sensitive pattern of finger lengths, and find evidence that
        homosexual women are exposed to more prenatal androgen than heterosexual women
        are; also, men with more than one older brother, who are more likely than
        first-born males to be homosexual in adulthood, are exposed to more prenatal
        androgen than eldest sons. Prenatal androgens may therefore influence adult
        human sexual orientation in both sexes, and a mother's body appears
        to 'remember' previously carried sons, altering the fetal development of
        subsequent sons and increasing the likelihood of homosexuality in adulthood.

    • Gość: camrut Adminie nawet jesli jestes homofobem - dlaczego.. IP: *.echostar.pl 01.08.03, 19:22
      • Gość: camrut kasujesz artykul naukowy? - czyzby sciencefobia? IP: *.echostar.pl 01.08.03, 19:23
    • kkkaczory_piss_brothers Re: ___Co admin - homofob-skrapliwie kasuje______ 02.08.03, 01:36
      PRZEDZIAL PROCENTOWY HOMOSEKSUALISTOW W SPOLECZENSTWIE JEST
      STALY I WYNOSI OD 5 DO 10% .
      Nie wszyscy homoseksualisci maja wybor, niektorzy sa biologicznie
      zdeterminowani i nie maja/mieli zadnego wplywu na wybor seksualnosci
      (dla wierzacych – BOG WYBRAL ZA NICH).
      Nie wszyscy ulegaja chwilowej modzie, niektorzy nie maja wyboru.

      Homoseksualizm nie jest domena naszego gatunku, jest on również spotykany u
      innych zwierzat.


      WYNIKI BADAŃ NAD DETERMINIZMEM SEKSUALIZMU

      > Genetic research using family and twin methodologies has
      > produced consistent evidence that genes influence sexual
      > orientation, but molecular research has not yet produced
      > compelling evidence for specific genes.

      Fragment ten ( nie bedacy pustym wycinkeim reszty atykulu,ale stanowiacy jego
      integralna czesc - oddajaca jak najbardziej 'ducha' tekstu - czego dowodem
      zamieszczony ponizej artykul ) dowodzi, ze badania ostatniej dekady pozwolily
      wypracowac juz
      zarysy neurohormonalnej teorii dotyczacej orientacji seksualnej; jej
      ugruntowana juz czesc (dowiedziona) stanowia wlasnie odkrycia podloza
      genetycznego odpowiedzialnego za orientacje seksualna - doslownie:'.. that
      gens influence sexual orientation'.
      Jedynym problemem jest wytypowanie poszczegolnych genow odpowiedzialnych za
      taki stan rzeczy:
      > but molecular research has not yet produced
      > compelling evidence for specific genes.

      - ale wszyscy wiemy, ze to pozostaje bez wplywu na udokumentowana juz czesc
      teorii determinizmu seksualnosci - a stanowi zadanie dla dalszych badan
      molekularnych.

      Należy również pamietac, iż geny determinuja ilosc, jakosc, funkcjonalnosc
      wszystkich substancji/czesci/organow naszego organizmu (w przypadku tej teorii
      jest to istotne ze względu na zagadnienie powstawania / produkcji HORMONOW).
      Należy dodac, iż na zarodek maja wplyw również chormony produkowane przez
      matke, wiec jej material genetyczny (także substancje chormonalne przyjmowane
      z zewnatrz – nie produkowane bezposrednio, ani przez matke, ani przez plod).

      Jednakze, nie ma przekonujacych doniesien naukowych, iz chormony podawane
      doroslym o uksztaltowanym mozgu(nalezy zauwazyc roznice pomiedzy
      nieuksztaltowanym mozgiem zarodka/plodu, a uksztaltowanym mozgiem czlowieka)
      zmieniaja ich zapatrywania seksualne (badania na zwierzetach potwierdzaja taka
      korelacje).


      Ten przeglądowy artykuł najlepiej dowodzi faktu wplywu genow na determinacje
      seksualnosci:
      A critical review of recent biological research on human sexual orientation.

      Mustanski BS, Chivers ML, Bailey JM.

      Department of Psychology, Indiana University, Bloomington 47405,
      USA. bmustans@indiana.edu

      This article provides a comprehensive review and critique of
      biological research on sexual orientation published over the
      last decade. We cover research investigating (a) the
      neurohormonal theory of sexual orientation
      (psychoneuroendocrinology, prenatal stress, cerebral asymmetry,
      neuroanatomy, otoacoustic emissions, anthropometrics), (b)
      genetic influences, (c) fraternal birth-order effects, and (d) a
      putative role for developmental instability. Despite
      inconsistent results across both studies and traits, some
      support for the neurohormonal theory is garnered, but mostly in
      men. Genetic research using family and twin methodologies has
      produced consistent evidence that genes influence sexual
      orientation, but molecular research has not yet produced
      compelling evidence for specific genes. Although it has been
      well established that older brothers increase the odds of
      homosexuality in men, the route by which this occurs has not
      been resolved. We conclude with an examination of the
      limitations of biological research on sexual orientation,
      including measurement issues (paper and pencil, cognitive, and
      psychophysiological), and lack of research on women.



      Warto zwrocic uwage rowniez na ponizej przedstawione streszczenia artykulow:

      The Etiology of Anomalous Sexual Preferences in Men
      VERNON L. QUINSEY
      Psychology Department, Queen's University, Kingston, Ontario, K7L 3N6, Canada
      Address for correspondence: Vernon L. Quinsey, Ph.D., Professor of Psychology
      and Psychiatry, Psychology Department, Queen's University, Kingston, Ontario,
      K7L 3N6. Voice: 613-533-6538; fax: 613-533-2499.
      quinsey@psyc.queensu.ca
      Ann. N.Y. Acad. Sci. 989: 105-117 (2003).
      People discover rather than choose their sexual interests. The process of
      discovery typically begins before the onset of puberty and is associated with
      an increase in the secretion of sex hormones from the adrenal glands. However,
      the determinants of the direction of sexual interest, in the sense of
      preferences for the same or opposite sex, are earlier. These preferences,
      although not manifest until much later in development, appear to be caused by
      the neural organizational effects of intrauterine hormonal events. Variations
      in these hormonal events likely have several causes and two of these appear to
      have been identified for males. One cause is genetic and the other involves
      the sensitization of the maternal immune system to some aspect of the male
      fetus. It is presently unclear how these two causes relate to each other. The
      most important question for future research is whether preferences for
      particular-aged partners and parts of the male courtship sequence share causes
      similar to those of erotic gender orientation.


      REGULAR ARTICLES
      Neurobiology and sexual orientation: current relationships
      RC Friedman and J Downey
      Department of Psychiatry, Columbia University of Physicians and Surgeons, New
      York, NY.
      Despite great progress in the neurosciences, our understanding of the
      determinants of sexual orientation is incomplete. The authors review for the
      clinician/neuropsychiatrist studies pertaining to the formation of sexual
      orientation in the following areas: hormone effects on sexual behavior (animal
      and human); the complicated relationship between gender identity, gender role,
      and sexual orientation in humans; cross- cultural studies of homosexuality;
      behavioral observations in pseudohermaphrodites and offspring of mothers
      treated with hormones during pregnancy; brain studies of homosexual and
      heterosexual individuals; and genetic studies. The authors conclude that human
      sexual orientation is complex and diversely experienced and that a
      biopsychosocial model best fits the current state of knowledge in the field.



      Finger-length ratios and sexual orientation
      TERRANCE J. WILLIAMS1, MICHELLE E. PEPITONE1, SCOTT E. CHRISTENSEN1, BRADLEY
      M. COOKE1, ANDREW D. HUBERMAN1, NICHOLAS J. BREEDLOVE1, TESSA J. BREEDLOVE1,
      CYNTHIA L. JORDAN1 & S. MARC BREEDLOVE1
      Department of Psychology and Graduate Groups Neuroscience, Endocrinology, 3210
      Tolman Hall, MC 1650, University of California , Berkeley, California 94720-
      1650, USA
      e-mail: breedsm@socrates.berkeley.edu

      Animal models have indicated that androgenic steroids acting before birth
      might influence the sexual orientation of adult humans. Here we examine the
      androgen-sensitive pattern of finger lengths, and find evidence that
      homosexual women are exposed to more prenatal androgen than heterosexual women
      are; also, men with more than one older brother, who are more likely than
      first-born males to be homosexual in adulthood, are exposed to more prenatal
      androgen than eldest sons. Prenatal androgens may therefore influence adult
      human sexual orientation in both sexes, and a mother's body appears
      to 'remember' previously carried sons, altering the fetal development of
      subsequent sons and increasing the likelihood of homosexuality in adulthood.

















    • Gość: Kolbe Re: ___Co admin - kabotyn-skrapliwie kasuje______ IP: *.its.unimelb.edu.au 02.08.03, 04:23
      Nawet mnie kasuje, bom ja Katolik Prawdziwy!
      O zydach, masonach i bezrobociu
      Autor: Gość: M. Kolbe IP: 140.159.68.*
      Data: 29-07-2003 06:15 + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując


      --------------------------------------------------------------------------------
      www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/ksiazki_50.html
      Tytul Św.Maksymilian Maria Kolbe o masonerii i Żydach
      Autor Dr Stanisław Krajski
      Miejsce wydania Krzeszowice
      Wydano w roku 2001
      ISBN 83-88020-67-6
      Wydawnictwo Dom Wydawniczy "Ostoja"
      Adres wydawnictwa 32-065 Krzeszowice
      ul. Targowa 29/12
      Tel: (+48 12) 292 72 93
      Fax: (+48 12) 292 72 93
      Adres wydawnictwa w internecie www.ostoja.m.pl/
      Email ostoja@m.pl
      Elektroniczna wersja ksiazki www.iyp.org/3books/

      • Gość: camrut No nie kolbe...moj watek traci na wiarygodnosci .. IP: *.echostar.pl 02.08.03, 05:11
        • Gość: Niepokalanow No nie kolbe...moj watek traci na wiarygodnosci IP: *.its.unimelb.edu.au 02.08.03, 05:15
          Bo w tobie nie ma Niepokalanej! :(
          • Gość: camrut Na 'szczescie' w adminie jest-zostales skasowany:) IP: *.echostar.pl 02.08.03, 07:25
      • Gość: camrut .przez takie typy jak ty.gdzie jeszcze nie byles? IP: *.echostar.pl 02.08.03, 05:11
    • kkkaczory_piss_brothers Re: ___Co admin - homofob -skrapliwie kasuje______ 02.08.03, 08:03
      PRZEDZIAL PROCENTOWY HOMOSEKSUALISTOW W SPOLECZENSTWIE JEST
      STALY I WYNOSI OD 5 DO 10% .
      Nie wszyscy homoseksualisci maja wybor, niektorzy sa biologicznie
      zdeterminowani i nie maja/mieli zadnego wplywu na wybor seksualnosci
      (dla wierzacych – BOG WYBRAL ZA NICH).
      Nie wszyscy ulegaja chwilowej modzie, niektorzy nie maja wyboru.

      Homoseksualizm nie jest domena naszego gatunku, jest on również spotykany u
      innych zwierzat.


      WYNIKI BADAŃ NAD DETERMINIZMEM SEKSUALIZMU

      > Genetic research using family and twin methodologies has
      > produced consistent evidence that genes influence sexual
      > orientation, but molecular research has not yet produced
      > compelling evidence for specific genes.

      Fragment ten ( nie bedacy pustym wycinkeim reszty atykulu,ale stanowiacy jego
      integralna czesc - oddajaca jak najbardziej 'ducha' tekstu - czego dowodem
      zamieszczony ponizej artykul ) dowodzi, ze badania ostatniej dekady pozwolily
      wypracowac juz
      zarysy neurohormonalnej teorii dotyczacej orientacji seksualnej; jej
      ugruntowana juz czesc (dowiedziona) stanowia wlasnie odkrycia podloza
      genetycznego odpowiedzialnego za orientacje seksualna - doslownie:'.. that
      gens influence sexual orientation'.
      Jedynym problemem jest wytypowanie poszczegolnych genow odpowiedzialnych za
      taki stan rzeczy:
      > but molecular research has not yet produced
      > compelling evidence for specific genes.

      - ale wszyscy wiemy, ze to pozostaje bez wplywu na udokumentowana juz czesc
      teorii determinizmu seksualnosci - a stanowi zadanie dla dalszych badan
      molekularnych.

      Należy również pamietac, iż geny determinuja ilosc, jakosc, funkcjonalnosc
      wszystkich substancji/czesci/organow naszego organizmu (w przypadku tej teorii
      jest to istotne ze względu na zagadnienie powstawania / produkcji HORMONOW).
      Należy dodac, iż na zarodek maja wplyw również chormony produkowane przez
      matke, wiec jej material genetyczny (także substancje chormonalne przyjmowane
      z zewnatrz – nie produkowane bezposrednio, ani przez matke, ani przez plod).

      Jednakze, nie ma przekonujacych doniesien naukowych, iz chormony podawane
      doroslym o uksztaltowanym mozgu(nalezy zauwazyc roznice pomiedzy
      nieuksztaltowanym mozgiem zarodka/plodu, a uksztaltowanym mozgiem czlowieka)
      zmieniaja ich zapatrywania seksualne (badania na zwierzetach potwierdzaja taka
      korelacje).


      Ten przeglądowy artykuł najlepiej dowodzi faktu wplywu genow na determinacje
      seksualnosci:
      A critical review of recent biological research on human sexual orientation.

      Mustanski BS, Chivers ML, Bailey JM.

      Department of Psychology, Indiana University, Bloomington 47405,
      USA. bmustans@indiana.edu

      This article provides a comprehensive review and critique of
      biological research on sexual orientation published over the
      last decade. We cover research investigating (a) the
      neurohormonal theory of sexual orientation
      (psychoneuroendocrinology, prenatal stress, cerebral asymmetry,
      neuroanatomy, otoacoustic emissions, anthropometrics), (b)
      genetic influences, (c) fraternal birth-order effects, and (d) a
      putative role for developmental instability. Despite
      inconsistent results across both studies and traits, some
      support for the neurohormonal theory is garnered, but mostly in
      men. Genetic research using family and twin methodologies has
      produced consistent evidence that genes influence sexual
      orientation, but molecular research has not yet produced
      compelling evidence for specific genes. Although it has been
      well established that older brothers increase the odds of
      homosexuality in men, the route by which this occurs has not
      been resolved. We conclude with an examination of the
      limitations of biological research on sexual orientation,
      including measurement issues (paper and pencil, cognitive, and
      psychophysiological), and lack of research on women.



      Warto zwrocic uwage rowniez na ponizej przedstawione streszczenia artykulow:

      The Etiology of Anomalous Sexual Preferences in Men
      VERNON L. QUINSEY
      Psychology Department, Queen's University, Kingston, Ontario, K7L 3N6, Canada
      Address for correspondence: Vernon L. Quinsey, Ph.D., Professor of Psychology
      and Psychiatry, Psychology Department, Queen's University, Kingston, Ontario,
      K7L 3N6. Voice: 613-533-6538; fax: 613-533-2499.
      quinsey@psyc.queensu.ca
      Ann. N.Y. Acad. Sci. 989: 105-117 (2003).
      People discover rather than choose their sexual interests. The process of
      discovery typically begins before the onset of puberty and is associated with
      an increase in the secretion of sex hormones from the adrenal glands. However,
      the determinants of the direction of sexual interest, in the sense of
      preferences for the same or opposite sex, are earlier. These preferences,
      although not manifest until much later in development, appear to be caused by
      the neural organizational effects of intrauterine hormonal events. Variations
      in these hormonal events likely have several causes and two of these appear to
      have been identified for males. One cause is genetic and the other involves
      the sensitization of the maternal immune system to some aspect of the male
      fetus. It is presently unclear how these two causes relate to each other. The
      most important question for future research is whether preferences for
      particular-aged partners and parts of the male courtship sequence share causes
      similar to those of erotic gender orientation.


      REGULAR ARTICLES
      Neurobiology and sexual orientation: current relationships
      RC Friedman and J Downey
      Department of Psychiatry, Columbia University of Physicians and Surgeons, New
      York, NY.
      Despite great progress in the neurosciences, our understanding of the
      determinants of sexual orientation is incomplete. The authors review for the
      clinician/neuropsychiatrist studies pertaining to the formation of sexual
      orientation in the following areas: hormone effects on sexual behavior (animal
      and human); the complicated relationship between gender identity, gender role,
      and sexual orientation in humans; cross- cultural studies of homosexuality;
      behavioral observations in pseudohermaphrodites and offspring of mothers
      treated with hormones during pregnancy; brain studies of homosexual and
      heterosexual individuals; and genetic studies. The authors conclude that human
      sexual orientation is complex and diversely experienced and that a
      biopsychosocial model best fits the current state of knowledge in the field.



      Finger-length ratios and sexual orientation
      TERRANCE J. WILLIAMS1, MICHELLE E. PEPITONE1, SCOTT E. CHRISTENSEN1, BRADLEY
      M. COOKE1, ANDREW D. HUBERMAN1, NICHOLAS J. BREEDLOVE1, TESSA J. BREEDLOVE1,
      CYNTHIA L. JORDAN1 & S. MARC BREEDLOVE1
      Department of Psychology and Graduate Groups Neuroscience, Endocrinology, 3210
      Tolman Hall, MC 1650, University of California , Berkeley, California 94720-
      1650, USA
      e-mail: breedsm@socrates.berkeley.edu

      Animal models have indicated that androgenic steroids acting before birth
      might influence the sexual orientation of adult humans. Here we examine the
      androgen-sensitive pattern of finger lengths, and find evidence that
      homosexual women are exposed to more prenatal androgen than heterosexual women
      are; also, men with more than one older brother, who are more likely than
      first-born males to be homosexual in adulthood, are exposed to more prenatal
      androgen than eldest sons. Prenatal androgens may therefore influence adult
      human sexual orientation in both sexes, and a mother's body appears
      to 'remember' previously carried sons, altering the fetal development of
      subsequent sons and increasing the likelihood of homosexuality in adulthood.

















Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka